Jezioro Kuratu

Jezioro Kuratu

Prawdzie piękne jezioro na północy Norumanu otoczone drzewami i miejscem zbierania się fauny w celu zaspokojenia pragnienia. Jezioro jest blisko północnych gór ale o dziwo jedynie to śnieg tu jest dowodem zimna, woda w jeziorze nie zamarza, rośliny nie obumierają…

http://www.wall321.com/thumbnails/detail/20120307/water%20clouds%20landscapes%20nature%20winter%20snow%20trees%20forest%20bench%20scenic%20lakes%20skyscapes%20reflections%20_www.wall321.com_20.jpg
(Prosze nie zwracajcie uwagi na ławki czy coś, ciężko znaleźć dobry obrazek.)

Kitsune

W jednej chwili spałaś sobie na płocie świątyni apotem bum, głosy boga w głowie i tunel wymiarowy którym cię wyrywa z twojego wymiaru i zabiera do siebie?

Nie miałaś wiele czasu by o tym myśleć…

Na wodzie pojawiła się ciemno poświata z której wystrzelił Kitsune!

Wystrzeliłaś z ciemnej poświaty waląc w brzeg jeziora dosyć mocno, mogło to trochę zaboleć ale nie było to groźnie dla zdrowia na szczęście.
Więc przeanalizujmy fakty, jakiś bóg zabrał cię z twojego wymiaru w piżamie i wysłał nad jakieś jezioro w okół śnieg i nie wiadomo co się dzieje…usłyszałaś od boga że masz tu sobie żyć, chyba żarty sobie stroi…

  • Ziiimno… - powiedziałam, po czym pomyśłałam, że jednak powinnam spróbować się nauczyć choć trochę magii ognia. Następnie rozejrzałam się dookoła, czy nie ma jakiś ścieżek? Tam gdzie ścieżki są inne Kitsune, prawda? A gdzie inne Kitsune tam ciepło, szczęście i przyjaźń.

Nigdzie nie było żadnej ścieżki a zauważyłaś że tam gdzie jesteś, słońce już zachodzi.

Patrzę od której strony zachodzi słońce i oparciu o to znajduję, gdzie jest południe. Na pewno żaden kitsune nie chciałby się znaleźć w takiej zimnej krainie, jeśli są jakiekolwiek inne! Właściwie to jak daleko jestem od domu, kilka tysięcy kilometrów? Próbuję wyznaczyć sobie dobrą drogę na południe, po czym nią idę.

Wyszłaś zza drzew otaczających jezioro i zobaczyłaś za nimi rozległe równiny Norumanu.

(patrz na obrazek z równin)

Oczy mi zaiskrzyły kiedy zobaczyłam te wszystkie kwiaty. To było piękne! I, co najważniejsze, nie było tam śniegu, a więc jest tam cieplej… No i jeszcze nie spałam otoczona kwiatami! Nucąc sobie radośnie losowe melodie udałam się między te kwiaty, a następnie rozglądając się czy nie ma jakiś zagrożeń, w końcu chyba jestem jakiś kilometr czy dwa od cywilizacji, urwałam kwiatek by zobaczyć jak pachnie.

Ruszyłaś na równiny gdzie wcale nie było cieplej.

z.t

Lacri

Opuściłaś rodzime miasto w poszukiwaniu przygód więc masz co chciałaś, nagle znikła ziemia, znikło niebo, znikło wszystko i znajdowałaś się w tunelu wymiarowym a w głowie słyszałaś monolog jakiegoś boga, cóż może lepiej było zostać w domciu?

Nie miałaś wiele czasu by dziękować lub przeklinać…

…nad wodą pojawiła się ciemna poświata z której wystrzelił Lacri!

Poświata wystrzeliła cię z środka jeziora aż do samego brzegu mocno waląc w ziemie, na szczęście nic sobie nie złamałaś. Po jakimś czasie wstałaś z brzegu rzeki w końcu ustając na swe nogi zamiast leżeć twarzą na ziemi. Otóż gdzie byłaś? Nad jakimś jeziorem, gdzie jest śnieg jednak rośliny rosną a jezioro nie zamarza…dosyć dziwnie. Więc jak to jest? Jakiś sobie bożek wyrwał cię z twojego świata i wywalił tu byś miała tu żyć? No…chyba nie masz zbytniego wyboru by się sprzeciwić.

Powoli i niemrawo wstałam z ziemi otrzepując się z brudu.
-Ech, dobrze, że nic nie złamałam… Ale gdzie ja jestem?
Rozejrzałam się wokół siebie. Dobrze, że nie jest tutaj gorąco, pomyślałam.
Chyba udam się na północ w poszukiwaniu jakieś drogi lub czegoś podobnego.

