Code Geass

Śledzi losy brytyjskiego studenta, Leloucha Lamperouge, który przypadkiem zostaje uwikłany w jedną z akcji terrorystycznych przeprowadzanych przez Japończyków przeciwko okupantowi. Zostaje schwytany przez siły Brytanii i ma zostać rozstrzelany za popieranie terrorystów. Życie ratuje mu tajemnicza dziewczyna, która obdarowuje go mocą Geass: Lelouch może wydać każdemu dowolny rozkaz i zostanie on bezwzględnie wykonany. Młody Lamperouge staje na czele japońskiego powstania przeciwko Imperium: okazuje się bowiem, że jego prawdziwe imię to Lelouch vi Britannia i jest 17-tym w kolejności sukcesji do tronu Brytanii. Wypędzony z rodzinnego kraju pragnie tylko jednego - zemsty na swoim ojcu, brytyjskim Imperatorze oraz stworzenia świata, w którym jego siostra Nunnally będzie mogła żyć szczęśliwie.

Pierwszy raz serię widziałem… kilka lat temu. Mimo to dokładnie pamiętam jak to było. Niezbyt wtedy przepadałem za mechami, jednak nie miałem nic do oglądania a był to okres wolny od szkoły, więc… co mi tam - spróbuję. Włączyłem i już kiedy zobaczyłem początek, kiedy narrator mówił o rozpoczętej wojnie przez Imprium Brytyjskie - miałem “banana na twarzy”. Wiedziałem, że będzie to coś niezwykłego, cholernie dobrego i wciągającego - przynajmniej dla mnie.
Fabularnie cholernie mi się podobała. Moc Lulu (nie wiem jak się pisze jego imię xD) jest cholernie interesująca i mocna, mimo posiadanych wad. Sam główny bohater nie jest jakoś specjalnie silny, jest tylko cholernie dobrym taktykiem - dobre posunięcie. Maska, kostium i tajemnicza dziewczyna, czego chcieć więcej. Dziwne, że nikt się odkrył jego prawdziwej tożsamości, no… tylko tam pod koniec sezonu (no i w drugim). Jedyne co może trochę mi się nie spodobało to przywiązanie do siostry, które jak się później okazało, jego jego piętą Achillesową.
Nie wiem co jeszcze dodać od siebie, sam motyw, fabuła i bohaterowie - cholernie mi się podobało. Oglądałem serię chyba z 3 razy.