Pracuję nad komiksem

Wrzuciłem to do literatury, bo uważam komiksy (w tym mangi) za formę literatury. Ogólnie mam problem fabularny, nie szukam rysownika, bo mam już :P
Więc… moim problemem są słabości głównych bohaterów. Nie szukam słabości typu “pali papierosy i stara się rzucić”, ale czegoś co może pojawić się w walce. Przykładowo Smoczy Zabójcy w FT mają chorobę lokomocyjną, a Władający Diabelskimi Owocami w OP nie potrafią pływać. Wymyśliłem co prawda pewne ograniczenia zdolności, ale moim zdaniem to trochę za mało.

Zdolności moich głównych bohaterów są następujące:

Jakub - moc panowania nad materią skalistą oraz specjalność w walce wręcz, najbardziej rozwiniętą ma wytrzymałość
Sebastian - moc panowania nad materią metalową oraz specjalność w walce bronią białą, najbardziej rozwinięty ma refleks
Adam - moc panowania nad płomieniami oraz specjalność w walce bronią palną, najbardziej rozwinięty jest w szybkości
Oriana - moc panowania nad wodą oraz specjalność w walce wręcz, najbardziej rozwiniętą ma siłę uderzenia
Ondrej - moc panowania nad wodą, najbardziej rozwinięty ma refleks. Jest najsilniejszy z grupy, ale rzadko bierze udział w walkach.

A jakaś próbka komiksu? Gatunki, podgatunki, rodzaj?
Naprawdę nazwałeś bohater Ondrej?
Charakteryzacja bohaterów?

Okay. Co do rysunków, to takowych obecnie nie posiadam. To taki sobie battle shounen o walce dobra ze złem lub dobra z dobrem. Interpretuj to jak chcesz.
Tak, nazwałem go Ondrej, bo jest z Czech i to taki memoriał dla pewnego Andrzeja.

Jakub “Baryka” - ma traumę przez ojca. Człowiek bardzo inteligentny, chodzi do technikum informatycznego, jest całkiem dobry w te klocki. Typowy kuc. Jest dość agresywny. Lubi muzykę, w wolnym czasie gra na gitarze. Kiedyś miał punkowy zespół. Unika bliskich relacji.
Sebastian “Kozak” - pewny siebie, lubi podrywać dziewczyny (bliżej mu do Loki’ego z FT niż do Sanji’ego z OP), elegant. Uważa się za niepokonanego.
Adam “Dyzma” - również pewny siebie, człowiek którego pełno wszędzie, typowy śmieszek. Typowy mangowy żarłok.
Oriana “Angel” - trauma przez utratę matki, oskarżając o to tych złych stara się ich pozbywać. Jest właściwie łowcą tych złych. Bardzo nie lubi Jakuba za pewne wydarzenia z pierwszych chapterów.
Ondrej - ojciec Oriany, koordynator tej drużyny. Również stara się złapać tych złych, ale skrywa swój ból i chęć zemsty.

Przy okazji fabuła ma miejsce w roku 2059 w alternatywnej rzeczywistości.

I od razu ławtiwj nad nimi myśleć.
Skończę rundkę w lola i wypiszę swoje przemyślenia :3

Jakub - fakt, że jest kucem jest wystarczającą wadą, nie musisz mu dawać więcej.
Sebastian - Niekontrolowane przypływy mdłości na widok krwi, wstydzi się tego.
Adam - Łatwo się rozprasza, trudno mu się skupić na jednym zadaniu. Jego umiejętności piromańskie wykraczają ponad normę, co jednak sprawia, że sam nie potrafi do końca kontrolować swych płomieni(chcę zobaczyć w komiksie jak się wścieka i rozwala wszystko wokół!)
Oriana - Niemałe trudności z zaufaniem - nawet do przyjaciół. Często działa na własną rękę. Jej moc wymaga ogromnego skupienia, więc gdy jest pod wpływem emocji, wpływa to na jej umiejętności, a nawet może zapobiec ich używaniu.
Ondrej - (Na początku przeczytałem “Ojciec Oralny” O.o) Jego córka to jego oczko w głowie - poświęci cały plan żeby w razie potrzeby ją uratować. Same plany także dostosowuje aby Orianie działa się najmniejsza krzywda, mimo, że stara się to wszystko ukryć. Narkolepsja.

Przy aktualnych danych, nie mogę wymyślić nic więcej.

Cóż… co do Jakuba, to nie wiem jak bycie kucem można wykorzystać przeciwko niemu w walce :D

Puścisz mu jakiś metal, a ten zacznie machać głową, zamiast walczyć.

Dobre :D
A coś innego niż puszczanie metalu?

Myślę, że do Jakuba mogłaby pasować klaustrofobia. I może się wściekać, jak ktoś dotyka jego komputera itp.

I przyznam, że to rozumiem jako dobrą radę z której z pewnością skorzystam. Zarówno z części o klaustrofobii, jak i tej o komputerze. Dziękuję, Lilka-senpai :D Nie ukrywam też, że Egil mi również bardzo pomógł. Myślę, że zebrałem już wystarczająco pomysłów, a z czasem może jakieś jeszcze nowe się pojawią :)

Dlaczego Ona jest -senpai, a ja nie dostałem żadnego sufiksu?

Cóż… bo jest kobietą i jestem dżentelmenem …

A może wykreuj Sebastiana na pewnego siebie dżentelmena, który nigdy nie uderzy kobiety. Coś takiego dałoby Ci pole do popisu w dalszym rozwijaniu tej postaci.

Wiesz, Kageno… byłaby to ostra zżyna z One Piece, bo taki jest Sanji. Ale może to być jednak koleś dla którego walka z kobietą jest czymś nie do końca na rękę.

Sorki nie oglądam One Piece, ale twoja wersja też jest dobra :D

Ciągle pracuję nad słabościami Sebastiana, ale sądzę, że jestem na dobrej drodze.