Płonąca rzeka

Płonie rzeka w swoim źródle,
Płonie rzeka w całym biegu,
Płonie rzezbiąc swe koryto,
Płonie szybko, czasem skręca,
Płonie niczym ciepły lód.
To że płonie to jest cud.

Cud to żaden znowu cud.
Płonie wola, płonie rzeka.
Jedno słowo, jedna rzeka.
Choć do morza jest daleko.
Niczym do naszego celu.
Płonie dalej mimo suszy.
Naszej rzeki to nie ruszy.
Płonie nawet gdy nie płonie.
Płomień sam jest ponad płomień.
Płonie rzeka, będzie płonąć.
Płonie woda w rzecze, płonie.
Póki musi będzie płonąć.

Płomień wola, rzeka życie.
Taki morał tu widzicie.

Ojoj, podoba mi się, szczególnie przedostatnia linijka ^^ cóż więcej mogę dodać XD akurat na takich rzeczach to ja się za bardzo nie znam… Z poezji zagłębiałam się raczej w twórczość Białoszewskiego, bo mnie bawiła

Nie obchodzą mnie już puste rymowanki, to ma być jedno zdanie z którego można wyczytać ich więcej. Nie jest to to co chcę tworzyć, trzeba pójść na wyższy Level. Hahaha

Rozumiem :-D jednak nie mam siły na mocne teksty T^T życie jest wystarczające dla mnie ufff XD

I tyle z tej weny. Xd

Jak tooo? :C

Tak to, nie ma nic z pisania a siłę, gdy wena przychodzi, dzieło się tworzy.

No wieeem… Niby sama tak mam… Tylko ze moja wena ma chyba macierzyński bo od prawie roku jej brak

Peszek xd