Himegoto

Rodzice głównego bohatera są nieodpowiedzialni i wyruszają w świat, pozostawiając syna z ogromnymi długami. Chłopak zostaje porwany i ma zostać sprzedany jakiemuś… Pedałowi. Z opresji ratują go trzy dziewczyny, należące do samorządu szkolnego. W zamian za spłatę długów, chłopak obiecuje spełnić pewną prośbę dziewczyn…(Czy tylko mi zalatuje to pewnym innym anime…?)
Od tej pory główny bohater zmuszony jest chodzić do ich szkoły w… Damskich ciuszkach.
12 odcinków po 4 minuty.

To jest bajka 10/10 nie wiem czemu jest tak głęboko zakopany temat o niej ta fabuła te plot twisty animacja.

Himegoto… Cóż ja mogę powiedzieć o Himegoto… Hymmm… Sama nie wiem, tyle pozytywów ma w sobie.
No to może zacznę od tego, że polecił mi ją jakiś czas temu Barume. I od dawna widnieje ona na mojej liście. W sumie spodziewałam się po tej serii kolejnej głupiej szmiry, ale moje przeczucie - na szczęście - się nie sprawdziło. Himegoto zaskakuje oryginalnością w podejściu do tematu przebieranek. Mimo początkowego oporu bohatera, szybko akceptuje on swoją rolę kobiety. W innych seriach musimy czekać na to do ostatniego odcinka. Dodatkowo… Nie wiemy tak naprawdę, kto w tej serii jest rzeczywiście dziewczyną, a kto rzeczywiście chłopakiem. Nie ma tu tylko trapów, ale są i reverse trapy.

Kolejna zaskakująca rzecz w Himegoto to fakt licznych plot twistów, oraz ciekawa psychologia postaci. Każdy, kto uprawia tam crossdressing ma jakieś powody ku temu. Czasem okazuje się, że są one niezwykłe, mocno osadzone w psychice bohaterów.

Himegoto ma również przyjemną dla oka kreskę, oraz lekką animację. Co sprawia, że bardzo miło się na to patrzy.

Moja ogólna ocena dla serii to 9/10. Dlaczego tak? Ano dlatego, że uważam, iż odcinki są zdecydowanie za krótkie. Trudno w ten sposób wyczerpać tak interesujący temat.