Mafia 48 - Na nieznanych wodach


#41

Zacznijmy od tego, że na naszym pokładzie wszyscy są w lepszych lub gorszych stosunkach, ale traktujemy się jak wielką rodzinę. Wydaje mi się że da już się coś wysnuć z tego co mamy.


#42

Logika mówi - zazdrosna baba, ale z drugiej strony… Może to sama Anne, która liścikiem chciała oddalić od siebie podejrzenia?


#43

Po co Anne miałaby zabijać człowieka, którego traktowała jak własną rodzinę i uważała za autorytet? Kapitanie, staram się obserwować wszystkich i wszystko dookoła. Jednak na ten moment nie mamy żadnych dowodów by móc jasno określić kto próbuje zaszkodzić załodze.

Teoretycznie jakie sytuacje możemy rozważyć? Wątek miłosny, chęć przejęcia władzy na statku (Buddy, Hanks, Roger?) oraz chęć dokonania zemsty?


#44

Czyli standardowe motywy miłość, władza, zemsta. Może coś mniej oklepanego jak próba ukrycia czegoś ze swojej przeszłości?


#45

Nie chcę wierzyć, że to Anne… Ale jeśli tak naprawdę nie rozstali się z Jamesem w pokoju i próbuje go wrobić…

Tak jak mówi Edward, we śnie każdy mógł go zastrzelić.

Może pójdźmy tym, czy każdy z nas potrafi pisać? A do tego bezpośredni zwrot do kapitana “prawda Morgan?”… Tak jakby ktoś, kto nie jest nowy na naszej łajbie to napisał.


#46

Myślę że każdy potrafi pisać, nie jestem jednak przekonany co do Motywu Anne - jeśli byłyby to osobiste porachunki, nie targałoby mną uczucie, że każdy z nas jest tutaj zagrożony… Treść listu mówi też, że ktoś podsłuchiwał moją rozmowę z Jeffem, bo odniosła się dokładnie do tego, o czym rozmawialiśmy we 2 po zebraniu.
A może milczki mają też coś do powiedzenia? jakieś uwagi, spostrzeżenia?

PS: czy tylko ja wracam specjalnie na 1 stronę, by czytać kto kim jest i by gafy nie strzelić? :D


#47

Kapitanie ja także sprawdzam kto jest kim :D

Właśnie Kapitan odbył rozmowę ze starym dziadygą. To też mnie zastanawia. Jeff obiecał chronić Anne i nagle ginie w tajemniczych okolicznościach.


#48

Racja obiecał, więc gdyby to Ona go zabiła, jest duża szansa że nie byłaby w kręgu podejrzanych.


#49

Brak mi słów… Przepraszam, ale trudno mi cokolwiek powiedzieć… To duża strata i ten co tego dokonał musi zostać ukarany.

<Rzelka bym nie linczował, bo to się już nudne robi, a każdy z motywów jest prawdopodobny>


#50

“Jeff nie uchroni już twojej kochanej córeczki, prawda Morgan?”

co jeśli Lady Victoria była zazdrosna o Jeffa i Anne jako szczęśliwą rodzinę, gdy ona sama jest nieszczęśliwa w związku?

Druga opcja to duży Tom, który podkochuje się w Anne, ale przypuszczał, że Jeff będzie odradzał i nagabywał na niego Ani.


#51

Też nie jestem zwolennikiem zabijania rzelka, ale śmiechłem, jak o tym przeczytałem na poprzedniej stronie xD


#52

Może to sam James zabił Jeffa? James chce wrócić do Anne, torując sobie drogę zabił powiedzmy sobie konkurenta.


#53

Rozdział drugi i pół

[i]Poranne wydarzenia sprawiły, że załoga nie potrafiła trzeźwo myśleć.
Rzucali tylko jakimiś teoriami, które miały przybliżyć ich do celu.
Ostatecznie nie byli w stanie nic znaleźć, jakiekolwiek wskazówki nic im nie dały, więc postanowili poczekać na następny dzień.

To, co najbardziej bolało kapitana to śmierć Jeffa.
Zarządził więc przygotowanie i urządzenie mu godnego pirackiego pogrzebu.
Aligator jako najbardziej rosły i fizycznie najsilniejszy w całej załodze delikatnie złożył ciało Jeffa w jednej z mniejszych łodzi Żniwiarza.
Młodziutkie kuchciki włożyły do niej jego ulubiony nóż oraz fajkę, z której regularnie popykał.
Anne ledwie powstrzymując łzy włożyła mu do martwej ręki znane już zdjęcie.

Łódź opuściła pokład.
Victoria zaczęła grać marsz pogrzebowy.
Kapitan wystrzelił w jej dziób, na którym był wcześniej przygotowany przez Blacka materiał łatwopalny.
Łódź zajęła się ogniem.
Ponury Żniwiarz patrzył, jak ich dawny kompan powoli obraca się w proch wraz z łodzią.
Pewna era dla tej załogi dobiegła końca.

