Kotopies (CatDog)

Kotopies opowiada historię Psa i Kota, którzy są ze sobą połączeni.
Bohaterowie są swoimi przeciwieństwami- inteligentny i elegancki kot oraz nieco głupawy i bardzo hałaśliwy pies.
Animacja składa się z 3 serii, odcinków jest 71 (134 ogółem), a czas trwania jednego odcinka wynosi około 25 minut.

Reżyseria: Peter Hannan

Lata emisji: 1998-2004

Kraj produkcji: Stany Zjednoczone

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kotopies

Pierwsze wrażenie zaraz bo zobaczeniu głównych bohaterów: “WTF?! Jak oni się wypróżniają? Jeden wypluwa odchody drugiego? OMG nie chcę nawet o tym myśleć. >< A jak wygląda ich życie seksualne?” Tyle pytań anatomicznych bez odpowiedzi…

Co do samej kreskówki to nie lubiłem. Dziwaczna, nudna, zbyt szalona, w dodatku Kotopies miał zwyczajnie pecha w życiu i na każdym kroku wszyscy ich prześladowali, zupełnie jak w innym klasyku nicka czyli Rocco i jego świat. Kot i Pies podobnie jak Rocco próbowali bezskutecznie poradzić sobie w świecie, który był dla nich zły i okrutny. Sami wrogowie: osobnicy którzy chcieli ich pobić, albo oszukać. Żadnych przyjaciół. Dołujące.

Czy Wy też tak mieliście, że oglądając np Toma i Jerry’ego, albo Kojota i strusia Pędziwiatra kibicowaliście Kojotowi lub Tomowi by w końcu udało im się złapać swego wroga, zabić go i pożreć? Bo ja tak. W każdym odcinku. Tak samo tu w Kotopsie myślałem tylko o rozdzieleniu ich. Chciałem ujrzeć ich osobno, niestety się nie doczekałem. Było parę odcinków, pokazujących ich chwilowe rozdzielenie i to jak mogłoby ono wyglądać, ale to nie było to czego oczekiwałem i i tak potem wszystko wracało do normy.

Nie lubiłem, nie polecam. 1/10.

Turel- Może i masz rację co do tej bajki, jednak tak to wygląda okiem dorosłej osoby. Myślisz, że 6-7 latek oglądający tę bajkę rozmyśla na temat tego jak wygląda życie seksualne albo sposób wypróżniania się kotopsa? Według mnie tak średnio go to interesuję.
Seria może i była jak ją nazwałeś “dołująca” jednak z drugiej strony, zakładając (czysto teoretycznie oczywiście)- wraca sobie chłopczyk/dziewczynka ze szkoły i zazwyczaj zaraz po zjedzeniu obiadu wędrują przed telewizor i odpalają kanał z bajkami, więc przechodząc do meritum- mali mieszkańcy naszej planety nie odróżniają zbyt dobrze zła od dobra, co sprowadza się do tego, że nawet jeżeli bohater żyje w “złym” dla niego świecie to jego zmagania i przygody są śmieszne i mogą poprawić humor niejednemu dziecku, a chyba o to chodzi w bajkach ;).

P.S. Tak zawsze chciałem, żeby Tom albo Kojot złapali swojego życiowego wroga i go poskładali -_-

Ja po raz pierwszy odkryłem tę kreskówkę mając jakieś 10-12 lat na kanale Super RTL. (Nie miałem wtedy żadnego polskiego, ani nawet angielskiego kanału z bajkami i Super RTL był jedynym, musiałem zadowolić się zatem średnio lubianym i średnio wtedy rozumianym przeze mnie językiem niemieckim). Już po kilku minutach zadałem sobie pytanie o sposób załatwiania potrzeb fizjologicznych przez Kotopsa. xD (A na pewno to robił, bo w jednym odcinku Kot wysypał piasek z kuwety, na głowę tego gangu psów co ich prześladował). Ofc faktycznie o seksualnym aspekcie tak niemożliwego biologicznie organizmu jakim jest Kotopies nie myślałem. Już wtedy uznałem że ta bajka jest zbyt dziwna bym chciał ją oglądać. Formuła sami przeciw okrutnemu światu, gdzie każda napotkana osoba, każdy bohater drugoplanowy był, w najlepszym wypadku nastawiony do nich neutralnie, ale nie przyjaźnie, także nie przypadła mi do gustu jak już pisałem wyżej. Wolę kiedy ludzie spotykani przez bohaterów są mili i serdeczni i aby produkcja pokazywała dobre strony przyjaźni. Wiadomo oczywiście, że w życiu nie każda spotkana osoba będzie dobra dla nas, ale też nie każda będzie zła. Fifty-fifty.

Ale jednego twórcom odmówić nie można: wyobraźni. Wymyślić takie połączone cudo jakim jest Kotopies to nie lada wyczyn. Szkoda tylko, że w serialu tym nie pokazano ich rodziców ani rodziny. Chętnie bym ich zobaczył. :)
Fajna była też piosenka z czołówki, którą pamiętam do dziś, możliwe że oceniłem ten show zbyt negatywnie. Za pomysł i czołówkę należą się 2 oczka wyżej, więc już nie 1/10, a 3/10. Nie zmienia to jednak faktu, że nie lubiłem go i nie oglądałem. Widziałem może ze 3 całe odcinki i z 5 nie całych.