Las na Południe od Soru

Las liściasty u sto góry Soru nad rzeką Drogi do Neru

Człowiek

Właśnie siedziałeś w swoim pokoju jak zawsze i czytałeś nowy tom mangi, standardowy twój dzień…oprócz nowej mangi one nie są codziennie, cóż marzenia. W środku czytania mangi nagle byłeś w jakiejś podróży wymiarowej a w głowie słyszałeś głos niby boga, co to ma być do kuźwy nędzej!? Czemu nie dałeś mi skończyć mangi!

Nie mogłeś długo sobie nawrzucać na boga gdyż…

…w lesie pojawiła się ciemna poświata z której wystrzelił człowiek!

Wyleciałeś z poświaty waląc w pień drzewa, mogło troszkę zaboleć a na dodatek padłeś na ziemię troszkę nieprzytomny. Gdy obudziłeś się kilkanaście minut później, podniosłeś się do pozycji siedzącej i zorientowałeś się że twój energetyk wylał się i zmoczył trochę twoją mange, cóż za koszmar! W pośpiechu sprawdzeniu swojego PSP czy jest nadal całe. na szczęście…twoja mała konsola dalej była w dobrym stanie.

Yuu

Czym prędzej, nie myśląc o niczym innym, ustawiłem na konsoli maksymalną jasność ekranu, po czym chwyciłem ją w zęby i nakierowałem światło na mangę. Pierwsza rzecz, jaką musiałem zrobić, to niedopuszczenie, by napój spowodował rozcieńczenie tuszu i zniszczenie rysunków. Po kilku sekundach zdjąłem koszulkę i zacząłem z wolna przykładać ją do każdej strony po kolei, uważając aby przy tym żadnej nie uszkodzić i nie rozetrzeć cieczy. Musiałem wysuszyć ją tak mocno jak było to możliwe.

[jaka jest temperatura?]

(z jakieś 20 stopni)

Zająłeś się do wysuszenia mangi dość starannie i udawało ci się to bez wyrywania kartek.

Yuu

Odetchnąłem z ulgą. Zamknąłem mangę, strzepałem koszulkę i założyłem ją na powrót na siebie. Wyłączyłem psp i przez chwilę uśmiechałem się, gratulując sobie udanej roboty. W tym momencie coś mnie naszło.
Gdzie ja do cholery jestem?!
Rozejrzałem się w okół siebie, dokładnie obejmując wszystko wzrokiem. Spojrzałem również w górę i pod nogi.

Byłeś w lesie…cóż, mówiły t drzewa w okół ciebie, na górze między liśćmi widziałeś niebo, dzień słońce oświetlało las. Pod tobą była…trawa.

Okej, okej… Gdzie ja do cholery jestem? Zaraz wychodzi xXXXxXY, a ja jestem w lesie… Porwanie? - Spojrzałem na siebie, “podziwiając jaki jestem przystojny” - [/i] Odpada, pedofil porwałby raczej jakąś dziewczynkę… No chyba, że gej… - Przeszły mnie dreszcze.

  • Dobra… - Powiedziałem na głos. - Powiedzmy, że to dziwne coś, co chwilę temu słyszałem i widziałem, NIE było złudzeniem. - Lekko przekręciłem głowę w lewo.
    A co jesli tak wygląda hipnoza? Albo jesli umarłem?! Spojrzałem na puszkę od energetyka i przełknąłem ślinę. Położyłem dwa palce prawej ręki pod brodą, tam gdzie powinna przebiegać jedna z ważnejszych żył, aby sprawdzić, czy nadal mam puls.

Tak…masz puls, żyjesz to najwyraźniej nie sen i nie halucynacje.

Mirelov

Wszedłeś do północnej granicy lasu, niezbyt gęsty, drzewa liściaste całkiem ładne miejsce.

Ściemniało się. -Przydało bi się znaleźć jakieś patyki i zrobić ognisko na noc- Rozglądnąłem się i zacząłem szukać patyków, kamyków, jakiś liści cokolwiek co by mi pomogło zrobić ognisko.

Była noc i byłeś w lesie, tu są wszędzie patyki, liście i kamienie.

