Mafia 19 - "Pierwsza Akademia Magii"

Fabuła (A poczytajcie sobie!)
TOM 1

TOM 1

-Co jest?

  • Ognik? To są te… no… Fałszywe światła, nie? Ale to chyba na bagnach się je spotyka czy coś…
  • Ty, to się zbliża…
  • Ja bym to nazwał duszą.
  • O czym ty mówisz? Odsuń się od tego!
  • Dziwne, niby ogień a zimn… Au!
  • Co jest? Gdzie to znikło?
  • Nie wiem…

Rozdział 2
Orthros, Brodacz a przedewszystkim wróżka.

  • Jesteś pewien, że to jest to?
    Stałem przed jakimś kamiennym, małym budynkiem, zrobionym, lekko ujmując – na odpierdol.
  • No niby, w internecie też tak wyglądał.
  • Ale taka szkoła to chyba powinna jakoś wyglądać nie? Jakiś zamek czy wielka biblioteka…
  • Podobno powstała ledwo parę dni temu, a dyrektor jest opisywany jako ktoś nienormalny, więc czego chcesz? – Spojżałem na znajomą z ukosa.
  • No ale… Dobra, niech będzie, brak mi argumentów.
    Ruszyłem przed siebie, a Felicja podążyła za mną.
    Głuchy huk.
    Obejżałem się przez ramię i zauważyłem swoją przyjaciółkę zastałą w pół kroku.
  • Co ‘est?
    Nic, najmniejszego ruchu, nawet jej klatka piersiowa się nie poruszyła.
    Poczułem lekką falę gorącej paniki przechodzącą przez moje ciało.
  • Freya?
    Podszedłem do dziewczyny i pacnąłem ją w policzek. Jej ciało upadło na ziemię, zanim zdążłyłem zareagować. Było niczym posąg.
  • Freya! Co do cholery?!
    Zza pleców doszedł mnie głos, przywodzący mi na myśl jakiegoś lektora z filmów.
  • Witam nowego ucznia, Pan raczy za mną.
    Obejrzałem się w stronę, z której do mnie mówiono z krzykiem.
  • Pmo~
    Nikogo nie było. Tylko jakiś pies wąchający zielony krzaczek.
    Szybko rozejrzałem się wokół w poszukiwaniu kogoś kto pomógł by mi… Ożywić Felicję? Nie! Nie ożywić! Ona z pewnością żyła. Nie mogła tak po prostu umrzeć…
  • Chłopcze ruszysz się w końcu?
    Zza czarno-białej głowy psa wyłoniła się kolejna, również owczarka niemieckiego.
    To szkoła magii.
    To jeden z tych psów do mnie mówił.
  • Możesz mi pomóc? Proszę!
  • Z czym? – Pysk zwirzęcia się nie otwarł. Jego głos rozbrzmiał w mojej głowie. Nie miałem czasu się nad tym zastanawiać.
  • Z nią!
  • Nie zostałem do tego upoważniony.
  • Oj nie przesadzaj, widzisz przecież, że przyszła tu z nim. – Inny głos zaczął odbijac się w moich skroniach.
    Lekkie warknięcie.
  • Jeśli chcesz możesz ją ze sobą zabrać, później zobaczymy co da się zrobić.
  • Chodźmy więc. - Pies odwrócił się.
    Pies?
    Orthros!
    Stałem nachylony, trzymając Felicję w rekach. Byłem na terenie szkoły od jakiejś minuty. Maksymalnie dwóch. Zamarłem
    Dwie głowy odwróciły się jednocześnie.
  • Idziesz czy nie?
  • Idziesz czy nie?
    Dwa głosy rozbrzmiały w mojej głowie, jeden za drugim.
    W lekkim szoku podniosłem moją skamieniałą przyjaciółkę. Starałem się utrzymywać ją nie tylko rękami, ale i magią. Inaczej przeniesie jej gdziekolwiek w obcenym stanie graniczyłoby z cudem przy moich możliwościach fizycznych.
    Pomogą jej.
    Ruszyłem za Orthrosem.

