Początek Rzeki Turan

Tu Rzeka Turan wypływa z ogromnej jaskini(Coś wejście ma z 11 metrów średnicy a wielkość już łatwo będzie wam sobie wyobrazić), chociaż…wydaje się bardziej to jak ogromna budowla wyryta w górze która została zniszczona, widać to po ścianach jaskini gdzie widać pewne resztki kolumn i rzeźbień, lecz im by trzeba było przyjrzeć się dokładniej, a głęjbiej kto wie…może są jakieś nienaruszone części tego co tu zostało zniszczone.

Rzeka wypływa przez środek jaskini, rzeka ma z 4 metry średnicy a na jej środku głębokość przekracza metr co łącząc z dosyć rwącym nurtem wejście do tej rzeki dla wielu byłoby próbą samobójczą gdyż rzeka bez problemu by porwała nie jedną istotę

Twiggy

Dotarłeś przed jakąś większą grotę, i rzekę która skutecznie blokowała twoją drogą, patrząc na chmury mogłeś ocenić iż zbliża się burza…plus ostrzeżenie od boga.

Nagle podmuch wiatru dość silny by popchnąć cię parę kroków do przodu prawie cię wepchnął do rzeki…może lepiej odpocząć w tej grocie?

Dotarłem do dziwnej groty, która wydaje się czymś w rodzaju starej budowli. Zaciekawiła mnie i w przerwie w mej podróży chciałem ją przebadać. Dodatkowo okazało mnie, że natrafiłem na burze i wyjątkowo złą pogodę. Cóż jestem kotołakiem więc to naturalne, że uciekam od wody z deszczu i złej pogody. Postanowiłem zatem wejść do wysokiej groty i przeczekać niepogodę. Na razie nie będę się za bardzo w tę grotę zagłębiał, potraktuję ja jako schronienie, ale być może pomyślę o dokładniejszej eksploracji tego miejsca…

Rosy

W jednej chwili na polowaniu w drugiej wchłonęła cię ciemność i znalazłaś się w tunelu wymiarowym w twojej głowie był głosy boga…

Nie miałaś wiele czasu by sie zastanowić co się dzieje czy to sen czy jawa.

Ciemna poświata pojawiła się przed Twiggim, ciekawy co to podszedł gdy nagle wystrzelił z niej inny kotołak!

Przed poświatą stał Twiggy inny kotołak ciekawy tego zjawiska, a ty nagle wystrzeliłaś z poświaty która potem od razu znikła. Wyleciałaś dość szybko waląc w biednego Twiggiego, z dwojga złego to go bardziej zabolało gdyż posłużył ci jako amortyzator, ten chwilkę nieprzytomny był a ty rozglądałaś się gdzie jesteś leżąc na nim nie rozumiejąc co się dzieje.

  • Oj, bardzo Cię przepraszam! Wszystko w porządku? - zawołałam pochodząc do Twiggiego i poszukując ewentualnych urazów. To miejsce wokół mnie było… Nooo… To nie był mój las…
  • To… to bardzo bardzo niedobrze - pomyślałam na skraju paniki

Wstałem, byłem kompletnie oszołomiony, bo wszystko mnie bolało po upadku, miałem nadzieję, że nic się nie stało. Jeszcze bardziej się zdziwiłem gdy otworzyłem oczy i ujrzałem innego kotołaka ! Jeszcze raz przewróciłem się na ziemię. Wstałem z pomocą tajemniczej dziewczyny, przyjrzałem się jej, ale nie była to moja przyjaciółka z dzieciństwa - Ami. Kiedy już wstałem kotołaczka zapytała czy wszystko w porządku. Mimo, że mnie wszystko cały czas bolało powiedziałem -Cześć, jasne, w porządku, absolutnie się nie martw- Byłem bardzo zadowolony, że kogoś spotkałem, lubiłem towarzystwo. Szeroko się uśmiechnąłem i zacząłem podskakiwać wokół dziewczyny i zagadałem. -Pewnie się przestraszyłaś przez to, że tu się pojawiłaś, ze mną było tak samo, ale powinno Ci się tu spodobać. Widzę, że też Jesteś kotołakiem. Myślałem, że nie ma nas więcej, że tylko ja i moja przyjaciółka jesteśmy kotołakami, ale jej już pewnie nie spotkam. Zrobiłem smutną minę, ale szybko ponownie się uśmiechnąłem. -Czy możesz powiedzieć jak masz na imię i powiedzieć coś o sobie, nie ukrywam, że cieszę się z tego, że Cię spotkałem, źle się tu samotnie czułem- Z zaciekawieniem i lekkim uśmiechem czekałem na odpowiedź napotkanej dziewczyny.

