Saga Icewind Dale

“Icewind Dale jest komputerową grą RPG osadzoną w świecie AD&D Forgotten Realms. Wykorzystuje ona engine „Infinity” z Bioware, taki sam jak w osławionej baldur’s gate starszego brata 1998r.
Wyruszamy w fascynującą podróż na północ, do Doliny Lodowego Wichru.Odwiedzamy ogromne miasta, świątynie, przerażające więzienia, prastare ruiny z mrocznymi locham. Za zadanie mamy stawić czoła hordom wrogów oraz ciemności, która powoli pochłania Zapomniane Krainy.”

Gra jak na 2000 rok produkcji jest niesamowita mimo tego, że graficznie z samego początku razi w oczy nadrabia znakomitą fabułą, której brak w większości nowszych produkcji.
Pierwsze co mnie wciągnęło to intro na poziomie majstersztyk, gdzie narratorem w polskim dubbingu jest Henryk Talar. :)

Tutaj intro mam nadzieje że gra was tak wciągnie jak mnie 2 części + dodatki robią dobrą robotę i człowieka w ciska w fotel na długie h :) Od przemyślenia strategii walki po rozwijanie postaci :)

Jedna z bardziej klimatycznych serii RPG w jakie grałem (a zaliczyłem mnóstwo tytułów w tej kategorii). Fabuła może na kolana nie rzucała w porównaniu do innych setingów w D&D (Baldur’s Gate, NWN, Planescape:Torment), ale klimat Lodowych Krain nadrabiał te braki w całości. Generalnie sam Icewind to taki trochę Hack and Slash umieszczony w realiach Dungeons and Dragons, akurat w kontekście samej przedstawionej historii to jest gro lepszych tytułów, ale, tak jak mówię, braki fabularne bynajmniej nie sprawiają, że ta gra jest jakaś słaba. W porównaniu do najnowszych RPG (pokroju Skyrima, którego trudno w ogóle nazwać RPG, bo odgrywanie ról w tej grze nie istnieje) to fabuła w ID i tak wymiata :D

Gra opatrzona numerem 2 jest moim skromnym zdaniem znacznie lepsza od jedynki, szczególnie pod względem fabularnym i muzycznym.

Soundtrack z Targos jest do dziś jednym z najpiękniejszych jakie przyszło mi słyszeć w grze komputerowej:

A tutaj najlepszy głos w grze:

nie wyobrażam sobie bez niego rozgrywki :D

Cała saga jest świetna choć narrator w pierwszej części bardziej mnie uwiódł :P Grę przeszedłem niedawno jakiś rok temu i tak w padłem w niesamowity świat starych gierek , Baldura próbowałem przejść ale gdzieś za czasem zaczęło mnie nudzić, teraz pogrywam w Neverwinter Nights 2 jedynki nigdzie znaleść nie mogłem :(. I powiem że robi robotę :P Ja jestem pewien że nie raz wrócę do tych starszych produkcji, bo co nowsze wychodzi naprawdę brakuje mi rozwinięcia w wielu aspektach gry :P Jakby nie patrzeć to kawał dobrej roboty zrobili z tą grą tym bardziej, że ponoć jest na podstawie jakiejś książki :)

Tylko pamiętaj, ze Baldurs Gate 2 jest lepszy niż 1 część. Jeśli chodzi o pierwszą część Neverwinter Nights - analogicznie, natomiast te stare erpegi były naprawdę świetne.

Co do samego Icevind Dale, którego tyczy się rozmowa, znam, ale jakoś tak wyszło, ze nie grałem nigdy, mimo że mam 2 część tej gry w domu. Do mieszkania jej nie zabierałem.

2 NWN ma ten problem, że jest strasznie pobugowana. Mechanika tej gry to, przynajmniej dla mnie, była straszna katorga. Strzelający przez ścianę przeciwnicy, poziom AI drużyny porównywalny do ogórków, pathfinding totalnie “z tyłka”, jednym słowem po prostu słabo.

Fabularnie jednak było bardzo dobrze, więc także przychylam się do opinii, że od jedynki mimo wszystko była lepsza.

Co do Baldur’s Gate - także się zgadzam, ale tutaj różnica jakości była głównie przez interakcję między bohaterami. Biorąc pod uwagę samą fabułę to jestem zdania, że jedynka była ciutkę lepsza, jednak całokształt przemawia na zdecydowanie na korzyść 2. Do dziś BG’s 2 jest chyba moja ulubioną grą fabularną, chociaż nie najlepszą, bo najlepszy na zawsze pozostanie Planescape:Torment <3

Może jak będę miał trochę czasu to rzucę wyzwanie “Serce Furii” w Icewindzie, bo w sumie nigdy nie próbowałem przejść na tym poziomie :D

Oczywiście, Planescape to klasyka i jedna z najbardziej inteligentnych gier. Myślę, że dzisiaj już by nie przeszła, ale nie wiem czy nawet taki Icewind Dale dla niektórych młodych graczy nie byłby za trudny :P.

Nie ma nic lepszego od gier fabularnych.

1 - 3 postaciami zagraj na łatwym i już możesz mieć problem w dalszym etapie gry :P Planescape nie grałem ale w grudniu na święta sobie odpalę ;p

Ja w Icewinda zazwyczaj gram drużyną 4 osobową. Optymalna drużyna to dla mnie: Mag, Kapłan, Wojownik i Wojownik albo Paladyn (Złodziej w Icewindzie jest zbędny). Generalnie w RPGach spod szyldu D&D niejednokrotnie jest tak, że solo łatwiej jest przejść grę niż biorąc do drużyny kompanów. Tak przynajmniej było MOIM ZDANIEM w Baldur’s Gate 2, gdzie Kensaiem Magiem albo Sorcererem (z naciskiem na tego pierwszego) solowało się grę jak marzenie. Icewinda 2 też miałem przyjemność przejść solo właśnie Sorcererem - nie było tak łatwo jak w Baldurze, ale wciąż - Serce Furii to jest o wiele większe wyzwanie :D

1 postacią ładnie WTF toż to nierealne ja jak 3 grałem to już było dosyć ciężko i grube h poświęcałem żeby strategicznie podejść do walki :P Co do wybrania klasy to każdą mi się dobrze grało ale głównie preferowałem walkę w zwarciu.:P Zazwyczaj w każdej drużynie miałem krasnoluda wojownika :P A pózniej dobierałem to co mi się podobało :P