Alianth

Byters

Przekroczyłeś drzwi karczmy. Zapach fermentującego, starego piwa, zmieszany z ostrą wonią smażonych i gotowanych potraw uderzył w twoją twarz. Stare deski lekko skrzypiały i uginały się pod ciężarem twoich kroków. Lekkie, żółte światło wydobywające się z lamp oliwnych zawieszonych na ciężkich drewnianych belach, podtrzymujących wysoki sufit, nadawał miejscu przytulnego wyglądu. Cienie tworzone przez pijany tłum były równie wesołe co zebrane tu istoty. Nikt nie zauważył twojego pojawienia się. Poza czarnowłosą barmanką przecierającą drewniany, okuty brązem kufel. Kobieta była młoda, ubrana w zwiewną, granatową suknie bez ramion. Gorset tego samego koloru podkreślał jaj wąską talię.

Lilka

Pracując jako barmanka, z łatwością mogłaś wyciągać przydatne informacje od upitych biesiadników. Przynajmniej w teorii. W ciągu trzech ostatnich dni jedyne, czego się dowiedziałaś o mieczu króli, to fakt, że nikt nigdy nie stwierdził, że jest on bronią. Informacja pochodziła od jakiegoś naprutego za wsze czasy dziadygi. Zdawało ci się, że nadszedł czas złożenia wymówienia i rozpoczęciu poszukiwań w bardziej tradycyjny sposób. Gdy wycierałaś mosiężny kufel, twoje oczy wychwyciły człowieka, który właśnie wchodził do przybytku. Ciemny płaszcz okalał jego sylwetkę. Kaptur tworzył natomiast cień zakrywający jego twarz. Przy każdym kroku stukał kosturem o drewniane deski.

Może pomysł na takie zdobywanie informacji nie okazał się zbyt trafny - pijani ludzie są rozmówni ale nie koniecznie na tematy, które mnie interesują - ale trochę pieniędzy zawsze się przyda. W każdym bądź razie nie miałam zamiaru tutaj długo zabawić. Myślałam, że już nic więcej nie uda mi się osiągnąć i resztę dzisiejszego czasu spędzę w towarzystwie śmierdzących alkoholem pijaków. Jak oni w ogóle są w stanie wlewać w siebie takie ilości piwa? Nigdy tego nie zrozumiem.
Nagle jednak nastąpiło coś interesującego. Tajemniczy mężczyzna zawsze jest interesujący. Może uda się z nim jakoś porozmawiać. Nie jest jeszcze pijany, wiec powinnam spróbować od razu. Mam już dość rozmawiania z pijaka mi. Dokonczyłam czyszczenie kufli, poczekałam, aż mężczyzna znajdzie juz miejsce i podeszłam do niego z celem zapytania o zamówienie.

Podszedłem do młodej damy stojącej przy barze. Zwróciłem uwagę na to, że jest bardzo zgrabna. Uśmiechnąłem się pod nosem i pomyślałem, że to zachlane barachło nie jest towarzystwem, które ta dama chciałaby oglądać. Porzuciłem jednak swoje rozmyślania ganiąc wewnętrzny głos. Złapałem się na tym, że odkąd wyruszyłem z Gildii, opuszczając moich przyjaciół, nie spotkałem zbyt wielu ludzi. Osobą, z którą rozmawiałem najczęściej byłem ja sam. Głos bezowocnych rozmyśleń zamilkł prawie natychmiast, zastąpiony został przez odgłos burczenia brzucha. Zdałem sobie sprawę od jak wielu dni nie jadłem niczego smacznego, poczułem zapach mojej ulubionej potrawy, czyżby był to ryż z kurczakiem i sosem ? Podszedłem do dziewczyny obsługującej klientów i postanowiłem zamówić posiłek. -Dzień dobry - powiedziałem serdecznym tonem. - Czy ten zapach to to o czym myślę ? Ryż z mięsem i sosem ? Jeśli tak, chętnie zjem talerz tej potrawy popijając go pitnym miodem. Ale gdzie gdzie moje maniery ! Nazywam się Percivall, - Uśmiechnąłem się, usiadłem na krześle naprzeciwko barmanki, wyczekując jej odpowiedzi, obracałem swój kostur jedną ręką, a drugą bawiłem się moim ukochanym, pięknym medalionem, symbolem mojej walki.