Wokół jeziora były drzewa, jeszcze środek nocy, a ty postanowiłaś ruszyć na północ więc tak zrobiłaś.

z.t

(Kiciu to co pisze postać myślnikami oddzielamy i pogrubiamy.)

Jestem ciekawa jak daleko znalazłam się od domu…
Idę przez wytyczoną przez siebie trasę i przedzieram się przez las. Oglądając dokładnie otaczającą mnie krainą uśmiecham się szeroko i wolno spaceruję. Może ta droga doprowadzi mnie ku nowej przygodzie, pomyślałam.

Ai

Patrząc pod nogi szedłeś cały czas dalej na północ aż w końcu po prostu nie palnąłeś przypadkiem w drzewo, czyżbyś dotarł znowu do tamtego lasu? Podniosły głowę łapiąc się za czoło zorientowałeś się że to już nie ten las tylko jezioro nad którym płynie magiczny pył jak nad całymi równinami.

Skoro nawet drzewa już nie zauważyłem to chyba znak, by poczekać do świtu. Zainteresowany jeziorem podszedłem do niego i uklęknąłem na jednym kolanie przy brzegu. Schyliłem się i nabrałem do dłoni trochę wody. Może rosną w tym jeziorze rośliny podobne do tych na równinach? Rozejrzałem się mając nadzieję, że zobaczę chociaż kontury czegoś, co jest w pobliżu. Potem spojrzałem z powrotem na wodę w mojej dłoni. Chyba nic mi się nie stanie, jeśli się jej napiję? Ciekawe, czy będę mógł znaleźć się w gorszej sytuacji, niż dotąd byłem? Nie widziałem tutaj jakichś dziwnych artefaktów, więc chyba kolejny potwór znowu na mnie nie wyskoczy. Napiłem się trochę wody po czym usiadłem pod drzewem, w które wcześniej walnąłem i postanowiłem czekać na świt.

Na drugim brzegu rzeki widziałeś jakieś zwierzę, jednakże nie mógł to być Dragus gdyż był większy i biały, było do ciebie odwrócone tyłem i ruszyło wzdłuż rzeki która wpływała do jeziora, na szczęście…gdyż to wydawało się mięsożerna, oceniłeś to po jakiś czerwonych resztkach na brzegu rzeki z jego strony.

Woda jak woda…była normalna i mogłeś ją wypić.
Nawet nie zorientowałeś się iż ranek już był, spojrzawszy w niebo ujrzałeś po prostu grube warstwy chmurne.

Dobrze, że sobie poszedł. Jakoś nie mam ochoty pakować się w kłopoty. Ale i tak będę musiał iść pewnie wzdłuż tej rzeki po drugiej stronie. To chyba najłatwiejszy sposób, by się nie zgubić. Poczekałem jeszcze chwilę, po czym podniosłem się i wolnym krokiem okrążyłem jezioro, aż dotarłem do rzeki. Najlepiej odczekać trochę, aż ten stwór się oddali. Przy okazji zastanawiałem się też, jakie zwierze mogło zostać pożarte. W sumie dobrze, że to nie ja. Poczekałem jeszcze trochę, po czym ruszyłem wzdłuż rzeki.

Woda pyła pitna i nie sprawdziłeś czy coś możę w niej być, zamiast tego ruszyłeś już okrążając jezioro i sprawdziłeś szczątki które były już tak zmasakrowane żęe nie jesteś w stanie ocenić co on jadł…jednakże resztek jest wiele i byś miał co z tego sobie powybierać i w przyszłości nad ogniem upiec.

Jakoś nie mam ochoty dłużej patrzeć na te szczątki. Niedobrze mi się od tego zrobiło, jednak szybko się otrząsnąłem i postanowiłem iść tą drogą, którą udało się tamto zwierze. Szedłem powoli, by czasem go nie dogonić.

Kotołaki

Dotarłyście do drzew, wchodząc w między nie nadeptałyście troszkę gałązek ale to już was nie obchodziła gdyż było tu jezioro!

Ai

Już miałeś ruszać po otrząsaniu się z widoku tych szczątek aż nie dotarły do twych uszu dźwięki łamanych gałązek, ktoś tu jest, lub coś?

(Macie samca Alfe XD)

-Ej! Patrz!-potrząsnęła nieobecną kompanką-Woda! Mamy wodę!-puściła dziewczynę, rzucając się biegiem w kierunku jeziora. Kiedy napiła się wody, odetchnęła z ulgą.-Mamy szczęście-rzuciła do towarzyszki.

(Ariś! ^o^ <3)