Hyouka


#1

Hyouka

Houtarou Oreki to na pierwszy rzut oka zwykły uczeń liceum. Jego życiowym mottem jest: “Jeśli nie muszę czegoś robić, nie robię tego. Jeśli muszę coś zrobić, robię to szybko.”, co jednak nie jest typową dewizą dla chłopaka w tym wieku. Spokojne i leniwe życie Orekiego zmienia się, gdy zostanie poproszony przez swoją starszą siostrę o dołączenie do klubu literatury klasycznej, by ten nie został zamknięty przez brak wystarczającej ilości członków.

Okazuje się, że klub literatury klasycznej, pomimo że niezbyt znany wśród obecnych uczniów, ma głęboko zakorzenioną historię. Wraz z pozostałymi członkami klubu: Eru Chitandą - ciekawą wszystkiego dziewczyną, Fukubą Satoshim - wiecznie wesołym chłopakiem oraz Mayaką Ibara - szczerą do bólu niewiastą, będą starali się odkryć 45-letnią tajemnicę dotyczącą ich klubu, a zarazem całej szkoły. Lecz to nie będzie jedyna zagadka stojąca na drodze głównego bohatera i jego przyjaciół.


Niestety HD to to nie jest, ale opening przecudny.

Nadrabianie wydanych już tytułów to w sumie bardzo przyjemna sprawa. Nie trzeba oczekiwać na kolejne odcinki, a to jest niemałym problemem, gdy anime się nam spodoba. Przeglądając różne opinie na temat Hyouki w internecie, naprawdę ciężko jest stwierdzić, czy tytuł ten jest wart obejrzenia. Spróbuję przybliżyć Wam najważniejsze aspekty, abyście przed włączeniem pierwszego odcinka wiedzieli, czego możecie się spodziewać i czy w ogólnym rozrachunku przypadnie to Wam do gustu.

Jak to przy Kyoto Animaton, zaczniemy po prostu od oprawy graficznej. Tutaj akurat opinie są jednoznaczne. Studio zaprezentowało nam ten tytuł w taki sposób, że nie ma do czego się przyczepić. Pięknie wykonane postaci, bogate i dopracowane tła, nieskazitelna animacja czy dbanie o najmniejsze szczegóły. To wszystko składa się na kreskę, która zachwyci, a przynajmniej zadowoli, każdego. Nawet postacie drugoplanowe i występujące w tle były szczęśliwe z tego, w jaki sposób zostały narysowane. Możecie być pewni, pytałem. Większość filmów może zazdrościć takiej oprawy graficznej Hyouce, a KyoAni potrafiło zachować tak wysoką jakość przez calutkie 22 odcinki.

Można stwierdzić, że twórcy niejako bawili się konwencją. Surrealistyczne ujęcia, a także rozwiązywanie zagadek, czyli ukazywanie nam przemyśleń bohaterów w postaci ciekawych, przepięknych animacji sprawdziło się doskonale. Nie otrzymujemy więc pustych słów postaci, lecz razem z nimi przedzieramy się przez ich myśli, dosłownie je widzimy. Nie musimy więc wszystkiego sobie wyobrażać, ponieważ robią to za nas twórcy. Pomyślicie, że to może jednak nie jest takie dobre, skoro zabiera nam możliwość używania własnej wyobraźni? Mylicie się, ponieważ w dalszym ciągu możemy używać naszej kreatywności, a przy okazji KyoAni dostarczy prawdziwą ucztę dla naszych oczu.


Oreki splątany przez ciekawość Chitandy. Przepiękna scena, prawda?

Muzyka także nie zawodzi, ścieżka dźwiękowa pasuje świetnie do takiej lekkiej serii detektywistycznej. Zaimplementowano także momentami muzykę klasyczną, a większość kawałków przewija się spontanicznie, niekiedy tak spontanicznie, że ich nie zauważamy. Dodając do tego przyjemne utwory, które możemy usłyszeć podczas festiwalu, otrzymujemy OST dobry, ale nie wyśmienity (chyba we wszystkich moich opiniach to powtarzam, mniejsza…). Openingi i endingi są bardzo przyjemne w odsłuchu, do tego wykonane z pomysłem w kwestii animacji. W endingach głównymi bohaterkami są Eru i Mayaka (w pierwszym “fanserwisowym” występują tylko one). Nie nużyły, choć przy oglądaniu kilku odcinków z rzędu, mogą zostać pominięte bez żadnego żalu.


