Jaki wpływ ma na was oglądanie anime

Mam pytanie a tak konkretnie jaki wpływ ma na was oglądanie anime. Czy odczuwacie jakieś wyraźnie zmiany w osobowości od kiedy zaczeliście oglądać anime ? I czy ta zmiana (o ile nastąpiła) wyszła wam na dobre czy nie

Na mnie anime ma ogromny wpływ, wcześniej sobie z tego nie zdawałam sprawy, ale np. w życiu kieruję się słowami Ace’a z One Piece od kiedy pamiętam. Lecz nie sądzę, żeby w jakiś sposób wpłynęło to na moją osobowość.
Teraz trochę to wpłynęło na moje życie, ponieważ miesiąc temu założyłam YT z rekomendacjami anime i mang, więc znalazłam sobie nowe hobby :smiley:

1 polubienie

Myślę że to zależy jakie anime oglądasz. Dla mnie komedie ‘slice of life’ zapewniają odskocznię i rozluźnienie. Zaś ‘shounen’ może motywować do rozwoju osobistego, by stać się lepszym niczym protagonista. Niektóre mogą nas nawet uczyć lekcji życiowych i jak postępować (albo nie) w szczególnych sytuacjach. Nie sądzę jednak aby oglądanie gore (np. Elfen Lied które zawiera takie sceny) miało mieć korzystny wpływ na psychikę, ale na razie nie jestem skłonny by się przekonać o_0

1 polubienie

Ogromny gdy stałam się otaku swiat się mi zmienił gdy normalnie bym powiedziała hej to mówie Ohayo, jak coś jest słodkiego to mówię Kawaii

2 polubienia

ja od kiedy zaczęłam oglądać anime to straciłam chęć do życia i mam depresję, a oglądam od kiedy miałam 8 lat

5 polubień

Które anime odebrało ci tą chęć (・・ ) ?

Ja mam problem który polega na tym że po przez oglądanie anime typu:
I Want to Eat Your Pancreas
A Silent Voice
March comes in like a lion
My Teen Romantic Comedy SNAFU TOO!
Your Lie in April
Itp.
Moja osoba pragnie być mocno introwertyczna i to doszło do takiego stanu że po pewnym czasie zacząłem ignorować otaczające mnie społeczeństwo i stałem się introwertykiem z maską eskrawertyka. Co moim zdaniem jest mocno interesujące jak moja osoba mocno się zmieniła na przestrzeni dosyć krótkiego czasu bo to były chyba raptem 2 lub 3 miesiące. Ogólnie nie uważam tego za minus bo zacząłem dostrzegać rzeczy oraz zachowania które wcześniej nie zauważałem albo po prostu ignorowałem oraz jakby to chujowo nie brzmiało zacząłem myśleć produktywnie, więc konkluzja jest następująca anime pog a normików jebać dziękuje za uwage ヽ( ̄ω ̄(。。 )ゝ

Pszczółka Maja

1 polubienie

Od zawsze byłem wielbicielem “ruchomych obrazków” wszelkiego typu. Anime (dzięki podpowiedziom i rekomendacjom syna oraz ułatwiającemu poszukiwanie i dobór systemowi tagów) zacząłem oglądać kilka miesięcy temu.

Dzięki produktom “mangowym” (tak to sobie nazwałem dla ułatwienia):

  1. Zrozumiałem, czego tak naprawdę poszukuję w filmach niezależnie od rodzaju. Kiedyś myślałem, że chodzi wyłącznie o fabułę, ale teraz sobie wszystko ładnie poukładałem, zwłaszcza, że anime samo to ułatwia dzięki systemowi znormalizowanych i uniwersalnych tagów. Moja aktualna hierarchia oceny to w kolejności od elementów najmniej ważnych: postacie -> fabuła jako całość (oraz jej spójność i fachowość szczegółów) -> klimat -> przesłanie (szczególne elementy fabuły).
  2. Stwierdziłem, że produkcje anime posiadają (przynajmniej te, które wybrałem i obejrzałem a i to nie wszystkie) naprawdę dobrze skonstruowaną fabułę. Średnia wartość tego subiektywnego wskaźnika jest na tyle wysoka, że trudno mi obecnie wracać do produkcji “normalnych”. Wysoka jakość fabularna bierze się w głównej mierze z wysokiej konkurencyjności rynku (light novell, manga, anime) wymuszającej oryginalność i jakość produktu.
  3. Wzrosło moje wyczulenie na emocjonalne elementy fabuły. A tych jest w anime więcej niż w innych produkcjach filmowych i wydają się być bardziej intensywne (są na wyższym poziomie zdolności wzbudzania emocji u odbiorcy).

