Shinsekai Yori

Przenieśmy się około tysiąc lat w przyszłość – poziom cywilizacyjny na Ziemi cofnął się w rozwoju, ludzie zaś żyją rozproszeni po świecie w małych społecznościach. Mieszkańcy tej ery posiadają moce psychiczne zwane “Juryoku” (jap. magiczna siła), które pozwalają im zmaterializować co tylko sobie wyobrażą. Pod nieobecność zaawansowanych naukowo technologii, to właśnie na tej umiejętności polegają najbardziej.
Pewnego dnia dziewczyna o imieniu Saki, razem z przyjaciółmi znajduje poza miasteczkiem małego robota-archiwum, zawierającego zapiski dotyczące dawnej cywilizacji oraz historii ludzkości. Dzięki niemu nastolatki dowiadują się, że Juryoku została odkryta w 21 wieku, powodując wybuch wojny światowej pomiędzy osobami, które mogły z niej korzystać i tymi, którzy tej umiejętności nie posiadali. Użytkownicy mocy psychicznych zwyciężyli, co dało początek rządom pełnym uciśnień i terroru.
Kiedy jeden ze mnichów dowiaduję się, iż ich dzieci zdobyły tą zakazaną wiedzę, podejmuje decyzję o zapieczętowaniu ich Juryoku. W czasie eskorty dzieci do sanktuarium w lesie spotykają ogromną, chodzącą na dwóch nogach mysz znaną jako “Bakenezumi”. Tak zostają zamieszani w brutalną wojnę, w której biorą udział rezydujące tam stworzenia.

Na początku tytuł bardzo mnie wciągnął cały czas mnie zastanawiało to czy zniszczą aktualne społeczeństwo czy z niego uciekną np: za ocean. Ale decyzja głównych bohaterów nie tyle co mnie rozczarowała a dobiła. Ryzykując życie zdecydowali się zostać, całkowicie zdając się na łaskę władzy która najprawdopodobniej po prostu by się ich pozbyła,albo przynajmniej próbowała a tak (tu autor zawiódł) przeżyli we względnym spokoju dwa lata. Zakończenie… co tu pisać, powinno być inne.