Mafia 48 - Na nieznanych wodach


#61

Precyzyjne podcięcie gardła u osoby, która śpi też nie jest jakimś wybitnym osiągnięciem, również mógłby zrobić to każdy mający odpowiednie narzędzie.


#62

Idealny strzał między oczy może jasno wskazywać ne mnie nie zaprzeczam, tyle że ten szkopuł że był wykonany z bliska czyli nie jest to problem nawet dla osoby która ma niewiele kontaktu z bronią palną.

Precyzyjne cięcie jest dużo trudniejsze do wykonania potrzebna pewna i umiejętności. Jeżeli tylko odpowiednie narzędzia są potrzebne to każdy mógłby być chirurgiem bo jest różnica między poderżnięciem gardła a precyzyjnym jego podcięciem.


#63

Czyli tak samo jak osoba ta nie była dość silna żeby wyrzucić hanksa za burtę(przynajmniej wg fabuły) to “dość precyzyjnie” cięcie mogło się wydawać osobą nieznającym się na chirurgii precyzyjne.


#64

Olaboga, szkalujo lekarzy ;-;
No cóż, z racji, że oskrażenia padają na mnie wypada się do nich odnieść.
Nieczytelne pismo - hmm, szanuję, za skojarzenie tego, z bazgrołami lekarzy, w życiu bym na to nie wpadł. Jednakże, powtórzę to, o czym wspomniałem wcześniej, jako, że jesteśmy na pirackiej łajbie - dziwi mnie, że ktokolwiek w ogóle umie pisać, nie wspominając już o czytelnym piśmie.
Poderżnięte gardło - tu niestety Twój argument jest całkowicie nietrafiony, wygląda jakbyś chciał na siłę dopasować elementy układanki aby mnie wrobić. Podrzynanie gardeł, zwłaszcza śpiącym ludziom nie jest jakimś wybitnym osiągnięciem wymagającym chirurgicznej precyzji. Każdy, kto ma jakiekolwiek obycie z bronią białą, czy nawet kuchennym nożem byłby w stanie to zrobić. Być może to po prostu luźne skojarzenia, być może chciałeś jednak mnie wrobić i odsunąć podejrzenia od tego, że pierwszej nocy morderstwa dokonano za pomocą broni palnej, tego w tym momencie nie jestem w stanie stwierdzić, a ponieważ, tak długo jak nie jest to Rzelek, wolę unikać rzucania oskarżeń bez solidnych podstaw w tym momencie zakończę temat i przejdę do własnych obserwacji.

Kolejne morderstwo, kolejne wskazówki. Odniosłem się już wyżej co do sposobu morderstwa, teraz pora na inne rzeczy.
Liścik - ktoś mądrze zauważył, że wkładanie liściku do kieszeni osoby, którą chce się utopić nie ma sensu, co wskazuje, że była to zmyłka. Ale co jeśli liścik został tam włożony już po śmierci Hanksa - mianowicie w momencie, kiedy Aligator wciągał go na pokład?
Nie wiemy, jak zabija zdrajca, oraz czy zabija sam (w sumie to wiemy, ale chyba oficjalnie nie wiemy, w sumie to nie wiem xdd), więc nie wykluczałbym takiej opcji.


#65

Jedyna wskazówka która raczej jest pewna to ta, że ktoś niezbyt silny chciał pozbyć się ciała. Płeć piękna? a może któryś z majtków?


#66

Jeśli informacja o tym, że cherlawa osoba próbowała wyrzucić ciało jest prawdziwa - to wydaje się mieć sens. Ale jak w takim razie wytłumaczysz absurd liściku zostawionego przy trupie, który miał utonąć, pomijając moją teorię o wspólniku?


