PBF - "Sword of Kings"

Hellsion

  • Miecz - Królów - wiesz - gdzie - jest?
  • Val’e? Miecz Kroli ate góry w dolinie sate no yoshi. - Ryolianski kupiec prawdopodobnie starał się jak mógł, ale twoje umiejętności językowe pozwalały tylko na częściowe zrozumienie mowy. Wydawało się jednak, że zyskałeś najważniejszą informację. Dałeś staremu viperowi kilka monet i ruszyłeś przed siebie.

Co chciałbyś odwiedzić? Gdzie chciałbyś iść?

Miasto: Ryolian
Viper - Rasa jaszczuroludzi żyjąca głównie w miejscach położonych poniżej poziomu morza.

Ekwipunek - Lekka zbroja ze skór i metalu, nie utrudniająca wielce poruszania się ale dająca średnią obronę; Błyszczący miecz półtora-ręczny zdobiony zielonym kryształem w głowinie. 86 Akli.

Nadja

  • Szukajcie dalej! - krzyknęłaś do grupy szkieletów. Od godziny przeczesywałaś stare mauzoleum, nie mogąc nic znaleźć. Czyżby marny informator cię oszukał?
    Kręcąc głową dostrzegłaś zielony błysk. Podeszłaś do miejsca z którego się wydobywał. W ścianie znajdował się mały, oszlifowany kamień.
  • Ty! - wskazałaś jednego ze sług - Rozwal to.
    Nieumarły podszedł i kościaną łapą uderzył w kryształ. Zarówno kości jego ręki jak i kamień popękały.
    Wygrzebałaś resztki zielonego brylantu z dziury i wyciągnęłaś stary zwój. Wszytko zapisane było dziwnymi znakami, których nie potrafiłaś odczytać.

Miejsce: Obrzeża miasta Trekl

Ekwipunek:
Ubranie typu Lolita Fashion
120 Akli

Kirkland

Złapałeś czerwonego, opitego strażnika za kołnierz i podniosłeś na wysokość swojej twarzy.

  • Słuchaj karzełku, twoje problemy mnie gówno obchodzą. Albo się stąd usuniesz, ale ja cię stąd usunę. Co wybierasz? - przystawiłeś mu lufę do krtani. Mężczyzna nie mógł wydusić nawet słowa.
  • Więc? - Przycisnąłeś lufę mocniej, a ostrze uczepione spluwy zrobiło małe nacięcie na jego szyi.
  • W-wchodź… - Powiedział łzawiąc. Upuściłeś go, a ten upadł an tyłek, po czym ślamazarnie odpełz na bok. Przekroczyłeś bramę Ehill. Miasta znanego z najlepszych karcz jak i najlepszych najemników.

Gdzie chciałbyś pójść? Co chciałbyś zrobić?

Ekwipunek:
Ciężki pancerz zrobiony ze stali. wart jakieś 100 sztuk złota. Duży, dwuręczny miecz rodowy. 2 pistolety z zamontowanym ostrzem kupione w Hyuug. po 5 naboi 12 mm w każdym magazynku i 40 naboi przy sobie. 20 Akli.

100 Akli - 1 sztuka złota.

Resztę dorobie potem, muszę spadać do “pracy”.

Nadja

Awrr… ja już dam temu informatorowi, no nie mógł po ludzku powiedzieć co i jak!? No i co ja teraz mam… resztki zielonego głazu… stary zwój z jakimiś szlaczkami! Wrrrr!!!
Przeklinając w myślach i pod nosem badałam dokładnie zielone resztki… tego czegoś i znaczki na zwoju… nic nie przychodziło mi do głowy. Chyba trzeba sprawdzić wszystko jeszcze raz, a jak nic nie znajdę to iść do tego dziada i… no… wyperswadować to i owo. Rozwaliłam przy okazji kościotrupa czy dwa ze złości, a później je naprawiłam. W końcu są mi potrzebne! Otrzepałam sukienkę z kurzu i zabrałam się do roboty.

Rozejrzałam się dookoła. Wysłałam kościotrupy do ponownego sprawdzenia każdego zakamarka. Sprawdziłam miejsce, w którym poprzednio był kamień. Pomachałam zwojem nad kamieniem i kamieniem nad zwojem.

