Krótkie bezimienne wiersze

To tak; robimy śmietnik :smiley:
nie widziałem żadnego tematu zbiorczego, gdzie ktoś mógłby wkleić swoją krótką poezję.

Ja tam na przykład lubię sobie czasem wyjść do parku i coś napisać/narysować/pomyśleć… ostatnio podczas ciężkiego pogodnego dnia, gdy wokół spacerowali ludzie a dzieci krzyczały, gdy słońce piekło a niebo szumiało, gdy wszyscy rzucali chleb kaczkom, gołębiom, krukom, sępom, dzieciom itp. w tej pięknej scenerii na obsranej przez gołębie ławce postanowiłem z wielu pięknych słów skleić parę brzydkich zdań:

Drzewo płaczące
Łzy leje, choć tych nie widać;
Gruszki jej obiecano -
A staw pod koroną
Z łez, które wciąż słychać;
Napływają co rano.
Ze zgnilizną wszystko spływa,
Niesione przez to, co właśnie upływa.

Zapraszam do wrzucania swoich krótkich dzieł!
PS. na wszelki wypadek: z matury z polaka miałem 39%, dajcie spokój :smiley:

4polubienia

W pustą puszkę krzyczę,
Przed pełną - wzrok zakrywam.
Choć w głowie sto razy zwyciężam,
Raz przegrywam, raz przegrywam.
Wlekę nogi po wstędze Möbiusa
Wśród kwiatów i pól zieleni;
I wiem, że kiedyś odejdę,
I nic się absolutnie nie zmieni.

2polubienia

Cóż kiedyś jak pracowałem w pewnym hotelu wymyśliłem taki wierszyk:

O mój schabie ukochany razem z frytką podawany.
Kiedy ciebie wymyśliłem to geniuszem istnym byłem.
Tyś z kapustą zasmażaną delikatnie nakładaną i z oliwką i kaparem
onieśmielasz mnie swym czarem.
A na wierzchu serek kładę by cię zapiec z pełnym składem.
Kiedyś tak przygotowany jestem w tobie rozkochany.
Nigdy więc mnie nie zostawiaj bym się brzydko nie wysławiał.

Odnosi się do pewnego dania które wymyśliłem na własny użytek i nazwałem Uber schabowy. Zresztą w tamtym czasie napisałem dużo wierszy (w tym jeden taki że gdyby szefostwo się dowiedziało to wyleciałbym z roboty z naganą), ale musiałbym znaleźć zeszyt w którym zapisywałem tą twórczość radosną. Chociaż najlepszy wiersz napisałem dla koleżanki na ślub bo mnie o to poprosiła i niestety nie posiadam jego kopii, a szkoda bo z niego byłem naprawdę dumny.

1polubienie

Z chęcią zobaczyłbym ten wiersz za który można wylecieć z pracy :smiley: jeśli będę kiedyś zmieniał firmę to poproszę o udostępnienie praw do przeczytania go na spotkaniu pożegnalnym


Wiatr stronę przewraca
A w życiu nadal samotnie stoję;
Co jeszcze muszę stracić
By zyskać nieboskłon, pełen gwiazd, we dwoje;
Ziemia pęd swój wytraca,
By się świat mógł do reszty zeszmacić -
A ciało zgnije i zginie,
Jak dmuchawiec na wietrze siarczystym przeminie,
Jak ściek się w rzece rozpłynie -
Lecz dusza ostanie; przy tej ukochanej jedynej.

Niechaj dzieci świeczkę stawią na naszej ziemi,
Byśmy byli w zaświatach spełnieni.

1polubienie

Po krótkiej chwili siedzenia wieczorem na ławce nad wodą; cisza i spokój że aż latarnie głośno świecą:

Serce, co w mękach i w bólach pęka
Rozbrzmiewa szczęśliwym głosem
Niech pójdzie za ciosem, niech się nie lęka
Gdyż wie, co czeka za stosem
Krew nas nie złączy, czas już się kończy
Na to, by zbratać się z losem
Niedokończone, co powiedziane
Lecz i tak już żalu zbyt dużo wylane


Pisałem też parę tekstów śpiewanych, ale do ostatniej podkładu nie zrobiłem - jeszcze :smiley: i tak tekst niedokończony, nie wiem jak Wy, bo ja za bardzo lubię coś rozgrzebać i zostawić

1polubienie

Słońce za okręgu linią znów dopiero ujrzałem,
Dźwigając mały ciężar, lecz na wielką skalę.
Pustynia chmur już kwitnie swym czerwonym blaskiem,
Noc się zacznie nagle - i może wygrać z brzaskiem.
Nie wiem, czy ta ciemność z braku słońca pochodzi,
Czy może go nie widzę, gdy po drugiej stronie wschodzi.

3polubienia

Podbijam:


Ciąży i boli przeklęta noc,
Myśli wciąż krążą z dnia poprzedniego.
Czy lepiej się martwić, czy wykorzystać ją,
By nie bolała dnia kolejnego?

Ciąży i boli przeklęty miesiąc,
Współczuję wszystkim, co w nim się zrodzili.
Choć takich miesięcy może być tysiąc,
Wystarczy jeden, by go zranili.

Ciąży i boli przeklęty rok,
Który zmarnowało mi serce niewyżyte.
I takie zostało, choć bardziej oszalałe,
To jednak wciąż za mocno skryte.

Ciąży i boli już życie całe,
W kalendarzu tylko kartkę przekładam.
Aż nadejdzie ta chwila, że nie ma już dnia,
Więc mam cieszyć się z niego, póki jeszcze gadam.


…może lepiej nie gadać? :coffee:

2polubienia

Jakże chcę zapomnieć, gdzie przyszłość nas wzywa.
Na ziemi nawożonej, w myślach spustoszonej,
Gałąź promień rozprasza, ostatni liść się odrywa;
Przodek mnie zaprasza, ale nie pragnę iść.

W popielniczce miejsce jego, w tej gdzie gleba goła.
Na gałęzi siadła jędza, co po dniu już woła; jakkolwiek
Sprawy dokończę, wiem, że też tak skończę,
Chociaż nie wiem kiedy - i to mnie ocala od biedy.

:new_moon_with_face: :black_heart: :black_flag:

3polubienia

Może właśnie dziś napotkam - wreszcie - miłość swego życia,
Może właśnie dziś się dowiem, jak podwoić swego mienia.
Może właśnie dziś zobaczę, ile jeszcze do odkrycia,
Może właśnie dziś utracę całą wolę do istnienia.

fraszka krótka, bo i dnia wiele nie zostało :writing_hand:

3polubienia