Pozbierałem kamyki, liście, patyki i przyszykowałem ognisko. -Musimy jakoś to zapalić- ~Możesz wytworzyć ogień, ale pamiętaj że nie mamy nieskończonego Miru~ -Wiem, ale taką prosta materia jak ogień nie zużyje dużo- Podszedłem nad przygotowane palenisko i przytrzymałem rękę nad nim. Wyobraziłem sobie gorący płomień wydobywający się z moich rąk i powiedziałem – Generuj Materie- Ta komenda uruchamiała FoMira który umożliwiał tworzenie materii. Kilka cm nad moimi dłońmi zawisły płomienie, skierowałem je na patyki i umysłem kontrolowałem aby rozpaliły drewno. Ogień jest materią która może przechodzić z jednego nośnika na drugi dlatego po przeniesieniu go na drewno już nie muszę go kontrolować i zużywać Mir. Odsunąłem się od ogniska i usiadłem koło niego, powoli się rozpalał i robiło się coraz cieplej wokół niego. Zacząłem być senny, wyciągnąłem jeszcze jeden smoczy owoc z kuli i zjadłem po czym dołożyłem całe zgromadzone drewno do ogniska i położyłem się na ziemi wpatrzony w ogień. Powoli usnąłem.

[Tak zjadłem 6 owoców od wschodu słońca, będę gruby. Ale pamiętaj że byłem w wodzie a po tym się jest głodnym i nie jadłem kawałek nocy :krab7: ]

Otworzyłem oczy. Znajdowałem się na skraju lasu a obok mnie znajdowało się przygasłe ognisko. Powoli wstałem, rozciągnąłem się na wszystkie strony i kliknąłem FoMir. -Dzień dobry Tera- -Dzień dobry.- Wyciągnąłem z kuli Smoczy owoc i zacząłem się w niego wgryzać. -To gdzie dziś idziemy?- -Zalecam znaleźć wodę i poszukać innych ludzi…- -Jeśli jacyś są- dodałem. -No to wyruszamy w las- Wskazałem ręką w stronę lasu i ugryzłem owoc. Ruszyłem w głąb lasu.

Idąc w głąb lasu pomiędzy drzewami chyba zauważyłeś kogoś…chociaż nie byłeś pewien.

-Chyba coś tam jest- Pomału zbliżam się w kierunku w którym coś zobaczyłem. ~Bądź ostrożny~

Zauważyłeś tam opartego o drzewo nieprzytomnego człowieka.(Tak Nerdusa sorki Egil ale za długo cię nie ma i jesteś nieprzytomny…tak samo twój slime.)

Nerdus

Powoli otwarłem oczy. W rozpaczy nad ominiętyi nowymi odcinkai anime ogarnęła mnie tak koszmarna rozpacz, że musiałem zemdleć. Przed sobą zobaczyłem białowłosego chłopaka. Nagłdym przypływem adrenaliny, natychmiast wstałem, chwyciłem go za ramiona i nieal krzycząc zapytałem.

  • G-gdzie jesteśmy?! Rozpoczął się już nowy sezon? Co z Gakkou Gurashi?!

-Aaa, co, ja nic nie wiem, puść mnie- Próbowałem się wyrwać i chwycić dziwnego mężczyznę ogonem za ramie.

[Ale zrobił się przeskok czasowy]

Nagle Nerdus mdleje, dopiero teraz usłyszałeś głośny szum liści spowodowanymi wiatrem, niestety przez drzewa nie widziałeś nieba.

Chwile stałem w bezruchu -Hej co się stało- Uklękłam obok leżącego na ziemi człowieka i sprawdziłem jego puls -Żyje, ale czemu tak nagle zemdlał- Próbuję go obudzić uderzając lekko w niego. Nic się nie dzieje, istota wyglądająca podobnie do mnie lecz nie miała ogona i co dziwniejsze FoMira. „Może to jakieś zwierze? Lub jakaś istota z tego świata” -Co powinienem zrobić- ~Jego puls wskazuje że żyje lecz po pierwszym kontakcie wydawał się być agresywnie nastawiony, jego nagły upadek też może być problematyczny, może być zarażony jakąś chorobą lub mieć jakąś inną dolegliwość.~ -Więc co powinienem zrobić?- ~Dla bezpieczeństwa najlepiej było by go zostawić i udać się w bezpieczniejsze miejsce, nie wiadomo ile może być w tym stanie i czy jak się nie obudzi nie będzie agresywny. Warunki otoczenia mogą się w każdej chwili pogorszyć, jesteśmy w lesie mogą tu się znajdować jakieś inne niebezpieczne stworzenia lub może zacząć padać albo skończy się jedzenie.~ - Masz racje Tera, muszę się udać dalej i znaleźć stałe pożywienie i schronienie w tym świecie - „Nie wiem co może mi zrobić ten dziwny osobnik jak się ocknie” Wstałem i rozglądnąłem się dookoła.

[Jest coś ciekawego wokół mnie? Są jakieś przedmioty Nerdusa widoczne bym mógł je wziąć?] [Jak jest z czasem i otoczeniem bo się pogubiłem przez to wszystko z Egilem -.-] [Teraz będę bardziej aktywny w PBFie, miałem kilka spraw w realu więc sorki jak co za opóźnienia]