#67

Dalej jestem w rozpaczy za swoim szefem, lecz wydaje mi się iż to nie mogła być robota któregoś z nas (niedoświadczonych majtków). Osoba pierwszej nocy zabiła Old Jeff’a a następnej wykonała precyzyjne cięcie. Osoba która dostała sie do Old Jeffa musiała być jedną z zaufanych osób. Również ta sama osoba, która wykonała precyzyjne cięcie musiała wcześniej mieć obycie z nożem. Taszczenie Hanksa przez okręt świadczy o tym iż osoba była słaba. Proszę brać pod uwagę jako osoby słabe fizycznie nie tylko nas (majtków) lecz również Edwarda Thomsona, Panią Mary jak również Panią Lady Victoria nie chciałem podawać panny Anne Morgan lecz ona też siłą nie grzeszy.


#68

Jak na razie mamy tyle:

  • strzał z bliska między oczy
  • liścik z niewyraźnym pismem
  • poderżnięte gardło (wygląda dość precyzyjnie)
  • ktoś niezbyt silny próbował wyrzucić ciało za burtę, ale ciało zawisło na dziale ; w kieszeni znaleziono list (możliwe, że ciało specjalnie w taki sposób zostało potraktowane i jest to po prostu zmyłka, czyli ktoś udawał słabego?)
  • ktoś niezbyt silny próbował wyrzucić ciało za burtę i zawisło na dziale; podczas wyciągania Aligator mógł podrzucić liścik

Na ten moment mamy wielu podejrzanych.


#69

Wszystko zostało przez Was wypunktowane, a w tej chwili sam nie mam żadnych więcej pomysłów. Tylko teraz pytanie, czy coś z tym robimy?


#70

Ktoś musi “podnieść młot”, tylko jest zbyt wiele niewiadomych… Zastanawia mnie też tylko fakt, że drugi raz z rzędu to Alligator znalazł poszlakę w postaci liścika?


#71

Mógł to być też czysty przypadek. Wydaje mi się, że tak czy siak powinniśmy zacząć działać. Kapitanie masz jakiś pomysł?


#72

Straszne rzeczy się tu dzieją. Trzeba w końcu zacząć działać i postanowić jak. Niech kapitan się wypowie w tej kwestii, bo jemu najbardziej ufam.


#73

Jak dla mnie najbardziej podejrzanymi są buddy i Roger… Ponieważ to oni wszystkich obudzili świadczy to o tym że nie spali (prawdopodobnie) podczas morderstwa. Mogli zamordowac i spokojnie to wszystko z obić po czym dopiero nas obudzić.


#74

Nikt nie chce zaproponować przeciągnięcia pod kilem bo może odwrócić się to to przeciw niemu. W tym tempie jak następnego dnia nic nic nie zrobimy to trup zaściele się gęsto.


#75

Jak to nie spali podczas morderstwa, obudzili się załóżmy 3h po morderstwie gdyż poszli się wysikać i zauważyli ciało, alkohol jest moczopędny a piraci żłopią go w dużych ilościach.


#76

Podjęcie decyzji przez Kapitana byłoby najlepszym rozwiązaniem, bo przecież załoga mu ufa. Jednak FAZA DNIA kończy się dzisiaj rano, więc też nie mamy zbyt dużo czasu. Kapitan zapewne śpi i prędko nie wstanie, gdyż ostatnie wydarzenia bardzo go zmęczyły (zapewne jak i większość załogi).

Teraz pojawia się pytanie. Odpuszczamy lincz czy staramy się działać?


#77

Ja nie jestem w stanie na obecnych wskazówkach nikogo skazać, nie mam też powodu by to zrobić. A każdy błąd to strata załoganta, który może coś zauważyć lub zasugerować. Ja na razie się wstrzymuję.


#78

W tej chwili nawet jeśli chcielibyśmy kogoś wskazać, to zabraknie czasu na głosowanie. Więc chcąc, nie chcąc, musimy poczekać jeszcze jedną noc.


