Igrzyska śmierci

Jak zwykle źle przetłumaczony tytuł, ale cóż, nic nie zrobimy XD Szczerze to nie bardzo wiedziałam, gdzie założyć ten wątek, jako że chodzi mi o całokształt, czyli książka + film. Może niektórzy powiedzą, że film gorszy, albo nawet, że obydwa do kitu. Ja się tam za bardzo nie znam, jednak… Bardzo poruszyła mnie ta historia, co więcej, uważam, że można ją odczytać jako analogię do dzisiejszego świata, do tego co się ciągle dzieje wokół nas. Zaś wracając do kwestii samej historii… Niezwykle irytował mnie (może nie tylko mnie) ten poker face na twarzy Katniss, często wyglądała, jakby nic nie czuła.
Tak na marginesie, dzięki Igrzyskom śmierci poznałam aktualnie jeden z moich ulubionych zespołów - Lorde tak btw, nie uważacie, że Yellow Flicker Beat to świetna piosenka?
Albo to, co śpiewała Jennifer, The Hanging Tree? Straszliwie wpada w ucho, ciągle to nucę XD

Opisze film krótko, ale wystarczająco. Pomysł naprawdę dobry, tło ciekawe, ale wykonanie żałosne. Książka może fajna, ale film… w moim mniemaniu porażka opowiadająca denną historię w jakimś głupkowatym świecie, którego widz w sumie nie umie sobie wyobrazić. Jednym słowem dno dna.

Nie mniej nadzieję z przyjemności czytania książki są umiarkowane.

Mi się podobało, bo nie patrzę bynajmnij na romans Katniss tylko na budowę całego świata… No a stolica cudnie wygląda w filmie, tak samo ubranka wszystkich ^^

Oglądałam dwie części, muszę obejrzeć jeszcze Kosogłosa. Mnie od początku denerwowała Katniss, nie przepadam za takimi typami postaci. Książki jeszcze nie czytałam, ale planuję. :3