Kim jesteśmy... a kim bylibyśmy gdyby...

Witajcie!

Jestem pewien że każdy z was doświadczył tego jak wspaniałych emocji dostarcza nam oglądanie anime oraz czytanie mangi. Ekscytacja podczas wzniosłego momentu, zniecierpliwienie w trakcie wyczekiwania na wyjście następnego epizodu/chapteru i radość kiedy w końcu możemy oddać się w całości jego “pochłanianiu”.
Czy to wszystko? Przyglądaliście się może trochę dokładniej temu jaki wpływ ma na was ta pasja/hobby? Wyobrażaliście sobie jak wyglądałaby Wasze osobowość gdybyście nigdy nie poznali swoich ulubionych serii. Bylibyście ciągle tymi którymi jesteście teraz?
Parę lat temu byłem… chyba można byłoby to nazwać “zagubiony”. Zwykły szarak, bez konkretnego charakteru, bez zdania na wiele tematów, bez większych aspiracji.
Zwyczajne flaki z olejem! Jednak wszystko zaczęło się zmieniać kiedy poznałem to co dziś stawiam niemal na równi z własną rodziną ^^ Wiem, to nie jest zdrowe podejście! Kłopot w tym że nic na to nie poradzę. Pokochałem anime, zmieniło ono moje życie diametralnie, zmieniło ono przede wszystkim mnie. Uważam że ta zmiana wyszła mi bardzo na dobre! Okej, teraz przejdźmy do sedna. Pomyślicie, po co on to pisze? Po co się tak produkuje…? Otóż, prosiłbym was żebyście podzielili się ze mną Waszymi zdaniami.
Poczuliście kiedyś coś podobnego? Czy i jaki wpływ miały na was anime/mangi? Pozytywny, czy negatywny? Liczę na szczere opinie :)

Pozdrawiam!
Kurogane

Jak dla mnie to “uzależnienie” to było takie bardziej chwilowe :)
teraz rzadziej oglądam anime i mangę :p Ale zaś znowu zacząłem czytać light novele i tym podobne xd

Ja przed i po rozpoczęciu oglądania anime :)

Aczkolwiek zawsze to coś do zabicia czasu. O ile z zewnątrz nic się nie zmieniło to rozkręciło trochę moją wyobraźnię. Lubie jak jakiś dobry tytuł ruszy mnie od środka, wzruszy, zasmuci, rozweseli, nakłoni do przemyśleń. Tego mi potrzeba w szarym życiu.

Hymm, no to ja napiszę to tak: anime (zwane dalej bajkami) i manga (zwana dalej komiksem) są dla mnie wyłącznie forma zainteresowania. Oglądam to i czytam, bo to lubię, ale nie wynoszę z tego nic do swojego życia. Raczej nie szukam w tym ukrytego trzeciego dna, które ma jakoś na mnie wpływać. Traktuję to wyłącznie jako formę rozrywki. Nie mam również w zwyczaju przedkładać bajek nad rodzinę, czy też znajomych. Jak trzeba umiem się od nich oderwać. Myślę również, że w żadnym stopniu na mnie nie wpłynęło. A przecież zaczęłam oglądać jeszcze w fazie dojrzewania. Mój charakter i światopogląd zostały ukształtowane przez życie, nie zaś przez bajki, czy komiksy. Nie wierzę w teorię “anime zmieniło moje życie”. Mogę to dalej rozpisać, ale chcę dać innym pole do dyskusji.

Jedyne, co tak naprawdę bajki zmieniły w moim życiu to to, że poznałam dzięki nim fantastycznych ludzi, którzy dzielą ze mną zainteresowania i mogę z nimi o tym (i nie tylko o tym) pogadać.

