Filmy tak złe, że nie chcesz już do nich wracać

Jak w temacie. W moim przypadku jest to “Eragon”, który dla kogoś kto przeczytał książkę jest katorgą pełną błędów fabularnych. Mogę jeszcze wymienić film “Planeta Drapieżców”. Gdy pierwszy raz go obejrzałem patrząc na słabe animacje dinozaurów pomyślałem, że pewnie powstawał jeszcze w połowie XX wieku. Okazało się, że powstał w 2007 roku co jest nie do pomyślenia przy takich animacjach. Fabularnie też było słabo.
Jakie były wasze filmy? Zapraszam do komentowania.

Ludzka Stonoga 1&2, Hostel, Legenda Herkulesa, Assassin’s Creed, Szef, Poradnik Pozytywnego Myślenia

Hmmm… Większość ekranizacji komiksów i gier. Przykro mi, chyba

Wilk z Wall Street.
Jeden jedyny raz wyszedłem z kina w trakcie seansu, bo miałem doszczętnie dość tego filmu, a jego popularność bierze się chyba wyłącznie z otumanienia ówczesnego społeczeństwa i zdziczałego poczucia wartości.
Elo.

Fantastyczna czwórka (2015), Smoleńsk (nie pytajcie…), Zabójcze ryjówki (dno dna), Rekinado (nie wiem dlaczego, ale widziałem to chyba na TV Puls), Wiedźmin, Ghost Rider, Batman v Superman: Świt sprawiedliwości.

4 z powyższych tytułów należą najpewniej do czołówki najgorszych produkcji wszech czasów.

“Ambassada”- z Więckiewiczem w roli Hitlera i “To nie tak, jak myślisz, kotku”. Twórcy filmów omyłkowo napisali, że to komedie.

U mnie takim filmem numer jeden jest “Klątwa Doliny Węży”. O Boziu, przemęczyłam to tylko dlatego, że kiedyś tam, dawno temu mieliśmy to razem z Lukim obejrzeć. Najbardziej w tym filmie boli mnie to, że zagrała tam śmietanka polskiej sceny aktorskiej: Krzysztof Kolberger, Roman Wilhelmi, Ewa Sałacka i Leon Niemczyk. A sam film jest tak beznadziejny, że nie da się na to patrzeć. Miało być nowoczesne polskie sci-fi, a wyszło jak zwykle… Kosmici, okropne węże i uj wie co jeszcze w jednym.

Kolejnym takim filmem jest “Kult” z Nicholasem Cagem i Ellen Burstyn w rolach głównych. Oglądając to co chwila dostawałam facepalma. Najgorsze jest to, że mojej mamie się spodobało i mnie poprosiła o pobranie filmu. Przez to byłam tym filmem wręcz katowana. Nicholas Cage, jak wiadomo, wszędzie gra siebie. Lecz w tym filmie był wręcz aż do bólu sobą i widać było, że ta rola w ogóle do niego nie pasuje. Latał sobie po jakiejś powalonej wysepce w ohydnym garniturku (za co chyba dostał nawet Złotą Malinę). O wspaniałej Ellen Burstyn z “Egzorcysty” nie wspomnę. Jej rola była tak dziwna, że aż otwierałam oczy ze zdumienia na to, co się z tą aktorką stało.

Następne takie okropne filmy to “Wzgórza mają oczy” - obie części (oczywiście te nowe, nie chodzi mi o klasykę Wesa Cravena). Przyznam szczerze, oglądając to zastanawiałam się, czy sobie wiadra nie przynieść. Podsumuję to jednym słowem: okropieństwo. Jak dla mnie to te “arcydzieła” nie powinny w ogóle ujrzeć światła dziennego. Z reguły nie mam nic do motywu kanibalizmu i tego typu rzeczy w filmach, ale tutaj… Przerost formy nad treścią.

Jeszcze dorzucę takie “perełki” jak “Piła” (wszystkie części), “Hostel” i inne tego typu bzdury. Hektolitry krwi na planie filmowym mnie nie kręcą. Wręcz przeciwnie, wywołują efekt znużenia i zmęczenia. Widać, że w dzisiejszych czasach bardzo ciężko o dobry horror, w którym chodzi o napięcie, a nie o krew, krew i jeszcze raz krew…

Ja za najgorsze filmy uważam:
Smakosz- tak mi się przyjemnie to ogladalo… Jezdzil jakiś pieprznięty koleś za ludźmi i ich mordowal… A tu nagle! Jebudu i ma skrzydła i nagle demon czy inny homunculus… Bitch please, tego nie trzeba nawet komentować ;p
Piła- tutaj sie zgodzę z kroczką… To jest tak beznadziejne, że jak tylko sobie przypomnę ile to ma części to mam ochotę płakać że takie gówno dostało tyle sequeli a nie jakaś “klątwa” czy jeszcze cos lepszego…

Salo, czyli 120 dni Sodomy … Nie polecam (bardziej chore od ludzkiej stonogi

Tak, też oglądałam to na Tv Puls, w święta leciało. Polecam xD

Jestem zainteresowana :D

“Mr. & Mrs. Smith” - film tak bardzo pozbawiony dobrej fabuły, że po obejrzeniu tego na długo nie mogłam patrzeć na Brada Pitta. A ON JEST BARDZO DO PATRZENIA!
I wrzucę do jednego wora - wszelakie polskie komedie romantyczne, w stylu “Tylko mnie kochaj”, “Nigdy w życiu”, itd. Jest to dla mnie fenomen niezrozumiały, bo filmy te cieszą się, wbrew pozorom, ogromną popularnością. Lubię czasem zobaczyć sobie komedię romantyczną (no hej, “Czego pragną kobiety”!), ale, na Boga, nie polską.