Ciąg dalszy nastąpi…

[/i]Rozpoczyna się Faza Nocy.
Wyjątkowo potrwa ona aż 3 dni, ze względu na mój wyjazd na Gakkon.
Wątpię, bym w czasie konwentu znalazła chwilę na pisanie mafii. Zresztą na telefonie jest niewygodnie.
Mafia powróci w niedzielę wieczorem, także się szykujcie!
Odpowiedzi na wszelkie pytania, nieścisłości itp udzielę przy następnej Fazie Dnia.


#54

Rozdział trzeci

Tego dnia pobudkę całej załodze urządzili majtkowie.
Buddy i Roger wyjątkowo głośno biegali po pokładzie ciągle wołając swojego kolegę: Hanksa.

Zła Mary wyszła z kajuty i krzyknęła na chłopców:
- Co wy tu odwalacie, wiecie która godzina?
- Tak, panienko Mary, wiemy bardzo dobrze .- ze strachem w głosie pisnął Buddy.
[i]- Ale nie możemy znaleźć Hanksa. - dopowiedział Roger - Jak kamień w wodę.
W obliczu wczorajszych wydarzeń Mary pobladła.

  • Zawołacie szybko wszystkich. - zarządziła.

Reszta załogi, mniej lub bardziej niewyspana zjawiła się na pokładzie.

  • Co się tu znów stało? - spytał Edward - Mam nadzieję, że to nie oznacza, że będę mieć więcej pracy?
  • Oj, bądź cicho Edward. - poirytowany odparł Tom - To poważna sytuacja.
  • Wiem, ale staram się po prostu jeszcze nie wpadać w paranoję, okay? - z wyrzutem odrzekł lekarz.
  • Spójrzcie, tutaj ciągną się ślady krwi. - wskazała na pokład Victoria.
    Faktycznie, na pokładzie widać było ślady krwi, jakby ktoś kogoś ciągnął.

Wszyscy szybko podążyli za nimi.
Nagle urwały się przy burcie.
James szybko wyjrzał za burtę, a tam zahaczony o wystające działo wisiał młodziutki Hanks.
Szybką decyzją kapitańską Aligator wciągnął ciało młodego na pokład.

Wówczas wyjaśniło się krwawienie - rzeczonemu poderżnięto gardło.
Wyglądało to na dość precyzyjną robotę.
Jednak ktoś, kto zabijał musiał nie być zbyt silny fizycznie ze względu na to, że nie udało mu się nawet porządnie wyrzucić człowieka za burtę.
Z kieszeni chłopaka wystawała kartka.
Kapitan wiedziony złym przeczuciem szybkim ruchem ją wyciągnął.
Na kartce tym samym słabo czytelnym pismem co wcześniej było napisane:
“Zabawa się rozkręca, prawda kochany kapitanie?”

Tym razem nikt nie miał już siły na jakikolwiek komentarz.

[/i]Rozpoczyna się Faza Dnia, która potrwa do wtorku do rana.

Parę kwestii wyjaśniających:
Role niebieskie to role neutralne - ich celem jest jak największe utrudnianie innym rozgrywki. Neutralni wygrywają tylko w sytuacji, gdy mafia zostanie pokonana, a na arenie zostaną sami neutralni gracze.
Miasto (zieloni) wygrywa, gdy mafia zostanie pokonana, a przy życiu pozostanie przynajmniej jeden gracz z miasta.


#55

Jaki jest sens umieszczenia liściku w kieszeni, a następnie wyrzucenie ciała za burtę? Ktoś chciał, aby wiadomość po raz kolejny dotarła do Kapitana. A to, że zbrodni dokonała “niezbyt silna fizycznie osoba” może być po prostu zmyłką.


#56

O nie ! Eh, jak mogłem podejrzewać mojego druha!?
Teraz biedak nie żyje… kto będzie następny?

Ta, zgadzam się… nie mozna ufać temu, iż zabójca jest słaby…trudno to stwierdzić.
Cięcie na gardle " Wyglądało na dość precyzyjną robotę " Mozna jako tako stwierdzić iż zrobił to ktoś z doświadczonych piratów.


#57

Pamiętam jak Hanks niedawno wspominał coś o teorii że to Anne mogła zabić Jeffa. Teraz pozostaje pytanie czy Anne jeżeli jest zdrajcą zaatakowała by osobę, która ją podejrzewała czy jednak ktoś chce ją wrobić.


#58

W głowie coś mi świta. Mamy tutaj znów list napisany słabo czytelnym pismem i precyzyjne cięcie osoby z doświadczeniem co może świadczyć o naszym kochanym lekarzu pokładowym Edwardzie. Raz lekarze nie potrafią pisać czytelnie, a dwa precyzyjne cięcie przez doświadczenie chirurga, dlatego stawiam na Edwarda.


#59

Jestem rozerwany, z jednej strony to co mówi Pan Black brzmi sensownie, z drugiej zaś Szef Jeff został zabity idealnym strzałem między oczy, który nie byłby najmniejszym problemem dla Pana Blacka.


#60

Strzał z bliska do śpiącej osoby nie jest zbyt wymagający. Wspominałem o tym wcześniej i nadal uważam, że mógł to zrobić każdy. Bardziej jestem skłonny do teorii Blacka.