Równiny

Ocean zielonej trawy niskiej i wysokiej zależnie od miejsca, a nocą widać pył unoszący się nad ziemią o wielu kolorach, pył będący lotną formą magii.

Kotołak

Z brzegu oceanu przeszedłeś na ocean trawy sięgający ci aktualnie do kostek, wszędzie pagórki i trawa tylko to widziałeś…nie licząc pyłu w powietrzu, wszędzie był różnokolorowy magiczny pył który święcił od blasku księżyca.

Postanowiłem bardzo szybko przebiec po trawie w nadziei odnalezienia czegokolwiek ciekawego. Zacząłem szybko skakać w trawie. udałem się na północ pomyślałem, że znajdę tam coś bardziej interesującego.

Mijały godziny i cały czas biegłeś przez równiny, nastał następny dzień, już nie było widać magii w powietrzu, ale w dzień i tak lepiej było widać wszystko.

Korzystając ze swojego dobrego wzroku, postanowiłem postać w ciszy i się rozejrzeć. Pomyślałem, że będę miał szansę na znalezienie czegoś interesującego. Czegoś co pozwoli dać mi zrozumienie dotyczące miejsca w którym się znajduje lub po prostu jedzenia.

Widziałeś jak coś znika za jednym z pagórków w oddali, coś tam było co się ruszało…może ktoś inny?

Dobra. - pomyślałam. - Jeśli ja tu trafiłam, to zapewne też będą tutaj inni. Tylko największy problem to znaleźć ich. Jednak zanim znajdowanie ludzi, wpierw trzeba zaopatrzyć się w wodę pitną i jakiś prowiant. - posranowiłam rozejrzeć się chwilkę, cdy nie znajdę owoców podobnych do tych, o jakich się uczyłam jeszcze w wiosce, oraz strumienia.

(Zignorować posta Mango, nie dostał fabuły i proszę usunąć tego posta.)

Postanowiłem podskoczyć wysoko by móc zauważyć co poruszyło się za pagórkiem. Nie chciałem tam podchodzić by nie okazało się, że spotka mnie coś naprawdę złego np w postaci śmierci z rąk nieznanego jeszcze stworzenia. Zrobiłem to o czym pomyślałem i podskoczyłem wysoko…

Niestety przez podskok zobaczyłeś tylko zarys stworzenia które tam było.

Zaciekawiony tym, że nie było przewidzeniem to, że coś zauważyłem, postanowiłem przyjrzeć się bliżej stworzeniu. Skradając się podszedłem do podnóży pagórka i podskoczyłem jeszcze raz by spojrzeć na stworzenie raz jeszcze i ocenić pobieżnie, w jaki sposób może ono zareagować na mój widok.

Podczas podskoku potknąłeś się o kamień i opadłeś na szczyt pagórka, a stamtąd zobaczyłeś to, jak łazi sobie jakieś 3 metry od ciebie i obwąchuje trawe.

Bardzo zaciekawiłem się widokiem niesamowicie interesującego stworzenia o zdaje się inteligentnych oczach. Pomyślałem, że stworzenie jest bardzo piękne. Spostrzegłem, że na jego grzbiecie znajduje się chyba dziecko stworzenia, które jest chronione przez jakąś dziwną ognistą aurę. Bardzo mnie to zaciekawiło. Postanowiłem nadać stworzeniu nazwę - ognionośca. Zdawałem sobie sprawę, że to coś mogło mnie z łatwością zabić. Nie wiedziałem jakie jest nastawienie Ognionoścy do mnie. Postanowiłem to w ostrożny sposób sprawdzić. Korzystając z tego, że Ognionośca był zajęty spożywaniem trawy, odskoczyłem na bezpieczną odległość i zawołałem krótko -HEJ-, byłem ciekawy do czego doprowadzi mnie ta czynność…

(Napisz w bestiariuszu o bestii gdy pierwsze spotkanie się skończy)

Ognionośca podniósł głowię i spojrzał na ciebie, masywne grube łapy, grube futro pod którym pewnie jest twarda gruba skóra a grzbiet żarzył się ogniem groźnym…i pewnie groźniejszym nawet od wielkich pazurów na łapach.

Bestia odwróciła się cały ciałem w twoją stronę i obserwowała cię.

(napiszę, chciałem poznać właściwości tego stworzenia, dowiedzieć się czy pierwsze jest agresywne, jakie ma właściwości itp.)

Obserwowałem fascynujące stworzenie z wielką ciekawością. Mimo, że na pewno jest ono bardzo groźne w przypadku konfrontacji, nie sprawiło wrażenia agresywnego. Może obserwuje mnie z takim samym zadziwieniem, z jakim ja obserwuje jego. Nie śmiałem jednak zbliżyć się do Ognionoścy. Nadal zbyt mało wiedziałem o stworzeniu. A nie chciałbym spłonąć albo zostać zmiażdżony przez którąś z jego gigantycznych łap.

Powoli odsunąłem się od nowo-poznanego stworzenia. Oddaliłem się na południe rozmyślając o tym jakie jeszcze fantastyczne stworzenia będzie mi dane poznać w tej dziwnej krainie.

Zostawiłeś bestie, ta zostawiła cię i zajęła się swoimi sprawami
Skierowałeś się z powrotem na południe, kto wie co spotkasz na południu? Gdy noc ponownie nastała widziałeś z oddali to stworzenie jak jego ogień z grzbietu oświetlał otoczenie i odgradzał od siebie widoczność tych wędrujących pyłów magicznych które był wszędzie jak ostatniej nocy.

Podziwiając ogień w ciemnościach, pomyślałem, że poszukam czegokolwiek przydatnego. Może mi się poszczęści i Bóg tej krainy pozwoli mi znaleźć coś co pomoże mi przetrwać, broń, jedzenie, ubrania. Cokolwiek.

Jak w ciemności i blasku księżyca magiczny pył się unosił widoczny tak w blasku ognia stawał się z powrotem niewidoczny jak w dzień.
Szedłeś tak dalej i dalej przez następną godzinę.

z.t

Twiggy

Na twe szczęście udało ci się dojść do równin bez żadnych przeszkód…

Ucieszyłem się, że dotarłem do równin znaną mi drogą i żadna z istot Nekronu nie przeszkodziła mi w drodze. Postanowiłem iść po udaniu się na równiny na północ.