Shuumatsu Nani Shitemasu ka? Isogashii desu ka? Sukutte Moratte Ii desu ka?

Shuumatsu Nani Shitemasu ka? Isogashii desu ka?
Sukutte Moratte Ii desu ka?
(WorldEnd: What do you do at the end of the world?
Are you busy? Will you save us?)

Pięćset lat temu na powierzchni pojawiły się tajemnicze bestie, które siały spustoszenie i zniszczyły ludzkość. Ludzie wyginęli, a pozostali przy życiu przedstawiciele innych ras uciekli na latające wyspy, znajdujące się poza zasięgiem większości potworów, starając się prowadzić tam jak najbardziej normalne i spokojne życie.

Okazuje się jednak, że zagładę ludzkości przeżył jeden człowiek - Willem Kmetsch. Przebudzony po ponad pięciuset latach z lodowego grobowca musi odnaleźć się w świecie, w którym każda osoba bez futra, kłów czy innych zwierzęcych przymiotów jest traktowana z nieufnością i dystansem.

Dzięki staremu przyjacielowi dostaje pracę w wojskowym magazynie broni na jednej z latających wysp. Po przybyciu spotyka go jednak zaskoczenie. Przybytek zamieszkuje bowiem duża liczba młodych dziewcząt - od tych kilkuletnich, po nastolatki.

Gdy okazuje się, że są one leprechaunami - jedynymi osobami mogącymi dzierżyć bronie skuteczne przeciwko bestiom, Willem będzie musiał zmierzyć się ze swoją przeszłością i zapewnić dziewczętom życie, na jakie zasługują. Pokazać, czym jest rodzina i sprawić, by zaczęły doceniać to, co mają. A sam pogodzić się ze stratą wszystkich bliskich i rodziny, jaka spotkała go kilka wieków temu.


Piękny, melancholijny utwór, jeden z moich ulubionych w tym anime.

To anime ma naprawdę długi tytuł, ale chyba już to zauważyliście. Nie sposób go zapamiętać od tak. W skrócie nazywane jest przez wszystkich SukaSuka, choć w języku polskim ta skrócona nazwa brzmi trochę zabawnie. No wiecie, suka, takie śmieszne. Opis stworzony przeze mnie miał być o wiele krótszy od tego znajdującego się na MAL, ale nie powiodło mi się. Wyszedł tak samo długi jak nazwa, ale cóż, ciężko nakreślić fabułę tego tytułu w kilku zdaniach. Choć i tak czuję, że nie ująłem tam wszystkiego, co powinienem zawrzeć.

Po zobaczeniu obrazka promującego, który zamieściłem powyżej, możemy bardzo pomylić się co do tego, o czym traktuje SukaSuka. Nie jest to lekka i zabawna historia, jak mógłby sugerować właśnie ten obrazek. Powiedziałbym, że wręcz odwrotnie. Jest to trudna opowieść o próbie pogodzenia się z przeszłością i rozpoczęcia nowego życia.


Niektóre sceny wyglądają naprawdę pięknie.

Oprawa graficzna prezentuje się naprawdę dobrze (poziom między przeciętnie, a świetnie). Projekty postaci bardzo przypadły mi do gustu, a sama kreska nie ma żadnych spadków jakości. Nie zauważyłem chyba żadnej sceny, w której byłoby widać jakieś uchybienia. Stały, dobry poziom. Z animacją już nie jest tak dobrze, szczególnie w scenach akcji. Na szczęście te stanowią bardzo małą część całego seansu, więc w ogólnym rozrachunku nie obniża to zbytnio oceny końcowej za oprawę graficzną. Spotkamy też sporadycznie CGI w postaci latających statków, lecz są one wykonane w taki sposób, że nie rażą zbyt mocno w oczy. Otrzymujemy też sporo przepięknych teł (sceneria miasta skąpana w zachodzie słońca w 1. odcinku) oraz scen, w których twórcy musieli popuścić wodze swojej wyobraźni, co wyszło im nadzwyczaj dobrze.


Dziewczęta we wszystkich (prawie) kolorach tęczy.

Muzyka to jest coś, co ciężko ocenić w SukaSuka. Kilka piosenek rzeczywiście zapada w pamięć i przewija się kilkukrotnie w trakcie trwania anime. Są to m.in. Scarborough Fair, Always in my heart czy Call you wykonywane przez Tamaru Yamadę. Użyte są w znakomitych miejscach i doskonale potęgują emocje. Reszta ścieżki dźwiękowej to w większości melancholijne, ale także czasami wesołe utwory, które dobrze odgrywają swoją rolę i tworzą spójną całość, zapewniając scenom idealny wydźwięk. Do tego bardzo przyjemny opening i ending. Ogólnie muzykę oceniam na plus, w szczególności za wyżej wymienione utwory, świetnie wkomponowane w całość przez twórców.


