Osada

Widzisz dwie rzeki spływające z gór na północy i wpadające do jeziora na południu.

Przed oczami wciąż masz obraz kilku wizji. W jednej twój lud jest odporny na znajdujący się wokół pył. Twoi ludzie są silni, pochłaniają go i przemieniają w energię. Wszystko, co posiadają zawdzięczają swej ciężkiej i wspólnej pracy. Na obojczykach pojawiły im się niewielkie dziurki, przez które pył jest wchłaniany i prowadzony do narządu odpowiedzialnego za spalanie go i przemienianie w energię.
Inna wizja natomiast przedstawia twój lud jako słabszy niż wcześniejszy. Może on żyć jednak w symbiozie z pyłem i kilku z twych ludzi jest w stanie go kontrolować i wykorzystywać do własnych celów.
Jest jeszcze inna wizja. Przypomina ona połączenie dwóch poprzednich. Twoi ludzie mogą być odporni na pył i przemieniać go w energię jak i nim władać. W obydwu tych czynnościach są jednak słabsi niż we wcześniejszych wizjach.
Teraz jest czas, by dokonać wyboru. Która z tych trzech wizji się spełni? Na twoim terytorium znajduje się biały, czerwony i niebieski pył. Jeśli wybierzesz kontrolę nad nim, będziesz mógł władać tylko jednym, wybranym z nich, rodzajem. Jaką decyzję podejmiesz? Pamiętaj, że jest to ważna decyzja, która wpłynie na dalszy rozwój twoich ludzi.

//Ten temat jest poświęcony na część PBFową rozgrywki - wszelkie akcje twojej postaci wykonywane w wiosce i okolicach.

Po chwili Nimarus wybrał opcje dającą moc używania pyłu jak i odporności, po czym rozdał ludziom zadania.
Rozglądając się chwile wziął pięciu ludzi i ruszył w poszukiwaniu jaskiń znajdujących się możliwie koło gór.
W między czasie zastanawiał się nad pyłem, ale ostatecznie wybrał biały.

Wraz z losową piątką ludzi z twego ludu ruszyłeś do podnóży gór szukając jaskiń, na twoje szczęście wraz z zwiadowcami odkryłeś wiele małych jaskiń, były one głębokości od kilku metrów do max 20, może to nie zbyt głębokie, ale było ich wiele, a kto wie czy dalej w góry będzie więcej tych jaskiń.

Dając znaki wysłał czwórkę do odkrytych jaskiń by zrobili tam podstawowe przygotowania pod zabudowę wioski. Po czym patrząc się wokół pomyślał i powiedział z zadumaną twarzą.
-Ej, ty! [wskazuje na jednego pozostałego człowieka] Idziesz ze mną dalej?
Wtedy odwrócił się z niezmiennym wyrazem twarzy na wprost gór i zaczął się wspinać coraz wyżej.
Chwile później rozglądając się dodał.
-Emm… ty… nie, nie… Masz może jakieś imię ? [mówi do pozostałego osobnika]
Mówił nie zwracając na niego wzroku.

Dziewczyna w milczeniu ruszyła za tobą w góry trzymając odległość kilku metrów od ciebie. W milczeniu podążała za tobą aż nie zacząłeś mruczeć pod nosem, odpowiedziała na twe pomruki.
-Tak, posiadam jakieś imię…-
Zauważyłeś właśnie że twój dystans do tych ludzi ma obusieczne działanie.

Wspinając się dalej po górach zbliżaliście się do ładnego punktu widokowego, za kilka minut powinniście do niego dotrzeć i na szczycie jednej z najmniejszych gór.

Nieprzerwanie idąc Nimarus ciągle się rozglądał, chociaż cały czas wyglądał na zamyślonego. Po chwili zdecydowanie naglę się zatrzymał i powiedział odwracając swoją twarz ku dziewczynie.
-Więc się może mi przedstawisz ? Przydało by się poznać jeżeli chcesz bym zapamiętał twoje imię.
Spojrzał się z góry na dziewczynę czekając na odpowiedź.

Ciągle idąc w górę i nie spojrzawszy na ciebie odpowiedziała.
-Arthia…-
Ponieważ się nie zatrzymała wyprzedziła cię i pierwsza dotarła na punkt widokowy i zawołała ciebie byś się szybko tu wspiął.

…Arthia mówisz, ładne imię Arthio.
Lekko się uśmiechnął do Arthi, po czym szybko wszedł na górę mówiąc.
Jaka się ma nasza sytuacja Arthio, widzisz coś wartego uwagi ?
Kręci głową wokół w między czasie.
co widzi ?