Magiczny pies wszedł do budynku szkoły. Kamienne, nierówne ściany, niedbale wyciosane drewniane drzwi, podłoga ze starych desek. Jeszcze nigdy nie widziałem tak okropnego budynku. Nieważne.

  • Freya… – Szepnąłem i spojżałem w jej puste oczy.
    Gdy mój wzrok chciał znó złapać w zasięg psa, ze strachem stwierdziłem, że go zgubiłem. Ale jak? Korytarz szedł prosto w obie strony przez jakieś dwadzieścia metrów…
  • Przecież ten budynek nie jest tak wielki…
  • Idź prosto.
    Głos odbijał się po mojej czaszce.
  • W lewo. Jeszcze raz. Pierwsze z prawej.
    Nacisnąłem na klamkę masywnych, wyjątkowo zadbanych drzwi.
    Moim oczom ukazał się fikuśny pokój. Nie miałem jednak czasu się mu przyglądać.
  • Witam! Miło mi Pana gościć!
    Mężczyzna z pulchną twarzą, długimi ciemnymi włosami i gęstą, niezadbaną brodą siędział za biurkiem. Jego oczy były niemal całkiem zamknięte. Obok wielkiego biurka siedział dwugłowy pies.
  • Prosze o pomoc!
  • W czym, jeśli można spytać?
    Zrobiłem wielkie oczy, jakby nie chcąc uwierzyć w te pytanie. Przecież zaraz obok mnie stała skamieniała dziewczyna! A on pyta o co chodzi? Miałem niemal wybuchnąć gdy mi przerwał.
  • Spokojnie, spokojnie. – Na jego twarzy zagościł wielki uśmiech. – To się… Zdarza. A dokładniej, gdy osoba bez zalążka próbóje przejść barierę.
  • Czyli wie Pan, co się jej stało.
  • Tak tak, to tylko zaklęcie ochronne. Petryfikuje wszystko co dotknie bariery.
    Kamień spadł mi z serca. Odetchnąłem głeboko. Felicji nic nie było. Po prostu nie dotknęła wtedy tej duszyczki i nie miała mocy.
    Pacnąłem się w czoło. To oczywiste, że szkoła magii musi mieć jakieś zabezpieczenia.
  • Może pan to odwrócić? – zapytałem z pełnym spokojem.
  • Nie.
    Wryło mnie. Stałem równie nieruchomo jak moja przyjaciółka.
  • Ale mogę odczynić… W pewnym stopniu.
  • Słucham?
    Mężczyzna wstał. Był raczej średniego wzrostu i z pewnością „cierpiał” na nadwagę. Nie mogłem się oprzeć, że był młodszy niż na to wyglądał.
  • Odwrócić, znaczy, że musiałaby się ruszać bardziej niż normalnie, tak jakby przyśpieszać. Rozumiesz.
    Nie rozumiałem.
  • No więc przyjmijmy, że jej prędkość poruszania ma wartość jeden. Aktualnie wynosi ona jednak jedną tysięczną… A przynajmniej powinna, jeżeli zaklcie dobrze działa. Więc, gdybym odwrócił ten efekt, musiałaby poruszać się z prędkością o wartości tysiąc. Najprawdopodobniej zginęłaby wtedy w ciągu kilu setnych.
    Zrozumiałem.
  • Ale jesli o odczynianie chodzi, to inna sprawa, z łatwością mogę przywrócić jej prędkości wartość jeden.
    Czy ten koleś czepiał się o takie drobiazgi jak dokładne użycie słownictwa?
  • Ale będzie to miało efekt uboczny. Powiedz, skoro przyszliście oboje, również oboje mieliście zamiar tu zostać?
  • Ja tak, a Felicjia… Powiedzmy, że zawsze czuła się wolna, więc nie określiłbym tego słowem zostać…
  • Macie pozwolenie rodziców? – jego uśmiech wraz ze słowami wkuły się w moje sercę. Wyglądałem na tak młodego?
  • Tak – wycedziłem.
  • Słodko!
    Słodko? Co?
  • A więc bierzemy się za odczynianie. Oh, najpierw tu podpisz!
    Z biurka uniósł się jakiś papier i podleciał do mnie. Zaraz za nim powędrowało czarne pióro. Nie takie atramentowe. Normalne pióro. Gęsie.
    Chwyciłem je i przyłożyłem do papieru. Stanąłem przed dylematem natychmiastowego podpisania i szybkiego obudzenia Felicji, a przeczytaniem dokumentu, aby wiedzieć na co się zgadzam.
    Mężczyzna z westchnieniem wyjął mi z ręki pióro i wbił je w moją rękę. Nie wiem, czy bardziej zdumiał mnie ten akt, czy fakt, że pióro gładko przebiło skórę i mięso.
    Z niedowierzaniem spojżałem na niego.
  • Podpis wyłacznie krwią. To magiczny dokument, inaczej jest nieważny.
    Cyrograf.
    Wyjąłem pióro z ręki, a rana natychmiast się zasklepiła. Wiedziałem, że nie mam wyboru i miasiałem się zgodzić na warunki w dokumencie. Inaczej mężczyzna by mi nie pomógł.
    Kotori Fusta.