#79

Rozdział trzeci i pół

[i]Ponury Żniwiarz tego dnia był wyjątkowo ponury.
Kolejny - nawet tak mało znaczący - członek załogi został zabity.
Piraci starali się jeszcze nie wpadać w paranoję, jednak sytuacja zaczynała powoli ich przerastać.
Ciężko im było nawet znaleźć winnego.

Kapitan zarządził udanie się na spoczynek. Wiedział, że tego dnia nic już nie wskórają.

[/i]Rozpoczyna się Faza Nocy, która potrwa do jutra do 10-13.


#80

Rozdział czwarty

Tego ranka wszystkich obudził kobiecy krzyk.
Piraci zbiegli się na pokład (stamtąd ów krzyk dobiegał)
Okazało się, że to była Anne.
Pobladła, rozhisteryzowana wskazywała na maszt.

Załoga spojrzała na ów maszt, a tam…
Ich oczom ukazał się przerażający widok.
Ukochany kapitan był przywiązany do masztu.
Lina okręcała się wokół jego szyi i reszty ciała.
Pozornie wyglądało to jak samobójstwo, jednak ręce też miał przywiązane i do tego nienaturalnie wykręcone.

Edward podszedł bliżej, i jako lekarz ocenił:
- Śmierć przez uduszenie, spójrzcie na tę line okręconą wokół szyi. Ona najprawdopodobniej odcięła cały dopływ krwi.
- Czekajcie, tutaj coś leży… - przerwał mu James i podszedł kawałek dalej.
To był dziennik kapitana. Ostatni zapisek brzmiał:
"Jestem pewien, że znalazłem zdrajcę… Tej nocy śledziłem go. Sprawcą jest… "
W tym miejscu zapis został zbyt mocno zamazany.
Pismo kapitana zastąpione zostało dobrze Wam już znanym niewyraźnym pismem:
“Nie dowiecie się, kim jestem.”

Nagle przybiegł młodziutki Roger.
- Panienko Anne, panie Jamesie, Buddy leży cały zakrwawiony i martwy.
- Co? - ze zgrozą w głosie zapytał James. - Kogo jeszcze dzisiaj brakuje?
- Blacka nie ma wśród nas. - powiedział Tom.
- Rozdzielmy się. - zarządził James - Tom, Aligator, Mary, udajcie się na poszukiwanie Blacka. Anne, Edward, chodźcie ze mną do Buddy’ego. Victoria, Ty zostań tutaj i pilnuj bezpieczeństwa statku.
- Przyjęłam! - odparła kobieta.

Ekipa Jamesa ruszyła do kajuty majtków.
Znaleźli tam leżącego na swojej pryczy Buddy’ego.
Jego gardło było poderżnięte, ręka zwisała z pryczy.
Obok ręki leżał nóż.
- Stawiam, że było to samobójstwo. - rzekła Anne - Być może młody nie wytrzymał presji. Do tego on i Hanks byli prawie jak bracia. Znali się przecież od dzieciaka.

W tym samym czasie ekipa Toma dotarła do kajuty Blacka. Jak zwykle śmierdziało w niej prochem strzelniczym.
Zsunięty, zwinięty na podłodze leżał Black.
- Hej, Black, pobudka! - krzyknęła Mary.
- Czekajcie, on nawet nie oddycha. - powiedział Tom - Chodź Ali, rozprostujmy go.
Rozpostarli ciało Blacka i im oczom ukazał się paskudny widok.
Mężczyzna był cały opuchnięty, wyraźnie siny.
- Trucizna. - rzekła Mary - Tak samo wyglądała moja matka jak umarła… Te paskudne zioła działają tylko jak doda się je do posiłku. Ale czekajcie… Tu coś leży.
Podniosła z ziemi urywek, na którym zupełnie innym niż dotychczas pismem było napisane:
“Jest nas więcej niż jeden, strzeżcie się.”

Takimi wydarzeniami rozpoczął się dzień.

Rozpoczyna się Faza Dnia, która potrwa do jutra do wieczora.