Osada

Przed oczami wciąż masz obraz kilku wizji. W jednej twój lud jest odporny na znajdujący się wokół pył. Twoi ludzie są silni, pochłaniają go i przemieniają w energię.
Wszystko, co posiadają zawdzięczają swej ciężkiej i wspólnej pracy. Na obojczykach pojawiły im się niewielkie dziurki, przez które pył jest wchłaniany i prowadzony do narządu odpowiedzialnego za spalanie go i przemienianie w energię.
Inna wizja natomiast przedstawia twój lud jako słabszy niż wcześniejszy. Może on żyć jednak w symbiozie z pyłem i kilku z twych ludzi jest w stanie go kontrolować i wykorzystywać do własnych celów.
Jest jeszcze inna wizja. Przypomina ona połączenie dwóch poprzednich. Twoi ludzie mogą być odporni na pył i przemieniać go w energię jak i nim władać. W obydwu tych czynnościach są jednak słabsi niż we wcześniejszych wizjach.
Teraz jest czas, by dokonać wyboru. Która z tych trzech wizji się spełni? Na twoim terytorium znajduje się biały pył. Jeśli wybierzesz kontrolę nad nim, będziesz mógł władać tylko tym rodzajem. Jaką decyzję podejmiesz? Pamiętaj, że jest to ważna decyzja, która wpłynie na dalszy rozwój twoich ludzi.

//Ten temat jest poświęcony na część PBFową rozgrywki - wszelkie akcje twojej postaci wykonywane w wiosce i okolicach.

Stanęłam pewnie na ziemi, którą postanowiłam nazwać moją. Miałam wciąż w pamięci 3 wizje, rozważyłam je i stwierdziłam, że lepiej będzie dla ludzi umocnić siebie samych niż próbować okiełznać nieznane nam moce. Współpraca była dla mnie bardzo ważna. Rozejrzałam się po otaczającym mnie terenie, znalazłam jakiś wyższy pagórek i na niego weszłam.

  • Mój ludu! -krzyknęłam i zamilkłam prostując się i czekając, aż wszyscy się na mnie skupią - Znalezliśmy się tu, na tej nieznanej nam ziemi nie bez powodu. Naszym przeznaczeniem jest być wielkim ludem i tak się też stanie dzięki współpracy. Dzisiaj jest nas dziesięć po dziesięć, pewnego dnia będzie nas więcej niż gwiazd na niebie. Razem jesteśmy silni!
    Me imię brzmi Rosary i będę wam przewodzić. Poprowadzę was ku wielkości i chwale a w zamian wy oddacie mi cześć. Od dzisiaj zaczyna się nasza legenda - przerwałam na chwilę patrząc ze wzruszeniem na swoich ludzi. Podeszłam do nich bliżej patrząc w oczy niekórym i badając ich reakcje.
  • Jednak aby osiągnąć wielkość trzeba zacząć od małych rzeczy. Posłuchajcie mnie więc teraz i zróbcie co wam każę. Od dziś zabronione jest zabijanie siebie nawzajem oraz wyrządzanie sobie krzywd. Gdy ktoś zrobi coś złego macie mi o tym powiedzieć. Ja będę rozsądzać wasze spory i karać tych, którzy będą szkodzili memu ludowi. Zmarłych będziecie spalać na stosach by ich dusze nie zostawały uwięzione w gnijących ciałach a prochy mieszać z innymi materiałami i budować domu, tak by nasi towarzysze mogli czuwać nad nami po swej śmierci.
    Macie również dbać o higienę i myć się. Kobiety spodziewające się dzieci oraz najmłodsi pośród nas będą wykonywać lekkie prace, ponadto o kobiety w ciąży i małe dzieci macie dbać, bo to w nich leży nasza przyszłość.
    Wybierzcie pięciu najmądrzejszych spośród was, niech ta piątka obserwuje naturę, obserwuje ludzkie i zwierzęce ciała oraz dary jakie otrzymujemy od ziemi - skały, drewno, piach i wszystko inne co uzna za stosowne i stara się wymyślić rzeczy przydatne nam.
    Wybierzcie teraz piątkę najsilniejszych spośród was, niech oni walczą ze sobą bronią drewnianą o stępionych końcach by nie narobić ran oraz niech walczą swymi pięściami i resztą ciała doskonaląc się w boju. Rozkazuję wam codziennie biegać i podnosić ciężkie kamienie, by wzmocnić wasze ciała. będziecie obrońcami waszego ludu - zamilkłam na chwilę, czekając, aż ludzie dokonają wyboru, potem odezwałam się znów.
  • Niech pięć kobiet zajmie się wydzielaniem jadalnego mięsa zwierząt i czyszczeniem ich skór, niech część jedzenia uwędzą w dymie nad ogniem i zajmą się robieniem zapasów. Kolejnej piątce kobiet rozkazuję zająć się wytwarzaniem narzędzi i naczyń z dostępnych surowców oraz broni. W sprawie broni będziecie się konsultować z tymi, którzy zostali wybrani do walki, a których teraz nazwę STRAŻĄ. Niech dziesięć i pięć osób pójdzie ścinać drzewa zaś dwa razy po dziesięciu ludzi i pięciu pójdzie w góry i zajmie się wydobywaniem kamieni. W ich pobliżu mają pracować dwie grupy każda po dziesięciu ludzi, zajmą się oni budowaniem trwałych schronień z dostępnych nam surowców. Wysyłam również dwa razy po dziesięciu ludzi, by szli znalezć nam pożywienie. Podczas polowania chcę byście, jeśli dacie radę, spróbowali przyprowadzić parę zwierząt żywych, tak abyśmy mogli je oswoić. Mają one zostać spętane, by nie zagroziły nikomu.
    Idzcie wykonać swą powinność - skończyłam. Postanowiłam, że pozostanę blisko ludzi, którzy mieli się uczyć świata i mych strażników, że oni zostaną mymi przybocznymi. Jedni będą mi służyć umysłami, drudzi mięśniami. Nieco zmęczona rozglądałam się wokół siebie za jakimiś pożytecznymi roślinami.

