Mobbing w szkole

[ol]
[li]Mobbing - wytworzenie się wokół ofiary atmosfery zagrożenia, która ma na celu wyłączenie jej z grupy koleżeńskiej. Najczęściej dotyka osoby różniące się od innych. Formy mobbingu:[/li][/ol]
[ul]
[li]wyśmiewanie, ubliżanie,[/li][li]szykanowanie,[/li][li]izolowanie,[/li][li]przemoc fizyczna,[/li][li]szantaż,[/li][li]wrogie gesty lub grymasy.[/li][/ul]
[ol]
[li]W każdej szkole istnieje to zjawisko. W klasach istnieją osoby, tzw. “Kozły ofiarne”, z których cała klasa lub kilka osób naśmiewa się i stosuje inne formy mobbingu opisane powyżej. Czy w waszych klasach też znajdują/ znajdowały się takie osoby? Może wy takimi byliście/jesteście? Czy to zjawisko występuje/występowało w waszej szkole? Jakie jest wasze zdanie na ten temat? Jest to problem, czy tylko niewinne żarty?[/li][/ol]

Mobbing nie jest problem występującym tylko w szkołach, a praktycznie w każdej grupie społecznej. Oczywiście MOŻE wystąpić, a nie koniecznie występuje. Problem jest bardzo poważny, sprawcy mobbowania powinni być karani w sposób bezwzględny. Kara powinna być w tym przypadku jednocześnie represją dla innych uczestników grupy pokazującą, że jednak nie warto…

Mobbingu doświadczyłem w sumie w każdym etapie mojej nauki, oczywiście ja (na szczęście) nigdy nie byłem ofiarą tego zachowania, jednak w podstawówce i w gimnazjum zdarzało mi się często wyzwać/szturchnąć osobę, która akurat była “kozłem ofiarnym”. Szczerze nie powiem, że tego żałuję “jak ktoś tu padł na ziemię To go kop z innymi, nim zaczną się brać za ciebie”. W technikum wszystko się uspokoiło, wydaje mi się, że to dlatego, iż ludzie jednak są bardziej dorośli, mają inne priorytety i cele niż naśmiewanie się z słabszych od siebie, jednak taka już kolej rzeczy, jesteś cipą to cie będą tyrać.

Dest3r chyba byłem twoim przeciwieństwem. Czasami mi się za to obrywało, ale zazwyczaj stawałem w obronie słabszych. Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, jak wdzięczne są takie osoby i jaką miałem z tego satysfakcję. Szczerze mówiąc, to wolałem stracić w oczach grupy, niż krzywdzić drugą osobę.

Według mnie mobbing nasila się w ostatnich czasach, a same ofiary stają się bardziej podatne na to.

W sumie mogłem zaczynać być ofiarą, ale nie ruszało mnie to i raczej miało to śladowe ilości, po prostu nie byłem dobrym celem. Tak naprawdę to w klasie 26 osobowej dwie osoba uznały, że jestem ofiarą, a trzy kolejne zastanawiały się nad tym(test był tak skonstruowany, że odpowiedzi były wiarygodne). Może efekt w gimnazjum by się nasilił, ale znalazła się łatwiejsza ofiara. Osoba z którą chodziłem do klasy nie była w żaden sposób na to odporna i aż się prosiła o to. Jednocześnie bez tej odporności wpłynęło to na nią. Sam zaś zacząłem uczestniczyć w tym procederze, po prostu cała klasa uznała, że można tą osobę zarznąć, a nawet trzeba to zrobić. Powód? Była słaba, czyli do likwidacji. Nic złego jednak się nie stało z nią na sam koniec, ma może złe przeżycia, ale żyje.

Nie uważam tego za problem, co najwyżej za symptom problemu, którego nie zauważają ludzie. Efekt ma tendencje do nasilania się. Jednocześnie uważam, że nie powinien być karalny lub delikatnie karalny, gdyż tak naprawdę kary mogą skutkować wręcz odwrotnie do zamierzeń i te zachowanie jest naturalne, a co wyżej napisałem jest symptomem innych problemów(lecz podkreślam, nie stanowi problemu, jest to względnie normalne zachowanie społęczne).