Rozmyślania głównego bohatera.

Hyouka to seria szkolna połączona z okruchami życia, jakkolwiek byście na nią nie patrzyli. Oczywiście zagadki i tajemnice stanowią nieodłączną część tytułu, ale także bez nich miałby on wiele do zaoferowania widzom. Co najbardziej ceni się w takich seriach? Spokojnie (nie zawsze) płynące życie bohaterów, ich perypetie i relacje oraz często zakotwiczony wątek romantyczny. Bo przecież to uczniowie liceum, więc pierwsze (albo i nie pierwsze) miłości wskazane. W taki też sposób trzeba patrzeć na tę serię, bo inaczej możemy mocno się zawieść, a “straconego” czasu nikt nam nie odda. A przecież czas to pieniądz.


Zaciekawionej Chitandy nic nie powstrzyma!

Ciężko powiedzieć cokolwiek o Chitandzie Eru oprócz tego, że jest bardzo ciekawska. Chce wiedzieć wszystko, nawet to, dlaczego ktoś został wezwany do pokoju nauczycielskiego. Niektóre więc zagadki i tajemnice rozwiązywane przez bohaterów są strasznie naciągane, żeby nie powiedzieć, że głupie. Sam tok myślowy Orekiego jest jednak zazwyczaj logicznie wytłumaczony, więc chociaż tutaj nie ma do czego się przyczepić. Chitanda to po prostu miła, pogodna, spokojna, dobrze ułożona dziewczyna z bogatej rodziny. Jedyną emocją często dostępną w jej repertuarze jest ciekawość. Reszta uczuć, takich jak zawstydzenie, złość, smutek występuje u niej bardzo sporadycznie. Przez całą serię zachowanie Eru praktycznie się nie zmienia. Ale w jednej rzeczy wyróżniła się na pewno pozytywnie. To ona jest impulsem do zmian przebiegających w głównym bohaterze.

To ona jest głównym prowodyrem (a raczej prowodyrką) rozwiązywania wszelakich zagadek przez Houtarou Orekiego. To przez nią i jej olbrzymią ciekawość chłopak zmuszony jest do ruszenia swoich szarych komórek. Po prostu nie potrafi jej odmówić. Początkowo spotyka się to ze zdziwieniem pozostałej dwójki przyjaciół, lecz z biegiem czasu przyzwyczajają się do tego, że Houtarou zawsze w końcu ulegnie wpływowi fioletowookiej dziewczyny. Dlaczego? Przecież chciał prowadzić monotonne, nudne życie, pozwalające mu oszczędzać jak najwięcej energii i nie męczyć się zbytnio. A może nie jest to do końca prawdą? Może barwne życie uczniów liceum bardziej przypadnie mu do gustu? Czego tak naprawdę chce Oreki i czego tak naprawdę oczekują od siebie inni bohaterowie?


Takie sceny są symboliczne. Kto tak naprawdę ma bardziej barwne życie?

Satoshi Fukube to prawdziwa dusza towarzystwa. Znają się z Orekim z poprzedniej szkoły i są przyjaciółmi, pomimo tego, że ich charaktery różnią się diametralnie. Można wręcz powiedzieć, że wzajemnie się dopełniają. Chłopak to prawdziwa baza danych, ma dobrą pamięć i zna wiele ciekawostek. Pomimo tego sądzi, że nigdy nie będzie w niczym najlepszy, więc nie stara się zbytnio w żadnej dziedzinie. Prowadzi bardzo aktywne i barwne życie, a przynajmniej tak się wydaje z pierwszego punktu widzenia. Jest członkiem samorządu uczniowskiego oraz klubu rękodzieł. Podczas seansu dowiemy się o nim dużo więcej, niż z początku nam wszystkim się wydaje. Rozwój jego charakteru jest z pewnością zauważalny.