Stałam pośród mego ludu, mając wciąż w pamięciu tamte 3 wizje. Myślałam nad tym chwilę i zdecydowałam, że wolę aby lud mój uodpornił się na znajdujący się wszędzie wokół pył. Moglibyśmy się wtedy stać silni. Również sceptycznie podchodziłam do kwestii “magii”. Nie jest dobrze, gdy nagle tworzy się ogromna przepaść między ludzmi, wolę aby wszyscy razem wpółpracowali.
Rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu jakiegoś pagórka czy skały, na której mogłabym stanąć. Wypatrzywszy odpowiadajace mi miejsce stanęłam na nim górując nad moimi ludzmi. Wzięłam głęboki oddech

  • Ludzie mój! - krzyknęłam głośno, na chwilę umilkłam wpatrując się w nich i czekając aż wszyscy się zbiorą i skupią na mnie.

  • Znalezliśmy się tu nie bez powodu. Dzisiaj jest nas setka, jutro będą tysiące jeśli razem będziemy współpracować! Siłą naszą bowiem jest współpraca i jedność. Razem możemy więcej niż podzieleni. Jestem Rosary i poprowadzę was, zaopiekuję się wami. W zamian za to wy oddacie się mi i będziecie mi posłuszni.

  • Wspomnę jeszcze o paru sprawach nim wszyscy skupimy się na bardziej przyziemnych sprawach. Po pierwsze, wszyscy jesteście jednym ludem. Nie wolno wam zatem wyrządzać sobie nawzajem żadnych krzywd, a jeśli zaistnieje pomiędzy wami jakiś spór - ja go rozsądzę. Chcę również abyście zaczęli częściej się myć, w ten sposób zapobiegniecie wielu chorobom, a jeśli któryś z was się skaleczy, ma przemyć ranę wodą. Zmarłym będziecie odcinać włosy a ich ciała palić i prochów z nich używać przy budowie schronień, tak aby ich duchy po śmierci was broniły. Otoczycie ochroną ciężarne kobiety i małe dzieci. To dzieci są naszą przyszłością i naszą prawdziwą siłą, dlatego więc pary spodziewające się dzieci dostaną najlepsze kwatery, gdy wybudujemy już jakieś schronienia.

  • Teraz, wybierzcie spośród siebie 5 najmądrzejszych ludzi. Niech oni do mnie podejdą. - zaczekałam chwilę, aż moi ludzie zdecydowali, gdy podeszli do mnie wybrani przez nich, odezwałam się do nich

  • Waszym zadaniem od dzisiaj będzie uczenie się i obserwowanie. Obserwujcie zwierzęta, które przyniosą myśliwi, obserwujcie swój własny lud i naturę i myślcie, jak można wykorzystać dary od natury - następnie znów zwróciłam się do reszty mojego ludu

  • Teraz proszę, ażeby wystąpiła piątka najsilniejszych i najsprytniejszych w boju. Staną się oni mymi przybocznymi i razem ze mną wyruszą. Dobrze, teraz jakaś osoba, która potrafi gotować… - gdy podeszła do mnie powiedziałam do niej - Tak, ciebie wybieram do przyrządzania jedzenia, które przyniosą nam myśliwi. Mięso, którego będzie za dużo uwędzisz w dymie nad ogniem, wykopiesz dołek w ziemii i włożysz tam uwędzone mięso okryte liśćmi. Przykryjesz je kamieniami, by zwierzęta go nie zjadły.