Wygląda na to, że dużo wysilać się nie będę musiała. Sam jest skóry do rozmowy. A w dodatku na pierwszy rzut oka wydaje się sympatyczny. Cóż, pierwszy wrażenie wyszło mu idealnie. Poszukałam karteczki, na której zapisywałam zamówienia i umieściłem na niej to złożone przez nowego gościa.

  • Zaraz nasz kucharz przygotuje panu coś smacznego - powiedziałam, odsyłając uśmiech do mężczyzny. Odwróciłam się, by zanieść zamówienie. Wróciłam po kilku chwilach, niosąc kufel pitnego miodu i stawiając go przed mężczyzną.
    Przyjrzałam mu się dokładnie, skupiając na dłużej wzrok na medalionie. Potem powędrowałam oczami na kostur. Wzdrygnęłam się lekko widząc na nim czaszki, ale szybko się opanowałam. To niecodzienny widok, ale sprawił, że jeszcze bardziej byłam ciekawa.
  • To rzadkość spotykać tutaj takich ludzi. Co cię tu sprowadza? - Zaczęłam rozmowę, jednocześnie nasłuchając, czy zamówienie nie jest już gotowe.

Barmanka uśmiechnęła się do mnie. Zapytałem ją -już przechodzimy na Ty ? Zatem dobrze, ale zanim odpowiem na nurtujące Cię pytania zapytam Cię o imię. Przedstawię się raz jeszcze. Nazywają mnie Percival. - Oczekując odpowiedzi pociągnąłem łyk miodu pitnego, który podała mi tajemnicza barmanka, która zdaje się zainteresowała się mną. Chyba intuicja mnie nie zawiodła. Zauważyłem z jak wielką pogardą patrzyła ona na pijaków, barachło, które znaczy mniej niż karaluchy. Zauważyłem, że zerknęła na czaszki znajdujące się na moim kosturze, nie dziwię się, że budzą grozę, ale nie muszę się przyznawać nikomu, że są prawdziwe.

  • Virne jestem - odparłam. Chciałam skupić się całkowicie na mężczyznie, który chyba pod każdym względem budził we mnie masę pytań. Miałam jednak wciąż pracę i musiałam poświęcić jej też odrobinę swojego skupienia. Połowę uwagi skupiła też na wypatrywaniu i ewentualnym obsługiwaniu klientów. Miałam też nadzieję, że moja zmiana szybko minie. Te trzy dni wyczerpały mnie bardziej niż tydzień marszu. Zwłaszcza psychicznie. I gdzie tak w ogóle jest właściciel? Muszę szybko złożyć mu moją rezygnację.

Lilka i Byters

W czasie rozmowy do waszych uszu docierało wiele głosów, ale jedyne zdania jakie was zainteresowały to “Barman! Podaj jeszcze trzy kufle krasnoludzkiego znoju!” oraz “Ryżowa paćka dla pizd gotowa!”

Pytałaś co mnie tu sprowadza - potwierdziłem - zatem sprowadza mnie tu mój głód i zmęczenie wielodniową wędrówką. Ucieszyłem się kiedy zobaczyłem szyld tawerny. Pomyślałem, że mogę się posilić przed dalszą podróżą. - nie zamierzałem być zbyt wylewny, wszak nie znam tej kobiety, jest bardzo piękna fakt, ale po tym co w życiu widziałem nie jestem zbyt ufny. - Mam do Ciebie dwa pytania droga Virine. Po pierwsze co taka kobieta jak Ty robi w takim miejscu jak to, widzę że spoglądasz na tych ludzi ludzi i na to miejsce z taką samą miłością, jak ja na paladynów. A po drugie dlaczego się zainteresowałaś moją osobą ? - Zaintrygowała mnie ta kobieta, która na pierwszy rzut oka, okazała się być bardzo sympatyczna i wysławiała się w poprawny sposób. Sam jestem dobrze wykształcony, przez moich przyjaciół. Virine najwyraźniej też ktoś wyszkolił. Czyżby była magiem ? Może warto byłoby ją bliżej poznać. Po raz pierwszy ktoś mnie tak zaintrygował, od czasu oczywiście gdy poznałem moich serdecznych przyjaciół z gildii, kiedy sobie o nich przypomniałem, ścisnąłem mój amulet i lekko uśmiechnąłem się. Lubiłem obracać go w palcach, jest to przedmiot drogi memu sercu.

