Guilty Crown

Historia ta ma miejsce w Tokio w roku 2039. Po wybuchu epidemii nieznanego wirusa zwanego „Stracone Święta” w 2029, Japonia znalazła się pod kontrolą międzynarodowej organizacji zwanej GHQ. Shu Ohma, to 17-latek posiadający moce psychiczne w swej prawej dłoni – może użyć tzw. „Zdolności Króla”, by wydobyć przeróżne narzędzia czy broń z ciała swoich przyjaciół. Zawsze unikał przysparzania innym problemów, jednak jego życie się zmienia, kiedy spotyka Inori Yuzurihe, dziewczynę należącą do partyzanckiej grupy oporu o nazwie „Undertaker” („grabarz” ;p). Jej członkowie pilotują roboty, które służą im za broń w walce z rządem." (Opis z anime-odcinki.pl)

Jak dla mnie anime jest całkiem niezłe, szczególnie kreska jak i muzyka anime jest ŚWIETNE. Te dwie rzeczy są tak świetne że powinny być wzorem dla innych anime jak grafika (szczególnie) powinna wyglądać :D Co do muzyki soundtracki świetnie pasuje do sytuacji i wgl są całkiem miłe do słuchania. Co do fabuły… No cóż rzadko się trafia że główni bohaterzy giną xD Ale pomysł fajny chodz szkoda bo chciałbym zobaczyć 2 sezon tego ale no coż… Z takim finałem nie da rady, no chyba że fabuła chwyci już nowych bohaterów ;]

8/10 jak dla mnie.

Od razu powiem tylko tyle:

  • Fabuła 9/10
  • Postaci 10/10
  • Akcja 8/10
  • Muzyka 7/10
  • Kreska 9/10
  • Ogólna ocena 5/10

DOSTAŁEM KURWICY ZA TO JAK ZAGRALI Z BOHATERAMI!!! Ja rozumiem, że nie wszystko musi się kończyć
happy endem, i że czasami trzeba uśmiercić jakieś postaci, tak można być złym, że giną fajne postaci, tak można dostać nerwicy gdy giną najfajniejsze postaci, tak KURW
CĘ IDZIE DOSTAĆ kiedy wasza ulubiona postać zastaje uśmiercona, a jest do tego ważna dla fabuły.
ALE ŻEBY ZABIJAĆ POSTACI KTÓRE SĄ GŁÓWNYMI BOHATERAMI?! Jak coś szczególnie mówię o Hare… Płakałem za nią jak dziecko… NAJLEPSZA POSTAĆ CAŁEGO ANIME!!!
To już lekka przesada!!!

Uwielbiam tą serię i ubolewam, że jedna z najlepszych serii, które
w życiu widziałem muszę ocenić AŻ tak nisko…
Pomimo tego polecam tą serię… jest na prawdę… dobra…

Dobre anime. Jest fabuła ładna grafika plus nuty cóż czego chcieć więcej. Polecam.

Jestem gdzieś w połowie i powiem że całkiem przyjemny tytuł. Dobra fabuła, ciekawa kreska. Warte obejrzenia

wtf? xd Ocenianie na poziomie recenzji ssało 12 latków. Żeby nie robić spamu:

GC to jedna z moich ulubionych serii. Ładna animacja, świetna muzyka i ciekawa fabuła. Postacie z zachowanym realizmem, tzn. ciężko to tak ująć z tymi super mocami, ale bardziej chodzi mi o ich mentalność. Autor przedstawił nam ich reakcje w taki sposób, w jaki zachowałaby się znaczna część ludzi. Tracenie zaufania, załamanie emocjonalne i wiele innych zachowań wśród poszczególnych postaci. Bardzo mnie to poruszyło. Zakończenie na 6+. Ciężko nie mówić o happy endzie. Przecież prawie wszystko skończyło się dobrze.Osobiście bardzo cenię produkcje, w których autorzy nie boją się dać happy endu po ładnej historii, tylko po to, żeby po prostu zadowolić widza. W GC zdecydowanie nas zaskoczono, wybrano zakończenie, jakiego mało kto by się spodziewał, a ostatnie sceny pozwalały widzowi prowadzić długie refleksje nt. serii. W klimat dałem się wciągnąć całkowicie. Gorąco polecam.

To tak ogólnie powiedziałem @“Payback” z tymi ocenami.
Napisałem też za co uznaję tę serię za pierwsze na liście
najlepszych anime jakie widziałem ^^ tylko to 5/10
przez mordowanie mi moich ulubionych bohaterów ;;
nawet nie wiesz jak się poczułem gdy Hare zginęła
a na koniec jeszcze zabili Inori . to mnie po prostu
bardzo zabolało. Happy end bez takiego… happy ;
;

Przecież Shu stracił wszystko co kochał!!! Najpierw Hare,
a na koniec Inori…
na prawdę przy końcówce było prawie niemożliwe, jednak się powstrzymałem, bo tak mi się płakać chciało…
Ale mimo tego wszystkiego, jeśli istniałby jakiś nobel w dziedzinie
anime to Guilty Crown byłby jak nic pierwszy do tego nobla!!!