  • Etooo… Jestem Rosie… I… Gdzie ja jestem? A i coś o mnie… Etooo… Lubię mięsko… - powiedziałam dość zaskoczona takim przywitaniem. Zaczęłam też skakać zastanawiając się, czy to jakiś rodzaj powitania… Skakałam wokół nieznanego kotołaka troszkę sie zasapując…

Nagle z oddali przyszedł dźwięk potężnego grzmotu który zjeżył wasze włosy na waszych ogonach i głowie.

Zaproponowałem nowo poznanej kotołaczce ukrycie się w grocie. Wszak sam zostałem ostrzeżony przez Boga Nekronu… -Cześć Rosie- uśmiechnąłem się szeroko. Spodobało mi się, że też skakała wokół mnie, też ma pewnie wiele energii. -Jesteś w dziwnym świecie zwanym Nekronem, do którego zostaliśmy wciągnięci. Ja obudziłem się na plaży i doszedłem aż tutaj. Co do mięska na tę chwilę nie znalazłem go, też jest kotołakiem więc je lubię, ale za to nad morzem znalazłem kilka małż. Jesteś pierwszą osobą, którą tu spotkałem, a nigdy nie spotkałem z wyjątkiem mojej przyjaciółki żadnego innego kotołaka.- Cały czas się uśmiechałem serdecznie, bo widziałem, że Rosie jest trochę zaszokowana tym gdzie trafiła. -Wiem, że możesz trochę się bać tej sytuacji, nie zdarza się bowiem często w życiu, że ktoś Cię porywa do innego wymiaru. Co powiesz na to byśmy przeczekali w grocie tę niebezpieczną burze ?-

  • Grota… Tak grota to dobry pomysł. Ale potrzebujemy jedzonka, nie wiemy kiedy burza się skończy - powiedziałam zamyślona po czym weszłam do rzeczonej groty i zaczęłam szukać najwygodniejszego kawałka podłogi. Pałac to to nie był ale cóż… Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma

-Masz rację-, powiedziałem, -chodźmy zatem sprawdzić czy nieopodal groty znajdziemy coś co będzie dało się zjeść, niestety małże już zjadłem, gdybym wiedział, że przyjdziesz to wszystkich bym nie zjadł i bym się podzielił.

  • Etoo… wychodzenie podczas burzy to może nie być dobry pomysł… chodźmy na szybko coś znaleźć i wracamy - powiedziałam nieco zaniepokojona nadchodzącą burzą

(chciałem tylko powiedzieć, że do niedzieli nic nie napiszę, bo mnie nie będzie) :)

-Zgadzam się z Tobą w 100 %, wole być głodny niż wyjść na taką burze. Tak naprawdę nie wiemy czy burze w Nekronie nie są groźniejsze niż w miejscu, z którego pochodzimy. Tutaj w grocie mamy wodę, jakoś przeżyjemy.- Powiedziałem ziewając przeciągle.

(Okej was czas zatrzymam, jakoś fabularnie cos wymyśle i przeżyjecie swoją burze w niedziele.)

(wróciłem do domu, możesz kontynuować fabułę :) )

Na zewnątrz już rozszalała się porządna ulewa i pioruny uderzające w drzewa z lasu, nie było wesoło gdyż deszcz był bardzo mocny a rzeka u wyjściu z jaskini rosła u sił nurtu.

Postanowiliśmy czekać na zakończenie burzy przy wejściu do jaskini. Wejście do środka było bardzo niebezpieczne ze względu na wzbierającą rzekę. Stwierdziliśmy, że zaczekamy przy wejściu, da nam to możliwość ewentualnej ucieczki.

  • Lepiej zachowujmy się cicho… Jakoś tu strasznie się zrobiło - powiedziałam i zwinęłam się w kłębek by się nieco ogrzać i uchronić przez wodą.

Ja również się zwinąłem z obawy przed otrzymania dawki dużej ilości zimnej wody. -Nie pozostaje nam teraz po prostu czekać aż ta straszna nawałnica się po prostu skończy-

Ubożanka

W jednej chwili byłaś na corocznym obiadku w swoim domku a teraz w podróży wymiarowej słysząc głosy boga w głowie…cóż, koniec siedzenia cały rok w domciu.

Nie miałaś wiele czasu by coś zrobić gdyż…

…nad Twiggim pojawiła się ciemna poświata z której wyleciała Ubożanka!

Wyleciałaś nagle z ciemnej poświaty jakieś 2 metry nad śpiącym kotołakiem i lądując na nim. Biedny Twiggi już 2 raz ktoś na nim ląduje a tym razem jak śpi ktoś na nim wylądował przy okazji podczas lądowania nadepnęłaś na jego ogon co raczej dla niego nie było przyjemne. Leżałaś tak na nim z pół minuty w pół przytomna.