Kolejny bardzo ładnie wyglądający kadr.

Bohaterów zdecydowanie da się polubić. Zaczynając od Willema, który jest postacią emocjonalnie kompletną. Na pierwszy rzut oka wydaje się człowiekiem stonowanym i spokojnym, ale jego przeszłość wpływa na jego teraźniejsze zachowanie i trudno mu się od niej kompletnie odciąć. Do tego dodajmy Chtholly, główną bohaterkę, która uważa się za najbardziej dorosłą i odpowiedzialną z dziewcząt, pomimo że ma jedynie 15 lat. W jej przypadku można zaobserwować zdecydowaną zmianę i rozwój w trakcie trwania serii. Dwie pozostałe ze starszych dziewcząt także są bardzo charakterystyczne i posiadają specyficzne cechy. Może nie są one zbyt oryginalne, ale nie są też przy tym irytujące. W przypadku Ithei zostanie lekko napomknięta jej przeszłość, u Nephren niestety nie. Zachowanie Ren (jak nazywa ją Willem) zostało szerzej wyjaśnione w nowelce, niestety w anime nie zostało to w pełni ukazane. A szkoda, bo z tego co wyczytałem, jej sposób bycia został świetnie uzasadniony. Niestety w tej adaptacji pozostaje nam jedynie zwracanie uwagi na każdy szczegół w dialogach. Dzięki temu będziemy mogli domyśleć się, dlaczego zachowywała się tak, a nie inaczej. Młodsze dziewczęta dostają mniej czasu antenowego, może oprócz Tiat, której poświęcono praktycznie jeden cały odcinek. Jest to pewnie niejako uzasadnione tym, że jest ona protagonistką kontynuacji nowelki, dziejącej się kilka lat później.


Chyba nie trzeba tego komentować, każdy widzi.

Opinia na temat tego anime nie miała być wcale taka długa, ponieważ bardzo mi się podobało, więc teoretycznie trudniej powinno być mi je opisać. Ale też nie chcę zostać z poczuciem, że zapomniałem o czymś ważnym, co skłoniłoby Was do obejrzenia tego tytułu. Więc jeszcze troszeczkę czytania Was czeka.

Elementem, na który nie zwróciłem tak dużej uwagi podczas samego seansu był problem bohaterstwa. Dopiero przeczytanie recenzji innej osoby uświadomiło mi, że to bardzo ważny aspekt tejże serii. Większość tytułów traktuje bycie bohaterem jako coś przynoszącego zaszczyt i poklask wśród innych osób. Ale co jeśli dana osoba nie ma prawa wyboru? Jeśli urodziła się tylko po to, by dzierżyć broń, którą może władać tylko ona? Co, jeśli stara się ciężko, by uratować bliskich, ale nie daje rady? Co, jeżeli dotychczasowe przekonania okazują się fałszywe? Motyw bohaterstwa i bycia herosem został w tym tytule ukazany bardzo dojrzale. Nie ma miejsca na poklask i sławę. Bohaterowie walczą za innych, ryzykując swoje własne życie. Wyruszając na bitwę muszą oswoić się z myślą, że mogą z niej nigdy nie wrócić. Brak tutaj miejsca na dziecinne “ja chcę być bohaterem”. Jeśli oczekujecie czegoś takiego w tym anime, to zostaniecie brutalnie sprowadzeni na ziemię.


Wykreowany świat jest ciekawy, choć nie mamy szansy dogłębnie go poznać.

Oczywiście muszę zahaczyć jeszcze o romans, bo bez niego SukaSuka byłoby niekompletne. Widziałem przeróżne opinie na ten temat przemierzając internety. Jedni uważali, że był on strasznie naciągany i nierealistyczny, inni zaś, że rozwijał się w odpowiednim tempie i był na swoim miejscu. Ja należę do tej drugiej grupy. Choć na początku relacja ta naprawdę wydaje się troszeczkę dziecinna, w miarę rozwoju wszystko wygląda coraz lepiej. Więc w ogólnym rozrachunku romans oceniam zdecydowanie na plus.

Pozostały jeszcze dwie kwestie, które chciałbym omówić, bo wydają się dosyć ważne. Kilka (kilkanaście licząc dzieci) dziewczyn mieszkających z facetem pod jednym dachem. Może by zrobić z tego harem? Takiej okazji nie spotyka się przecież codziennie! Na szczęście ten tytuł świetnie omija taką tematykę. Jest tutaj miejsce tylko na jedną romantyczną relację. Nie ciężko zgadnąć, że jej głównymi bohaterami są Willem i Chtholly.

