Podnóża Zachodnich Pasm Górskich

Otóż są zachodnie granice Norumany, ciągną się po jego granicach kilometrami, góry te są także granicą Norumanu z Northerem.

Skaliste góry, w tym miejscu Norumanu można spotkać częściej śnieg niż w reszcie Norumanu, w końcu to granicą z Northerem.

Kto jednak wie co te góry skrywają czy jakie miejsca się tu znajdują…

Kotałaki

Dotarłyście do stóp pasma górskiego na zachodzie, nie było tu wcale cieplej a w zasięgu wzroku nic ciekawego nie widziałyście.

-Słońce zachodzi trzeba się spieszyć. Widzisz gdzieś jakieś schronienie?.Mówiąc to przyspieszyła kroku i nerwowo się rozglądała. “Robi się coraz zimniej , jesteśmy mokre , nie mamy schronienia , a tym bardziej żadnego ogniska przy którym mogłyśmy się ogrzać”
-Schronienie czy ognisko? Rzuciła beznamiętnie przez ramie do swojej towarzyszki.
-Gdyby tu był Twiegy ehh. Szepnęła cicho.
Luluś <3

-Gdybym widziała jakieś schronienie, to już dawno byśmy tam były-mruknęłam ze zrezygnowaniem.-Ognisko tak czy siak rozpalimy. Dlatego w pierwszej kolejności proponuję poszukać schronienia-podpowiedziałam czarnowłosej. “Co ona tam mruczy pod nosem…?” zastanawiała się.

(Ari! Ari! ^o^ <3)

Po godzinie poszukiwań udało wam się na szczęście znaleźć małe wejście do jakieś groty…cóż, w środku nie było światła i nie wiadomo było czy tam może już coś nie mieszka…

-Patrz grota , grota !!! Uradowana skoczyła na swoją towarzyszkę i krzyczała się pokazując na pobliską grotę. Następnie biegiem ruszyła w stronę jaskini.
-No chodź! Krzyknęła uradowana przez ramie.

-Udało się…-mimowolnie się uśmiechnęłam, wchodząc razem z czarnowłosą do środka. Grota była stosunkowo mała, ale udało nam się w niej zmieścić.-Mamy szczęście-dodałam po chwili.

(Ari! Ari! ^o^ <3)

Grota było stosunkowo ciasnym korytarzem ciągnącym się jakieś z 4 metry dalej, wasz koci wzrok i obmacywanie ścian w poszukiwaniu innego korytarzu wykrył kolejny korytarzyk, tym razem ciaśniejszy ciągnący się z chyba 2 metry, byście musiały oprzeć się o ścianę i powoli przeprawić się przez to, szczęście wasza kocia szczupła talia gdyż ktoś większych gabarytów by za nic się nie przecisnął.

Przeciska się przez wąski korytarz modląc się aby gdzieś nie utknąć. Czuje jak jaj skóra zostaje zadrapana w wielu miejscach.

“Cholera!” Zaklęła Rikka, wraz z kolejnym zadrapaniem.
-Ile jeszcze, tak mniej więcej…?-zapytałam mojej towarzyszki.
Przeciskanie się wgłąb groty nie było przyjemnym zajęciem, dlatego miałam nadzieję na to, że nie zostało nam dużo do przejścia…

(Teraz Ty! ^o^ <3)

-Już nie daleko. Powiedziała przeciskają się przez ostatnie centymetry wąskiego korytarza.

Dajesz Luśka :3

Wiele zadrapań od przeciskania chyba się opłaciło, Ami pierwsza wlazła do troszkę większej jaskini i jej uszy szybko wyłapały jak z jednej z ścian jaskini spadł jakiś mały kamyczek…sam spadł czy coś go osuneło?

-Słyszałaś to??!! Pyta przestraszona i zdezorientowana jednocześnie nerwowo się rozgląda.

Luluś ^o^ :3

-Aż za dobrze…-zaczęła wypatrywać czegoś, co mogło zrzucić kamyk.

(Ari! ^o^ <3)

Rozglądałyście się, jednak nic nie zauważyłyście, jaskinia miała chyba średnice jakiś 4 metrów i wysoka na 2,5 metra, oczywiście tak na oko, ale chociaż tu mogłyście spokojnie stać położyć się czy coś, a kamyka najwyraźniej wywalił podmuch powietrza po przepchaniu się do jaskini.
Całkiem dobre miejsce na mały obozik.

Uradowana , że nic nas nie zaatakowało wymyśliłam żeby rozpalić ognisko.
-Rikka… Czy ty … Umiesz rozpalać ogniska ? Zapytałam lekko speszona.

Luluś ^o^ :3

-Zawsze… musi być ten… pierwszy raz…-dukała rudowłosa, odwracając wzrok.

(Ari! ^o^ <3)

-Więc… Może… zechcesz spróbować? Powiedziała milusim głosem.

Luśka :D

-Chyba… najwyższy… czas-dukała dalej.-Masz może coś, co nadawałoby się na rozpałkę…?-zapytała.

(Ari-Chan! c: <3)

-Chodźmy coś poszukać. Rzekła zniechęcona i ruszyła w stronę wyjścia.