Zawsze byłem osobą o silnym poczuciu sprawiedliwości i wielu zasadach przez co znajomi nazywali mnie dziadkiem w skórze młodzieńca a anime chyba to tylko umocniło xD Kiedyś zdarzało się ze śmiałem się z kogoś czy go obrażałem, a teraz tego nie robię a nawet bronie ludzi pokrzywdzonych co też chyba zawdzięczam kilku przemyśleniom do których skłoniło mnie anime ale nigdy nie wywarło to na mnie wielkiego wpływu

Wydaje mi się, że anime mogło mieć bardziej pozytywny wpływ na mnie, chociaż oprócz kilku znajomych i nieprzespanych nocy nic nie wniosło do mojego życia. Głównie oglądam dla zabicia czasu, pewnie gdybym nie oglądam to więcej czasu spędzałbym na dworze lub grając w gry, jednak nie żałuje tego, iż zacząłem oglądać chińskie bajki, czytać mangi.

A ja sobie zacząłem oglądać animu przez depresję. Zawinąłem się w kokonik przeróżnych światów, bohaterów i historii przeczekując w ten sposób swoje własne niestabilności. I cóż… Ecce homo! Z każdej historii można coś wyciągnąć, czegoś się nauczyć, może nawet celowo poddać się pewnym wpływom. A poza tym otwiera to nowy fandom, który jak wszystko co wymaga czasu staje się częścią mojej rzeczywistości. Nie narzekam, jest ona coraz barwniejsza i pełniejsza jeśli chodzi o różnorodność. Poznałem punkt widzenia “mangozjebów” oraz kupę ludzi co do których wiążę w pewnym stopniu jeśli nie tyle swoją przyszłość, to na pewno parę następnych lat. :)

Mnie tą pasją “zaraziła” koleżanka, a jak by tak pomyśleć to, gdybym nie oglądała anime, (mang czytam bardzo mało) to najprawdopodobniej, siedziałabym w księgarni czytając i zastanawiałabym się czy starczy kasiory na zakup dwóch książek.
Ale mimo wszystko, bardzo się cieszę, że nałogowo rano i wieczorem oglądam anime, bo w tedy z pewnością pominęłabym to forum ;)
A tego bym sobie nie wybaczyła

Dziękuję wszystkim! Zależy mi na jak największej ilości szczerych opinii :) Każda jest dla mnie tak samo ważna, z tym że… doskonale rozumiem, iż nie każdy lubi dzielić się swoimi doznaniami. Z tego powodu właśnie jestem Wam naprawdę wdzięczny!

Mnie tym zaraził kuzyn, zaczęło się od Naruciaka a przez 5 lat trochę się tego obejrzało. Gdybym się nie wkręcił, pewnie bym oglądał same seriale(które i tak oglądam ale nie tak jak kiedyś bo anime też trzeba nadrabiać) xd

A i jeszcze jedna rzecz się zmieniła. Pogorszył mi się wzrok.
Brawo ja. Niech fillery pierwszej serii Naruto będą przeklęte na wieki.

Wnioskuję że to bardzo indywidualna kwestia. Mimo podobnych zainteresowań każdy reaguje na swój sposób ^^

Mi na przykłąd anime pomogło/nauczyło pozytywnie myśleć i więcej się śmiać, wcześniej byłam taka trochę no… bardziej sztywna i poważna XD No i to dla mnie więcej niż tylko zainteresowanie, słucham muzyki japońskiej, paczam na obrazki i rysuję różne takie, wreszcie sama czasem wymyślam historyjki a’la anime XD No i chyba warto dodać, ze coś tam o kulturze japońskiej można się dowiedzieć :-D

Wydaje mi się ze rozumiem Wasze punkty widzenia mimo iż każdy leży w innym miejscu. Jednak Twoja wypowiedź Eyirie jest mi bliska, bo podobna w jakimś stopniu do mojego poglądu. Chętnie zerknę na te Twoje “różne takie” które rysujesz, jeśli oczywiście dzielisz się nimi z innymi :D