  • Kolejna czwórka ludzi, którzy dobrze sobie radzą z obróbką rzeczy, użyje kamieni i innych dostępnych materiałów, by zbudować jakieś narzędzia. Piątka z was pójdzie zająć się wydobywaniem kamienia, włóżcie kawałki drewna między skały i nasączcie je wodą, wtedy napęcznieją i rozsadza skały. Reszta z was podzieli się na cztery grupy, jedna z nich zajmie się uprawą ziemii, reszta pójdzie na polowanie, by zapewnić nam mięso. Postarajcie się przyprowadzić kilka zwierząt żywych. Wtedy będziemy mogli je udomowić. - skończyłam mówić, czekając aż rozejdą się do wyznaczoych zadań. Podeszłam do swojej drużyny i kazałam im iść za mną. Skierowałam się ku południu razem z kamieniarzami, wypatrując dobrych miejsc do schronienia, może jakichś jaskiń.

Drużyna:
Markis o wzroście 178cm, szatynowych włosach(lokach do szyi), dość szczupły z troszkę wyrzeźbionym ciałem. Wydaje się najsprytniejszym z całej piątki.
Jaskier o wzroście 180cm, blond włosy(takie jak Thor z marvela XD), najchudszy z piątki i najwytrzymalszy. Wydaje się tym najszybszym i tym który najdłużej wytrzyma w biegu z całej piatki.
Rydwar najwyższy z całej twej grupy ludzi, 193cm, brązowe krótkie włosy, ciało niczym grecki heros, widać że to on jest tym najsilniejszym z całej grupy.
Nepher o wzroście 179 cm, czarne włosy proste włosy średniej długości, dość przeciętnej budowy. Wydaje być zbalansowany, nie jest za słaby ani zbyt głupi, nie wiesz co jest w nim takiego wyjątkowego, może chce tylko zwykły człowiek które chce służyć swej pani albo jeszcze nie zauważyłeś jego potencjału. Brat Nikari.
Nikari wzrost 172 cm, czarne długie włosy, szczupła i silna kobieta. Siostra Nephera, także nie wiesz jaki jest jej potencjał że dołączyła do twojej drużyny.

Udałaś się wraz ze swoją drużyną za kamieniarzami do podnóży gór, nie znalazłaś żadnych jaskiń, jednakże jeden z twych przybocznych, Markis zauważył pustą przestrzeń między górami, niewielką na 200 metrów wyglądało to jak mini dolina. Poinformował cię o tym gdyż uznał że to dobre miejsce na zbudowanie siedzib gdyż zwierzyna i inni ludzie by mogli się dostać do wioski tylko przez jedną stronę co zapewni większe bezpieczeństwo.

Poza tym twoje działania przyczyniły się do tego iż twoi ludzie zaczęli szanować zmarłych i czcić duchy przodków, umożliwia to powstanie religii w najbliższym czasie.

Podeszłam do doliny znajdującej się przede mną wraz z moją grupą. Chciałam ją dokładnie obejrzeć, zobaczyć co się w niej znajduje i czy rzeczywiście moglibyśmy tam założyć swoją wioskę. Kazałam moim ludziom szukać w pobliżu jakichś zródeł wody a kamieniarzom skłądować kamienie w niej. Rozglądałam się również za jakimiś roślinami, które mogłyby być przydatne.

Miejsce to wydawało się dość spokojne, nie było zamieszkane przez żadne zwierzęta, rosła tam jedynie trawa i sporadycznie jakieś krzewy, na końcu doliny z gór spływała woda do małej sadzawki, nikt z was nie sprawdził czy jest ona pina czy nie, ale górska woda chyba zawsze jest zdrowa. Miejsce wydaje się dobre na osadę.

Rosły tam różnorakie krzewy które miałaś zamiar sprawdzić, lecz twą uwage przyciągnęły kwiaty które wystały ze skał, nie przypominały ci one żadnych tych z poprzedniego świata.

