PBF "Infinity Ring" by PhariosShaphire

HISTORIA
Legenda głosi że gdzieś w wielkim świecie opanowanym przez korupcję i zło, został ukryty skarb. Różni władcy z różnych krain tego świata próbowali za wszelką cenę zdobyć ten skarb, zatrudniając najemników i innych poszukiwaczy przygód. Dotychczas znalezione poszlaki i ślady kierowały się do jednego miejsca. Legendarnego Krańca Świata, którego nikt jeszcze nie zbadał, ani nikt o nim nawet nie słyszał. Wielu śmiałków zdecydowało się na wyprawę do Krańca Świata. Plotki głosiły że śmiałkowie umierali zaraz po przybiciu do lądu, gdyż na Kraniec Świata można było dostać się tylko drogą morską. Teleportacja nie działała.

Jednakże jeden ze śmiałków powrócił. Z małą cząstką skarbu. Młody mężczyzna odnalazł w grocie na wyspie Krańca Świata osiem pierścieni, nie chciał ich sobie zachować. Władcy obiecali mu sowite wynagrodzenie za chociażby powrót. Chłopak przekazał władcom osiem pierścieni odmawiając sobie zabranie jednego z nich. Każdy władca miał jeden z pierścieni które, jak uważali może zapewnić im nieskończoną dobroć. Jednakże władcy nie wiedzieli jakie pierścienie do czego służą. Postanowili więc czekać na rozwój wydarzeń w ich królestwach. Jak się później okazało. Posiadanie pierścieni wydało się zgubne. Postanowili więc zapytać magów. Czy nie ma jakiegoś rozwiązania na ich problemy. Wszyscy magowie jednogłośnie powiedzieli że należy zwrócić pierścienie na wyspę. Jednakże władcy byli zauroczeni pięknem pierścieni i nie chcieli ich wyrzucać. Władcy postanowili tym razem spytać nekromantów o pomoc. Orzekli oni że jest jeszcze jeden pierścień o właściwościach które są odwrotne do tych które dostali Legendarny “Pierścień Nieskończoności”. Władcy wydali mnóstwo pieniędzy na ekspedycje na Kraniec Świata. Jednakże tym razem cud się nie zdarzył i nikt nie powrócił. Cała ekspedycja złożona z dziesięciu tysięcy ludzi przepadła. Ostatni raport który dotarł brzmiał następująco. “Pierścień Nieskończoności jest wściekły…” Magowie byli rozwścieczeni. Wydali ogłoszenie do ludzi przeciwnych władcom, za ich przewinienia i pisząc następująco
“Obywatele królestw rządzonych przez tyranów!
Zbierzcie się w wielkiej gildii magów umieszczonej w królestwie Gillhtern by zgładzić tyranów i zażegnać kataklizmy gnębiące nasz świat!”
Wkrótce po tym ogłoszeniu magowie bojąc się że władcy zażądają ich głów. Przekazali swoją wolę w księgach i zapiskach w ręce ich uczniów oraz polecili udać się niezwłocznie w umówione miejsce. Władcy rozpoczęli polowanie na magów. Żaden nie przeżył. Tylko uczniowie którzy uciekli z polecenia magów, przetrwali.

KRÓLESTWA
Królestwo Hornetig- Państwo opierające swój rozwój na handlu, zyskało dzięki mocy pierścienia ogromne kataklizmy. Deszcze meteorów, spadające gwiazdy. Itp. Na herbie króluje kolor pomarańczowy

Królestwo Kobertf- Państwo wojowników- otrzymało wysoką płodność dzięki pierścieniowi. Powodując znaczne przeludnienie, bezrobocie i publiczne morderstwa stały się chlebem powszednim.Herb maluje się w kolorach czerwonych

Królestwo Sharbin- Państwo Egzotyczne. Słynące ze swych niebezpiecznych i niezbadanych pustyń. Uzyskało nowe gatunki roślin i zwierząt. Drapieżnych roślin i zwierząt. Państwo żyje pod zielonymi barwami herbów

Królestwo Jinkeng- Państwo rzemieślników. Uzyskali liczne anomalie uniemożliwiające wycinkę lasów i wydobywanie surowców mineralnych. Na szatach władcy widnieje głównie kolor fioletowy

Królestwo Nifolv- Państwo łowców. Znani ze swego zamiłowania do polowań i licznej fauny zamieszkujące ich tereny. Pierścień spowodował liczne zarazy i śmierć zwierząt. Herb jest w kolorach niebieskich

Królestwo Gundhort- Bardzo biedne państwo. Po dziś dzień nie wiadomo jak przetrwało, oraz jaka była jego dawna chwała. Pierścień sprawił że ludzie zaczęli… Zmieniać się nie do poznania. Herb jest w kolorze szarości i jego odcieniach