    Pergamin odleciał ode mnie razem z zakrwawionym pierzem.
  • Dziękuję. Później pozwolę ci go przeczytać.
    Z jeszcze większym uśmiechem na twarzy, podniósł w górę ręce i i zamknał oczy.
    Czułem jak wokół mnie wzbiera się ciepło. Zawsze gdy ja próbowałem używać „magii”, czułem jedynie zimno. Czyżby to przez różnicę w naszych umiejętnościach? Przez chwilę przemknął po mnie piekielny gorąc. Nie powstrzymałem się od krótkiego krzyku.
    Czarodziej otworzył oczy i położył dłonie na ramieniach Felicji. Niebieskie i czerwone nici energii oplotły jej ciało, które zaczęło się zmniejszać. Zmniejszać. I zmniejszać. Zanim zdołałem zrozumieć co się dzieje moja przyjaciółka miała jakieś piętnaście centymetrów wzrostu. Czrodziej położył ją sobie na dłoni i podniósł na wysokość mojej twarzy.
  • Zanim wybuchniesz złością, musisz wiedzieć, że utrzymanie ruchu niemagicznej istoty w tej szkole wymaga ogromnych pokładów energii.
    A więc ją zmniejszył. Lekko ostygłem.
  • Nie zamierzam marnować swojej, więc zmniejszyłem jej rozmiar i oddałem większość ciężaru do innego wymiaru. Chwilowo nie musisz tego rozumieć. Odwrócił się i machnał ręką abym podszedł z nim do biurka.
    Nabuzowany wykonałem jego polecenie. Nie jestem pewien dlaczego. Pewnie podświadomie wiedziałem, że muszę go posłuchać. Trzymał życie Felicji w garści i to dosłownie. Delikatnie postawił dziewczynę na biurku i odwrócił się do mnie.
  • Jak mówiłem, nie zamierzam używać własnej mocy do utrzymywania jej w ruchu. Sam nie dałbyś rady przekazać jej ciału wystarczającej energii, aby mogła się swobodnie poruszać, jednocześnie się nie zabijając. Dzięki zmniejszeniu jej fizycznych wymiarów ograniczyłem jej pobór energii. Rozumiesz?
    Potaknąłem
    Uśmiechnął się przyjaźnie.
  • Spróbój przenieść na nią trochę mocy. Jestem tu, więc nawet jeśli jej nie kontrolujesz, powstrzymam cię od przesady.
    Potrafiłem kontrolować swoją moc. Przynajmniej tak mi się wydawało. Skierowałem rękę w jej stronę i starałem się przeprowadzić żyłki z energią w jej stronę.
  • Nie tak.
    Przerwałem skupienie i spojrzałem w oczy mężczyzny. Byliśmy tego samego wzrostu. Nie wiem dlaczego akurat wtedy przyszło mi to na myśl.
  • Musisz jej dotknąć.
    Położyłem rękę na białych włosach mojej przyjaciółki. Wyglądała jak jakiś żołnierzyk z zestawu dla dzieci. Przeprowadziłem energię prosto do jej ciała.
    Przewróciła się.
    Sama. Po prostu się potknęła .
    Spojżała na mnie.
  • Nie krzyczysz?
  • Jestem jedynie wkurzona. Czemu mam być tak mała? Zrób coś z ta barierą! To okropne.
    Oniemiałem.
  • Wszystko słyszała i widziała. – odezwał się brodacz. – Na razie taka zostaniesz. Możesz o to obwiniać jedynie mnie. To w końcu mój błąd przy tworzeniu bariery. Ale spokojnie! Nie jesteś jedyna. Przed wami pojawiło się już paru innych uczniów, część z nich znalazła się w podobnej sytuacji.
  • Jak mam wrócić do normalności?
  • Nie wiem
  • Co?!- to ja krzyknąłem.
    Mężczyzna wzruszył ramionami.
    -Tak jakoś wyszło… Ale coś wykombinuję. A póki co, aby ułatwić ci poruszanie się w tym ciele, zagramy w pewną grę.
  • Słucham? – Felicja pluła jadem.
  • Dokładniej w koło fortuny!
    Facet poszperał w szufladzie i wyciągnął z niej małe kółko z różnymi obrazkami zwierząt i napisem „Evolve”. Było przytwierdzone do kawałka metalu. Postawił całość na biurku obok Felicji.
  • Zakręć.
    Z przymróżonymi oczyma dziewczyna nienawistnie pchnęła w koło, a te zaczęło się powoli odwracać.
    Zatrzymało się na obrazie ptaka. Po chwili jednak przeskoczyło na napis.
  • Oh! No proszę! Cóż za szczęście! Możesz sama wybrać! Które z tych zwierząt lubisz najbardziej?
    Po lekkim pomyślunku Felicja wycedziła słowo „kot”. Pies obok biurka prychnął.
  • Dotknij więc koła.
    Gdy tylko palce mojej przyjaciółki dotknęły drewnianej obręczy, pod jej włosami coś poruszyło się, a ze spodni wysunął się „długi” biały ogonek.
  • Witam was w szkole magii! Uczniu oraz Wróżko.