  • Hmmm… Ciekawie wyglądają - mruknęłam pod nosem - Markis! - zawołałam jednego ze swych przybocznych - Sprawdz, czy te kwiaty - tu pokazałam mu roślinę, która mnie zaintrygowała - Są nadgryzione, czy widać, żeby jakieś zwierzęta je jadły. Może nam się do czegoś przydadzą…
  • Reszta z was ma sprawdzić, czy są jeszcze jakieś wejścia do tej doliny. Obejdzcie naokoło ją, wypatrujcie czegokolwiek, bo możliwe, że tu się właśnie osiedlimy - powiedziałam. Sama przypatrywałam się tatmtemu kwiatu, czekając czy jakis owad na nim nie usiądzie… Schyliłam się by go powąchać.

Niestety Markis nic nie mógł znalezc, żadnych nadgryzień. Kilkanaście metrów od ciebie sam badał te dziwne roślinki wyrastające ze skał.
Reszta twych przybocznych poszła obadać wszystkie krańce dolinie.

Przy kwiecie nie latały żadne owady, jego zapach był dość specyficzna…coś jak połączenie zapachu słodkich jagód i lilii.

Po chwili Markis podszedł do ciebie i powiedział byś zwróciła uwagę na wygląd kwiatu ‘i rośliny’.

Roślina ta wyglądałą rzeczywiście dziwnie. Jak pasożyt który podczepił się do innego organizmu. Ale nieważne. Zwołałam swoich przybocznych, Nepherowi i jego siostrze kazałam zerwać kilka tych roślin. Jaskierowi kazałam zawiadomić resztę moich ludzi, że przenosimy się do doliny. Rydwar i Markis miał iść ze mną w poszukiwaniu jakiejś mniejszej zwierzyny. Miałam zamiar po drodze sprawdzić, czy moim myśliwym udało się złapać jakieś żywe zwierzęta i wypytać mędrców, czy znalezli cos godnego uwagi. Miałam zamiar przejść sie między moimi ludzmi i zapytać, czego im brakuje, jakie mają spostrzeżenia i propozycje, jakie są ich problemy.

Nepher i jego siostra zamierzali się zabrać do zerwania tych roślin, lecz nie zrobili tego. Przyszli do ciebie mówiąc że gdy zbliżyli dłonie do roślin to te dziwne pasożytnicze kwiaty kierowały się w strone ich rąk, jakby to dziwnie nie brzmiało, nie potrafili ci tego wytłumaczyć w inny sposób.

Jaskier ruszył przekazać całemu ludowi twe wieści.

Nie wiedziałaś jeszcze gdzie są dokładnie twoi łowcy ponieważ nie wrócili jeszcze z polowań.

Mędrcy niczego nie odkryli ciekawego, ale gdy tylko usłyszeli o dziwnych roślinach od Markisa to od razu ruszyli je badać.

Twoi ludzie mogli narzekać na wiele rzeczy, od braku domostw i bezpieczeństwa do kompletnej nieznajomości terenów w okół i wyrwania ich z dotychczasowego świata…a tak poza tym to całkiem niezle, nie umieramy z głodu i jeszcze nic nie zaczęło na nas polować.

Kazałam Nepherowi i Nidari zebrać wszystkich ludzi w powstającej wiosce. Gdy już wszyscy przybyli odczekałam chwilkę i się odezwałam

  • Od kiedy się tu pojawiliśmy, poczyniliśmy ogromne postępy. Co prawda jak na razie wszystko idzie powoli, jednak nie martwcie się, z czasem nabierzemy rozpędu. Teraz musimy się skupić na przetrwaniu i na zbudowaniu naszego domu, bo ta dolina nim zostanie! Tu będzie nasza wioska! 7 z was zajmie się budową domów z drewna i kamienia, uczeni pomogą je wam rozplanować tak, aby były solidne. budujcie je na samych skrajach doliny, na skałach je wesprzyjcie. Z zewnątrz niech to wygląda jak długi budynek, w środku podzielicie go na pomieszczenia drewnianymi ścianami, z czasem umocnicie je kamieniem. 5 z was pójdzie wydobywać kamień a kolejna 5 skupi się na pozyskaniu drewna.
  • Kolejną ważną sprawą jest jedzenie, zatem oddelegowuję 2 dziesiątki i 6 ludzi do uprawy ziemi, którą jedna osoba będzie nawozić oraz 4 dziesiątki i 7 ludzi do polowania. Starajcie się złapać kilka zwierzątk żywcem, spętać je sznurami i przyprowadzić. 1 osoba będzie wędzić mięso i 1 osoba będzie oprawiać skóry i pozyskiwać inne pzydatne rzeczy z ciał upolowanych zwierząt.
  • 4 osoby niech tworzą broń i narzędzia, użyjcie naostrzonych twardych gałęzi i ostrzych kamieni do stworzenia dzid. Zróbcie narzędzia ułatwiające pozyskiwanie drewna i kamienia.
  • 5 z was niech wciąż uczy sie tego świata i stara się pomóc jak może. Jeśli ktoś będzie miał jakiś problem, niech przyjdzie z nim do mnie
  • To tyle na dziś. Odpocznijcie, ogrzejcie się i bawcie się, bo jutro czas pracować