Stwierdziłam, że czas wybrać się do Trekl porozmawiać jeszcze raz z informatorem.

SaDiablo

Obudziłaś się i spojrzałaś w górę. Kilka kropel ciepłego wiosennego deszczu opadło na twoją twarz. Przeciągnęłaś się i wstałaś. Trzy dni temu dopłynęłaś na kolejną wysepkę w Archipelagu Spohii i zaczęłaś ją przeszukiwać. Za łoże służyła ci miękka ściółka w lasach. Gdy zapuszczałaś się w ciemniejsze i głębsze części wyspy często wspinałaś się na drzewa, aby nie mógł cię dostać jakiś zwierz.
Po kilku godzinach natknęłaś się na jaskinie. Na pierwsze wejrzenie zdawała się być tworem naturalnym, ale po bliższych oględzinach dało się zauważyć nienaturalne żłobienia.

Ekwipunek:
Zwiewna, niebiesko-biała sukienka, spinka upinająca część włosów w podwójny warkocz, łuk z drzewa Arkadii, dwa krótkie sztylety, kołczan z jedenastoma strzałami i 157 Akli.

Alexander

Opuściłeś Karczmę Pod Gadającym Dzikiem. Niestety żaden z informatorów nie miał nic sensownego do przekazania. Dowiedziałeś się jednak, że miasto jest aktualnie w kropce. Burmistrz zabronił jakiegokolwiek handlu z innymi miastami, przez co gospodarka upada od blisko miesiąca. Spojrzałeś na górujący wśród innych budynków ratusz. Westchnąłeś.

Gdzie chcesz iść? Co chciałbyś zrobić?

Ekwipunek: Zwyczajne ubranie, wzmocnione grubą skórą i obite na ramionach metalem. Jednoręczny, krótki miecz. Magiczny sztylet. Naszyjnik druidów.

Nadja

Opuściłaś Mauzolum i skierowałaś się do miasta. W międzyczasie odesłałaś szkielety, które rozsypały się na całym cmentarzu. Po kilku minutach w końcu znalazłaś się przed bramami Trekl. Informatora spotkałaś w Karczmie Złotego Klucza jakieś trzy godziny temu. Wątpliwe, żeby nadal tam był, ale zawsze istniała ku temu szansa. Spojrzałaś jeszcze raz na zwój. Szlaczki nadal w nic się ni układały.

Kirkland

http://www.animes.pl/watek-PBF-2-Dzieje-Alianthu-Cz-1-Sword-of-Kings-Beta - na samej górze są zasady. nie myślałem, że złamiesz je jako pierwszy :3
Sam się domyślisz co źle, czy wytykać? :d

Mężczyzna po wyjściu z karczmy spojrzał w niebo i westchnął z dezaprobatą, ponieważ niczego konkretnego się nie dowiedział. Nie tylko miasto było aktualnie w kropce. Białowłosy bowiem od jakiegoś czasu również stał w miejscu i nie mógł znaleźć niczego, co mogło mu pomóc. Po krótkim zastanowieniu ruszył spokojnie przed siebie. W czasie wędrówki nie śpieszył się, a jego oczy i uszy były szeroko otwarte. Może mu się poszczęści i trafi na coś interesującego lub osobę, która zleci mu jakieś zadanie za kilka Akli.

Postanowiłem przejść się trochę po mieście w poszukiwaniu pracy, potrzebowałem nieco pieniędzy.86 Akli to trochę za mało. Konserwacja mojego sprzętu niestety kosztowała, co prawda nie jest on w opłakanym stanie, ale mam w planie zakupić nową, nieco mocniejszą. Spodziewam się że moi rywale w poszukiwaniach miecza będą bardzo silni i wyszkoleni, zatem przydałby mi się także trening, ale las powinien mi dostarczyć odpowiednich materiałów.

Mój błąd, sorry. Ponawiam:

K.

