Mafia 46 - "W Pogoni za Nieśmiertelnością/cz.1"


#1

Fabuła:
28 marca XX43 r.

  • A słuchej no. - dziadyga nachylił się i spojrzał lekko w lewo szukając czegoś wzrokiem. Przeleciał wzrokiem od karczmianych drzwi, lekko zahaczył oko na każdym obecnym i skończył na karczmarzu. Lekko przymknął oczy i zaczął mówić. Na tyle głośno aby przekrzyczeć odgłosy innych piratów, ale jednocześnie próbując mówić szeptem. Wynikiem był lekko zachrypnięty głos, który ledwo byłem w stanie dosłyszeć- Istniją legendy, a zdarzają się i tokie prawdziwe. Jeno trzeba umieć je oddzielić. A ni każdy marynarz poświęca se wolną chwile na takie sprawy. Długo trza się przy tym nasiedzieć, co by znaleźć takiej opowiostki korzenie.
    Skinąłem głową i odpiąłem od pasa małą sakiewkę. Lekkim ruchem rzuciłem lniany woreczek na zalany rumem stół. Wylądował na granicy Alianthu, na wymalowanej na stole mapie. Strzec popatrzył na niego, a z jego ust na sekundę wypełzł zszarzały język, oblizał nieco górną wargę, po czym natychmiast się schował.
    Zmarszczona i pobliźniona ręka powoli chwyciła sakiewkę, a druga odwinęła sznurek. Załzawione i nieco zakrwawione oczy oceniły ilość srebra.
  • Aaaach. Hojnyś żeś. Skąd bierzesz tyle srebra, hah? Nie będę narzekać, że trafiają jednak do mnie - Wybuchł małym, ochrypłym śmiechem. Po paru krótkich sekundach uspokoił się, odchrząknął i w końcu przeszedł do tematu - Istnieje o wile legend, każdy pirat o nich słyszał. Ale nikt Ci ich nie spotkał. A takimu co się taką udało spotkać, nie dane było nikomu opowidzieć. Niby jedne z groźniejszych istot na morzu, ale jeno dla głupców. Bo nie słyszołżem, co by któremu mądremu kiedy zdarzyło się je spotkać. Ale może i po prostu o nich nie chcą mówić. A głupcy są martwi.
    Spojrzałem na niego wymownie, naprowadzając go spowrotem na główny temat.
  • Tak, tak - Machnął ręką uspokajając mnie - Mówię, mówię. Widzę, że nie lubisz gawedziać. - Westchnął - Ni mosz co szukoć na otwartym morzu, nigdy żem nie słyszoł, a żeby jaka się tam miała zapuścić kiedy. Legedny zawszy stawiają je w pobliżu wysp, bo to tam jeno mogą złapać innych piratów, jak na łajbach dopływają do brzegów. Jest na Archipelagu Spophii takie miejsce, co się mówi, że tam je spotkosz. - Wytarł rękawem koszuli część mapy ukazującej wspomnianą krainę i zaznaczył palcem jej wschodnią część, po chwili dodając - ale i tok ich ni znajdzie. Nikt ich nie widzioł, to tylko legendy.
    Wstawiając odpowiedział jedynie:
  • Skądś jednak się biorą.

29 marca XX43 r.
Gdy w końcu byłem niemal gotowy do wypłynięcia, pozostało mi jeno zebrać na nowo załogę. Dałem karczmarzowi parę srebrników, żeby dał chętnym znać gdzie mnie szukać. Czekałem w DOKACH, aż chętni pojawią się. Do tej pory zgłosiło się parę osób:

  • Piernik, człowiek, który nie wygląda na kogoś, komu można zaufać.
  • Ulala. Zdaje się, że to jeden z tych, co nigdy nie śpią.
  • Kiklors. Przy pierwszym spotkaniu, miałem wrażenie, że nie sprawi wielu problemów.
  • Mroczna. Podobno kobieta na pokładzie przynosi pecha, ale w moim przypadku może być to szczęśliwy traf.
  • LukiM. Wydaje mi się, że kiedyś żył jako złodziej. Świetnie ukrywa swoją obecność, ledwo go dostrzegłem, mimo, że był w pierwszej piątce, która się zjawiła.
  • Foka. Nareszcie ktoś z normalnym imieniem! Odkąd się przedstawił, pomyślałem, że może być jedynym, które będzie coś wiedział o żegludze.
  • Byters. Słyszałem o nim nieco. Podobno kiedyś sam był kapitanem, ale w wyniku jakiegoś wypadku na morzu, stracił i załogę i statek.
  • Lilka. Zgłosiła się w ostatnim momencie. Nie zdążyłem za wiele się o niej dowiedzieć przed wyruszeniem na wyprawę.

#2

small refresh, gra zacznie się jak będę miał chociaż 9 graczy.


#3

małe odświeżenie.:.:.


#4

Piernik - Sprzątacz.
Ulala - Strażnik nocny.
Kiklors - Sprzątacz.
Mroczna - Bocianie Gniazdo.
LukiM - Strażnik.
Foka - Drugi Kapitan.
Byters - Bobo(Strażnik głównego pokładu).
Lilka - Kucharka.

Faza Dnia startuje.


#5

Hahaha :v
Mroczna składaj jaja w gnieździe :v
Od razu mówię że nie jestem mordercą :D


#6

Zapowiada się Lot nad Bocianim Gniazdem? :>


#7

Zgłaszam się i uprzedzam, że nie będę się zbyt często odzywać, bo jutro wyjeżdżam już (tak żebyście nie użyli tego jako podstawę do oskarżania mnie xD).
Trochę dziwnie się czuję, bo nie ma żadnych zasad i nie wiadomo nawet, jak ma dochodzić do linczu…


#8

Może na tym polega myk?


