Haiyore! Nyaruko-san

Przybyszka z kosmosu zamieszkuje z chłopakiem, którego rodzice są na drugim miesiącu miodowym i rozpoczyna się szereg zwariowanych przygód. Humoru, ecchi do wielu scen dodaje fakt, iż kosmitka nie kryje faktu, że zakochała się w głównym bohaterze od pierwszego wejrzenia. Wraz z kolejnymi odcinkami i pojawiającymi się nowymi postaciami, Mahiro w końcu zaczyna rozumieć, że jego spokojne dni skończyły się na zawsze.
To, co jest dużym plusem tej serii, to naprawdę mnóstwo, ale to mnóstwo nawiązań zarówno do świata Cthulhu, jak również do innych mang, anime i gier. Ich mniejsza lub większa ilość ukryta jest w każdym z dwunastu odcinków. Sprawia to, że podczas oglądania, oprócz śledzenia losów postaci, koncentrujemy się też na wyłapywaniu tych nawiązań, co jest całkiem fajną zabawą, pozwalającą przy niektórych scenach zapomnieć, iż są kompletnie pozbawione sensu.
Zabierając się za “Haiyore! Nyaruko-san” nie należy spodziewać się zbyt wiele i jest to bez wątpienia seria nastawiona przede wszystkim na rozśmieszenie widza zabawnymi gagami i typowym humorem. Mimo iż wiele scen rzeczywiście razi bezsensem i głupotą, to jednak twórcom udało się zrównoważyć je momentami naprawdę śmiesznymi, często wykorzystującymi nawiązania do innych dzieł. Jeśli ktoś szuka czegoś dla zabicia czasu i ma ochotę się lekko “odmóżdżyć”, zapraszam do oglądania.
Anime na poprawę humoru mówiąc krótko! xD

Według mnie to naprawdę dobra komedia która potrafi rozbawić do łez mimo iż fabuła nie jest zbyt ambitna. Bohaterowie są całkiem ciekawi i widać że mają relacje nie tylko z głównym bohaterem ale też między sobą. Na plus mogę zaliczyć nawiązania do H.P Lovecraft’a które są parodiami jego dzieł. 2 sezony oceniam na mocne 8/10

Jest to zabawne i zwariowane napisy.Polecam każdemu.

Hmmmm…

Moje początkowe odczucie co do tej serii było mieszane.
Uwielbiam Lovecrafta i jego mitologie. Sam mam wytatuowanego cthulhu na ramieniu.
Ale wracając do serii. To najpierw byłem zszokowany tym co zrobiono z wielkimi przedwiecznymi tu. Potem się trochę wczułem i obejrzałem. Prawda taka, że śmiałem się oglądając. Wstawki z RPG zew cthulhu fajnie się wpasowują do historii. Tabela punktów poczytalności, kostki do gry i takie tam różne upiększenia.

Fabuła nie jest jakaś ciężka i często przewidywalna, kreska jak w każdym takim przypadku dla mojego oka przyjemna i łagodna. Openingi są fajne, postacie są bardzo żywe, a aspekt miłosny jest tu bardzo skrzywiony.

Wiem, że lovecraft przewraca się w grobie dupą do autora serii, ale jako parodia świata cthulhu jest przyjemna w oglądaniu.

Seria ma w moim mniemaniu 7/10
Fabuła 5/10 nie jest zbyt zawiła i łatwa do przewidywania następnych zdarzeń
Humor 8/10 można się naprawdę uśmiać oglądając oba sezony
Muzyka 5/10 po za openingami nie skupiałem się na niej. Nie wyczułem tej mocy soundtracku tak jak to miało miejsce w innych seriach.
Kreska 8/10 Lubię anime i mangi rysowane tą kreską taką da mnie łagodną i trochę cukierkową. Ale przyjemna dla oka
Postaci 9/10 Same postaci zasługują tu na duży humorystyczny plus