Proteo to nie tak, że zawsze się znęcałem nad takimi osobami, wiem jacy ci ludzie są wdzięczni jak się im poda pomocną dłoń, jedna z takich osób jest ciągle bardzo mi bliska pomimo tego, że uczęszczamy do innych szkół. Wszystko zależy od tego czy kogoś lubię, jeżeli kogoś szanuje będę mu pomagał zawsze, nawet jak będę musiał spędzić miesiąc w szpitalu przez to, natomiast, jeżeli ktoś jest mi obojętny to zazwyczaj przechodzę obok.

A więc tak się to nazywa warto zapamiętać,a co do tematu zawszę znajduje się taka osoba.Ja należę/należałem? Do grupy mającej to kompletnie w dupie jednakże trzymającej się tych “atakujących” nie wstydzę się tego czy żałuje ponieważ było mi to na zawszę na rękę ofc nie podchodziłem do kogoś i zaczepiałem żeby się przypodobać tłumowi jak już wynikała taka sytuacja to zawsze nachodziła mnie taka myśl “Dobra też coś powiem bo zaraz się mnie przypierdolą”.Też śmiem stwierdzić że owe osoby wiele mi mogą zawdzięczać bo często stopowałem cały legion młodych sadystów czy zarzucałem inny temat a nawet wybijałem im pomysły typu “Dawaj wrzucimy jego książki do kibla” pewnie dzięki temu mam czyste sumienie.Żeby nie robić z siebie świętego to dopowiem że zawszę przytrafi wam się osoba w klasie której nie lubicie a jeżeli jeszcze jest ofiarą tego całego Mobbingu to czemu nie skorzystać?

Dodatkowo do tych waszych wypowiedzi typu “Podać pomocną dłoń” ecetera ecetera mi nigdy nie zależało na zabawie w bohatera i raczej nie obchodzą mnie losy innych osób niż ja sam oczywiście są jakieś wyjątki mniejsze czy większe ale staram się trzymać zasady “Nie rób nic co ci się nie opłaca” i nie chodzi tu o strach przed grupą czy przeciwstawienie się innym bo jeżeli już mnie ktoś naprawdę zdenerwował nadmiernym znęcaniem się nad 2gą osobą dochodziło nawet to “bójek” w skrócie dostał liścia na pysk i się popłakał (Typowy męski napastnik znęcający się nad słabszymi)

Patrząc na to z innej perspektywy można powiedzieć że taki “kozioł ofiarny” czasem przyczynia się do świetnej integracji klasy jak to się mówi coś kosztem czegoś a wspólna nienawiści łączy czy jest to poprawne raczej nie ale ośmielę się stwierdzić że jak najbardziej działa to na plus klasy nie wliczając w to oczywiście tak zwanego “kozła ofiarnego”.

Chciałbym jeszcze dodać od siebie to co wynikło z moich obserwacji mianowicie że osoby atakowane mogą winić o to tylko siebie.Typowe atakujące niedożyte bachory robią to bo jest zabawnie mają co robić na przerwie czy lekcji a kiedy rekcja strony atakowanej jest obojętna czy reaguje na to płaczem sprawia to satysfakcje drugiej stronie i tak koło się zamyka. Sam zostałem obrany kiedyś za taki “cel” po 2 dniach dali sobie spokój i doszli do wniosku że lepiej się do tego pana nie zbliżać.

Ja tam bym się wstydził tego, że zmieniałem się pod wpływem tłumu. Pozostanie sobą mimo nacisku grupy jest moim zdaniem powodem do dumy. Cóż, nie każdy to Naruto :slight_smile:

