Dom dla zmyślonych...

Kolejna już klasyka CN. Bardzo dobra kreskówka Craiga McCrackena (twórcy Atomówek). Akcja rozgrywa się w świecie, w którym wymyśleni przez dzieci przyjaciele są prawdziwi. Każdy może je dostrzec, nie tylko ich twórcy, a przyjaciele są realni i żywi. Głównymi bohaterami są 8-letni chłopiec o imieniu Max, oraz jego zmyślony przyjaciel Bloo (Widoczni na zdjęciu powyżej, na pierwszym planie). Któregoś dnia mama Maxa, każe mu się rozstać z Bloo, bo jak twierdzi jest on już za duży na wymyślonego przyjaciela i powinien znaleźć sobie prawdziwych. Max jednak ani myśli porzucić Bloo, problem w tym, że już nie może trzymać go w domu. Na szczęście odkrywa istnienie niezwykłego sierocińca zwanego Domem Pani Foster.

Madame Foster to zwariowana, mała ale urocza staruszka, która jest właścicielką domu. Pozwala ona zostać tam Bloo, jeśli Max obieca, że będzie go codziennie odwiedzał. Tutaj kończy się pilot i dopiero zaczyna właściwa historia. :F

Następne odcinki opowiadają o przeróżnych, czasem zabawnych czasem strasznych, ale zawsze pełnych wrażeń przygód i wyzwań dnia codziennego, jakie mają miejsce w tytułowym domu, a które spotykają Bloo, Maxa, Panią Foster oraz innych bohaterów, takich jak Eduardo, Chudy, Pan Zając i innych.

Serial był bardzo ciepły, zabawny, z miła dla oka oprawą, miał ciekawych bohaterów, a sam ogólny pomysł wyjściowy jest mega oryginalny, odkrywczy i ciekawy. Jednakże miał też i swoje wady. Mimo licznych nagród jakie zdobył, wielu krytyków zarzucało mu, że czasami jest zbyt wrzaskliwy, że za dużo się dzieje, za dużo biegania i hałasów, że wygląd niektórych postaci może wzbudzić strach lub obrzydzenie szczególnie wśród młodszej widowni. Mi jednak te wady nie przeszkadzały, więc uważam je za nieistniejące dla mnie. Wymieniam je tu tylko ze względu na redaktorski obowiązek. :D

Produkcja jest dość specyficzna, gdyż mimo, że fajna i miło wspominana, to jednak odcinki są do obejrzenia na raz. Nie oglądałem żadnego odcinka więcej niż 1-1,5 raza. Nie wiem czemu tak jest, skoro istnieją kreskówki, które mogę oglądać wiele razy te same odcinki, a w ogóle się nie nudzą. (np Gumballa). Tę kreskówkę lubiłem i miło wspominam, ale nie mam jakoś ochoty do niej wracać, mimo że ostatni raz oglądałem ją wiele lat temu. Dziwne, że tak mam, ciekaw jestem czym jest to spowodowane, może tym, że odcinki trwają po 22 minuty i to trochę za długo, by tracić tyle czasu na ponowne oglądanie tego samego? Ciężko powiedzieć.

W każdym razie polecam tę bajkę, wszystkim fanom twórczości Craiga oraz klasycznych produkcji CN. Zwłaszcza jeśli nie lubisz tasiemców. Dom dla zmyślonych… liczy sobie 4 sezony, a twórcy zrezygnowali z produkcji i wyemitowali ostatni odcinek zamykający wszystkie wątki, w którym twórcy dziękują za oglądanie i żegnają się z widzami. Nowe odcinki nie powstaną. Szkoda, bo wyszło ich dość dużo, w tym parę specjalnych lub sezonowych.

Wystawiam ocenę 8/10. Generalnie warto.

Ech tylko ten nieszczęsny tytuł. :/ Strasznie długi i po polsku nieumiejętnie przetłumaczony. Dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster. Uff. Tu jest błąd. Powinno być Dom pani Foster dla zmyślonych przyjaciół. Tak jest poprawnie i bliższe oryginałowi (Foster’s home for imaginary friends). Jak pierwszy raz dostrzegłem ten tytuł, to pomyślałem, że ten dom przeznaczono tylko dla tych przyjaciół, których stworzyła madame Foster, a nie że dom należy do niej i jest dla wszystkich wymyślonych… Gdyby przetłumaczono to po mojemu, to wynikłoby z tytułu jasno czyj to dom i dla kogo, aleeee…

Znam tę kreskówkę, kiedy chodziliśmy jeszcze do liceum, bardzo lubiliśmy z Turelem ją oglądać. Wspominam bardzo miło. Nie przypominała tych wszystkich nowoczesnych kreskówek, za którymi nie przepadałem nigdy. Zgadzam się z recenzją Turela, również sądzę, że warto zaznajomić się z tą kreskówką.

Uwielbiałem ją. Postaci było pierdylion, a każda z nich miała inny charakter. Szczególnie zapamiętałem królika i tytułową panią Foster. Miriam Aleksandrowicz idealnie podłożyła pod nią głos. Pewnie kiedyś obejrzę sobie jakiś randomowy odcinek dla przypomnienia.