Gebrana

Prolog

Gebrana – ogromne miasto na statku. Cała konstrukcja była niemałym wyzwaniem dla naszych inżynierów , okręt ma piętnaście kilometrów długości i około pół kilometra szerokości. Wybudowanie czegoś tak niedorzecznie wielkiego graniczyło z cudem. A jednak, Gebrana, nasza ostatnia nadzieja powstała. Żeby jednak zrozumieć co nas popchnęło do tak niesamowitego przedsięwzięcia muszę zapoznać was z kilkoma faktami.

        Nasz świat składa się z dziewięciu wysp i rozległego oceanu. Każda z wysp jest władana przez swego rodzaju mafię a szefowie danych rodzin mają władzę absolutną. Bossowie  tych ugrupowań tworzą tak zwaną Radę Ośmiu. Rządy tych ludzi są niewyobrażalnie okrutne i niesprawiedliwe w stosunku do ludności wysp. Ludzie są zastraszani, wyłudzany jest od nich haracz a najmniejsze przewinienia są karane bardzo srogo.  Jedynie mafia z dziewiątej wyspy – Ateros nie należy do tej plugawej koalicji. Ten właśnie zakątek naszego  świata stał się miejscem formowania się ruchów oporu przeciw Radzie. 

Choć koalicja wiedziała o naszych formacjach i rebeliantach na podległych im wyspach nie robiła nic, będąc pewną że siły szturmowe przeciwnika są słabe i nie będą miały odwagi ruszyć na ogromną armię sojuszu. Byli jednak w błędzie. Wszystkie ruchy oporu nie działały indywidualnie jak sądziła Rada, lecz ściśle ze sobą współpracowały czego owocem była „Armia Wyzwolenia ” licząca ponad dziesięć tysięcy partyzantów przeprowadzających akcje dywersyjne na ogromną skalę oraz dziewięćdziesiąt tysięcy dobrze wyszkolonych żołnierzy. W sumie sto tysięcy ludzi pragnących obalenia rządów Rady. Przez dwa miesiące trwały zacięte walki. Obie strony ponosiły ogromne straty. Ruch oporu niemal dotarł do pałacu na wyspie Deikari – siedziby Rady Ośmiu, lecz wtedy do walk dołączyły nowe siły koalicji co zmusiło nas do wycofania. W ten sposób powstanie upadło. Wówczas Rada zaczęła karać rebeliantów. Okropna sytuacja ludzi na wyspach stała się jeszcze gorsza. Każdy mógł zostać wyciągnięty z domu i rozstrzelany pod pretekstem „ukarania spiskowców” mimo iż nie miał nic wspólnego z atakiem na koalicję.

W tej sytuacji dowództwo „Armi Wyzwolenia” podjęło decyzję o stworzeniu azylu dla wszystkich uczestników upadłego powstania jak i ludzi na których represje ze strony Rady były największe. W ten oto sposób powstała Gebrana. To wręcz niemożliwe że Federacja nie zorientowała się że budujemy coś tak ogromnego. Nie, to nie tak że nie wiedzieli… Oni od samego początku byli świadomi co się dzieje, ale dzięki pomocy bossa mafii Ateros nie mogli nas dosięgnąć. W tym miejscu trzeba wspomnieć że ten człowiek miał naprawdę wiele wpływów i środków. Jego familia była w stanie zapewnić protekcję nam i sobie podległym przed sojuszem Ośmiu. Dzięki temu człowiekowi mogliśmy spełnić nasz cel jakim było niezależne państwo mogące poruszać się po całym świecie.

        Tak oto mniej-więcej wygląda nasza historia i cel stworzenia Gebrany – okrętu wokół którego toczy się ta historia.

Rozdział 1

Nazywam się Takuto Hirakawa, podczas powstania byłem zastępcą dowódcy „Armii Wyzwolenia”, teraz jako członek rządu Gebrany pełniłem również funkcję wice kapitana. 11 grudnia 2125 roku to dzień, w którym rozpoczęliśmy nowy etap naszego życia. Owego dnia mieliśmy odpłynąć od wybrzeży wyspy Ateros. Na ten moment czekaliśmy przez ostatnie dwa lata. Tyle trwała budowa naszej nowej ojczyzny.

Nie mogłem uwierzyć w to że otrzymałem tak wysokie stanowisko na Gebranie. Co prawda byłem zastępcą dowódcy podczas walk niepodległościowych, ale wice kapitan w naszym systemie politycznym był kimś w stylu namiestnika. Ustrój, który tu panował był podobny do demokracji, z tym, że nie było wyborów. Skład rządzących nie zmieniał się, chyba że ktoś ze sprawujących władzę podawał się do dymisji. Wówczas rząd Gebrany samodzielnie wybierał osobę na jego miejsce. Gdy trzeba było podjąć jakąś decyzję po prostu wprowadzano zapytanie do komputera a on rozsyłał je do Brainforce’a – małego chipa wszczepianego do mózgu. Urządzenie nawiązywało połączenie z małym guzikiem wszczepianym pod skórę w okolicy nadgarstka. Po naciśnięciu guziczka wywoływany by interaktywny hologram przed oczami danego obywatela. Gdy komputer rozesłał ankietę do ludzi, to ci otrzymywali powiadomienie i głosowali. Opcja z największą ilością głosów wygrywała.