Ja mam dosyć kontrowersyjne zdanie na ten temat. Oczywście mobing czy znęcianie się nad słabszymi to straszna rzecz, ale to pokazuje wady człowieka. Nigdy nie widziałem by ktokolwiek nad kimś znęcał się bez problemu. Jeśli ktoś jest zwykłą ciotą, nie potrafi się dogadać z klasą i pozwala sobie na znęcanie się nad sobą i uznaje że to wina całej klasy tylko nie jego. Jeśli ktoś chce być indywidualistą na siłę to niech sobię będzie ale niech potem nie płaczę że dostał po mordzie od kolegi z klasy albo ktoś go obraził.
Teraz podam przypadek z mojego życia. W drugiej klasie gimnazjum w mojej klasie pojawił się nowy uczeń. Niski, ciemna skóra (prawie cygańska), blond włosy (wiem dziwne połączenie) i bardzo łagodne wręcz kobiece rysy twarzy. Był z dużego miasta na początku był wyobcnowany nie chciał z nikim gadać a często mocno “kozaczył” więc w końcu znalazło się parę osób w klasie które zaczeły mu dokuczać z czasem coraz mocniej. Wymyślali przezwiska a nawet doszło do srogie szarpaniny. Ale po jakimś czasie Seba chyba ogarnął że sam sobie rady nie da, więc zaczął zagadywać do ludzi z klasy i okazał się całkiem spoko kolesiem. Pod koniec 2 klasy ściął też włosy i skończyły się żarty z jego kobiecego wyglądu. I tu chciałbym nawiązać do mojego przedmówcy. Jeśli przekładasz dumę nad swoje zdrowie/bezpieczeństwo to muszę Ci po prostu pogratulować.

Mówiłem o osobach, które zaczynają dokuczać, bo inni dokuczają, żeby zyskać w oczach grupy (tak jak zapalenie papierosa, bo jak nie to nie będę kuul). Naruciak chyba był złym przykładem, aczkolwiek nie widziałem żeby komuś dokuczał :slight_smile:
Rozumiem, że osoba gnębiona może sobie pomyśleć, że gdyby była odważniejsza, to by jej nie dokuczano. Ale żeby usprawiedliwiać się że komuś się dokucza bo ktoś jest tchórzem? To tak jak powiedzieć że się zgwałciło kobietę, bo ubrała krótką spódnicę. Może i jest to jakiś impuls do działania, ale nie usprawiedliwia agresora.

Ale czy ja mówiłem że oprawcy nie zawinili? Nie. Zazwyczaj wina stoi po obu stronach.

Mam dość mocno agresywny stosunek do ludzi którzy znajdują przyjemność w krzywdzeniu innych. Osoba napastująca bierną/słabszą jednostkę jest dla mnie po prostu szmatą bez własnej wartości która musi sobie w/w wartość udowodnić krzywdząc kogoś innego. Będę miał więcej szacunku do dziurawej skarpety, przynajmniej dała z siebie wszystko. Prawdą jest też (przynajmniej po części) to, że strona krzywdzona ma często swój wkład w sam mobbing. Ale tyczy się to zazwyczaj jednostek które są indywidualistami z agresywną osobowością. Napastowanie dzieciaka który z tego czy innego powodu po prostu nie chce zawierać znajomości i woli utrzymać się w swoich czterech ścianach dowodzi tylko o stężeniu szamba w głowie oprawców.

Zgadzam się w 100% z Tano, osoba gnębiona powinna coś zrobić a nie dawać się oprawcom. Też nie cierpię osób, które krzywdzą słabszych, niech pi**y wyskoczą na jakichś Pudzianów to zobaczą, a nie sory zesrali by się ze strachu, taka prawda żałosny poziom dowartościowania się.

Wiesz to jest czasami kwestia tego, że ktoś się z nikim nie zadaje ponieważ nie potrafi z ludźmi rozmawiać albo też boi się ludzi jako takich. To automatycznie implikuje u takiej osoby brak możliwości jakiejkolwiek obrony przed mobbingiem - bo skoro zwykła rozmowa to dla nie za dużo, to jak w ogóle ma przejść w stanowczą obronę przed większą ilością oprawców.

Kgeno, nie mówię, że ty tak mówisz. Źle mnie zrozumiałeś, bo źle sprecyzowałem swoją wypowiedź.
Zwracam się do osób które mówiły że uczestniczyły w dokuczaniu innym i teraz mówią, że niczego się nie wstydzą ani nie żałują bo część klasy w szkole też tak robiła (chodzi o uleganie zachowaniu grupy).
Jeżeli znam osobę do której nic nie mam, nagle zostaje ona ofiarą mobbingu i ja też zaczynam jej dokuczać to jest po prostu próba popisania się godna pożałowania, którą najtrafniej można skwitować zdaniem: “Byłem młody i głupi”.