Królestwo Mouhe- Państwo rolnicze. Słynące z uprawy roli na skalę światową. Pierścień sprawił że plony zaczęły obumierać. Barwy żółte wyróżniają państwo wśród innych

Królestwo Gillhtern- Państwo magów, czarodziei itp. Władca nie zakładał pierścienia na palec. Badano go i żądano zniszczenia pozostałych pierścieni. Dziś państwo jest opustoszałe. Lecz wciąż można znaleźć jeszcze jakichś magów, starających się odbudować niegdysiejszą potęgę, słabymi zaklęciami, a pierścień przekazany władcy jest obiektem sporu, gdyż inni władcy wierzą że ten pierścień odwróci zły urok ich własnych.

STRONNICTWA
Możecie w trakcie gry wstawić się za jedną z dwóch stron konfliktu wymienionych w historii.

Królowie- Stale poszukują władzy i skarbów. Żądają wyprawy na Kraniec Świata i znalezienia “Pierścienia Nieskończoności” który włada ogromną mocą, zdolną poprawić wszelkie złe skutki innych pierścieni i doprowadzić jedno z siedmiu królestw do dobrobytu. Ale czy to będzie takie łatwe gdy na drodze staną przedstawiciele innych królestw?

Magowie- Ostatnie ósme państwo które sprzeciwiło się woli reszty władców. Żądają oni zabicia Władców i odzyskania pierścieni by móc je zniszczyć lub zwrócić na Kraniec Świata. Badali sposoby na zniszczenie pierścienia. Może w ruinach laboratoriów są jakieś wskazówki?

ZASADY
To mój pierwszy PBF. Jeśli będą jakieś niedociągnięcia, błędy. Nie bójcie się o nich pisać. Wciąż się uczę.

  1. Piszemy w pierwszej osobie
  2. Staramy się rozpisywać swoje działania jak najdokładniej. Im bardziej szczegółowo tym większa szansa na sukces ;)
  3. Nie przewidujemy wydarzeń. Ja decyduję czy coś wam się uda, albo spartolicie na całej linii.
  4. W trakcie gry zasady będą aktualizowane i zmieniane. Radzę pilnować tego posta ;D Ewentualnie dopiszę to gdzieś
  5. Możecie mieć tyle postaci ile tylko chcecie. Jednakże jeśli wybierzecie podobnie jak ktoś inny lub wasza inna postać. Zostanie to wspomniane.
  6. Jedna postać naraz
  7. Cieszcie się grą jak najdłużej i życzcie mi powodzenia w prowadzeniu jej ;)

ZMIANY
1.Dodano system Karmy. Ma ona niewielkie znaczenie przez całą grę. Startujecie z zerową ilością karmy, zbieracie ją przez całą grę, pomaga wam ona w konwersacjach. Jeśli macie dodatnią karmę, dobrzy ludzie patrzą na was przychylniej, negatywna karma sprawia że źli ludzie patrzą na was przychylniej. Karma ułatwia konwersacje i niektóre czynności mają większe powodzenie. Nie musicie na siłę ładować karmy, możecie zupełnie ją olać.

“Rosha”
Obudziłeś się w lesie. Wokół Ciebie leży twoja drużyna złożona z 3 wilków. W stronę zachodnią w promieniu 2 kilometrów wyczułeś ludzi (Masz umiejętność). Twoje stado jeszcze śpi po całonocnej wędrówce na południe. Rozglądasz się wokół. Nie ma żadnego zagrożenia.

Ash.
Budzisz się w karczmie blisko granicy z królestwem Gillhtern. Rozgldąjąc się wokół widzisz drewniane ściany, twoją niezbyt wygodną pryczę, stolik i krzesełko. Na stoliku leży bochenek chleba i kufel piwa które zamówiłaś wczorajszej nocy, chcąc coś zjeść i na chwilę zapomnieć o traumie. Jednak byłaś tak zmęczona że poszłaś spać, więc piwo wywietrzało, a chleb sczerstwiał.

Ash:

Wypiłam szybko zwietrzałe piwo, bo byłam głodna i spragniona. Lepsze to niż nic, zawsze to trochę energii do działania. Łyknęłam jeszcze bimbru na rozgrzanie.
Rozejrzałam się dokładnie po pokoju, wczorajszej nocy byłam tak zmęczona, że nawet nie zdążyłam się przyjrzeć temu miejscu. Przydałoby się coś zamówić… Sprawdziłam kieszenie i sakiewkę w poszukiwaniu pieniędzy. Nie wiem czy mi jeszcze coś zostało… nie pamiętam nawet ile ze sobą wzięłam.

