Lodowy Orion

Wielki kawał lodu na środku równin w którym jest zamarznięty jakiś dziwny kamień…albo nie kamień, nie wiadomo co to jest a mimo że kawał lodu topi się cały czasy i spływa z niego woda tworząc małą sadzawkę z której spływa pełno strumyków wcale się nie zmniejsza…jakby się topił i topił i nigdy się nie miał stopić do końca.

Kitsune

Dotarłaś do tego dziwnego miejsca na środku równin, do sadzawki po środku której jest wielka bryła lodu a w niej jest coś, niestety jak blask księżyców ujawnia wiatry magii na całych równin to nie ujawnia tego czegoś w bryle.

“Hmm… niefajnie.”
Ja chciałam drzewa, a nie bryłę lodu… napiłam się jeszcze troszkę, po czym skoncentrowałam się na ziemii dookoła, by wyprodukować kilka kolców które uderzyłyby w tą bryłę. Może ten kamień który jest w środku na coś się przyda. A może to skrzynka z ciastkami!

Gdy próbowałaś wyrwać kolce z ziemi, nic się nie działo…ziemia nawet nie drgała od twojej woli.

“Niee, znowu?” - zapytałam. Jasne, potężny mag, tylko jeden ogon, bla bla bla. Szkoda tylko że ponoć większość czarowania robię we śnie. No cóż…

Znalazłam miejsce w którym mogłam się zmieścić, jak najbliżej tej bryły lodu, bez pobytu w jednym ze strumyków. Następnie dokładnie położyłam poduszkę i się położyłam.

Ułożyłaś więc się do snu licząc że nic cię nie zaatakuje podczas snu.

(Jakby co to jak postać mówi to pogrubiony i myślniki…)

Spałam więc i śniłam o ciasteczkach i tym podobnych.

Kiedy Kya spała, w pewnym momencie jej usta zaczęły się cicho ruszać, jakby coś mówiła. Podobnie palce zaczęły wykonywać różne gesty. Jeśli nie pojawiłaby sie żadna przeszkoda, magia zgromadzona w okolicy powinna zacząć płynąć przez jej ciało do ziemii, żeby stworzyć ochronną kopułę, jak i kolce które uszkodziłyby lód…

Powoli zaczęłam się budzić.

Obudziłam się.

(Zignorować ostatni post o budzeniu gdyż miał go usunąć…)

        Ai

Dotarłeś do Lodowego Oriona…cóż na ciepło tu na pewno nie mogłeś narzekać, a nawet pitna woda więc nie tak źle! Podchodząc do kawału lodu zauważyłeś rów otoczony przez jakby prawie kopułę z ziemi z długim i wąskim otworem a w nim śpiącą dziewczynę.

Och, więc jednak ktoś tutaj jest. Nie spodziewałem się, że tak szybko na kogoś się natknę. Myślę nawet, że to trochę dobrze, że teraz śpi, bo nie mam zielonego pojęcia, jak mam teraz zareagować.
Rozejrzałem się najpierw po okolicy. Wyglądało to na ciekawe miejsce. Podszedłem do wielkiego kawałka lodu i przyjrzałem się temu czemuś w środku. Może to jakiś magiczny przedmiot, który na bieżąco tworzy lód, gdy ten topnieje i spływa jako rzeka. Miałbym ochotę zbadać go dokładniej, ale wtedy możliwe, że rzeka przestałaby istnieć. Zostawiłem więc przedmiot w spokoju.
Podszedłem trochę bliżej w stronę dziewczyny. Może i całe życie spędziłem wśród kapłanek, ale w ogóle nie umiem rozmawiać z kimkolwiek. Nie mam pojęcia co robić. Może poczekam, aż się obudzi? Ale niby co miałbym zrobić wtedy? Co, jeśli weźmie mnie za kogoś groźnego? Ale nie chcę też marnować okazji spotkania tutaj innej osoby. Chyba więc po prostu poczekam, aż się obudzi.
Usiadłem w bezpiecznej odległości od dziewczyny, tak by jej nie wystraszyć i tak, by w razie czegoś miała mnie od razu w zasięgu wzroku i czekałem aż się obudzi.

  • Mhmm… - powiedziała dziewczyna w środku, przewracając się na drugą stronę. Jej uszy zadrgały kilka razy, po czym ręce powędrowały w stronę oczu.
  • Tara? - zapytała budząc się. Po chwili kopuła powinna zacząć zanikać.

Obudziłam się otoczona kopułą, z małą szczeliną. No, przynajmniej to działało! Ale bryła lodu chyba została w całości… No i… ktoś tu przyszedł? Czy to był tylko sen?

Usłyszałem jakiś dźwięk dochodzący ze strony dziewczyny i odwróciłem się w tamtą stronę. Zauważyłem, że już się obudziła. Nie wiedziałem jednak, co mam teraz zrobić. Wpadłem w lekką panikę i na razie postanowiłem nie ruszać z miejsca, w którym byłem. Może jednak powinienem sobie stąd pójść? W jakichkolwiek relacjach międzyludzkich jestem beznadziejny i tak właściwie jakoś nie potrzebuję towarzystwa. Równie dobrze mógłbym dalej podróżować sam. Mimo to jestem ciekawy tej dziewczyny. Pierwszy raz spotykam kogoś innego niż ludzie mojej rasy.
Na razie pozostałem na swoim miejscu i postanowiłem jeszcze trochę poobserwować dziewczynę.

Zimno, zimno, zimno…

  • Tara? - Zapytałam - To ty?
    To brzmiało jak zbliżająca się Tara. Ona zawsze znajdowała drogę by dostać się tam, gdzie byłam, choćbym nie wiem gdzie poszła… Powoli wstałam i podeszłam do szczeliny, by się rozejrzeć.

Tym razem się wzdrygnąłem, ale próbowałem się uspokoić. Nie wyglądała przecież na nikogo groźnego.

  • N… Nie. Przepraszam… Ano… Nie chciałem cię obudzić… - Jest pewne różnica między mówieniem do jakiejś dziwnej istoty a do kogoś przypominającego człowieka. Ale jakimś cudem udało mi się coś z siebie wykrztusić. Miałem tylko nadzieję, że dziewczyna zdołała mnie usłyszeć.
  • …Kim jesteś? - Zapytałam. Nie był typowym widokiem. - Kitsune nie, człowiek nie, elf nie… jesteś z innego świata?

Jednocześnie zaczęłam próby wydostania się z tych skał. Powinno być łatwo, w końcu zaraz znikną, prawda?

Skorupa skalna Kitsune nie znikała…

Cieszyłem się, że się nie wystraszyła i miło zareagowała. Wstałem i podszedłem trochę bliżej do niej, by pomóc jej w razie czego się wydostać.

  • Ano… Moja rasa jest nazywana Xeosami. Mam na imię Ai. I myślę, że chyba każdy w tym miejscu jest z innego świata. - Poczułem się trochę swobodniej. Może nawet uda mi się z nią w miarę normalnie porozmawiać.
  • Umm… - powiedziałam lekko zawstydzona. Coś nie działało.
  • Pomożesz mi wyjść? Proszę? Jestem Sakyarumura…
    Jednocześnie starałam się stworzyć ściany które rozerwałyby kopułę na dwie części.

Kiwnąłem tylko głową i podszedłem do dziewczyny. Nie jestem zbyt silny, więc nie dałbym rady jej wyciągnąć. Postanowiłem więc wykorzystać wodę ze strumyczka, przenieść do kopuły w której była i zamrażając utworzyć z nich schodki, po których mogłaby się wspiąć.