Droga do Neru

Wschodnią granice Równin stanowi Rzeka Drogi do Neru.

Lamia

Dotarłaś do brzegu całkiem sporej i szerokiej rzeki.

Nareszcie woda!! - zakrzyknęłam z radości. - Skoro mam rzekę, to mam rośliny oraz co ważniejsze ZWIERZYNĘ! - to podniosło mnie na duchu. Po utracie sejmitarów, pozostała mi jeszcze włócznia, więc mogłam jeszcze jakoś sobie dać radę. - Najpierw spójrzmy, czy czasem nie pływają w tej rzece jakieś ryby. W końcu włócznia to przedłużenie jej ręki. - pomyślałam. Po czym z determinacją po przypomnieniu sobie o mieczach - Jeszcze po nie wrócę… Na pewno. - Szczęśliwie miałam bardzo dobrą pamięć, więc zapamiętałam drogę którą przebyłam.

Skupiłaś się od razu na rzece, lecz jeszcze gdy ostatnie promienie księżyców dochodziły do rzeki zauważyłaś w niej jakby dziwne małe różnokolorowe cosie, niczym małe zorze polarne, co to mogło być? Lecz gdy wstało światło z słońce nie było ich widać.

Czyżby to miała być jakaś dziwna odmiana ryb? Widoczna tylko w świetle księżyca? - pomyślałam. Po chwili zastanowienia podjęłam decyzję. - Zostanę tu jeszcze ten dzień, póki co muszę ruszyć poszukać jakichś roślin, ziół… CZEGOKOLWIEK!!! - Wzięłam łyk wody z rzeki, po czym ruszam w poszukiwaniu pożywienia. Zaś miejsce, w którym teraz byłam zaznaczyłam górą kamieni ułożonych w znak węża.

Zaczęłaś szukać jakiś ziół przy brzegu rzeki, czegokolwiek, niestety sam trawa.

Zatrzymałaś się dopiero gdy zobaczyłaś 1,8 metrowego Ognionośce który łapą coś grzebał w trawie albo w ziemi…byłaś za daleko by o zauważyć.

Co to jest? - zdziwiona powoli i ostrożnie podeszłam do tego czegoś na odległość z której mogłam przyjrzeć się temu stworzeniu, ale bałam się, że to coś może zaatakować. Jednak by znaleźć jedzenie musiałam sprawdzić, co to takiego jest…

Bestia spojrzała na ciebie i zaryła w twoją stronę na znak byś się nie zbliżała, ognionośca był sporych gabarytów i próba zaatakowania go dla jedzenia była by zbyt ryzykowna by była opłacalna.

A więc nie zaryzykuje. Sukinsyn jest ogromny!!!.. - powiedziałam do siebie. - Lepiej ruszę w inną stronę. - jak powiedziałam, tak też uczyniłam. Ruszyłam w kierunku przeciwnym do tego stwora w nadziei, że tam znajdę coś lepszego.

(Jak piszemy coś co mówi postać pogrubiamy litery)

Ruszyłaś więc na południe wzdłuż rzeki, niestety po drodze nic nie mogłaś znaleźć.

Cholera! - pomyślałam. - Czyli pozostaje mi poczekać na noc, by móc spròbować coś złowić. - postanowiłam zaczekać na noc a zanim ona nadejdzie, poszukać jakicjś roslin lub ziół raz jeszcze blisko miejsca gdzie zostawiłam kamiennego węża.

Szukałaś jakiś ziół czy czegokolwiek, lecz nic nie mogłaś znaleźć a noc ci tego nie ułatwiała.

A więc czas na łowy… - jak pomyślałam, tak zrobiłam. Zabrałam tylko włócznie i ruszyłam w miejsce na rzece gdzie widziałam ostatnio te migające cośie.

Była jeszcze noc a te migające cosie płyneły przez całą długość rzeki.

Gdy próbowałaś złowić jakąś rybę nie udawało ci się, dopiero po dłuższym czasie zorientowałaś się że twoja włócznia przenikała przez te cosie.

Co to takiego jest? - pomyślałam. - Czyżby wodne duchy?! - zdziwiona przyjrzałam się bliżej istotom. Dokładnie się im przyglądałam dłuuuugi czas.

Wyglądały one bardziej jak dusze wędrujące przez tą rzekę, a to by wiele wytłumaczyło.

Nefilim

Raz przegrałeś walkę a raz nagle zapadłeś się w ziemi i znalazłeś się w jakimś tunelu wymiarowym a głosy w głowie niby boga coś ci tam mówiły.

Jednakże nie miałeś dużo czasu by go przeklinać…

…nagle nad wodą pojawiła się ciemna poświata, w miejscu gdzie Lamia próbowała coś upolować i na jej nieszczęście nie zdążyła na czas zauważyć poświaty z której wystrzelił Nefilim!

Wystrzeliłeś z ciemnej poświaty nagle dość szybko lecąc prosto na lamię przy brzegu, była jedna pewność…to nie skończy się dobrze. Wleciałeś w nią dość mocno zwalając ją z ziemia jej nieszczęsna włócznia poleciała do góry i wbiła się koło was w ziemię. Oboje na chwilę straciliście przytomność i oboje prawie jednocześnie ją odzyskaliście.
Łatwo domyśleć się jak to mogło wyglądać i gdzie przez przypadek wylądowały łapy Nefilima, gdy Lamia jako jedyne odzienie na górnej partii ciała miała jakieś szmatki, które już drugi raz poleciały jej na twarz zamiast zostawać tam gdzie powinny.

Hellsion starał się zachowywać spokój, w ciągu swojego długiego życia naoglądał się już kobiecych uroków, nawet wykorzystał, więc taki scenariusz to dla niego nie pierwszyzna, nie miał jednak teraz ochoty na romanse, zatem opuścił głowę i powiedział spokojnym tonem
-Przepraszam że na ciebie wpadłem… Nie… Miałem nad tym kontroli… Wszystko w porządku?- zapytał czule, przyjrzał się Lamii korzystając z okazji. Jeszcze nie miał możliwości spotykać innych ras, pozostawał on jednak dziwnie spokojny. Nie czuł zagrożenia z jej strony.

Ała… - syknęłam. Upadek bydlaka zabolał dość mocno. - Tak, nic mi nie jest. Ale mógłbyś tak ostentacyjnie nie patrzeć sie w moje piersi. To dosyć niegrzeczne. - odpowiedziałam spokojnie. Chociaż nie podobało mi się to, że ten mężczyzna tak łapczywie przyglądał się mojemu ciału. Zakryłam szybko swoje piersi, po czym zapytałam - Kim w ogóle jesteś? - pytając wzięłam swoją włócznię wstając, bojąc się troche tej istoty.

Hellsion.
-Jestem Pharios Shaphire, ludzie mówią na mnie Hellsion.- rzekłem kłaniając się szlacheckim stylem, by brzmieć jak najbardziej przekonująco zmienił swoją moc w moc Anioła. Ta moc zawsze pomagała mu w konweracjach. -Wybacz mi zuchwałość moich spojrzeń, pierwszy raz widzę tak ciekawą istotę, taką jak ty. Kim jestem pytasz? Jestem Nefilimem, trudnię się jako najemnik- rzucił prostując się- A co ty możesz mi opowiedzieć o sobie?-