Dochodzimy do mojej ulubionej persony z czwórki głównych bohaterów, a mowa oczywiście o Mayace Ibara. Jest członkinią klubu mangowego (sama tworzy mangę) oraz pomaga w bibliotece. Z przeczytanych przeze mnie opinii zauważyłem, że większość widzów jej nie lubi. Widzę ku temu powody. Często jest nieznośna, ma fochy i łatwo się denerwuje. Jest to jednak wesoła, miła, a do tego bardzo szczera dziewczyna. A to przecież są dla mnie same pozytywy, ponieważ wydaje się przy tym najbardziej realną ze wszystkich postaci. Jej zachowanie jest najbardziej różnorodne, przez co jest nieprzewidywalna, a to zawsze dobry sposób na nudę. W czasie trwania serii będzie miała swój wątek, nawet nie jeden, który przybliży nam tę postać i pozwoli nam lepiej zrozumieć Mayakę.


Początkowo wydaje się, że go nie znosi. Czy to jednak cała prawda?

Wróćmy jeszcze na chwileczkę do zagadek serwowanych nam przez twórców. Jak już wspomniałem, niektóre z nich są banalne, a do tego bardzo krótkie. Na szczęście te dłuższe tajemnice zostały wykonane w należyty sposób. Nie jest łatwo domyślić się rozwiązania (czasem przez brak wszystkich cegiełek, które posiadają bohaterowie, a widzowie otrzymują je dopiero przy wyjaśnieniu), a sam tok myślenia postaci jest logiczny.

Możemy też zauważyć małe nakreślenie wątku romantycznego. Pełnoprawnym romansem tego nazwać nie można, wszystko wygląda bowiem na relacje przyjacielskie. Przyglądając się jednak bliżej, tak rozpoczyna się każda miłość. Bohaterowie przez cały czas trwania serii oprócz rozwiązywania zagadek, opierdzielania się, mają też swoje rozterki, z którymi muszą sobie poradzić. Przemyślenia, które doprowadzają do rozwoju ich charakteru i niejako zmiany sposobu bycia. Oczywiście oprócz Chitandy, o której już pisałem.


I jak ocenić ten oto tytuł?

Przypomniałem sobie, że jest jeszcze odcinek OVA (numerowany także jako 11.5) Hyouka: Motsubeki Mono wa. Typowy odcinek na basenie, czyli to, co tygryski lubią najbardziej. Fanserwis jednak nie jest nachalny, a przy tym otrzymujemy także małą “zagadkę”, którą musi rozwiązać nasz główny bohater. W tym odcinku wydaje mi się, że bohaterowie odeszli trochę od swojego typowego zachowania, co wydawało się dziwne. Ale ogólnie oceniam go raczej pozytywnie, ponieważ nie było nachalnego fanserwisu, była “tajemniczka” (mała tajemnica, czemu brzmi jak “popielniczka”?), a rozmowy między postaciami nie były takie całkiem bez celu, bo wniosły trochę do ich relacji.

Czy polecam tę serię?

Zależy czego szukacie. Jeśli macie chęć na szkolną serię z okruchami życia, to zdecydowanie polecam. Nie jest to taki typowy szkolny tytuł połączony z romansem, bo sporą rolę odgrywają tutaj zagadki i tajemnice (małe i duże). Relacje między bohaterami są naturalne i nie wymuszone, a ich charaktery w większości przystępne. Każdy powinien znaleźć sobie co najmniej jedną postać, którą polubi. Do tego rozwój postaci jest w większości widoczny i dobrze nakreślony, a przy tym otrzymujemy przepiękną kreskę i animację oraz porządną ścieżkę dźwiękową. Sam oceniłem Hyoukę na 8/10. Może to jedno oczko za dużo, ale na razie niech tak będzie.

Tl;dr

Szkolna seria, okruchy życia z wplecionymi małymi i dużymi zagadkami. Szukacie lekkiego tytułu, okraszonego przepiękną oprawą graficzną i porządnym soundtrackiem? Z nieźle przedstawionymi postaciami, które rozwijają się (w większości) w trakcie trwania serii? Z delikatnie nakreślonym, nie narzucającym się wątkiem miłosnym? Nie przeszkadza Wam brak dynamicznej akcji, a spokojna i poprowadzona bez pośpiechu fabuła to coś, czego oczekujecie? Więc Hyouka powinna przypaść Wam do gustu.