Ash
W kieszeniach znalazłaś kilka złotych monet. Całe 20 sztuk. Wystarczy na dwie lekkie kolacje w tym po jednym kuflu piwa Gillhtreskiego. W sakiewce znalazłaś jeszcze dodatkowe 100 sztuk.
Po dokładnych oględzinach pomieszczenia zauważyłaś że w pokoju znajduje się także obraz, doniczka z roślinką, komódka, na której znajdowało się lustro. Drzwi były wykonane z mocnych desek. Prawdopodobnie były wymieniane, gdyż wyglądały lepiej niż reszta pomieszczenia.

Ash:

Zajrzałam do komódki i sprawdziłam co jest w środku. Może znajdzie się tam coś co zostawił poprzedni podróżnik… Następnie wyszłam z pokoju do karczmy i poszłam zamówić coś do jedzenia, żeby wziąć ze sobą na podróż. Poprosiłam o chleb i jakieś mięsiwo, które dałoby się zabrać ze sobą. Piwo już sobie darowałam. Rozejrzałam się dokładnie dookoła po karczmie.

Ash.
W komódce znalazłaś kilka szmat i kartkę papieru z napisem “Czuję na sobie czyiś wzrok, uważaj następny podróżniku”. Zeszłaś schodami w dół. Na miałaś wokół siebie kolejną parę tym razem mniejszych schodków, na prawych schodkach zdarzyło ci się zobaczyć kilku śpiących mężczyzn. Od lewej strony właściciel lokalu podszedł do ciebie ze świeżym chlebem i średniej wielkości kawałem szynki. -To wszystko czy może czegoś jeszcze sobie pani życzy?- Zapytał głosem nieco zdartym od wczorajszych wrzasków na pijanych klientów.

Rosha

Obudziłem mojego przyjaciela i spojrzałem w stronę, z której wyczułem ludzi. Te nędzne szumowiny pewnie znów wybrały się na polowania. Musiałem sprawdzić czy stanowią dla nas zagrożenie. Wilk, którego obudziłem powinien zrozumieć moje intencje. Powierzałem mu już krótkotrwałe przywództwo nad stadem. Gdybym nie wrócił, zawsze wiedziałem, że zostawiam je w dobrych kłach.
Chrząknąłem i puściłem się biegiem przez las w kierunku obcych.

Ash

  • Niee, dziękuję. Bardzo dziękuję. Spakuję się tylko i będę ruszała dalej. Postaram się nie zostawić po sobie bałaganu, bo widzę, że ma pan wystarczająco dużo kłopotów z tymi tutaj - wskazałam ruchem głowy na śpiących mężczyzn na schodach.
    Po czym ruszyłam z powrotem do pokoju, żeby spakować swoje rzeczy i jedzenie.

Rosha.
Przebiegłeś Półtora kilometra odległości. Wyszedłeś na pustą łąkę. Żadnych drzew, krzaków, tylko wysoka trawa jeszcze jako tako cię chroniła. Ludzie o czymś rozmawiali. Ledwo słyszysz ich rozmowę.

Ash
Udając się do pokoju zauważyłaś że ktoś wypadł przez drzwi z pokoju obok twojego, leżąc na podłodze ,ten ktoś patrzył na ciebie przepraszającym wzrokiem. Po chwili odezwała się żeńskim głosem, mając zapłakane oczy -P-P-P-Przepraszam… Nie chciałam pani wystraszyć… Chciałam po cichu wyjść, ale drzwi się zacięły i próbowałam je delikatnie wyważyć… I poleciałam za nimi…-

Kompas
Siedziałeś na dość wygodnym fotelu w sali otoczonej flagami w kolorach i odcieniach szarości. Spoglądając przed siebie zauważyłeś dość sędziwego wieku człowieka, w tym samym doborze kolorów ubrań jak sala. Gdy przyjrzałeś mu się chwilę dłużej zaczął mówić:
Witaj Thomasie “Kompasie” Hunt. Miło mi cię wreszcie powitać w moim skromnym domu. Przyszedłeś tu w sprawie “Pierścienia Nieskończoności” czy mam rację? Chcesz poznać legendę o tym pierścieniu czy może już ją znasz?

Ash

Usłyszałam nagle głośny dźwięk i zobaczyłam jak ktoś wypada przez drzwi obok mojego pokoju. Szybko przy niej kucnęłam i nie zwracając uwagi na przeprosiny zaczęłam sprawdzać, czy nic sobie nie połamała. Nie raz i nie dwa widziałam już takie niewinne upadki, które kończyły się złamanymi kończynami i pobytem u matki, która nastawiała kości i używała ziół.

  • Nic ci nie jest? Nic cię nie boli? Jestem zielarką, więc jak coś to mów. - sprawdzałam każdą jej kość po kolei. Chyba jestem już przewrażliwiona, ale nie chcę widzieć więcej krzywd, a ta dziewczyna wydawała się miła.