Po tym jak zostałem wpuszczony do miasta postanowiłem zebrać informacje na temat jakiejś wpływowej osoby zainteresowanej poszukiwaniami. Nie mając orientacji w nowym mieście, a także pomysłu na poszukiwania powędrowałem po prostu do pobliskiej karczmy, aby dowiedzieć się co nieco o hierarchii życia w mieście, jej usytuowania, a także o “grubych rybach”. Powolnym krokiem wszedłem do środka.

Nadja

Schowałam bardzo dokładnie kawałki kryształu i zwój. Udałam się do karczmy jednocześnie rozglądając się po całym mieście. Po wejściu rozglądnęłam się po karczmie i usiadłam na wolnym miejscu przy barze.

  • Nie postawiłby ktoś jakiegoś dobrego napitku zagubionej dziewce w podróży? - zapytałam na głos, tak żeby każdy mnie usłyszał, licząc na darmowy trunek.
    Zagadałam z gospodarzem mając nadzieję na to, że wie coś o informatorze lub nawet o moim tajemniczym zwoju, oczywiście nie pokazując mu go.
  • Nie widziałeś przypadkiem tego mężczyzny, z którym rozmawiałam tutaj wcześniej?

Alexander

Obszedłeś ponad pół miasta, ale chyba można się było spodziewać, że nikt ot tak do ciebie nie zagada, nawet, jeśli twoja zbroja sugerowała, że nie jesteś zwykłym chłopem czy szlachcicem z przeciętnymi problemami.

Hellsion

Chodząc po mieście natknąłeś się na sklep płatnerski. Obejrzałeś niektóre zbroje. Najtańsza kosztowała 30 sztuk złota, a nie różniła się wiele od twojej. Możliwe, że próba zdobycia lepszego ekwipunku, nie powinna być w tej chwili priorytetem.

Kirkland

Gdy tylko wszedłeś do karczmy poczułeś zapach pieczonej szynki i świeżego piwa. Za ladą stał barman, natomiast przed nią siedział jakiś rudy krasnolud. W rogu kilku gości grało w kości, a przy reszcie stołów postacie wszelkich gatunków zajadały się wszelkimi dobrami.

Alexander obszedł dopiero połowę miasta, więc jeszcze drobny płomyk nadziei się w nim tlił. A należy przyznać, że mężczyzna należał do osób cierpliwych. Dlatego też dalej spacerował po mieście rozglądając się dokładnie. Białowłosy był tak zdesperowany, że szukał możliwości zarobku u kowali, medyków, rzemieślników, alchemików, a nawet w bibliotece, jeśli takowe miejsca się w tym mieście znajdowały. Zawsze można u boku innych poszerzyć swoje horyzonty. Dodatkowo starał się znaleźć odpowiedź na nurtujące go pytanie, a mianowicie dlaczego burmistrz zabronił handlować z innymi miastami.

Hellsion

Postanowiłem zapytać kowala czy może pozwolić mi u niego zapracować na tą zbroję.Dzięki temu mógłbym wzmocnić moją własną, tą zakupioną. Chciałem zarobić trochę więcej i nie wydawać tego co już mam.W czasach wojny kazano mi wielokrotnie naprawiać i polerować pancerze, więc moje umiejętności płatnerskie są na średnim poziomie. Zebrałem się na odwagę i zapytałem.
-Witam. Szukam pracy-

SaDiablo

Postanowiłam podejść do wejścia jaskini żeby przyjrzeć się bliżej żłobieniom. Zawsze fascynowały mnie takie rzeczy. Muszę jednak pamiętać o ostrożności. W takich miejscach zazwyczaj kryjął się dzikie zwierzęta. Wyjęłam sztylety, tak na wszelki wypadek, i zaczęłam podkradać się do wejścia.

Alexander

Po wejściu do biblioteki, nie zastałeś nikogo. Przez kilka chwil przeglądałeś okładki książek. Wielu tytułów nawet nie potrafiłeś przeczytać. Usłyszałeś za sobą jakiś gwizd. Gdy się odwróciłeś, zauważyłeś garbatego starca schodzącego po schodach. Ubrany był w jakieś szmaty, jego oczy były przymrużone, a twarz silnie pomarszczona.

  • Czego szukasz młodzieńcze? - miał niesamowicie ochrypiały głos.

