Podnóża Góry Soru

Góra Soru mniejsza może od góry Dralu lecz to właśnie z Soru wycieka najwięcej małych strumyków które otaczają Soru, także wiele niezbyt gęsto rozstawionych drzew rośnie wokół góry.

Mirelov

Wiele strumyków wodnych oświetlanych przez blask księżyców i gwiazd, gdy dotarłeś do stóp gór zorientowałeś się że w pewnej odległości za nią mieści się kolejna większa góra.

Spoglądam do góry. -Trzy księżyce, to na pewno nie jest moja planeta- To tej drodze i przygodzie z wirem i przeniesieniem do tego świata jestem już lekko zmęczony, chyba najlepiej będzie jeśli się tu prześpię. Podłoże nie wygląda na zbyt miękkie, ale nie mogę wybrzydzać. Podszedłem jeszcze do strumyka i wziąłem kilka łyków wody. Położyłem się spać na ziemi niedaleko od strumyka, nie jestem osobą która łatwo zasypia, umiem obudzić się na lekkie dotkniecie i na lekki dźwięk, ale jeśli już próbuje zasnąć to zajmuje mi to dość dużo czasu, chyba że jest totalna cisza. W razie niebezpieczeństwa system będzie czuwał nad najbliższą okolicą a Tera mnie w razie czego spróbuje mnie dobudzić.

[Jak wygląda zbocze góry?]

(jak na obrazku)

Położyłeś się u stóp gór licząc iż jest to bezpieczne miejsce.

Otworzyłem oczy. Leżałem na ziemi, przeniosłem się do pozycji siedzącej i spojrzałem dookoła. -Wiec jednak to nie sen- powiedziałem cichym głosem. Kliknąłem na FoMira. Pojawił się Tera. -Dzień dobry Tera, nic wokół mnie niezwykłego przez noc się nie wydarzyło- -Nic nie wykryłem-. Wstałem z ziemi, byłem spragniony więc wziąłem kilkanaście łyków wody z strumyka i zacząłem się rozglądać dookoła w poszukiwaniu jakiegoś jedzenia i drewna.

[Co widzę dookoła?]

Widziałeś w okół to co jak szedłeś spać…strumyczki wszędzie w okół góry i pojedyncze drzewa, krzewy i inne małe roślinki. Na jednym z drzew wydawało się że rosły jakieś dziwne owoce.

Podszedłem do jednego z drzew na którym było widać jakieś owoce. “Może będą jadalne?” pomyślałem.

Na drzewie zobaczyłeś jakieś dziwne owoce, nie widziałeś ich na swoim świecie, nie wiedziałeś czy był jadalne czy nie…chyba jedyna możliwość to przekonanie się sprawdzając czy od nich umrzesz czy nie.

Usłyszałeś jak coś zjadało owoc tuż na twoją głową, szybko spojrzałeś na to coś.

(Tu akurat działaj wyobraźnią nie znajdę ci obrazka ze smokiem małym z jedzącym owocem co dałem na obrazku T.T)

Spoglądam na nieznane mi zwierzę. - Łał, jakie to piękne. - Przyglądam się nieznanemu zwierzęciu spokojnie, aż nie skończył jeść. Wziąłem owoc wiszący dość nisko i delikatnie i spokojnie wysunąłem rękę w jego kierunku.

Mała istotka szybko złapała owoc i zaczęła żreć owoca.

-Smakuje ci co- powiedziałem nie licząc na odpowiedź do stworzenia który zajada się owocami i się szeroko uśmiechnąłem. ~Chyba jest łagodny~. Wziąłem rękę i podnosiłem ją w kierunku stworzenia próbując ją pogłaskać.

Stworek szybko zjadł owoc a potem patrzał na twoją zbliżającą się dłoń do niego, gdy zbliżyła się wystarczająco dziabnął cię w palec, nie odgryzł go ale trzymał nawet gdy zacząłeś machać ręką by go puścił.