Od razu zareagowałam na głosy. Udałam się najpierw do kuchni i przyniosłam Percivalowi jego zamówione jedzenie. Potem ustaliłam osoby zamawiajace alkohol i napełniłam trzy kufle z beczki z napisem “krasnoludzki znuj”. Nie do końca byłam pewna, co to jest, ale wolałam nie wiedzieć.
Wyszłam zza lady i ze sprawnością, która udało mi się wyćwiczyć w ciągu trzech dni - a miałam do tego ćwiczenia dużą motywację, zwłaszcza, że już kilka razy mało się nie przewróciłam - ominęłam wszystkie stoły i podałam ich trunek klientom. Potem szybko wróciłam do Percivala i posyłając mu uśmiech dalej czekałam na jego odpowiedź.

Wypiłem do końca kubek z miodem i rozpocząłem konsumpcję obiadu, kiedy barmanka do mnie się dosiadła zrobiło mi się przyjemnie, ale musiałem uważać. Bo kto normalny uśmiechałby się do kogoś wyglądającego jak ja. Rozpocząłem - zatem Virine, czekam na odpowiedzi na pytania, które zadałem nim krasnoludy zamówiły swoje napitki - obdarzyłem krótkim spojrzeniem pijaną grupę, po czym zwróciłem zaciekawione oczy na dziewczynę i w skupieniu oczekiwałem odpowiedzi.

Zanim zdązyłam odpowiedzieć zauważyłam, że robota mnie wzywa. Po stałam Percivalowi przeprasza jacy uśmiech.

  • Przepraszam na chwilę, ale moja praca mnie wzywa. Udałam się najpierw do kuchni i przyniosłam mężczyźnie jego zamówione jedzenie. Potem ustaliłam osoby zamawiajace alkohol i napełniłam trzy kufle z beczki z napisem “krasnoludzki znuj”. Nie do końca byłam pewna, co to jest, ale wolałam nie wiedzieć.
    Wyszłam zza lady i ze sprawnością, która udało mi się wyćwiczyć w ciągu trzech dni - a miałam do tego ćwiczenia dużą motywację, zwłaszcza, że już kilka razy mało się nie przewróciłam - ominęłam wszystkie stoły i podałam ich trunek klientom. Potem szybko wróciłam do Percivala, poprawiłam szybkim ruchem włosy i suknię i wróciłam myślami do zadanych mu pytań.
  • Pracuję tutaj tylko dlatego, że uznałam to za dobry sposób na zdobycie kilku informacji, których potrzebuję.A co do zainteresowania twoją osobą… - zamachnęłam się ręką ogarniając cała salę i przebywających w niej gości. - Rozejrzyj się tylko. Naprawdę mam już dość tych pijaków i chciałabym wreszcie się od tego oderwać i porozmawiać z kimś przynajmniej trochę inteligentniejszym od kurczaka. A w dodatku tajemniczy mężczyzna w ciemnym płaszczu zawsze wzbudza zainteresowanie. - Idzieliłam mu odpowiedzi. Po chwili dodałam jeszcze:
  • No, a skoro ty miałeś dwa pytania, to ja też zadam swoje drugie. Dokąd w takim razie zmierzasz, strudzony wędrowcze?

Zapewne nie myliłem się. Ona również jest dobrze wykształcona, gardzi tą zachlaną bandą idiotów. Zastanawiając się nad odpowiedzią na zadane przez nowo poznaną dziewczynę pytanie rozpocząłem. - Z mojego doświadczenia wynika, że zdobywanie informacji można w niektórych okolicznościach przypłacić. Życiem. Ufam w to, że Jesteś ostrożna kiedy zdobywasz interesującą Cię wiedzę. - Mówiąc to spojrzałem głęboko w oczy dziewczyny. Byłem całkowicie pewien, że cechowała ją odwaga i determinacja. Ale czy można jej zaufać. Myślę, że będę musiał sprawdzić, jakie barmanka szukająca informacji, ma do mnie nastawienie. Zapytałem wprost. - Zanim odpowiem na Twoje pytanie poproszę Cię byś powiedziała co o mnie myślisz ? Proszę o szczerość. -powiedziałem z uśmiechem.

