Przełęcz Northeru


Przełęcz Northeru

Przełęcz Northeru, to aktualnie jedyne wejście i wyjścia z Doliny, chociaż wyjściem już tylko dla nieżywych…

Miejsce to z północy i południa otoczone górami, są to bramy do krainy umarłych.

Śmiałkowie którzy chcą wkroczyć do Doliny najpierw muszą przeprawić się przez samą dość wąską przełęcz gdzie już nic ich nie dzieli od mroku tej krainy, no…prawie, jedynie w Rzece Drogi do Neru która płynie przez sam środek przełęczy, w której każdy nieżywy odczuje tylko pokutę.

Teorianin

Dragus biegł przez już śnieżne równiny, nie robił przerw. Dość silny wiatr wiał ci w oczy wraz z śniegiem na dodatek bieg pod wiatr Dragusa jeszcze bardziej ograniczał ci wzrok, lecz jej to najwyraźniej nie przeszkadzało. Coraz bliżej byliście Przełęczy Prowadzącej do Northeru, to to miejsce chcę ci pokazać.

Dotarliście do przełęczy, małe burze śnieżne przez które nie widziałeś co jest przed tobą, spojrzawszy na prawo widziałeś rzekę, to Droga do Neru która przepływa przez tą przełęcz do Norumanu a z niego dalej w świat.

Po chwili wyczułeś nagłą zmianę kierunku, Dragus zaczął biec na lewo na coraz bardziej stromym terenie już nie wzdłuż przełęczy tylko na jakąś górę bardziej.

-Jesteśmy już blisko…-

Przetarłem oczy.
-Skoro wyjście stąd jest tylko dla nieżywych zapowiada się ciekawie. Więc źródło mroku znajduję się niedaleko…-
Wytężałem wzrok i rozglądałem się w około ciekawy czy zobaczę tu jakieś inne istoty.

Przez jakiś czas Dragus się wręcz wspinał a nie biegł na górę, trzymałeś się mocno jej czyi obydwoma rękoma by nie spaść a w oczy wiał ci wiatr z śniegiem, prawie nic nie widziałeś, lecz Dragusowi chyba to nie przeszkadzało.

Po chwili wyszliście z burzy śnieżnej, Dragus wspiął się na półkę skalną jednej z mniejszych gór(patrz na obrazek) skąd było widać całą przełęcz w burzy śnieżnej i inne góry, będąc na półce twoja towarzyszka powoli kroczyła wzdłuż niej.


-Zaraz zobaczysz Norther…-

Cały czas siedziałem na dragusie czekając aż dojedzie do “źródła mroku”. Im bliżej byłem tym ciekawość była coraz większa.
-Nie mogę się już doczekać-

-Oto i Doliny Northeru…-

Dotarliście na koniec półki skalnej całej w śniegu. Stąd ujrzałeś majestatyczną krainę otoczoną górami z każdej strony, krainą która była cała lodowych przepaści, lodowych gór, lodowych kanionów, śniegu…a na jej środku, była ogromna i potężna góra której nie dorównywały żadne inne góry jakie widziałeś na własne oczy czy słyszałeś w legendach, a z szczytu góry(którego nie widziałeś gdyż sięgał poza zasięg twego wzroku) wydawało się jakby wypływała rzeka, Droga do Neru.

A za górą widziałeś mieniące się srebro…Srebrzyste Jezioro.

-Tamto jezioro, jest źródłem całego złą tego świata.-

-Co złego może być w jakimś tam jeziorze? Woda jest zatruta? Z resztą mniejsza z tym, chętnie przyjrzałbym mu się z bliska. Podwieziesz mnie dalej czy muszę iść sam?-
Czekam na decyzję dragusa.

-To nie jest woda, kto będzie miał kontakt z tym czymś…zmieni się w coś okropnego…-

Po twoich słowach a bliższym przyjrzeniu się Dragus spojrzał na ciebie z niezbyt przyjemnym wzrokiem.

-Tak ci śpieszno do śmierci?-

Stanąłem blisko krawędzi półki skalnej i wpatrywałem się w Srebrzyste Jezioro.
-Mówisz że jest to źródło mroku tego świata. Pewnie nie istnieje żaden sposób na pozbycie się go więc co możemy zrobić? Powinniśmy wrócić i czekać na równinach czy w laurowym raju aż wszystko samo się rozwiąże?-

-Na pewno samemu nic nie zdziałasz…to byłoby samobójstwo.-

Dragus znów spojrzał w oddalone Srebrzyste Jezioro…już miała dość tego miejsca, jest tu niebezpiecznie by pozostawać tu na długo…zbyt niebezpiecznie.

-Okej…wskakuj na mnie z powrotem, wracajmy do Norumanu.-

-Ehhh… Niech będzie-
Wsiadam na dragusa i trzymam się mocno jego szyi.

Gdy wchodziłeś na Dragusa zobaczyłeś że w śniegu coś zaczeło się ruszać a śnieg upadał…coś chyba z niego wychodziło.

Przestałem wchodzić na Dragusa i spojrzałem w miejsce w którym śnieg się ruszał.

-Co jest? Wsiadaj.-

Śnieg zaczyna zapadać się jakby w pęknięciach w lodzie, coś tam jest.

-Coś tu jest. O tam! W śniegu-

Przyglądam się i zachowuję czujność.

Idąc wzdłuż rzeki ujrzeliście dziwne zielone ruchome coś, wyglądało to jak ruchoma roślina, ale po zbliżeniu się do tego czegoś to to było jakieś zwierzę pijące wodę z rzeki…wyglądało dość łagodnie mimo 2 metrów wzrostu…może warto do niego podejść?


(Do tego kto chce opisać go w bestiariuszu same dojdźcie albo obie go opiszcie)

Dragus spojrzał w twoją stronę po czym otworzyła szeroko swe świecące oczy i ruszyła w twoją stronę szybko głową zahaczając o twoje krocze i podnosząc tak byś po jej szyi opadł na nią i złapał mocno jej szyi.

Próbując szybko zawrócić z powrotem lód pod stopami Dragusa zaczął się trząść i pękać przez co gadzina musiała skupić sie na utrzymaniu równowagi.

Chwyciłem się szyi dragusa aby nie spaść w dół.
-Co się stało?-

Ślizgając się na swoich pazurach próbowała ze skarpy wrócić na półkę skalną którą tu wbiegli.

-Musimy uciekać! To nie jest, ach! Aaaa!-

Nagle bryła lodu na której stał Dragus oderwała się do góry i spadła, a sam Dragus przednimi łapami za pomocą pazurów złapał się lodu co został na swym miejscu a tylnymi łapami próbowała się wdrapać na górę.

Ty wisząc na jej szyi spojrzałeś za siebie widząc źródło tego co się dzieje…

http://img08.deviantart.net/21c7/i/2015/036/4/4/ice_beast_by_qirai-d8grben.jpg

Szybko wspiąłem się na półkę skalną i zawołałem
-Pomogę Ci!-
Złapałem za łapy użyłem Terioa’s Heart. Po czym starałem się pomóc jej w wyjściu na półkę skalną.
-Dasz radę, wierzę w Ciebie!-