Laurowy Raj

Laurowy Raj…

Cóż to za magiczne miejsce w Norumanie, gdzie rosną magiczne drzewa laurowe w okół jeziorka w samym centrum Raju.

Jest to nie raz miejsce wędrówek magicznych istot Norumanu, miejsce jest wręcz nią przepełnione, nie dość że fauna która się tu zbiera jest magiczna to same rośliny, drzewa, krzewy, trawa jak i samo serce raju czyli jeziorko.

Witam w Laurowym Raju Kubihnie Treonie, najpiękniejszym miejscu na Norumanie…
(Odkrywca, Kubhin Treon)
http://images.forwallpaper.com/files/images/8/8749/87495658/387065/purple-spring.jpg

Kubih

Podążając za istotą, wędrowałeś kilometrami równiny…
Aż nie zauważyłeś w oddali małego fioletowego punktu, który z następną godziną wędrówki się powiększał aż nie zauważyłeś że jest to niczym oazą na pustyni otoczona małym gajem, lecz wszystkie rośliny tam był fioletowe, a nim się zorientowałeś istota zniknęła wśród roślinności tego miejsca.
(mianowicie jak na obrazku :P)

-No nieźle, ciekawe co mnie tu spotka. Może tu znajdę coś co mogło by się przydać-
Rozglądam się w poszukiwaniu jakichś owoców, grzybów czy czegokolwiek co można było by zjeść, jakichś gałęzi, krzemienia czegokolwiek co mogłoby mi się przydać.

Dostawszy się do Raju stanąłeś przy brzegu jeziorka szukając owoców, krzemu czy czegoś…nic nie zauważyłeś, cóż się dziwić, gdyż twój wzrok skupiało jeziorko nad którym stałeś, jeszcze raz obejrzawszy brzegi jeziorka zauważyłeś tym razem kilka tych istot z którymi miałeś ostatnio do czynienia chłepczącymi wodę z jeziorka.

Chwilę potem nagły dźwięk jakby coś z dużą szybkością wpadło do samego środka jeziorka, spojrzawszy w miejsce które to coś wleciało nie wiedziałeś co się dokładnie stało, po kilku sekundach nagle prawie z tego samego miejsca wyleciał ptak który bardzo szybko wzbił się znów w przestworza i odfrunął gdzieś.

-Zmęczyłem się tym całym chodzeniem i w ogóle tym wszystkim co tu jest.-
Usiadłem opierając się o drzewo i nie czując żadnego niebezpieczeństwa, postanowiłem zdrzemnąć się chwilę.

Usiadłeś pod jednym z magicznych fioletowych drzew, słońce już zachodziło, chociaż tego nie widziałeś i powoli zapadał zmrok, a ty w tym magicznym miejscu postanowiłeś się zdrzemnąć po wyczerpującej wędrówce.

Po kilku godzinach snu zbudziłeś się, otworzyłeś oczy i zobaczyłeś jakiś metr przed sobą jedną z tych istot chłepczącą wodę z laurowego jeziorka, w tej chwili twój oddech na chwile zamarzł i otworzyłeś szerzej oczy przyglądając się bestii, od końca ogona który był przy tobie do potężnych długich nóg kończąc na łbie który był pochylony do wody.

Patrząc na bestię zaspokajającą swoje pragnienie, zaschło ci w gardle i patrzyłeś na laurową wodę, może nie wyglądała jak normalna woda…ale inne istoty ją piły i nawet tamten ptak, a ty jesteś spragniony.
Następnie spojrzawszy w niebo, ujrzałeś 3 księżyce oświetlające noc i gwiazdy.

Lepszy rydz niż nic- pomyślałem. Napiłem się wody z jeziorka. Później usiadłem znowu koło tego drzewa i zacząłem się zastanawiać nad tym czy mogę tu jeszcze coś zrobić, po co się tu znalazłem i nad tym jak wyglądają pozostałe krainy. Coś mi mignęło że ten cały bóg wspominał coś o 2 nowych istotach tu, a jedną z nich był człowiek. Ahh… szlag by to…

Pragnienie było górą, kucając zbliżyłeś się do brzegu jeziorka a w dłonie nabrałeś trochę wodę, spojrzałeś na istotę chłepczącą ją koło ciebie i przełamałeś się pijąc wodę z jeziorka.

Przez chwilę dziwnie się czułeś, jakby coś przepływało przez twoje ciało…odsunąłeś się od jeziora by oprzeć się o drzewo.
Siedząc oparty o drzewo zacząłeś mocno kaszleć, przysłoniłeś usta ręką. Gdy przestałeś kaszleć ręce zaczęły ci się trząść, odsuwając dłoń od ust zobaczyłeś fioletową maź którą wykaszlałeś.