Postanowiłem porównać odpowiedź Virine ze wskazaniem mojego magicznego kostura, który cały czas trzymałem jedną ręką. W myślach wypowiedziałem słowa “ave ave versus jovish”, oczekując na odpowiedź, co do nastawienia napotkanej osoby. Dobrze zdawałem sobie sprawę również z tego, że wypowiedzenie tych słów, skorzystanie z mocy kostura zwiększa mój wpływ na innych.

  • Myślę, że w takim miejscu nie muszę się zbytnio martwić o swoje bezpieczeństwo. - Przelotne spojrzałam na pijaków przebywających w tym przybytku. - Jedyne co mi tu grozi to najwyżej zmaganie po tyłku. - Zaśmiałam się cicho.
    -A co to tego, co o tobie myślę… - Również wpatrzyłam się w oczy Percivala. Nie miałam o nim zbyt dużo informacji, wszak zmieniłam z nim tylko kilka zdań, jednak nie wydawał się być jakimś podejrzanym typem, który zaraz poderżnie mi gardło. Mimo tych czaszek na kosturze. Zastanawiam się, kto mógłby takie tak po prostu nosić. Ludzie pewnie dziwnie na niego patrzą. - Tak szczerze to na pierwszy rzut oka wyglądasz jak ktoś, kogo każdy wolałby unikać. Mimo to wydajesz się być naprawdę sympatycznym i ciekawym towarzyszem to rozmowy. Jest naprawdę sporo rzeczy, o które miałabym ochotę cię zapytać i mam nadzieję i uda nam się polubić. - Uśmiechnęłam się w jego stronę swoim najszczerszym uśmiechem. Naprawdę miałam nadzieję, że będę miała możliwość dłuższej rozmowy, bo wymiany zdań z innymi osobnikami z tej okolicy ciężko nazwać normalną rozmową.

Byters

Nawet jako mg, nie jestem wszechmocny i nie jestem w stanie powiedzieć ci, jakie zamiary ma inny gracz.

Trudno było określić działanie magii zawartej w kosturze. Nie mówił. Nie dawał przeczucia. Nie da się opisać słowami tego co robił. Po wypowiedzeniu w myślach zaklęcia, do twojego umysłu dotarły uczucia osoby z którą rozmawiałeś. Skrywana nienawiść. Znudzenie, rozbłysk ciekawości. Lekkie zdenerwowanie. Było coś jeszcze, ale, mimo największych starań, nie mogłeś zrozumieć co to było. Czasem tak się działo,w końcu jako pół-diabłowi ciężej ci było zrozumieć ludzkie uczucia.

Z innej beczki, ryżowa papka którą dostałeś była niedogotowana, a sos tak mdły, że ledwo dałeś radę przełknąć pierwszy kęs.

Po wypowiedzeniu zaklęcia do mego umysłu dotarły szczątkowe informację na temat napotkanej osoby. Jej słowa wydawały się szczere. Uśmiech wydawał się szczery, zaciekawienie również, zdziwienie ? Trudno się dziwić. Nie zaufałem jeszcze żadnemu człowiekowi, wszak to właśnie ludzie zniszczyli życie, w którym byłem szczęśliwy. Postanowiłem chociaż po części zaufać napotkanej osobie, kto wie, może uda się w niej odnaleźć towarzysza ? Skrywana nienawiść ? Skąd ja to znam. Czułem, że mogę polubić tajemniczą barmankę. Oczywiście nie będę mówił jej o wszystkim, może kiedyś opowiem jej o moim ojcu, kiedy poznam ją bliżej. - W odpowiedzi na żart uśmiechnąłem się lekko. Odparłem. - Uprzejmie dziękuje za szczerość, istotnie mój wygląd sprawia, że ludzie często obawiają się mnie. Z pewnością zwróciłaś uwagę min na czaszki znajdujące się na moim kosturze, być może kiedyś poznasz ich historię. Również będę z Tobą szczery, od dawna nie spotkałem kogokolwiek do kogo mógłbym się uśmiechnąć, raczej gardzę innymi istotami, ale nie bez przyczyny. Też chciałbym z Tobą porozmawiać. Emanujesz ciepłem, którego od dawna nie było mi dane doświadczyć. Chcesz wiedzieć skąd przybywam ? Z wioski, w której wymordowano wszystkich, których kochałem. Dokąd zmierzam ? Do czegoś co pozwoli mi sprawić by ci, którzy zadali mi ból doświadczyli tego co ja. Wiele się nauczyłem w czasie moich wędrówek. Jeśli faktycznie się polubimy opowiem Ci o sobie coś więcej, jak i również być może o moich przyjaciołach. - Odetchnąłem, zdałem sobie sprawę, że zrzuciłem z siebie wielki ciężar, jednocześnie nie zdradzając konkretów, które mogłyby mi zagrażać. Kontynuowałem - Virine przed nikim się tak nie uzewnętrzniałem, trochę to dziwne, ale chyba zaczynam Cię lubić. Czy możesz opowiedzieć coś o sobie ? Kim Jesteś ? Do czego zmierzasz ?

