Definicja "anime"

Najpierw fakty: termin “anime” (アニメ) jest japońskim przeinaczeniem/skrótem angielskiego słowa “animation” i powstał na określenie po prostu animacji jako takiej i jest zapisywany katakaną, tak samo jak wszystkie inne zapożyczenia z języków obcych (card - kaado, virus - uirusu, TV - terebi itd.).

  1. Anime = animacja japońska (czynnikiem definiującym jest narodowość, nie styl)
    Animacja japońska, czyli… właściwie co? Animacja stworzona przez Japończyka? Animacja stworzona w czasie pobytu w Japonii? Animacja wyprodukowana w Japonii? Używając tej definicji mamy wiele możliwości ustalenia granicy, kiedy coś jest anime, a kiedy już nie:
    a) Reżyserem jest Japończyk, ale reszta ekipy nie musi być.
    b) Rysunki zostały wykonane przez Japońskich rysowników/animatorów.
    c) Reżyseria wykonana przez Japończyka, rysunki/animacja niekoniecznie (outsourcing).
    d) Animacja wyprodukowana dla widowni japońskiej, narodowość autorów nie gra roli.
    e) Wśród osób zaangażowanych w powstanie animacji co najmniej 51% było narodowości Japońskiej.
    Itd. itd., można takich opcji stworzyć mnóstwo.

Przyjęcie tej definicji rodzi wiele problemów.

Po pierwsze - nie określa stylu, czyli termin jest właściwie bezużyteczny, bo nie mówi nam nic. Jeśli Japończyk stworzy animację w stylu Disneya i nadal określamy ją anime, to jak w takim razie określić charakterystyczny styl rysunku, który pojawia się w większości japońskich animacji? “Animacja w stylu anime”? Jeśli tak, i styl anime to po prostu “styl anime”, to znaczy, że większość anime jest w stylu anime (“większość japońskich animacji jest w stylu anime”) i dochodzimy do pleonazmów…

Po drugie - oznacza to, że Japończyk w swoim życiu może stworzyć tylko anime. Każda animacja przez niego stworzona z definicji przyjmie termin anime, bez znaczenia, czy jest to plastelinowy film poklatkowy czy CGI w 3D.

Po trzecie - nikt poza Japończykiem nie może stworzyć anime.

Po czwarte - anime nie jest więc nazwą gatunkową sztuki wizualnej. Stylom/nurtom w sztuce zwykło się nadawać różne określenia, a czynnikiem warunkującym przynależność dzieła do danego stylu była zawsze forma. Np. kubizm, ekspresjonizm, suprematyzm, surrealizm, hard rock, industrial metal, celtic folk, muzyka klasyczna, taniec uliczny, taniec dworski, horror, fantasy, steampunk, dramat, etiuda i tak dalej. Anime definiowane jako stricte “animacja japońska” jest więc kompletnie bezużyteczne i nie ma żadnego zastosowania, ponieważ nie mówi o sobie NIC - i nie można go umieścić wśród wyżej wymienionych nazw gatunków. Jeśli powiesz do kogoś “słucham muzyki folkowej”, to człowiek ten od razu wie o co chodzi. Natomiast jeśli powiesz “oglądam anime” (według powyższej definicji), człowiek ten nie może skojarzyć sobie nic, ponieważ rozumie z tego tylko to, że oglądasz filmy animowane tworzone przez Japończyków - bez znaczenia jaki mają styl i treść.

  1. Anime = konkretny styl w animacji (czynnikiem definiującym jest styl, narodowość twórcy nie ma znaczenia)

Moim zdaniem o wiele lepsza i bardziej odpowiadająca rzeczywistości definicja. Mówiąc “anime” każdemu (kto zna ten termin) przychodzi na myśl konkretny STYL animacji, a nie narodowość jej twórców. Używanie tej definicji rozwiewa wszystkie problemy, jakie tworzy definicja 1). Co więcej, w praktyce właśnie ta definicja jest używana - mówiąc “lubię anime” nie masz na myśli animacji tworzonych przez Japończyków, ale animacje w konkretnym stylu (charakterystycznym dla rysunkowej animacji japońskiej). Bo gdybyś mówił, że “lubisz japońskie animacje”, to co to właściwie znaczy? Miałoby to tyle samo sensu, co stwierdzenie “lubię polską muzykę”, mimo że Polacy nie mają jednego wspólnego gatunku muzycznego i równie dobrze Polak może nagrywać celtycki folk lepiej od jakiejś osoby z celtyckim pochodzeniem, tak samo obcokrajowiec z dowolnego kraju może nagrać disco polo.

Napisałem ten wątek ponieważ często stykam się z opiniami w których znajomi uważają że anime to po prostu “chińska bajka” ;]
Co mnie trochę irytuję ponieważ takie określenie jest ni jakie do naszego kochanego anime ;]
A to, to taka wiedza dla was abyście mogli się pochwalić i wyjaśnić dokładniej czym charakteryzuje się ten gatunek “ANIMACJI” waszym znajomym.

Źródło: Internety.

Mnie nie irytuje już, że ktoś gada o “chińskich bajkach”, nie chce mi się edukować ludzi na siłę, czasem wolę im pokazać, że nie wszystkie “bajki” są dla dzieci. Ignorant zawsze będzie ignorantem.
Ale wątek ciekawy, fajnie się czytało.
Arigato gozaimasu.