Nadja

Barman spojrzał na ciebie. Potem jeszcze raz.

  • Piękna pani, proszę o wybaczenie, ale nie zwykł żem patrzeć na każdego klienta, który to odwiedza mą karczmę. Ale jeśliś łaska opisać tego co to go poszukujesz, może będę mógł pomóc. Ewentualnie któryś ziomek może mieć jakieś informacje - Ostatnie zdanie wypowiedział głośniej.
    Kilka osób zwróciło się w twoją stronę i najwyraźniej czekało na opis mężczyzny.

Hellsion

Płatnerz spojrzał na ciebie.

  • Pracy to tu nie znajdziesz. A na cóż ci ta praca? Pancerza masz, miecza masz i chcesz se robotą ręce trudzić taką? Lepiej idź się na najma zatrudnij, to ci się bardziej opłaci.

SaDiablo

Żłobienia wydawały się być jakimś rodzajem pisma. Przypominały nieco elficki alfabet, ale nie miały większego sensu. Układały się w następujące słowo:

MEWOŁS EIZDĘB OŁTAIWŚ HCEIN - JINDAPEZRP 'EIN ŚILŚEJ 'ŹDJEW YNDOG ŚILŚEJ

Z jaskini dochodziły ciepłe podmuchy, jakby letni wiatr.

Phoenix

Idąc lasem czułeś dziwny niepokój. Było zdecydowanie za cicho. Przystanąłeś i zacząłeś nasłuchiwać. W ostatniej chwili zrobiłeś unik przed wyłaniającym się z ziemi pnączem. W tym samym momencie drugie chwyciło cię za nogę i pociągnęło silnie, obalając cię na ziemię. Kątem oka zauważyłeś ogromne, pogięte drzew po twojej prawej. Jego gałęzie nienaturalnie się wyginały.

Założyłem kaptur i podszedłem do lady. Celowo usiadłem nieopodal krasnoluda, tak aby mógł usłyszeć moją rozmowę z barmanem. Stwierdziłem, że huk w sali nie pozwoli reszcie gości zorientować się w tym, co właśnie ma miejsce. Zwróciłem się do Barmana tak, aby krasnolud też był w stanie dosłyszeć mój głos. - [i]Pssst… Najbardziej wpływowa osoba tego miasta. Gang, mafia, rodzina królewska, ktokolwiek. Gdzie?" Wciąż udawałem, że nie widzę swojego sąsiada przy blacie lady.

Nadja

  • I tu mnie macie mości panowie bo i ja nie przyglądam się każdej osobie, z którą rozmawiam… - mówiąc to przyjrzałam się dokładnie każdemu mężczyźnie w karczmie - …a szkoda, bo chyba dużo tracę. Tyle tu widzę wspaniałych mężczyzn. Pamiętam tylko, że widziałam się z nim trochę ponad 3 godziny temu. Może przypomni mi się więcej jak przepłuczę gardło jakimś zacnym trunkiem. Czy żaden z was nie pomoże dziewce w potrzebie? No panowiee… A może wiedzą panowie coś o pobliskim mauzoleum?
    Mówiąc to wypięłam prężnie piersi. Podróżując po różnych karczmach naoglądałam się nie raz i nie dwa jak wyżebrać darmowe piwo, ale nie było to aż tak łatwe jakbym tego chciała. Nie wiem co oni widzą w tym co robię i nie wiem czemu tylko mężczyźni. Ludzie serio są dziwni. Najlepiej działały duże piersi i kuse sukienki. Ciekawe w jaki sposób radzą sobie mężczyźni? Czy oni także mają jakieś ukryte walory?

Alexander z zaciekawieniem obserwował wszystkie książki. Niby w młodości uczył się czytać i pisać, ale niestety języki obce były u niego na bardzo niskim poziomie, bowiem z odrobiną szczęścia umiał się dogadać. Dopiero po jakimś czasie jego uszy zarejestrowały pogwizdywanie. Białowłosy błyskawicznie się odwrócił, a jego wzrok napotkał na zgarbionego mężczyznę w podeszłym wieku.