Cóż jestem osobą na którą dosyć ciężko wpłynąć a wszystko co negatywne obracam w śmiech. Tak więc ciężko żeby anime czy manga mogła wpłynąć na moje zachowanie lub Światopogląd. Posiadam również duże rezerwy wolnego czasu jak i należę do osób które wolą spędzać czas w domowym zaciszu. Do niedawno to wszystko znajdowało upust w świecie gier komputerowych. Lecz za sprawą chęci oglądnięcia DragonBalla wszystko nagle się zmieniło przestałem spędzać czas w grach i zacząłem używać go do oglądania anime co spowodowało utratę kontaktu z kilkoma ludźmi czego żałuję ale na całe szczęście ich miejsce zajęli ludzie z animes. Wracając do tematu,anime mogę zawdzięczać wyłącznie to że zacząłem próbować zrozumieć ludzi jak i powody z jakich często działają ponieważ nigdy przedtem mnie to nie Obchodziło. Mógłbym stwierdzić że przed oglądaniem anime byłem bardzo egoistyczną osobą. Więc reasumując żadnych większych odcisków anime na mnie nie pozostawiło mimo to bardzo wiele mu zawdzięczam.(egoizm w mniejszym czy większym stopniu niestety pozostał jak i dosyć duże zapotrzebowanie na okazywanie współczucia)

No więc gdybym nie poznał anime i mango byłbym bardzo nudnym sobą i nie miałbym o czym gadać z moją nową klasą. Znowu byłbym “wyrzutkiem”, dłużej bym spał i miałbym parę złotych więcej, ale nie warto.

Zacząłem oglądać anime w październiku 2013 roku. Chodziłem wówczas do trzeciej klasy gimnazjum, czyli wciąż byłem (może do dzisiaj jestem?) w czasie ustalania swego światopoglądu, decydowania o tym, co chcę robić w przyszłości oraz poznawania samego siebie. Wkrótce wpadłem na świetnych ludzi i głównie dla nich interesuję się fandomem. Czasem wmniejszym, a czasem w większym stopniu.

Czego przez ten czas się nauczyłem? Kilku prostych słówek japońskich, kilka ciekawostek o Kraju Kwitnącej Wiśni oraz ustaliłem sobie pewne kryteria związane z ocenianiem źródeł kultury. Nic poza tym.

Anime może być ambitne i zostawiać spore pole do interpretacji, ale nigdy nie brałem tego na tyle poważnie, żeby miało to wpływ na moją osobowość, której i tak nie chciałbym zmieniać. Nie lubię zmian. To co ksztatuje naszą osobowość to nasze przeżycia, często traumatyczne, nie śmierć ulubionej postaci serii. Filmy, książki, anime itd. kształtują naszą wrażliwość na sztukę, uczą nas interpretować rzeczy oraz wyrabiają gust. Mogą również i zainspirować, ale, podobnie jak z często wspominanymi w mediach grami, po zobaczeniu krwawego anime nie wyjdę na ulicę zabijać wszystko co się rusza. A przynajmniej ja tak to widzę.

Ja rozpocząłem swoją przygodę z anime dosyć późno, dopiero w roku 2014 dzięki dobremu koledze, który mnie do bajek zachęcił. Same bajki wiele we mnie nie zmieniły, ale dzięki temu, ze zacząłem je oglądać poznałem świetnych ludzi, których w innej sytuacji, zapewne, nigdy bym nie poznał. Anime jest dla mnie obecnie formą przyjemnej rozrywki, która czasem relaksuje, a czasem powoduje wzrastające napięcie (takie serie jak Monster np). Podsumowując, bardzo się cieszę, że zacząłem oglądać anime i to z wielu powodów. :)

Hmm gdybym nie oglądała animu, to pewnie zajęłabym się czymś równie pożerającym czas. Więc… raczej nic by się nie zmieniło gdybym nagle przestała. a wcześniej? Wcześniej traciłam czas na różne inne sposoby więc na jedno wychodzi Tylko teraz mam do tego kompanów, co mnie niezmiernie cieszy :>

Gdybym nie została otakuhwą, czy mangozjebem (tak zwykłam się pieszczotliwie nazywać, nie ma to w moich ustach absolutnie żadnego pejoratywnego wydźwięku), to pewnie nie miałabym takiego dziwnego humoru, świra na punkcie gejów i nie zaczęłabym lubić słodkich, uroczych rzeczy. Pewnie też byłabym jeszcze bardziej zdołowana i pesymistyczna. Zamiast oglądać amino, pewnie oglądałabym seriale i czytała jeszcze więcej książek.
ot, cała filozofia.