W sumie też mogę się wypowiedzieć.
Uważam, że jest to jedna z ciekawszych serii, które nie są na tyle schematyczne co typowa sezonówka. Naprawdę oglądało mi się to bardzo przyjemnie, nie miałem uczucia, że niektóre rzeczy wpychane są tu na siłę. Osobiście moim ulubionym elementem była muzyka towarzysząca w czasie walk. Wraz z rewelacyjną animacją - jak dla mnie wyszło coś pięknego. Lubię motywy gdzie nie ma beznadziejnego bohatera, który wszystkiego się boi, albo takiego, który z dupy staje się bohaterem sprawiedliwości. Wiadomo, że główna postać chciała coś ocalić, ale… jakim kosztem? Wykorzystywał ludzi ze szkoły stając się dyktatorem. Takie coś to ja lubię. Jeżeli chodzi o zakończenie… w sumie za bardzo nie wstrząsnęło mną zabicie pod koniec miłości głównego bohatera i jego kalectwo, liczyłem, że on też zginie… ale nie można mieć wszystkiego. Ogólnie patrząc na wszystko dałbym serii mocne 10/10. Co prawda nie jestem jakoś mega wybredny jeżeli chodzi o ocenianie czegokolwiek, jednak ta seria chcąc nie chcąc zasługuje na 10.

Szajs dla mnie. Naciągane mocno.
Zaczęło się bardzo dobrze, a później było już tylko gorzej…
Na plus kreska, animacja, muzyka… kilka postaci. Na minus cała reszta, a szczególnie dziury fabularne, zakończenie i emm… “wskrzeszenie”. Główny bohater mnie denerwował. I to denerwował tak ostro, że miałam ochotę przywalić w monitor - chyba ostatnio tak miałam przy Tales of the Abyss, ale Luke się zmienił i stał wspaniałym mężczyzną, a ten tutaj… nie.

Zakończenie anime jego inność wobec innych dzieł, w tym brak przemiany bohatera jest jego wizytówką tym co wyróżnia je spośród innych dzieł tak całkiem monotonnych.Pewne schematy np. zmiana głównego bohatera z cioty na super mega boga są da wielu standardem wśród pewnego gatunku anime, tutaj zaś mamy do czynienia z brutalną rzeczywistością, ludzie giną bez sensownych powodów. Główny bohater walczy sam że sobą, po drodze się gubi traci swoją osobowość staje się nie sobą, a nawet swoim całkowitym przeciwieństwem. Ale nie robi tego z egoistucznych pobudek oj nie, chce innym pomóc myśli że robi dobrze i to jest jego tragedia która sprawia że traci wszystko co jest dla niego cenne. Zostaje sam niby żyje a jednak jest w pewnym sensie martwy, stracił to co kochał i chciał chronić i musi z tym żyć. Jest to pewien fenomen w anime który jest kwintesencją tej serii. Choć nie przesadzajmy są i słabsze momenty. Ale ważniejsze jest zakończenie inne niż zazwyczaj, ono zaskakuje i to jest plus. W dobie sieci filmów schematów zaskoczenie zszokowanie widza to niewątpliwie oczekiwana zaleta.

To jest jedno z moich obejrzanych anime przy których płakałem.Dlatego polecam wszystkim obejrzenie tego anime.

Płakał ha ha. Miałem to samo, rozumiem cię.

Anime naprawdę zmiata większość tytułów w tej kategorii. Może pewne postacie się za bardzo nie wyróżniały z tłumu, lecz główni bohaterowie skradli moje serce już w pierwszych odcinkach. Bardzo mi się podoba jak autorzy zbalansowali tą serie. Romans nie rozgrywa się za szybko ale z każdym kolejnym odcinkiem odczuwamy to jak bohaterowie się zbliżają do siebie, przy czym cały wątek miłości nie przyćmiewa fabuły jak i akcji. Co do zakończenia (Nie mam pojęcia jak zaznaczyć spoiler więc po prostu wezmę tą wypowiedź w gwiazdki i znaczniki :P) SPOILER, TRZYMAĆ SIĘ Z DALEKA JEŚLI NIE OBEJRZAŁEŚ JESZCZE TEJ SERII niektórzy mówią, że autorzy zniszczyli tą piękną serie zakończeniem, moim zdaniem, powinniśmy je interpretować w ten sposób, że po jej śmierci, zbliżyła się jeszcze bardziej do Shu, ponieważ wziął jej ,Linie życia’’, chyba w ten sposób się to nazywało. Moim zdaniem anime zasługuje na ocene 9/10, miałem nawet pewne momenty w których chciałem przewinąć odcinek ponieważ był tak nudny :P.