Na tablicy ogłoszeń znajdowało się parę zużytych kartek.

Lista Uczniów:
Maru - wróżka - kot
Mako - ogień
Nikorin - umysł
Mistrz Rozpierduchy - ogień
Yankesss - powietrze
Alison - woda
Golter - wróż - królik
Kageno - wróż - pies
kiklors - ogień
Tsu - umysł
Spider2023 - ziemia
Kiicia - wróżka - kot
mangofan97 - wróż - pies
byters - powietrze
Eyirie - krew
Youhei - umysł
Czakao - wróżka - królik

Pod listą znajduje się notka:
Wypisałem wszystkich uczniów oraz ich umiejętności
~Dyrektor

Podstawowe podziały magiczne:
Magowie ziemi potrafią zmieniać kształty niektórych rzeczy. Pozwalają sobie także na kontrolę nad roślinnością - choć w małym stopniu.
Magowie ognia potrafią bez problemu doprowadzić do zapłonu wodoru lub innych łatwopalnych substancji.
Magowie powietrza uwielbiają popisywać się lataniem. Mogą także kontrolować przepływ powietrza w danym miejscu.
Magowie wody doskonale opanowali telekinezę, ich nazwa pochodzi stąd, że najłatwiejsza do kontroli jest czysta woda.
Wróżki nie posiadają silnej mocy magicznej, są jednak bardzo małe. Psie rodzaje są niesamowicie szybkie i mają niesamowicie dobry węch. Koty potrafią się doskonale ukryć, są zwinne i widzą w ciemnościach. Króliczki natomiast łączą w sobie cechy obu.
Nie wiem jak działają magowie krwi. Zdają się łączyć umiejętność telekinezy z jakąś inną mocą. W sumie nie mam większego pojęcia o tym na co im to…
~Dyrektor

UWAGA!
Lekcje odbywają się od godziny 1:00 w nocy do około 13:00.