Przyjemnie się czytało :).
Chińskie bajki" to ja słyszę do tej pory tak samo jak jedna moja znajoma która ogląda anime ma to samo. Na początku mnie to irytowało,ale potem dałam sobie spokój. Takie osoby nic nie rozumieją,kompletnie nic i trzeba po prostu to olewać.
W naszym kraju tworzy się bajki dla dzieci dla jednej grupy wiekowej lecz anime ma wiele gatunków i może być dla każdej grupy wiekowej.
To smutne,ale prawdziwe.
Dzięki za ten temat :).

Ja uważam tak jak oni. Japończycy terminem Anime określają nawet misa uszatka. Tak jak my mówimy bajki/film animowany oni mówią Anime. Na x-menów czy spidermana też powiedzą anime. Tylko po za Japonią określa się japońską animatografię słowem anime. Gdzie dla nich to każdy film animowany jest anime obojętnie czy amerykański, polski czy bułgarski.

Staram się nie używać określenia Anime, tylko właśnie film animowany/bajka/serial.

Nie rozumiem po co się tak rozpisywać. To są po prostu chińskie bajki oraz mongolskie kolorowanki i nic tego nie zmieni :)

Hmm… dla moich kolegow anime to nie sa “chinskie bajki”…

Im po uslyszeniu “anime” na mysl przychodzi tylko… “hentai porr” tak jak to oni nazywaja.

Youhei, fajnych masz kolegów :D

Widać co najczęściej oglądają xD

Ja tam anime bardzo lubię i dobrze wiem czym jest. Ale nie szkodzi mi to od czasu do czasu napisać gdzieś, że oglądam “chińskie bajki”, tak sobie. Zdarza się że “prawdziwi fani” dostają od tego piany i eseje piszą do mnie, że to nie są żadne chińskie bajki.a japońskie xD

Prawdziwy fan nie dostaje od tego piany bo rozumie słowo “Anime” jako “film animowany” to nawiedzeni fanatycy dostają piany z ust.

Niech każdy nazywa se jak chce byle każdy wiedział o co chodzi :) o gustach się nie rozmawia.

Fanatyzm niszczy, wiadomo. Wkurzają mnie ludzie, którzy traktują anime jak religie. Dla mnie oglądanie chińskich bajek to po prostu sposób spędzania wolnego czasu, taki jak gry komputerowe, pójście na strzelnice czy na karaoke.

W ogóle ludzie, którzy się spinają z byle powodu nie mają chyba szczęśliwego życia xD

. Spotkałem całą masę ludzi, o których napisał byters. Smutne to.

Anime - Animacja (nazywanie bajki o Pszczółce Mai anime jest OK)
Manga - Komiks (nazywanie komiksu narysowanego przez andrzeja który rysuje jest OK)
dlaczego?
Kawaii - Zwrot “Jesteś kawaii” to mieszanka języków tak samo jak “Loffciam Cię” czy inne zwroty z internetu…,
Idąc tą drogą, dochodzimy do wniosku, iż zwrot “Oglądałem anime pod tytułem Pszczółka Maja” znaczy dokładnie tyle co “Oglądałem animacje pod tytułem Pszczółka Maja”
Takie jest moje zdanie i nie widzę w tym więcej filozofii

Różnicy w grafice anime i bajek nie ma. Czasami anime jest lepsze graficznie, ale spotkałem wiele bajek, które biły każde anime na głowę pod względem technologii 2D. Ba nawet łączyły 2D z 2,5D w fenomenalny sposób. Co do nazewnictwa: “anime” jest nazywana każda animacja japońska. Wszystko co nie jest japońskie jest nazywane serialem animowanym, lub bajką. To moim zdaniem kompletna głupota. Skoro japończyk może tworzyć anime, to koreańczyk, chińczyk, czy europejczyk też. Nie chodzi mi o samą nazwę, ale o to, że wszystko co nie jest japońskie jest nazywane bajką, a prawda jest taka, że są twórcy, którzy tworzą animacje, które na niski status “bajki” nie zasługują, gdyż poruszają wątki i zawierają elementy obecne w anime. Przecież taki Batman w wersji animowanej nie jest tworzony przez japońców tylko przez Warner Bros, a jednak ja bym to sklasyfikował pod anime, bo jednak typowa bajka z wartością moralistyczną to to nie jest. Zawiera w sobie krew i mrok, których ze świecą szukać w bajkach. Ponadto kolejną głupotą japońców, jest: " anime musi być na podstawie mangi". Są na świecie studia, które są w stanie stworzyć dobry storyboard bez mangaki i jego komiksów. Japonia jest bardzo hermetycznie nastwiona, jeśli chodzi o animacje z zachodu. To błąd i mam nadzieję, że wkrótce otworzą swój rynek na animacje i dzieła niejapońskich twórców.

Określenie anime powstało po to, by oddzielić właśnie animację pochodzącą z Japonii od tej z innych krajów. W Japonii anime mówią na każdą animację, w reszcie świata na tą z Japonii. Poza tym, anime i manga mają swój własny styl i naprawdę widać różnicę między nim a amerykańską kreskówką. Oczywiście, w innych krajach również tworzone są animacje, które go naśladują i wtedy nazywane jest to po prostu koreańskie anime, chińskie anime itd.
I skąd ten pomysł, że anime “musi być na podstawie mangi”? Przecież anime są już tworzone na podstawie light novel, gier, a czasem są oryginalnym pomysłem. Anime często są na podstawie mangi, bo większość mangi idealnie się nadaje do tego i pewnie na początku tak było, że anime to było coś na podstawie mangi. Ale teraz już nie tylko na podstawie tego.