Jedzenie nie było zbyt smaczne, nie chciałem jednak robić nowo poznanej dziewczynie przykrości i zjadłem bez grymasów, przynajmniej nie czułem już głodu.

  • Widzę, że kieruje tobą chęć zemsty - odparłam, wysłuchawszy wszystkiego, co Percival miał do powiedzenia. Zamilkłam na chwilę po czym się lekko uśmiechnęłam. - Ale to nie moja sprawa. Nie wtrącam się w to, co inni robią ze swoim życiem. A co do mnie… - Zmieniłam juz ton na bardziej zdawkowy. - Myślę że najlepiej będzie mnie określić poszukiwaczem przygód. Postanowiłam poświęcić moje życie samodoskonaleniu się i możliwe przeżyciu Prz tym jakiejś ciekawej przygody. - Opiotłam cały budynek spojrzeniem, by sprawdzić, czy ktoś mnie czasem nie potrzebuje. Ciekawe, ile zostało mi jeszcze do końca zmiany.
  • Tak właściwie, to teraz wszyscy o tym mówią, wiec nie ma sensu się z tym ukrywać. Mam zamiar odnaleźć Miecz Królów. A przynajmniej spróbować. Myślę, że to będzie ciekawa przygoda. -Zaśmiałam się, widząc, jak Percival próbuje normalnie zjeść to coś, co ma na talerzu. - Gratuluję odwagi. Mnie na sam widok tego zaczyna mdleć.

Po wysłuchaniu dziewczyny stwierdziłem. - Faktycznie kieruje mną chęć zemsty, ale co do samodoskonalenia, zdaje się, że jesteśmy podobni. Ja też zawsze ceniłem zdobywanie wiedzy i nowych umiejętności. Wykorzystanie nabytych zdolności i ich dokładny opis na razie przemilczę. - Spojrzałem na barmankę i kontynuowałem. - Ja też słyszałem o mieczu królów. Nie jestem pewny ile prawdy jest w tej opowieści, ale sądzę, że poszukiwania tego artefaktu mogą się faktycznie okazać wspaniałą przygodą. Mówisz, że chcesz znaleźć ten miecz, dążysz do samodoskonalenia i poszukujesz informacji. Zapewne parasz się magią. Ja również, może dane Ci będzie ujrzeć moje umiejętności. - Uśmiechnąłem się lekko spoglądając ukradkiem na mój amulet, kontynuowałem. - Mam dla Ciebie pewną propozycję o ile się nie obawiasz, będzie to wymagało od Ciebie pewnej dozy zaufania do mojej osoby. Możemy podróżować razem, stawić czoła przygodzie, która czeka nas przy poszukiwaniu Miecza Zwycięzców. Nigdy jeszcze nie proponowałem nikomu wspólnej podróży, rzadko komu jestem w stanie zaufać, ale wydajesz się być szczerą osobą, chciałbym zatem zaoferować swoje towarzystwo w podróży. Oczywiście jeśli zechcesz opuścić mnie i podążyć innym szlakiem nie będę miał o to żalu. To jak dasz sobie spokój z pracą w tym nudnym miejscu ? - Rzekłem poważnym tonem, ale po chwili szeroko uśmiechnąłem się. - Widzę, że nie uszła Twej uwadze moja mina spowodowana spożyciem ryżu z mięsem, ale nie martw się tym, cieszę się, że pojawiłem się w tym przybytku, poznanie osoby w tych stronach, która dąży do samodoskonalenia jest czymś niezwykle ciekawym. Oczekuję zatem odpowiedzi na moją propozycję…

Skrzyżowałam ręce na piersi udając, że się zastanawiam, chociaż decyzję podjęłam juz od razu. Nie mam zamiaru tutaj został ani chwili dłużej a towarzysz przy podróży zawsze jest plusem. Zwłaszcza, gdy umie się normalnie wysławiać.

