Po śmierci której postaci z anime było wam najbardziej smutno?

Mi osobiście najsmutniej było gdy umarł Light Yagami…
Nie miał może najlepszych pogladów ale przywiązałem się do tej postaci i było mi naprawdę szkoda (Spoiler) że mu się nie udało :(

Spike z Cowboya Beebopa… tylko ta mi zapadła w pamięć reszta jakoś mniej mnie poruszyła

Lelouch z Code Geass i Yoite z Nabari no Ou.
W pierwszym przypadku najbardziej chodziło o okoliczności śmierci, w drugim jakoś tak przywiązałam się do tej postaci i było mi smutno, że jednak musi umrzeć.

Ale nie ma dowodów na to, że on zginął.

To chyba byli Jun z shinsekai yori i Makishima z Psycho-pass.

:’(

Ulquiorra (Bleach), Watari (Death Note), Szayelaporro Granz

Watari przeszkadzał :/

A mi było smutno XD

#cholerneznakimusząbyć

Zazwyczaj nie smuci mnie śmierć postaci z anime, ale jest ich jednak kilka. Są to:

Caesar Zeppeli i Will A. Zeppeli z anime JoJo no Kimyou na Bouken. Szkoda, że musieli umrzeć, by protag przetrwał.
Sakura Kyouko z Mahou Shoujo Madoka Magika. Gdyby nie Sayaka i jej głupie życzenie, nic by jej się nie stało.
Euphemia li Britannia z Code Geass. Czego by o niej nie powiedzieć, chciała dobrze. Dlatego jakoś tak posmutniałam jak umarła.

Grimmjow i Itachi ;v

Czemu nikt nie smuci się śmiercią Krilina w dbz xD?

Bo nikt go specjalnie nawet nie żałował, mnie cholernie irytował jak Orihime w Bleachu

Senna - z filmowej wersji Bleacha Memories Of Nobody (chociaż tak do końca nie wiadomo czy zginęła ) ;)
Irisviel Einzberg i Kiritsugu Emiya - z Serii Fate
Konno Yuuki - z SAO chociaż ta postać była “chwilę” to i tak chyba najbardziej mnie poruszyła Jej śmierć, może nie była szokująca ale jak dla Mnie strasznie smutna .

[ZAWIERA SPOJLERY O AKAME GA KILL]
Mi osobiście było przykro po śmierci kilku postaci z Akame ga kill. Kto oglądał, pewnie wie, że to anime (zwłaszcza w końcowych odcinkach) słynie z uśmiercenia wielu bohaterów. Było mi smutno, gdy zginął Lubbock, bo go polubiłam i czułam żal, że nie zdążył wyznać swojej miłości Najendzie. Za Mine początkowo nie przepadałam, ale później troszkę bardziej ją polubiłam, choć dalej nie zaliczała się do moich ulubionych postaci. Jednak scena, gdzie umierając wyznała Tatsumiemu miłość dość mocno mną zapadła mi w pamięć, tym samym mnie smucąc. Następnie musiałam się pogodzić ze śmiercią głównego bohatera- Tatsumiego. Do teraz nie wierzę, że to się stało. Mało by brakowało, a bym się popłakała. Po pierwsze go polubiłam, po drugie zginął ratując innych. No i nadszedł czas na postać, przy której śmierci niespodziewanie pociekły mi łzy. Lubiłam tą postać, bo była sympatyczna, ale nie należała do moich ulubionych, między innymi z tego względu, że należała do grupy, walczącej z głównymi bohaterami. Mowa tu o Bolsie. Dla mnie scena jego śmierci była rozegrana świetnie. Naprawdę byłam zrozpaczona. W końcu Bols miał żonę i córkę, do których chciał za wszelką cenę wrócić…

Moim ulubionym anime jest Bleach , a śmierć poszczególnych bohaterów z połączeniu z tą muzyką wywoływała u mnie smutek

To ja się pochwale tymi mniejszymi seriami :P
Śmierć Twelve i Nine’a z Zankyou no terror,
Śmierć ośmiornicy z Ansatsu Kyoushitsu,
A Chyba najbardziej na Mardock Scramble.
Ale przyznać się! Komu było szkoda Petry z SnK? :P

Moja empatia dla wszelakich postaci w SNK jest znikoma, brak ciekawych charakterów. Oglądałem w sumie dla akcji XD
Ja mówi klasyk z youtube “Niech ginie”

Może ktoś inny się zgłosi :_

SPOJLER SPOJLER SPOJLER
Oczywiście L. z DeathNote