Quan Zhi Gao Shou


#1

“W grze Glory Ye Xiu jest znany jako ekspert tej gry i profesjonalnie gra w nią w zespole Excellent Era. Pod wpływem pewnych okoliczności zostaje wydalony z zespołu i opuszcza scenę e-sportową. Znajduje prace jako menadżer w kafejce internetowej. Po uruchomieniu nowego serwera postanawia wrócić do gry.”
info z Shindena

Nie, żebym była fanką tego typu anime, ale dałam szansę z jednego powodu - to chińskie anime (w sumie nie wiem, czy w Chinach używa się tego określenia, ale zakwalifikowano to jako anime ;p). Dziwnie oglądało się coś po chińsku, bo nie robię tego za często, nie przepadam nawet za filmami. Ale na swój sposób to było całkiem ciekawe :D
Po pierwsze - niesamowita kreska. Bardzo ładna, staranna, kolorowa. Nie odbiegała za bardzo od dobrych japońskich produkcji (a może była nawet i lepsza ;3).
Fabuła również mnie przyciągnęła, mimo że tematyką za bardzo nie pokrywa się z tym, co mnie interesuje. Nie jest to coś, co można przyrównać do SAO czy Overlorda. W tym przypadku, nikt nie zostaje zamknięty w świecie gry, a sam bohater zmaga się z pewnym problemem (co chyba można na pierwszy rzut oka przegapić).
Bardzo spodobały mi się też głosy bohaterów. Żadnych piszczących kawaii głosików, które wiercą dziurę w mózgu, chociaż bywały momenty, które o to zahaczały. Ale większość czasu dało się słyszeć spokojny głos Xiu Ye <3
Jak w każdym anime, są też minusy. Za mało odcinków :( Chociaż widać, że nie zamykali sobie bramki i chyba rzucą kolejną serię. Tylko nie wiem, czy dane mi będzie zobaczyć, bo coś czuję, że mogło być za mało popularne na tłumaczenie kolejnych części (chociaż tłumacz już w końcowych napisach zapowiedział, że zamierza też drugą serię robić).

Lol, dobra, i tak nikt tego pewnie nie czyta xD Więc moja ogólna ocena, za całokształt 8,5/10
I proszę wincyj!


#2

To fakt, nietypowa kreska i animacja, sam motyw też bardzo mi się podoba bo definitywnie mocno odchodzi od tego co się przyjęło w japonii, nie tyka stereotypów. Główny bohater to wreszcie prawdziwy główny bohater, oraz postać, które nie zaczyna wcale od bycia zerem, podoba mi się to. Sam chiński podkład zniosłem, choć bolał niemiłosiernie. Osobiście sądzę, że to jedna z lepszych serii ostatnich czasów, a przynajmniej w moim odczuciu naprawdę się wyróżnia i to w dodatku w bardzo pozytywny sposób.