Twoi ludzie dokładnie wysłuchali twej przemowy a następnie poszli odpoczywać i się bawić, może dla nich to był czas zabaw, lecz nie dla ciebie…Nepher i jego siostra przyszli do ciebie z ważną sprawą, gdy uczeni sprawdzali te ‘rośliny’ to kwiat wydał się wbić w jednego z uczonych mała igiełkę po czym zaskakująco szybko obumarł, ta dwójka zachęca cię do pójścia z nimi i sprawdzenia tej całej sytuacji byś ją sprawdziła.

Poszłam razem za nimi, zastanawiając się, co te kwiaty mogą robić… Nigdy czegoś takiego nie widziałam.

Doszłaś na miejsce zdarzenia, uczony mówi ze nic mu nie jest i tylko lekko boli go palec i tyle…niebieski kwiat wydał się już martwy. Jak na razie nie widzisz na uczonym żadnych skutków tego ‘użądlenia’. Może i nic się nie stanie, tylko ma to odstraszać zwierzynę, mimo wszystko dość dziwne jest takie zachowanie ‘rośliny’.

Kazałam obserwować użądlonego człowieka i poprosiłam Nidari, aby dotknęła kwiatu. Pozwoliłam jej zdecydować, czy zrobi to czy nie, nic na siłę gdy w grę może wchodzić zagrożenie ze strony chwasta.

Nidari, niestety po chwili odmówiła wykonania tego, obawiała się tego kwiatka, nie wiedziała co może się stać i nie chciała się tego przekonywać na własnej skórze. Aktualnie z uczonym nic się nie działo, ale Nepher zaproponował by obserwować go przez najbliższe dni, może po dłuższym upływie czasu coś się stanie.

Zaakceptowałam propozycję Nephera, chwilowo delegując go do tego zadania. Postanowiłam przejść się między moimi ludzmi i zapytać o ich problemy, potrzeby i nastroje. No i po prostu spędzić z nimi czas.

Przeszłaś się do swoich ludzi którzy odpoczywali i się bawili, ludzię nie myśleli teraz o swoich potrzebach a ich nastroje były dość wesołe bo cóż…mieli wolne, mogli sie bawić i odpoczywać, czego chcieć więcej? Ludzie się bawili, gadali przy ogniskach i omawiali plany budowy osady.

Następnego dnia zebrałam swoich przybocznych poza Nepherem i wybraliśmy się do lasu w poszukiwaniu zwierzyny. Kazałam moim ludziom zabrać ze sobą dzidy zrobione z drewna i kamienia.

Ruszyliście do lasu mieszanego który znajdował się niedaleko osady, był to piękny zielony i spokojny las. Niektórzy z twych towarzyszy wątpili że znajdą tu jakąś porządną zwierzynę, las był miejsce gdzie ukrywały się małe tchórzliwe stworzonka, a przynajmniej tak sądzili twoi ludzie.

Przez większość wyprawy słyszeliście śpiewy ptaków czy cykanie świerszczy, ale teraz…nagle wszystko umilkło, nic już nie śpiewało ani nie cykało, jedynie szum wiatru o liście. Twoi ludzie unieśli swe dzidy trzymając już je jakby coś miało zaatakować, ta cisza była zbyt niepokojąca.
-Czemu tu jest tak cicho? Czyżby przybył drapieżnik?-Markis
Markis trochę zaniepokojony całą sytuacją.
-Cokolwiek to jest, to mam nadzieje że pierwsze zaatakuję cię Rydwar, jesteś w końcu naszą wspaniałą górą mięcha!-Jaskier
Jaskier się śmiał i lekko szturchnął Rydwara.
-Zaraz to ja cię zaatakuje Jaskier i rzucę cię wróblom na pożarcie.- Rydwar
Nidari w ciszy stała i obserwowała, niezbyt się interesowała dziecinnym pobudkami facetów.