#9

yohoho!
przeprowadzmy aborrrrdaż! yarrrr


#10

Dobry wieczór, tradycyjnie, czas mam jedynie wieczorami, bo praca :/, postaram się jednak udzielać chociaż trochę codziennie :)


#11

Jak na tym polega myk, to ja nawet nie mam pojęcia, co będziemy robić. No cóż, poczekam na rozwój akcji :)


#12

Faza Nocna startuje.
Wiem, że nie mieliście za dużo do roboty, ale myślałem, że chociaż spróbujecie rozkminić role…


#13

Sorry, ale nie miałem wczoraj dostępu do internetu.

Na porannej zbiórce nie pojawili się Piernik i Kiklors. Kapitan rozkazał reszcie znaleźć brakujących członków załogi i przyprowadzić ich do siebie. Kiklors znaleziony został przez Bytersa. Zarzekał się, że należy mu się jeszcze parę godzin spania, bo nie tylko wysprzątał na błysk swoją część ale i Pokład, który tej nocy miał wyczyścić Piernik. Drugiego sprzątacza znalazł Foka.
Na morzu nie trudno usłyszeć krzyk, szczegół w tym, że niemal nigdy nie ma kogokolwiek, kto mógłby nadstawić uszu. Gdy Foka, jako drugi kapitan zawołał wszystkich do kajuty kapitana, wszyscy zlecieli się jednocześnie. Martwe ciało zbadał już główny kapitan i oznajmił, że Piernik został zamordowany za pomocą drewnianej nogi jego dziadka. Najprawdopodobniej stało się to właśnie w miejscu gdzie znaleziono ciało, bo ślady krwi znajdowały się tylko wokół niego. Ta była wciąż lepka, więc najpewniej dość świeża. Zaraz obok ciała kapitan znalazł też nasączony krwią kawałek materiału.
Oczywiście pierwsze podejrzenia poleciały właśnie w stronę właściciela kajuty. Kapitan stwierdził, że większość nocy przespał, ale nad ranem odgłosy sprzątania nie chciały mu dać spokoju i obudził się. Pochwalił się, że gdyby nie to prawdopodobnie byście zatonęli, bo po podejściu na rufę zauważył, że zbliżaliście się do raf i natychmiast zmienił kierunek.
Foka, Lilka i Lilka, których kajuty były niedaleko, potwierdzili, że widzieli jak kapitan z rana biegał po pokładzie. Mroczna również stwierdziła, że z bocianiego gniazda widziała jak ten używał steru. Została jednak skarcona przez Kapitana, za niewypełnianie swoich obowiązków, bo to jej zadaniem było wypatrywać niebezpieczeństw.
Po jakimś czasie ustalone zostało, że sprawcę trzeba złapać. Wszyscy zostaliście zwolnieni na jakiś czas ze swoich obowiązków i zadane zostało wam przeprowadzenie śledztwa na pokładzie i ukaranie winowajcy.
Lincz zostanie dokonany na podstawie przewagi głosów, jeśli chociaż połowa załogi zagłosuje

Faza Dnia startuje.


#14

Ster jest okrągły a Lilki są dwie.
Mamy drewnianą nogę. I kajutę kapitana. Trudno mi to z kimkolwiek połączyć.


#15

Sprzątacz nie żyje, póki co nie jesteśmy w stanie odnaleźć motywu zabójcy bo mamy za mało informacji.
Zauważyłem pewnie nieścisłości w alibi kiklorsa.
Podobno: "wysprzątał swoją część ale i Pokład, który tej nocy miał wyczyścić Piernik ".
Rano po znalezieniu piernika kapitan stwierdził, że krew jest świeża, więc piernik przed śmiercią najpewniej zdążył posprzątać pokład. Tak więc dlaczego kiklors kłamał ?
Druga sprawa: piernik został zamordowany w kajucie kapitana podczas jego nieobecności. Obudził go sprzątacz ( możliwe, że piernik ) po czym poszedł na pokład i ominął rafę. Możliwe, że ofiara chciała się o coś zapytać kapitana i weszła do jego kajuty.
Napastnik również wszedł i zabił ofiarę.
Są dwie opcje. Pierwsza: Napastnik wiedział, że coś się wydarzy i Kapitan będzie zmuszony do opuszczenia kajuty, więc zrobił zasadzkę ( w tym przypadku morderca musiał by mieć obeznanego wspólnika )
Druga: czekał na okazję, a gdy taka się przytrafiła, to wpadł do pokoju po czym wziął pierwsza lepszą rzecz nadającą się jako broń i zabił ofiarę.
Co myślicie ?


#16

Hmm, na moje to mamy na razie za mało informacji by zagłosować na kogoś konkretnego. Nie mam pomysłów, ale może temu, ze teraz codziennie po 10 godzin pracuję xD


#17

Ja mam rozdwojenie jaźni, a najbardziej podejrzana jest Mroczna. Gdyby była na bocianym gnieździe ostrzegłaby o rafie. Więc gdzie była? Czekała na okazję i poszła zamordować sprzątacza. Ew. to sabotażystka xD
A moje drugie ja proszę teraz nazywać Virne. Zawsze dodatkowa para rąk w kuchni.


#18

Parę osób zauważyło, że z powodu pracy ich godziny czuwania są nieco inne, a przy tym, piszecie w huj mało, więc zrobię tak: Faza dnia trwać będzie dwa dni, a nocy, jeden.


#19

Faza nocna start.


#20

Rozpoczyna się faza dnia. W ciągu nocy raczej nikt nie spał lekko, jednak nic się nie stało.