-Ał puść to boli!!!- Maczałem ręką jak najszybciej by puściło. -Tera pomóż mi!!- Tera zaczął się głośno śmiać, pewnie wyglądałem komicznie z jego perspektywy. Złapałem go drugą ręką za tułowie. I ciągnionemu by puścił mój palec. Bestijka puściła go a ja oddaliłem rękę by mnie znowu nie dziabnęła, trzymając ją ciągłe za tułowie. - Nie ładnie jest gryźć!! - Tera się ciąglę śmiał, a bestyjka próbowała mnie ugryźć za palce trzymające jej tułów Wziąłem owoc niedaleko mnie i podałem ręką ostrożnie koło jego paszczy. -To jest smaczniejsze niż mój palec- powiedziałem już cichszym tonem. Przykucnąłem i położyłem bestyjkę na ziemi puszczając jej tułów, a potem wstałem i odsunąłem się parę kroków do tyłu. -Chyba mu smakuje- Popatrzyłem na zajadającą się bestyjkę -Chyba musimy poszukać innego drzewka z owocami, to chyba jest już zajęte – Uśmiechnąłem się szeroko ~Na to wygląda~ odpowiedział zadowolony chyba z całej sytuacji z ugryzieniem Tera. Zacząłem się rozglądać dookoła czy nie ma tu jakiegoś innego źródła pożywienia lub jakiegoś innego drzewka.

Po całym tym cyrku istotka zjadła owoc i szybko gdzieś odleciała na swoich skrzydłach, nie widziałeś nigdzie koło siebie kolejnego takiego drzewka.

-Chyba gdzieś odleciał- Rozglądałem się w poszukiwaniu że może gdzieś jest. ~Na to wygląda, nie wykrywam żadnego takiego stworzenia w okolicy~ -W takim razie mogę spróbować tego owocu- ~Myślisz tylko o jedzeniu~ -Nie jadłem nic od wczoraj!- Uśmiechnąłem się lekko i wyciągnąłem rękę w kierunku owocu którego nazwałem smoczym. Chwyciłem go w dłoń i pociągnąłem do ust. Lekko się w niego wgryzłem.

Owoc smakował jak mango, całkiem smaczne…i jeszcze nie umarłeś więc najwyraźniej jest jadalne. (mówi to ten który nigdy manga nie jadł XXXD)

Wgryzam się w dość twardy owoc. „Całkiem dobre” ~I jak smakuje?~ Zapytał Tera, chociaż ma wgrane podstawowe smaki w swój program to nie może niestety skosztować owocu. -Jak mój palec.- Powiedziałem lekko uśmiechając się. ~To dlatego gryzik tak cię ugryzł~ Odpowiedział Tera tak samo się uśmiechając. -Warto będzie pozbierać troszkę tych owoców- Zacząłem zbierać z drzewa owoce i pakować jej do kuli przedmiotów, jedząc przy okazji 2.

[Ile zebrałem owoców][Jaką mają wagę?]

Zacząłeś sobie zbierać owoce z drzewa, każdy z nich ważył coś 0,25kg, dosyć ciężkie ale cóż…małe nie są soczyste są i smaczne i jadalne…

(to jest drzewa, wiesz ile owoców rośnie na drzewach owocowych? T.T)

Zebrałem 20 wyglądających dość smacznie owoców. Kliknąłem na kule przedmiotów i wkładałem w nią owoce które się dematerializowały i znikały w kuli pojawiając się w menu wyświetlone obok. Zjadłem jeszcze z 3 owoce z drzewa i gdy uznałem że już dosyć podszedłem do strumyka i napiłem się kilkanaście łyków wody. Spoglądnąłem w górę „Wygląda że zbliża się środek dnia” -Tera to gdzie teraz idziemy- ~Proponował bym znaleźć jakiś las i cieplejsze miejsce na przenocowanie, chyba że nadal chcesz iść za smokiem~ -Smokiem?- Całkowicie zapomniałem o nim, mam dość krótkotrwałą pamięć w porównaniu do Tera który jako program nie traci pamięci. -A już pamiętam, w którą on stronę poleciał- ~Poszliśmy na wschód, on odleciał na zachód, jeśli byśmy postanowili iść w kierunku w którym odleciał musieliśmy się wrócić na pagórki~ -To chyba nie jest najlepszy pomysł, byśmy tylko stracili czas, zapomnijmy o tamtej bestii, z takim olbrzymem nie chciałbym się spotkać z bliska- ~No to może pójdźmy w kierunku tamtej góry~ Tera wskazał swoją maleńką rączką górę oddaloną kawałek za tą którą stoimy. -No to ruszajmy-, przymocowałem kule do spodni i ruszyłem w kierunku góry.

Ruszyłeś więc na wschód napity i najedzony, kto wie co tam znajdziecie.

Po jakiś 40 minutach znalazłeś się na południowych podnóżach góry u których rozpoczynał się las u stóp Soru.