  • Witam. Jak się domyślam, to Pan sprawuje pieczę nad tym obiektem. A ja szukam informacji i wiedzy. Ciągle staram się poszerzać swoje horyzonty. Szukam również pracy, by zarobić chociaż na chleb. Może przyda się pomoc w przenoszeniu ciężkich książek? Żadnej pracy się nie boję. Dodatkowo, czy ma Pan może tu jakieś książki o historii naszego państwa, biografię ostatniego króla lub coś związanego z magią? Zawsze ciekawiły mnie te tematy. - powiedział z delikatnym uśmiechem.

Kirkland

Barman nie odezwał się. A raczej kompletnie cię zignorował. Nie zwracając na ciebie uwagi odwrócił się i wycierał dalej kufle po piwie. Jak widać nie chciał mieszać się w żaden konflikt.
Poczułeś lekki chłód, a po chwili ktoś chwycił cię za ramię. Odwracając się zauważyłeś jedynie czarny płaszcz i kawałek twarzy.

  • Chodź - powiedział wyraźnie do ciebie, po czym odwrócił się i skierował ku schodom prowadzącym do pokoi.

Straciłem oddech upadając na plecy i mimowolnie z moich ust wydobył się cichy jęk. Szybko podniosłem się na nogi i położyłem dłoń na rękojeści sejmitara, lecz nie podejmowałem jakichkolwiek akcji i nie wykonując żadnych ruchów, wiedząc, że enty są wrażliwe na ruchliwość u swoich ofiar. No pięknie- pomyślałem. - Nie ma to jak wpieprzyć się na jakiegoś zfisiowanego enta, któremu zebrało się zabawy. Niestety ja nie mam czasu teraz na takie rozrywki. Pozostałem w bezruchu i pilnie rozglądałem się za jakimś sposobem ucieczki, cały czas trzymając niewyciągnięty miecz w pogotowiu, aby przeciąć w razie potrzeby zmierzające w jego stronę gałęzie.

Nadja

Wszyscy umilkli w momencie, w którym wspomniałaś o mauzoleum. Jeden z mężczyzn wyszedł - ciemny blondyn o dość fikuśnym ubraniu - prawdopodoibnie był to jakiś najnowszy krzyk mody, ale wydawało ci się, że pawie pióra wystające zza ramion wyglądały nieco komicznie.

  • Byłaśśś tam cssudzssso źźźziemko? - usłyszałaś jakiś głęboki głos, o dziwnym akcencie

Hellsion

-Skoro tak… Chciałbym kupić u pana zbroję- Wskazałem palcem wcześniej upatrzoną zbroję- 30 Akli prawda?- Zacząłem już sięgać po sakiewkę

Alexander

Starzec chwile stał nieruchomo, patrząc się w przestrzeń, gdy już miałeś się odezwać, ten odwrócił głowę w twoją stronę i zaczął podchodzić ku tobie.

  • Ach, młodzieńcze. - zachrypiał. - Możem stary, ale ta biblioteka jest moim domem, a co był by ze mnie za gospodarz, gdybym się nawet nim nie potrafił zająć? - zaśmiał się wesoło, po czym zakasłał. Przyłożył rękę do ust i znów znieruchomiał. - Ale! - krzyknął po chwili - Może byłoby coś, co mógłbyś dla mnie zrobić młodzieńcze. - Zatarł ręce. - Oczy me już nie te, a więc z czytaniem mi trudy przychodzą… Jeśliś łaska, młodzieńcze, staremu pomóc, to idźże ku górze - wskazał na schody - i jeszcze raz, aż na strych zajdziesz - znów zakasłał - Tam ciemno ino. Nawet w środek dnia ciemności jak w grobie! A wiem co mówię! - zaśmiał się lekko. - Gdzieś tam na strychu leżą stare księgi. Jeśliś łaska to czyś mógłbyś, młodzieńcze mi zebrać te, napisane przez Rudolffa Ackrella? Pisarz to zacny, a księgi jeno mądrość kryją. Jeśli pamięć moja jeszcze nie taka, to chyba pięcioksiąg cały się tam znajduje. - zakasłał i spojrzał na ciebei zacierając ręce.