Po środku znajdowała się kamienna tablica, zabezpieczona magią. Wyryto na niej następujące ogłoszenie.
W szkole grasuje czarny mag. Stara się zwiększyć swoją moc pozbawiając jej innych - skutkuje to śmiercią. Podejrzewam, że jest nim ktoś z uczniów. Postaram się znaleźć winnego, jednak chcę was ostrzec, jak i prosić o pomoc.

Na rogu tablicy widniała sprana notka:
Jeśli macie jakieś pytania, po prostu pytajcie, postaram się wam jak najszybciej odpowiedzieć - magia archiwizacji pozwoli mi na usłyszeniu waszych słów. Jednocześnie postaram się, aby każdy miał dostęp do wspólnego archiwum słów… Powiedzmy, że nazwę je “Mafia 19”. Jeśli ktoś jednak chce dowiedzieć się czegoś prywatnie, proszę o użycie zaklęcia “prywatnej wiadomości” i skontaktowania się ze mną.
~Dyrektor

Dzień Pierwszy - start

Ogólne zasady powinny być wszystkim znane, ale przypomne najważniejsze:
O mafii się nie mówi nigdzie poza mafią
Nie komunikujemy się z nikim poprzez wiadomości prywatne ani nic takiego. Jeśli chcesz coś do kogoś szepnąć, piszesz do MG(Egil), treść wiadomości i odbiorcę.
Nie zdradzamy swoich ról!
I chyba wszystkie inne stare zasady.

Witam, proponuje lincz na Alison, żegnam :)

Btw. nie ma nic o umyśle, ale ślepy jestem xd

pies wąchający zielony krzaczek.
Orthros, Brodacz a przedewszystkim wróżka.

czyli Orthos jest psem-wróżką z brodą lubiącym zielone krzaczki?

co robi magia umysłu?

i jeszcze - co mamy kurczak robić? XD

Też jestem za Alison,za ostatnią mafię XD

Egil,jak mamy nie zdradzać sobie ról? Bo chyba ktoś musi być fałszywy na tej liście w takim razie.

Dziś chyba nic, bo ee… mamy tyle poszlak co aż nic XD

to nasze role to nie jest to wypisane tam na górze?

Każdy ma swoją role ale jak ma kuźwa ją wykorzystać?!

Mówię,zabijmy Alison albo Niko!

Może to tylko dla picu, na potrzeby fabuły są te role.

Maru bardzo dobre myślenie :D

Polecam wam zająć się sprawami organizacyjnymi. Jestem świadom, że w zaistniałej sytuacji niektóre rzeczy są zwyczajnie chaotyczne, więc wydaję mi się, że powinniście jakoś co nieco uporządkować. Ja tym czasem postaram się znaleźć jakieś wskazówki na czarnucha.

Też mi się tak wydaje,bo nie wiadomo jak je w ogóle wykorzystać.
No i ta lista jest fałszywa,bo ktoś zły w końcu musi być.

a ja się chcę zapytać inaczej - czy w ogóle możemy kogoś zabijać? czy mamy tylko “pomagać” w jakiś dziwny sposób?

oh i kolejna rzecz - skoro czarny mag zwiększa swoją moc nami… to raczej bardziej mu się będzie opłacało zabijać całych ludzi niż wróżki, które mają małą moc nie? To trochę nie sprawiedliwe

Ale wróżki też mają moce i mogą to wykorzystać przeciw Czarnemu,więc wszystko jest sprawiedliwe

Jestem pewien, że wasze umiejętności się wam przydadzą, jeśli nie teraz, to później.

Wiecie co mnie ciekawi. Skoro jak czarny zabija to dostaje moc, to jak będziemy linczować to tez dostaniemy?

Prawdopodobnie nie xD

co ma fabuła do mafii?
Kim jest Felicja i ten koleś - grają z nami?

To chyba tylko info. o świecie, w którym “żyjemy”.

nie,są to wyrwane postacie z kontekstu,chyba D:

nie,Tsu,my raczej nie dostaniemy żadnej mocy ;_: