Ano Natsu De Mat Teru


#1

Kaito Kirishima spełnia schematy typowego bohatera mangi tego typu w niemal w 100%. No dobra, powiedzmy, że w 90%, bo mecha nie pilotuje. Ale reszta już się zgadza. Jest niewyróżniającym się z tłumu nerdem, który mieszka pod jednym dachem z siostrą (rodziców, zgodnie ze świętymi prawami anime, ani widu, ani słychu). Ma także przyjaciółkę, która wzdycha do niego mocniej niż przeciętna fanka Zmierzchu do boskiego Pattisona. Naturalnie nasz tytan intelektu (co podkreślać mają okulary) nie dostrzega miłości, jaką darzy go Kanna, choć ta emocje wypisane ma na twarzy. Pewnego wieczora Kaito, bawiąc się kamerą, jest świadkiem upadku z nieba czegoś dziwnego. To coś omal go nie zabija. Co z tego wyniknie? Otóż pod dach naszego bohatera trafia (cóż za zbieg okoliczności…) cokolwiek dziwna dziewczyna o imieniu Ichika. Przybyła w te okolice niedawno, zaś siostra Kaito, która właśnie wyjeżdża na dłużej, wpadła na doskonały pomysł, że zostawi brata pod opieką obcej dziewuchy. I tak zaczyna się znajomość rudowłosej piękności i chodzącego nieszczęścia.