“Zwracam się do osób które mówiły że uczestniczyły w dokuczaniu innym i teraz mówią, że niczego się nie wstydzą ani nie żałują bo część klasy w szkole też tak robiła” a czego tu się wstydzić mądry człowiek nie będzie bawił się w Bohatera i zmieniał świat dookoła wybierze opcje która będzie dla niego mniej szkodliwa nie ma w tym żadnego powodu do wstydu czy żalu

A także nie świadczy to o podporządkowaniu się grupie czy próbuje zabłyśnięcia

Wychodzę z założenia, że rodzaj ludzki jako gatunek ambitniejszy niż ławica Clupea harengus jest w stanie wykrzesać z siebie więcej niż pierwotne instynkty przetrwania :V “zostawcie świat lepszym niż go zastaliście” ~Robert Baden-Powell. Swoją drogą warto przeczytać książkę “Wilk, który nigdy nie śpi”.

Piękne założenia,oczywiście można w ten sposób podchodzić do tego czy czegokolwiek innego ale jak już pisałem uważam że mieszanie się w sprawy które nie przynoszą nam żadnej korzyści wręcz przeciwnie same nieprzyjemności to po prostu głupota.“Zostawcie świat lepszym niż go zastaliście” nie mam aż tak wielkich ambicji ten świat mało mnie interesuje.

Wiesz Laxty, jeśli tak uważasz, nikt Ci tego nie broni. Niektórzy wierzą w karmę, dlatego pomagają. Inni pomagają, bo czują, że powinni pomóc. Inni pomagają po to, aby nie męczyły ich później wyrzuty sumienia. Jeszcze inni po to, aby podbić swoje własne ego, bo “przecież pomogłem”. Nikt Ci nie będzie zmieniał światopoglądu, ale nie nazywaj ludzi, którzy chcą pomóc osobom nękanym, głupcami.

““Zostawcie świat lepszym niż go zastaliście” nie mam aż tak wielkich ambicji ten świat mało mnie interesuje.” A jak nie będzie nic po tym świecie i on Cię akurat nie interesuje? Trochę dziwne myślenie.

[IMG alt=“alt”]https://test.animes.pl/letter_avatar_proxy/v2/letter/h/b9e5f3/40.png hanler:

Wiesz Laxty, jeśli tak uważasz, nikt Ci tego nie broni. Niektórzy wierzą w karmę, dlatego pomagają. Inni pomagają, bo czują, że powinni pomóc. Inni pomagają po to, aby nie męczyły ich później wyrzuty sumienia. Jeszcze inni po to, aby podbić swoje własne ego, bo “przecież pomogłem”. Nikt Ci nie będzie zmieniał światopoglądu, ale nie nazywaj ludzi, którzy chcą pomóc osobom nękanym, głupcami.

““Zostawcie świat lepszym niż go zastaliście” nie mam aż tak wielkich ambicji ten świat mało mnie interesuje.” A jak nie będzie nic po tym świecie i on Cię akurat nie interesuje? Trochę dziwne myślenie.

Może źle to sprecyzowałem 1sze jak i 2 chodziłem mi mianowicie o to że bezsensowne próby pomagania osobą które są gnębione bez zwracania uwagi na to jakie są tego konsekwencje i czy możemy mieć z tego problemy jest po prostu głupotą,Zależy tez wszystko od sposobu w jaki chcemy pomóc ponieważ jest ich kilka a wyjście przed klasę ze słowami “Zostawcie go w spokoju” żeby nie być tym który podporządkowuje się innym i idzie za tłumem jest po prostu nielogiczne.Także założyłem że rozmawiamy o osobach które się kompletnie izolują bądź zostały odizolowane od klasy i nie mamy z nimi wiele wspólnego jeżeli sprawa wyglądała by tak że jeden z moich ziomków byłby w takiej sytuacji to pobawił bym się w tego “bohatera”.

Co do 2giego nie o taki świat mi chodziło nie interesuje mnie ani świat realny takim jaki jest aktualnie ani życie po życiu.