Ash.
-Nie… Nic…- powiedziała zapłakana kobieta- Chociaż coś mnie boli w… AŁ!- wrzasnęła gdy ścisnęłaś jej przedramię-Właśnie tu…- dopowiedziała- Kość była złamana. Na szczęście złamanie nie było tak duże i można by było je szybko uleczyć. Trzeba tylko nastawić kość.

  • Zaraz temu zaradzimy, ale będzie bolało. Masz - włożyłam nieznajomej do ust kawałek szmatki z kieszeni - raz… dwa… trzy - szybkim ruchem nastawiłam kość. Wyciągnęłam jej z ust szmatkę.
  • No… teraz tylko opatrunek i gotowe. Poczekaj sekundkę, pójdę po zioła.
    Weszłam do pokoju, żeby wziąć zioła i w sumie też resztę swoich rzeczy, w końcu już stąd wyjeżdżam.

Ash.
Kobieta czekała tak jak jej kazałaś. Założyłaś jej opatrunek jak należy- Dz-Dziękuję…- powiedziała przestraszonym lekko głosem- Nie wiem jak ci dziękować…-

Ehh… urwał mi się film? Co się stało, do cholery? Czemu go nie kojarzę. Wygląda na kogoś wysoko postawionego, powinienem go znać. Czy to sala tronowa? - Próbowałem sobie przypomnieć ile się tylko dało, ale wiedziałem także, że nie przystoi zostawać zbyt długo bez odpowiedzi, zerwałem się - Zamieniam się w słuch.

Kompas
Widzę że zyskałeś chwilową amnezję. Leżałeś w swoim łóżku w karczmie zaraz po zgłoszeniu się do tego zadania. Postanowiłem cię tu… sprowadzić szybciej. Nie obawiaj się nic ci nie zrobiliśmy. Jestem królem tego królestwa. “Pierścień Nieskończoności”…- zamyślił się na chwilę władca- Czy wiesz że nasze królestwo zaatakował kataklizm? Nasi ludzie zaczęli przybierać różne kształty- Władca przybliżył do ciebie pierścień który miał na palcu- To “Pierścień Odkształcenia” Jeden ze złych pierścieni. Jednakże istnieje jeszcze jeden pierścień. Zapewnia on dobrobyt, cuda, powodzenie w rozwoju. To "Pierścień Nieskończoności"zapewnia takie efekty. I właśnie dlatego zgłosiłeś się do mnie. Liczę gorąco na twoją pomoc, ale muszę cię o to zapytać. Czy na pewno chcesz służyć naszemu królestwu i odszukać ten pierścień?

Oczywiście! - odpowiedział bez zawahania - Nie wiem czy jaśnie Panwie, co spotkało moją rodzinę. Nie chcę dopuścić, żeby w jakimś domu powtórzyła się taka historia. Zresztą… - zająknąłem się - Mam interes na Krańcu Świata. Poza tym, żaden kraj nie liczy się z nami. Traktują nas jak zwykłych biedaków. Tak nie powinno być, mamy własną autonomię i wszyscy powinni traktować nas poważnie!

Kompas
-Daj spokój Thomasie. Nie zależy mi na zdaniu innych władców. To co się stało… Cóż… Okoliczni bandyci zostali również odkształceni… Nauczyli się korzystać z tych odkształceń… I zabili twoją rodzinę… Tak przynajmniej wnioskują ludzie którzy badali tą sprawę… Prawdę znają tylko ci którzy dokonali czynu… Pomogę ci dostać się do Krańca Świata. Wszyscy władcy znajdują jednego śmiałka który wyruszy na tą wyprawę. Wasza siódemka wyruszy na poszukiwania. Straciliśmy już tysięcy naszych… Władcy mają przysłać mi gońca z wiadomością o gotowości. Skoro już zgodziłeś się. Wyślę swojego do pozostałych. Jesteś wolny chłopcze. Idź i przygotuj się. Jako zaliczkę dam ci 200 sztuk złota. Gdy wrócisz, obsypię cię złotem.- Władca skończył monolog, dając ci sakiewkę pełną monet. Ukłoniłeś się i wyszedłeś z sali.

Poszedłem do miasta, aby poszukać zbrojowni.

Rosha

To o czym mówili i tak nie miało dla mnie znaczenia. Nie rozumiałem ich mowy.
Starałem się ukryć i nie ruszać, tak, aby nie przyciągnąć do siebie ich uwagi. Wypatrywałem dokładnie, czy mają ze sobą broń. Wcześniej nie wyczułem żadnych wilczurów myśliwskich, więc nie obawiałem się ich.