13 Reasons Why


#1


#2

Obejrzałem “13 powodów”. Muszę przyznać, że sam jestem pod wrażeniem, iż usiadłem do oglądania serialu. Seriale nie interesują mnie, nie trafiają do mnie, ani nie sprawiają, że mam do nich chęci. Dlaczego więc piszę pod tym postem? Dlaczego zrobiłem wyjątek. Niestety, nie mam nawet dwóch powodów, żeby to wyjaśnić. Ot, czysta spontaniczność zachęcona reklamami na Facebooku.

Nie żałuję.

Netflix umie robić seriale i po seansie wyżej wymienionego, mogę spać spokojnie i wierzyć w sukces nadchodzącego serialowego Wiedźmina.

Pomimo tego dzisiaj nie zasnę. Można sztampowo stwierdzić, że produkcja daje do myślenia, porusza ważne sprawy… Ale to nie tak działa. Owszem, samobójstwo to temat nie w kij dmuchał, ale nie to sprawia, że spać nie można. “13 powodów” zmusza nas do pomyślenia nad tym co mówimy do otaczających nas osób i pokazuje jak słowo, czyn lub spojrzenie wpływają na drugiego człowieka. Z pozoru mało znaczące dla nas zdanie może odcisnąć piętno na innej osobie. Przez tę świadomość nie nazwę się nigdy dobrym człowiekiem.

Historia Hannah momentami trzyma w napięciu, momentami wzrusza, momentami przeraża, ale wszyscy wiemy do czego prowadzi. Wie to też główny bohater, który poznaje historię swojej przyjaciółki z jej perspektywy. Dowiaduje się dlaczego do tego doszło. Razem z Clayem, każdy z nas może posłuchać 13 kaset. I wszystkim to polecam.


#3

Złoty szpadel.
Jedenaście pierwszych odcinków to rzyganie na Hannah. Drama queen, która zawsze stawiała siebie nad problemy innych. Większość osób, z którymi dzieliłam się przeżyciami podczas oglądania serialu miała takie same odczucia co do tego.
Dwa ostatnie powody były jednak mocne. Osobiście najbardziej poruszył mnie ostatni powód.


#4

Miesiąc temu pojawił się drugi sezon. Oglądał ktoś i może się wypowiedzieć? Zależy mi na opinii czy warto go obejrzeć, bo jakoś nie mogę się zmusić.
Od siebie dodam, że ooglądałem pierwszy sezon i wcale nie był taki zły, a nawet mi się podobał.


#5

Przede mną 6 odcinek S2, aczkolwiek muszę przyznać że nie jest to już takie emocjonujące jak w 1 sezonie.
Przede wszystkim jest spora różnica w czasie między 1 a 2 sezonem(mówię o czasie w świcie serialu ofc), w rezultacie dostajemy w twarz inną sytuacją. Jednak to co mnie lekko zaalarmowało to pewien wątek paranormalny, który psuje spójność tego serialu, bo przecież miał być taki PRAWDZIWY. Cóż, nie mogę za wiele powiedzieć, bo wszystko może być potencjalnym spoilerem, ale dziwny ten serial, wydaje się dziwnie podziurawiony. Oczywiście wątek Hannah dalej jest kontynuowany ale trochę w innej formie, bo zamiast z taśm, poznajemy Hannah oczami innych, w końcu na taśmach jest tylko to co ona chciała aby było. Tak więc dowiadujemy się o dziwnych wybrykach pani H, co nie jest niczym specjalnym, ale nasz “rycerzyk” Clay się dziwi. Może nikt mu nie powiedział że św.Mikołaj nie istnieje, tak samo jak anioły? :thinking: W każdym razie serial dalej jest przyjemny w oglądaniu, dostajemy dalej w twarz nowymi ciekawymi faktami, jednak to nie jest to co w 1 sezonie, gdzie moją jedyną reakcją było odpalenie następnego odcinka.
Być może w następnych odcinkach wszystko razem się połączy do kupy, jednak pozostaje dobre pytanie.
Czy dotrwam? :no_mouth:


#6

Ja stanęłam na odcinku 4 i wydaję mi się, ze szybko nie skończę tego sezonu…