  • Bardzo chętnie się do ciebie przyłączę. Mimo wszystko nie wyglądasz na psychopatę, wiec w pewnym stopniu mogę ci zaufać. - Zaśmiałam się lekko. - A i tak miałam już zamiar dzisiaj zrezygnować, więc pozostaje mi czekać do końca tego dnia. - Znowu się rozejrzałam. To już chyba taki tak nerwowy. - A wracając do wcześniejszego, to zgadłeś, uprawiam magię. Magię ognia dokładnie. - Znowu się uśmiechnęłam, przechyljąc głowę w bok i będąc z siebie zadowolona. W końcu będzie trochę ciekawiej i te nudne, męczące dni się skończą.

Uśmiechnąłem się - Dobrze zatem Virine, wyruszymy razem, ale najpierw chciałbym porozmawiać z kucharzem gotującym w tym przybytku, Obawiam się, że muszę go poprosić o to by w przyszłości zachowywał się bardziej kulturalnie wobec swych klientów. - Podszedłem wolnym krokiem do kucharz Vir i odparłem. - Powinien Pan zachować więcej kultury wobec swoich klientów. -uśmiechnąłem się. Postanowiłem trochę postraszyć mężczyznę. - Poinformowanie kogoś, że jest pizdą w niektórych przypadkach może się okazać śmiertelne. Nie wiem czy zdaje Pan sobie sprawę z tego, że na tym świecie są zjawiska gorsze niż śmierć. Cóż miał oznaczać zwrot “ryżowa papka dla pizd” ? Pewien jestem, że nie chciałby Pan by Pańska czaszka była jedną z ozdób na moim kosturze. Mam nadzieję, że dobrze mnie szanowny Pan zrozumiał. Brak kultury szkodzi nie tylko ciału, ale czasami nawet duszy. - Cofnąłem nieco kostur, który był nachylony lekko w stronę kucharza karczmy. - Wydaje mi się, że tylko tyle miałem Panu do powiedzenia, odnośnie Pańskiej kultury. Sądzę, że jest jeszcze jedna sprawa, która wymaga wyjaśnień. Państwa pracownica imieniem Virina idzie ze mną. Obawiam się, że zobowiązany Pan jest przyjąć natychmiastowe wypowiedzenie Viriny bez negatywnych konsekwencji dla niej. Proszę nie wchodzić mi w drogę, bo w przeciwnym wypadku ujrzy Pan istoty, którymi straszyła Pana matka kiedy był Pan nieposłuszny, jak Pan wytłumaczy zniknięcie Virine właścicielowi karczmy ? Nie obchodzi mnie to. Proszę nauczyć się gotować, bo z taką żywnością straci Pan wszelkich klientów. Do widzenia. - Zwróciłem się do nowej towarzyszki. - Virine, rozumiem, że Jesteś gotowa do drogi. Zdaje mi się, że kucharz i właściciel pozwolą Ci wyjść przed końcem zmiany, chyba nie przepadają za demonami. - Szeroko się uśmiechnąłem i wesoło mrugnąłem do Virine.

  • Ech… - w tej chwili to było jedno, co byłam w stanie z siebie wydusić. Przez chwilę patrzyłam to na Percivala, to na kucharza, nie do końca wiedząc w to, co właśnie usłyszałam. Po tej krótkiej chwili ciszy chwyciła się za usta próbując powstrzymać śmiech. Jeszcze nigdy nie spotkałam tak dziwnej osoby. Mam nadzieję, że z tymi demonami to nie jest tylko zgrywanie się, bo inaczej długo nie pochodzi na tym świecie. Nie mogłam dłużej się powstrzymywać i roześmiał am się na cały głos, trzymając się za brzuch i zginąć się wpół. Och tak, nadchodzącą podróż będzie naprawdę ciekawa. Trzeba tylko będzie wklepać do rozumu Percivalowi, że mówienie w taki sposób do prostych ludzi sprawia tylko, że się denerwują, bo nie mogą niczego zrozumieć. Mam nadzieję, że ie dojdzie do bójki. Chociaż wtedy będzie jeszcze zabawniej.