Kilka uwag dodatkowych:

  • Uwielbiam lekkość, z jaką w anime autorzy potrafią w fabułę wpleść wysmakowane i oryginalnie skonstruowane elementy “moralizatorskie” bez natrętnego i nadętego moralizowania na siłę, które w inteligentnym odbiorcy budzi co najwyżej mdłości, jak nie czysty wstręt. Moje ulubione w tym temacie to: DanMachi, Tate no Yuusha no Nariagari oraz Death March.
  • Zacząłem oglądać melodramaty, od których kiedyś stanowczo stroniłem. Zwłaszcza, że większość spełnia warunek obserwacyjny punktu wyżej oraz warunek wysokiej jakości fabuły. Moje ulubione w tym temacie to: Toradora, 3D Kanojo oraz trochę lżejsze Kanojo Okarishimasu.
  • Odnalazłem dwie “bomby emocjonalne”. Filmy pełnometrażowe (nie seriale), które wywarły na mnie takie wrażenie, że w mojej osobistej skali ocen posiadają własną ligę, to: Wilcze Dzieci oraz Koe no Katachi.
  • Odrzuciłem naiwne mniemanie obserwatora “z zewnątrz”, że tzw “chińskie bajki” to ogłupiające i szkodliwe rysunkowe porno bez treści i fabuły. Niegdyś niezrozumiały tag “harem” stał się raczej przyprawą dodaną do dobrego dania a nie powodem do jego odrzucenia. Moje ulubione z tym tagiem to Gotoubun no Hanayome.

Ogólnie - kontakt z anime był dla mnie pozytywem. Nie spowodował “szkód życiowych” ani nie uczynił ze mnie otaku. Zresztą przeanalizowałem pobieżnie zjawisko społeczne i problem otaku w społeczeństwie japońskim i muszę stwierdzić, że wynika on raczej z reakcji świata zewnętrznego na poszczególnych wycofanych a nie z samej treści przez nich lubianych. Na podobnej zasadzie (z nieco mniejszą intensywnością społeczną) funkcjonuje np. w USA zjawisko przynajmniej częściowego wykluczenia środowiskowego tzw. nerdów. Jedyna poważna różnica pomiędzy otaku a nerdami to brak u tych drugich pojęcia waifu.

1 polubienie

Myślę, że to zależy od tego co się ogląda; ja np. “wyciągnąłem” sobie z anime to, czego brakuje w prawdziwym życiu, a jako że często widziałem sceny typowych przyjaźni/miłości/towarzyskiego spędzania czasu, odczułem potrzebę poprawy kontaktów społecznych (socjalizacji), czyli wyjścia z piwnicy - i moim zdaniem to jest na plus.
Zaobserwowałem też - choć tu mogą być duże różnice kulturowe - że bohaterowie często mówią co myślą, a przynajmniej nie są w tym nadmiernie ostrożni, trochę wg zasady “co będzie to będzie”. Zmierzam do tego, że pozwoliło mi to trochę poluzować hamulce przed wypowiadaniem się :smiley:
Parę inspiracji do różnych prac też przez to wpadło, choć jest minus - życie to nie bajka, a bajka jest przerysowana i pojawiają się pewne pragnienia zmieniania świata, o których wiem, że są zwyczajnie nierealne

U mnie zmieniło się tylko postrzeganie świata. Przestałem myśleć jak Europejczyk, a zacząłem jak Japończyk. Zwyczajna zmiana mentalności jednak z zachowaniem mojej osobowości. Oczywiście to ma swoje wady gdy żyje się w tym kraju, ale dzięki temu mam też szerszą perspektywę na wszystko a to jest niewątpliwy plus.

Z ostatniej chwili!
Dzięki fabułom statystycznie zauważalnie lepszym w anime niż w filmach zachodnich, udało mi się dostrzec, zrozumieć i nazwać główny powód, który sprawia, że jakiś film lub serial mi się podoba i do niego wracam. Duża masa obejrzanego materiału dała mi wystarczający materiał porównawczy i umożliwiła dogłębną analizę własnych odczuć. Nie bez znaczenia była jakość tego materiału.
Do rzeczy - ustaliłem sam ze sobą, że przyciągają i utrzymują mnie dłużej przy sobie (zmuszając do powtórzeń) fabuły, w których czyny i wybory bohaterów są w jak największym przybliżeniu podobne do takich, jakie ja sam był dokonywał. Od zawsze miałem podczas oglądania filmów czy czytania książek tendencję do wyobrażania sobie moich reakcji w okolicznościach zaprezentowanych w fabule. I dopiero dzięki “chińskim bajkom” udało mi się poukładać własne obserwacje zbierane latami.
Więc chwalę się takim swoim małym wewnętrznym sukcesem podążającym za sentencją wyrytą na frontonie świątyni Apollina w Delfach: Gnothi Seauton!