Racja co do polskich komedii romantycznych.
Lubię filmy Patryka Vegi, ale “Ciacho” to przegięcie. Jak przeczytałem na jednym portalu o “rozmachu i fantazji” to nie mogłem przestać się śmiać, a “dowcipne dialogi” powodowały u mnie mdłości na długo jeszcze po seansie.

Dzisiejsza polska komedia (jakakolwiek) =/= zabawne dialogi.
Ostatnie dobre co widziałam, to JOB. Od tamtej pory samo dno i dwa metry mułu. Ogólnie dlatego też przestałam oglądać polskie filmy i jeśli już się na coś skuszę, to jednak kino mocno odbiegające od ogólnie przyjętych norm komercyjnego kina. Np. “Dom zły”.

Filmy Smarzowskiego są ok. Generalnie polskie kino trochę podnosi się z kolan, jeśli chodzi o filmy sensacyjne czy inne kryminały. W ubiegłym roku co drugi film, na który poszedłem to był film polski.

Podobno “Drogówką” się nie popisał. Tak słyszałam.
O proszę, może polecisz coś dobrego z polskiego kina?

I żeby nie było, że offtopuję, to dodam do listy jeszcze tak uwielbiany i opiewany pod niebiosa musical “Nędznicy”. To było bardzo traumatyczne przeżycie. Odzobaczacz forte proszę. Natychmiast.

“Drogówka” to dość specyficzny film, i sporo zamieszania wokół niego było ( np. z nielegalnym pobieraniem i rzekomym rozpowszechnianiem).
“Dom zły” i “Róża” bardziej mi się podobały.

Właściwie sporo jest takich filmów, ale tylko sześć, które oceniłam na 1.

Pięćdziesiąt twarzy Greya - nadal nie wiem co to było, okej. To, że fabuła jest denna na podstawie dennej książki wiedziałam od początku i tutaj nie liczyłam na nic pozytywnego. Ale reszta? Gra aktorska okropna, właściwie w ogóle jej tam nie ma. Chemii między bohaterami ŻADNEJ. Null, zero. Dakota w sumie mnie nie zdziwiła, w innych filmach również nie była szczególnie dobra. Ale Jamie, mój kochany (nawet bez brody) Jamie. Grał tak że miało się wrażenie, jakby nie wiedział co tam robi i w ogóle nawet nie chciał tam być. Liczyłam jeszcze, że scenariusz zostanie napisany lepiej niż pożal się Boże książka, ale oczywiście nie, bo po co. Ten sam poziom żenady. Jedyne co mi się w tym filmie podobało to końcówka, gdzie nareszcie można było dostrzec jakieś emocje u aktorów. No i muzyka była w miarę, chociaż moim zdaniem niedopasowana do sytuacji. Generalnie film jest tak zły, że aż… bardzo zły.

Samotność w sieci - wcale nie uważam polskich filmów za szmiry. Szczerze mówiąc więcej filmów po 2000 roku zdarza mi się ocenić lepiej niż gorzej. No ale błagam was, nawet nie wiem o czym był ten film! Znaczy dobra, facet i laska poznają się w internecie i nawiązują romans, spoko. Tylko, że o tym informują nas w opisie fabuły, więc równie dobrze można na tym poprzestać i filmu nie oglądać, na jedno wyjdzie. Nudny jak flaki z olejem. Po dwudziestu minutach myślałam, że to już koniec filmu. SERIO. Nawet nie wiecie jak bardzo się rozczarowałam widząc, że zostało mi jeszcze półtorej godziny męki. Chyra jest świetnym aktorem. Charyzmatycznym, odnajdującym się w każdej roli. Ale nie w tej. Sorry not sorry. Interpretacji żadnej filmu nie zrobisz, bo nie ma z czego. Nawet gdyby ktoś bardzo chciał coś wysrać to tego nie zrobi. Generalnie nie polecam i odradzam każdemu. Chyba, że ktoś tak jak ja chce bezpowrotnie zmarnować dwie godziny życia, be my guest :)

Inne filmy, które otrzymały zaszczytną ocenę 1 to: “Skyline”, “Fenomen”, “Pakt krwi” i “Ciemniejsza strona Greya”, ale o nich napiszę później ;)

The room z 2003 roku :V

Julia i Julie z 2009 żenada.

Diabelski młyn…naprawdę bardzo super “horror” xDDD