No ale co z fanserwisem? Tyle dziewcząt? Muszą być jakieś rozbierane kobitki, bo bez tego nic się nie uda! Znowu się zawiedziecie (albo i nie). Skłamię mówiąc, że fanserwisu w ogóle nie ma. Lecz w trakcie trwania tych 12 odcinków jest tak mało takich scen, że można policzyć je na palcach jednej ręki. Do tego nie są ukazane w nachalny sposób i łatwo się bronią. Pomyślicie, jak to się bronią? Bronią się w taki sposób, że nie są naciągane, przychodzą naturalnie i mają swoje uzasadnienie. Nie spotkamy więc tutaj idiotycznego wchodzenia do pomieszczenia, gdzie akurat jakieś dziewczę się przebiera. To nie tutaj, panowie!


Chyba najlepsza dla mnie postać serii.

Musiałem o czymś zapomnieć, wiedziałem! Anime ekranizuje trzy z pięciu tomów nowelki. Jeśli się postaracie, znajdziecie ten tytuł po angielsku w internetach. Nie sprawdzałem, czy istnieje polskie tłumaczenie. Sam jeszcze nie czytałem, choć mam w planach. Wiem, że kilka scen zostało zmienionych, trochę rzeczy także pominiętych. Czy to była dobra adaptacja nowelki? Z opinii czytelników ciężko coś wywnioskować. Jedni ocenią ją nieźle, inni uważają, że mogło być o wiele lepiej. Bez przeczytania trudno jest to stwierdzić, ale jeśli nowelka jest jeszcze lepsza od anime to nic, tylko brać się za czytanie.

Istnieje także side-story, opowiadające o trzech postaciach - Lillii, Chtholly i Lakhesh. Łączy ich jedno, dzierżenie tego samego miecza. Dodatkowo kontynuacja Shuumatsu Nani Shitemasu ka? Mou Ichido dake, Aemasu ka?, której głównymi bohaterkami są cztery tęczowe dziewczyny z obrazka wyżej (tego poniżej też, lubię obrazki). Z tego co wiem, tutaj nie znajdziecie na ten moment tłumaczenia na język angielski.


Tęczowa czwórka to odpowiednia nazwa, prawda?

Czy polecam tę serię?

Oczywiście, że tak! Możecie się ze mną nie zgadzać, ale to było w mojej opinii najlepsze anime z zeszłego sezonu. Biorąc pod uwagę jedynie te, które oglądałem. Jeśli oczekujecie poważnej serii, sprawnie łączącej dramat z romansem, powinniście obejrzeć ten tytuł jak najszybciej. Trzymającej w napięciu, nie pozwalającej na chwilę odpoczynku. Zmuszającej do zżycia się z bohaterami, przeżywania razem z nimi trudnych chwil, bolączek, kłopotów, ale także chwil tych przyjemniejszych. Ciężko mi napisać coś konkretnego w tym podsumowaniu, ponieważ większość opisałem już wyżej. Porządna kreska i genialne insert songi. Nie raz możemy się wzruszyć. Odradzam jedynie wtedy, kiedy oczekujecie dużej ilości akcji albo lekkiej, przyjemnej serii. Tego tutaj nie znajdziecie. Tak gwoli formalności, dałem ocenę 8/10.

Tl;dr

Mam nadzieję, że czytacie jednak całą opinię, a nie tylko to drobne podsumowanie dla analfabetów. Ale jednak jeśli się mylę, to spróbuję ująć to w kilku zdaniach. Jeśli oczekujecie dużej ilości akcji albo lekkiej, przyjemnej serii na słoneczne popołudnia to odradzam Wam ten tytuł. Jeśli jednak szukacie serii poważnej, w której ukazane jest zmaganie się bohaterów z problemami; radzenie sobie z przeszłością i rolą, która została nam narzucona z góry; szukanie szczęścia i powodu do życia, to trafiliście świetnie. Duża dawka dramatu z domieszką płynnie rozwijającego się romansu w ciekawie ukazanym świecie fantasy, w który jednak do końca się nie zagłębiliśmy. Porządna kreska z dodatkiem świetnie umiejscowionych i dobrze wykonanych insert songów. Wiele scen, przy których możemy się wzruszyć i cierpieć razem z bohaterami.

Jeśli jesteście zainteresowani przeczytaniem nowelki, to zapraszam tutaj: Tłumaczenie novelki SukaSuka, a tam znajdziecie link do tłumaczenia, które razem z Lukim zaczęliśmy publikować. Polecam serdecznie, ponieważ w porównaniu do tego co pisałem w recenzji, nowelkę przeczytałem już rok temu po angielsku. No i była świetna, co tu dużo mówić. A Wy będziecie mogli przeczytać po polsku, mamy już prawie 1. tom przetłumaczony i będziemy stopniowo wrzucać. :)