Starałeś się wstać, trzęsły ci się ręce i nogi, jedną ręką opierałeś się o drzewo a drugą nagle złapałeś się za serce które zaczęło cię nagle piekielnie boleć…padłeś na ziemię, widziałeś jezioro i tego stwora który na ciebie patrzył i się zaczął się do ciebie zbliżać…po czym nastała ciemność, zemdlałeś.

[i]Po paru godzinach obudziłeś się…nie czułeś już bólu…ani niczego innego…jednakże czułeś się inaczej niż wcześniej.
Otworzywszy oczy znów widziałeś jezioro, z której emanował ten pył niczym czysta magia jak z tamtych kwiatów.

Wziąłeś głęboki oddech, po chwili wypuszczając powietrze widziałeś, jakby z twoich ust wylatywał ten sam magiczny fioletowy pył…
Nie czułeś się jeszcze tak na siłach, a po prostu musiałeś siebie zobaczyć, podczołgałeś się do brzegu i spojrzałeś w odbicie swojej twarzy w odbiciu jeziora, księżyce dalej wisiał wysoko w niebie, i widziałeś jak z twoich ust przy każdym wydechem wylatywał ten dziwny pył…

Złapałeś się jedną ręką za czoło a drugą pomogłeś sobie wstać, widząc swoje całe odbicie zobaczyłeś jak miejsce gdzie jest twoje serce, emanuje fioletowym światłem i z każdym uderzeniem serca rośnie i maleje, to jest coraz dziwniejsze…ale może się przydać w ciemnych miejscach.

Cofnąłeś się pare kroków myśląc że to są tylko jakieś złudzenie, ale gdy się odwróciłeś przed tobą stała jedna z tych istot z głową zniżoną aby była na tym samym poziomie co twoja, patrzył ci w oczy.

Z przerażenia zrobiłeś szybko krok do tyłu potykając się i przewracając na plecy. Upadłeś z głową nad tą wodą patrzyłeś z wielkimi oczami na tą istotę która zrobiła parę kroków w twoją stronę i znów zniżyła łeb patrząc na ciebie z góry.[/i]

Cały czas z dużymi oczami i nie dowierzaniem w to co właśnie zobaczyłem starałem się wstać. Z trudem mi się to udało. Roztrzęsiony, zdezorientowany nie wiedziałem co mam teraz zrobić. Z jednej strony ta istota, a z drugiej to co mi się stało. Postarałem się odejść parę kroków. Prawie znowu się wywaliłem, ale w ostatniej chwili udało mi się złapać drzewa.
-Cholera!!! Co jest nie tak z tym miejscem.-
Nie czuję już bólu, ani tego po uderzeniu w głowę, ani tego po wypiciu wody.
-Cholera!-
Z całej siły uderzyłem pięścią w drzewo, którego wcześniej się złapałem, aby zobaczyć czy w ogóle jeszcze żyję, a później obejrzałem się do tyłu aby zobaczyć co robi to zwierze.

[i]Odwróciwszy się z powrotem na Dragusa, on cały czas kroczył za tobą i był przy tobie.

Byłeś dość spanikowany, co się dzieje ten stwór cały czas był za tobą, myślałeś że zaraz cię zeżre niczym kwiatki które żarł na polanie, oj to już twój koniec…

…aż nie usłyszałeś delikatnego, kobiecego głosu.
-Nie bój się…-[/i]

Słysząc głos przestraszyłem się i upadłem.
-Ki-kim kim ty jesteś? O co tu chodzi?-

Gdy upadłeś i spojrzałeś gdzieś w drzewa, wydawało ci się że kogoś widziałeś, lecz gdy mrugnąłeś ten ktoś od razu zniknął a Dragus stał przed tobą

-Nie zrobię ci krzywdy…-

-Ahhhh… znowu na ziemi…-
Wstałem, po czym wyciągnąłem rękę w stronę Dragusa, chcąc sprawdzić jak na to zareaguje.

Dragus spojrzał na twoją dłoń a potem znów na ciebie swoimi świetlistymi ślepiami.

-Nie zrobisz mi krzywdy? No to może powiedz mi cokolwiek o tym miejscu, krainie albo świecie. O co tu chodzi? Jaki jest cel?-
Znowu usiadłem pod drzewem i patrzyłem na swoją klatkę piersiową w miejsce gdzie emanowało fioletowe światło.

-Cel jest prosty, żyj.-
Nagle zobaczyłeś czyjąś dłoń, fioletową dłoń niczym z tego pyłu dotykającą miejsce gdzie emanuje światło.
-Napiłeś się Laurowej wody…-
Ledwo czułeś dotyk tej dłoni na swojej skórze, jakby była tylko częściowo prawdziwa…

ughy… Nie wiedząc co się dzieje i kim lub czym jest właściciel tej ręki zapytałem:
-Czym dokładnie jest ta “Laurowa Woda”-

-Tym co daje mi życie, jest esencją Norumanu.-
Ręka się oddaliła od ciebie, już jej nie widziałeś, esencja w twoim sercu, światłem emanuje…