Około godziny dwudziestej pierwszej wypłynęliśmy. Wyruszyliśmy na północ, oddalając się co raz bardziej od dziewięciu wysp, które do tej pory były jedyną suchą powierzchnią na tym świecie. Na ulicach przez całą noc słychać było śpiewy i wesołe krzyki ludzi. Ja jednak nie miałem czasu na świętowanie. Brałem udział w tajnej naradzie rządu Gebrany. Nasi ambasadorzy na Ateros poinformowali nas, że hakerzy familii Gordona ( bo taką nazwę nosiła mafia z Ateros ) wykradli z wewnętrznych serwerów Rady informację o przygotowaniach do pościgu za okrętem. Połączenie zostało zerwane zanim zdążyli zdobyć jakieś ważniejsze informacje, wobec czego wiedzieliśmy tylko o tym, że koalicja planuje ruszyć za nami w pościg. Powszechnie wiadome było wówczas, że Rada Ośmiu eksperymentuje nad nowym rodzajem broni. Prawdę mówiąc to właśnie informacje na temat tej nowej broni były powodem ataku hakerskiego ze strony Gordony, jednak próba zawiodła i wciąż nie wiedzieliśmy nic na jej temat. Prawdopodobnie było to coś na wielką skalę, gdyż nasi wrogowie wszystko robili z rozmachem.

Narada trwała i trwała przez dobrych kilka godzin. Po długich obradach podjęliśmy kilka decyzji. W obliczu zagrożenia postanowiliśmy zwiększyć fundusze na badania nad bronią. Co prawda Gebrana była całkiem przyzwoicie uzbrojona, ale nasz przeciwnik miał nad nami ogromną przewagę. Nasze egzoszkielety nie mogły się równać z cudami techniki wychodzącymi z rąk techników wojskowych z wyspy Culmea. Podobnie było z laserowymi działami okrętowymi, jednak nie byliśmy całkowicie z tyłu. Znacznie lepiej uzbrojone były nasze pojedyncze jednostki niż te Rady. Ich taktyka opierała się głównie na pokonaniu przeciwnika ilością. W czasie walk ogromne ilości koalicjantów uzbrojonych w tanie i niezbyt celne karabiny laserowe zalewały pole bitwy niczym fale na morzu podczas sztormu. Ta metoda była skuteczna, ale niosła ze sobą spore straty w szeregach Rady. Nasi żołnierze wyposażeni byli w świetnej jakości pancerze uszyte przez krawców z Ateros. Były bardzo lekkie, przy czym niesamowicie wytrzymałe. Były nawet w stanie odbić pojedyncze trafienia laserem. Oprócz broni laserowej, która była na standardowym wyposażeniu, każdy miał nóż z Deikardzkiej stali (która była nie tylko droga, ale też bardzo trudna do zdobycia z powodu przynależności Deikardii do konfederacji) oraz pochłaniacz promieni laserowych, który dawał dodatkową ochronę przed pociskami a także przechwytywał energię z pocisków laserowych umożliwiając ciągły ostrzał bez konieczności przerw na naładowanie broni. Te dysproporcje w uzbrojeniu wrogich armii dawały nam znaczną przewagę w walkach piechoty. Gorzej było, jeśli chodzi o flotę. Gebrana sama w sobie była dobrze uzbrojonym statkiem ale posiadała także flotę okrętów wojennych, lecz niestety nie mogły się one równać z niszczycielami Rady. Jedynym rozsądnym wyjściem w razie ataku wydawało się zmuszenie przeciwnika do walki na Gebranie.

Kolejną podjętą przez nas decyzją było zwoływanie narad rządu regularnie – co tydzień. Ustaliliśmy także, że wszyscy muszą być gotowi na nagłe zwołanie rządu. Nie wiedzieliśmy kiedy pościg ruszy, więc musieliśmy mieć możliwość szybkiego zareagowania.

Po zakończeniu obrad byłem okropnie zmęczony, lecz postanowiłem przejść się po ulicach Gebrany zanim pójdę spać. Byłem chyba jedynym człowiekiem na okręcie którego ogarniała senność. Wszyscy bawili się i świętowali. Piękne oświetlone sklepy w dzielnicy handlowej idealnie komponowały się do panującej atmosfery. Czułem tą wszechobecną radość i miałem wyrzuty sumienia, że nie mogę powiedzieć ludziom o poczynaniach Rady. Stwierdziłem jednak, że może to i lepiej, gdyż ten cudowny nastrój mógłby zniknąć.


Liczę na wasze opinie ^^

He he he, czuję małe podobieństwo do Aincradu :P ale cooo tam… Fajno się zapowiada, tylko mógłbyś już hmm… przedstawić jakiś bohaterów, bo rozumiem, że jakimś tam głównym bohaterem jest osoba, która nam to wszystko opowiada czyli narrator? Mogłeś wtrącić gdzieś, że a teraz opowiem Wam historię, bla bla bla, ja… taki i taki, stąd i stąd xDDDD rozumiesz?? (Zawsze mówiłam, że nie umiem tłumaczyć!) Mi się podoba, lubię czytać, wszystko a już jak przychodzi do czytania czegoś nowego i czegoś co jest debiutem młodego pisarzaaaaa… fajnie ;)
Odnośnie stylistyki i słownictwa to zapewne sam wiesz, że musisz popracować.
Tyle ;-)

Poprawię to i owo ^^ Wiesz, możliwe że jakoś podświadomie napisałem to w podobny sposób xD Bohaterów mam zamiar przedstawić w pierwszym rozdziale bo to jednak będzie prolog :D Dzięki za opinię :D

FanFic, co to kogo obchodzi. Ważne że pomysł jest fajny :P A to, że jest wzorowane na czymś, no cóż jak dla mnie dobrze wykonany pomysł wzorowany zawsze jest fajny~

Dzięki dzięki ^^ zmotywowało mnie to do kontynuowania :D