Ujrzałeś spore pasmo górskie złożone z mniejszych i większych gór, z tego miejsca nie widziałeś gdzie się kończą góry, lecz widziałeś liczne małe rzeczki łączące się w większą rzekę która wpływa zapewne do jeziora w którym twoi ludzie łowią ryby, wiele jaskiń większych i mniejszych a także chyba tutejszą faune, lecz była ona za daleko by dokładniej opisać jej wygląd.

Arthia jedyne co powiedziała.
-Cóż za widok…-
Widocznie jest zafascynowana tym widokiem.

Nimarus złapał Arthie za ramie mówiąc.
-Arthio… ale to jest piękny widok… pomyśl sobie że jak tak dalej będziemy tu mieszkać i sie rozwijać… to czy tu nie będzie pięknie?
Złapał drugą ręką Arthie mówiąc jej prosto w oczy.
-By spełnić moje marzenia o życiu tutaj z wami wszystkimi będzie mi potrzebna twoja pomoc, czy pozostaniesz przy moim boku wspomagając mnie w trudnych siłach!?
Chwilę spojrzał na pasmo gór po czym znów spojrzał na Arthie mówiąc.
-Nie wiem komu mogę ufać. Czy… czy będę mógł na ciebie liczyć…?

Gdy tylko złapałeś Arthie za ramię krzywo na ciebie spojrzała, a gdy złapałeś ją za rękę, spojrzałeś w oczy i zacząłeś gadać jakieś pierdoły to uderzyła cię z całej sił w brzuch i niestety nie mogłeś dokończyć mówić. Odruchowo złapałeś się za brzuch i oddaliłeś się kilka kroków od Arthi.

Arthia prychnęła i powiedziała.
-Dlaczego to ty nami przewodzisz? Wydajesz się być być sporą pierdołą.-

Z zmieszanymi uczuciami spojrzał się na Arthie mówiąc.
-W takim razie dobra, co ty na takie coś… Daj mi trochę czas.
Zaczął powoli schodzić dodając.
-Jeżeli do tego czasu nie polepszy się nasza sytuacja ani nie pomogę ludziom… to wtedy oddam ci władzę i ogłoszę to wszem i wobec, pod warunkiem że poradzisz sobie lepiej odemnie oraz zapewnisz wszystkim dobrobyt.
Bez słowa zwłoki schodził ostrożnie na dół nie słuchając Arthi.

Arthia powiedziała do siebie coś pod nosem zostając na punkcie widokowym a ty spokojnie bez żadnych niespodzianek zszedłeś z góry.

Po tych wydarzeniach Nimarus poszedł pomagać ludziom zostawionym w jaskiniach, którzy mieli się zająć przygotowaniem jaskiń do życia w nich. [ogień, rozpoznanie itd.]

W trakcie współpracy ze swymi ludzmi widziałeś jak Arthia z dwójką innych kobiet rozmawia i po chwili się wspina na punkt widokowy na którym byłeś nie dawno. Ale cóż…pewnie to nic takiego, zapewne zwykłe kobiece pogaduchy. Poza tym nic ci się nie rzucało w oczy podczas prac.

W czasie popołudnia Nimarus wybrał się wokół wioski by sprawdzić stan oraz prace ludzi.
Pierwszą na cel wybrał Arathie.

Ludzie pracowali, rozmawiali i robili swoje rzeczy, nic niepokojącego.

Wszedłeś na punkt widokowy na którym byłeś z Arthią, nie było tam jej ani jej towarzyszek, jedynie gasnące ognisko, rozglądając się z tego miejsca zobaczyłeś że niżej na sąsiedniej górze od północnego wschodu światło pochodzącego z jaskini…nie trudno było domyślić się z jakiego zródła ono było.

Drapiąc się po głowie Nimarus zaczął myśleć … “co to może być, trochę niepokojące jest nie wiedzieć co tam może być…”
Wstając powolnym krokiem skierował się w kierunku tamtej jaskini.

Ruszyłeś w strone jaskini, cóż…były to góry i musiałeś zejść z tej i wejść na drugą, zajęło to dobre 40 minut, stanąłeś w wejściu jaskini, śiatło było już słabsze ale widziałeś jak w jej głębi tliło się światło które się oddalało.

Widać było że Nimarus spoważniał, wiedział że nie może być teraz zauważony. Dlatego też podszedł do ściany wejścia do jaskini po czym unikając światła jak ognia szedł w jego kierunku nasłuchując otoczenia.