Północna Granica Lasu

Północna Granica Lasu Turandull pod samymi stopami pasma górskiego północy, za którymi jest Kraina Śmierci…gdyby nie te góry to by ten las dawno został całkowicie splugawiony śmiercią…
Pomiędzy górami a lasem, jest wiele pustej przestrzeni, mianowicie trawiastych łąk czy pomniejszych jeziorek, tak jest prawie wzdłuż całej granicy północnej.

Wirus…

Okej, jesteś naukowcem, na pewno jest jakieś racjonalne wyjaśnienie na to że właśnie jesteś w tunelu między wymiarowym i słyszysz głosy…albo po prostu wirus zjadł resztki twoje umysłu a to to jakiś wymysł wyobraźni no bo co to ma być!? I że niby bóg do mnie przemawia!?

Zanim zdążyłeś się dłużej nad ty zastanowić na początku lasu Turandull, gdzie mgła się zaczyna i kończy pojawiła się czarna poświata, która wystrzeliła Wirusa!

Nagle wyleciałeś z poświaty lecąc z jakieś 10 metrów dalej i poturlawszy się troszkę po trawiastej łące, może coś ci się stało…ale po chwili leżenia tak na trawie ciało zdążyło te wszelkie małe uszczerbki w zdrowiu zregenerować i wtedy postanowiłeś podnieść się chociaż na pozycje siedzącą i rozejrzeć gdzie jesteś…

Otóż…w jednej chwili byłeś w labolatorium a teraz? Siedzisz na małej trawiastej łące, u stóp gór, a przed sobą masz iglasty las spowiany mgłą, z twojej lewej małe jezioro a z prawej dalej ciągnie się trawiasta łąka z małymi ściółkami…więc…co zamierzasz zrobić?

Na początek i po chwilowej i niespodziewanej ciemności oraz słyszeniu głosu który mówił że jescze są tutaj inne rasy oprócz siebie, no szczerzej mówiąc po całym wypadku jeszcze przez chwilę siedział na łące zanim ta ponowna chęć poznania nowego świata pomimo żalu że nie załatwił jescze innych spraw gdyż planował zemstę na koledze który doprowadził do tego tragicznego wypadku który go zmienił, teraz znów jest ponownie sam bez nikogo kogo by rozpoznał, no nic został narazie sam z reprezentacji swojego świata Gai który był technicznie zaawansowanym ale tu teraz trzeba będzie zdać się na własny instynkt i wolę przetrwania

  • No nic czas na rozpoczęcię przygody, i odnalezienie innych choć wiem że są gdzieś indziej- Odrzekł sam do siebie na razie, po za tym nawet widząc w oddali nowe nieznane dla niego góry choć cały ten teren wydawał się całkowicie niespokojny jak dla niego, co jakiś czas wyczuwalna była mroczna aura. Sprawdził też to co miał ze sobą swój ekwipunek, oraz odebrany podczas desperackiej walki z jednym z ochroniarzy jeszcze pistolet oraz 2 dodatkowe magazynki które akurat obok niego leżały, by tylko schować broń do kieszeni swego zniszczonego białego płaszcza a magazynki do spodni i postanowił ruszyć się dalej by cokolwiek jeśli coś tu żyło nie spróbowało złapać go na obiad kiedy postanowił wybrać się w stronę lasu.

Także więc, po pozbieraniu myśli i zorientowaniu się iż tu musisz zdać się na instynkt przetrwania, a także znalezieniu reszty istot jakie wleciały do tego wymiaru, ruszyłeś w stronę lasu, wchodząc do lasu szybko ogarnęła cię mgłą z wszystkich stron, kierowałeś się ku głębi lasu i kto wie co tam spotkasz.

z.t

Kiedy wszedł do lasu, automatycznie zauważył zmianę pogody że od słonecznej polany na której obudził się teraz pojawiła się gęsta mgła, w momencie wejścia do nowego nieznanego lasu, ten teren znacznie różnił się od lasów Gai gdzie one istniały tylko jako chronione rezerwaty ze zwględu na ginące rośliny i zwierzęta, a tu było więcej nowych nieznanych drzew. Dodatkowo jeszcze od czasu przybycia do tego nowego nieznanego terenu, wciąż czuł się lekko osłabiony po wskrzeszeniu przez wirusa, więc z powodu zauważenia mgły teraz powolniejsza droga i większa czujność bardziej by się przydała ze zwględu że może być nowa nieznana fauna.

Twiggy

Ominąwszy miejsce gdzie początek miała rzeka dotarłeś do północnej granicy lasu, na małą łąkę między lasem a górami. Nastała już noc a światło księżyców nie było już takie same jak poprzednich nocy przez chmury.

Mając cały czas w głowie informację, którą otrzymałem od Boga tej krainy postanowiłem na razie się nie ruszać z miejsca do którego przybyłem. Wszak za górami jest dolina umarłych, która może się okazać skrajnie niebezpieczna. Postanowiłem tę noc spędzić nad rzeką. Do lasu nie chciałem wchodzić, również ze względu na sporą liczbę ostrzeżeń związanych z poruszaniem się po tym miejscu. Kiedy tylko nastanie nowy dzień będę mógł zadecydować o tym gdzie postawię swoje następne kroki. Dróg będzie kilka i zapewne każda na swój sposób niebezpieczna, ale no cóż. Mam pewien plan by odnaleźć moją przyjaciółkę Ami. Tak naprawdę miałem przeczucie, że ona również może być w Nekronie. Od tak bardzo dawno jej nie widziałem. Bardzo chciałbym z nią pobyć. Myśląc o tym rozbiłem w tym rejonie swój namiot i poszedłem oddać się w objęcia morfeusza myśląc o tym co przyniesie mi kolejny dzień w tym przedziwnym, fantastycznym świecie.

(sorki za namiot, pewnie miałem na myśli obóz xD z rzeką też się walnąłem)

Postanowiłem w końcu wstać. Pomyślałem, że skoro jestem kotołakiem, mam prawo pospać sobie trochę dłużej. Uśmiechnąłem się, a następnie przeciągnąłem. Zastanawiałem się co robić dalej. Oczywiście nie uśmiechało mi się odwiedzanie krainy umarłych, a nie chciałem iść na oślep. Postanowiłem sprawdzić czy moc mojego amuletu odnośnie osób zadziała. Otworzyłem amulet i zapragnąłem by wskazał mi miejsce pobytu Ami. Pomyślałem, a właściwie miałem nadzieję, że moja najlepsza przyjaciółka znajduje się właśnie w Nekronie. Mam nadzieję, że to co zrobiłem pomoże. Jeśli nie, będę musiał po prostu wybrać dalszą drogę i podążyć nią w nadziei na to, że nie spotka mnie nic złego ani bardzo dziwnego.

Niestety twój amulet pokazywał drogę do miejsca które wcześniej oznaczyłeś i tylko to.

Spróbowałem sprawdzić czy jest możliwość wykasowania oznaczenia z amuletu. Jeśli to się nie uda, będę szukał przyjaciółki polegając na intuicji.

Niestety jedyne co wskórałeś to to ze teraz zaznaczyłeś to miejsce na amulecie gdzie ma wskazywać…cóż niestety nie masz aktualnej instrukcji obsługi.

W takim razie postanowiłem udać się na wschód wzdłuż gór będących granicą północy lasu i krainy zmiarłych.

Udałeś się dalej na wschód wymijając jezioro. Trzymałeś się blisko gór by nie zgubić drogi.

z.t