Święta Rzeka

Pomiędzy Lasem Trandulis a łąką płynie Święta Rzeka.

Numem

Po długiej wędrówce przez las dotarłeś do brzegu jakiejś rzeki.

Ogniołak i Wirus

Szliście wzdłuż koryta rzeki po stronie lasu, jakieś krzewy z porzeczkami rosły i rzeka ciągnęła się aż do gór.

Nazbieraliśmy duuuzio porzeczek do mojej torby i poszliśmy dalej rozglądając się wokoło. Ja wypatrywałam czegoś co mogłoby mi służyć za broń. DŁugiego płaskiego kamienia i jakiejś solidnej gałęzi najlepiej.

Z powodu że akurat posiadał własną broń, bardziej w tym nowym terenie szukał czegoś co mógłby zjeść znowu, ale i także obserwował czy jakieś nowe stworzenia się nie pojawiły.

  • Pójdziemy dalej wzdłuż rzeki? - zapytałam. Idąc jak na razie w tamtym kierunku podgryzałam sobie porzeczki.

-Eh, skoro nic się nie dzieje czemu nie, widocznie w tej krainie akurat na razie nie ma żadnych stworków no cóż można iść brzegiem rzeki.-odrzekłem przy okazji też coś podjadając.

Idąc wzdłuż rzeki ujrzeliście dziwne zielone ruchome coś, wyglądało to jak ruchoma roślina, ale po zbliżeniu się do tego czegoś to to było jakieś zwierzę pijące wodę z rzeki…wyglądało dość łagodnie mimo 2 metrów wzrostu…może warto do niego podejść?


(Do tego kto chce opisać go w bestiariuszu same dojdźcie albo obie go opiszcie)

Podeszłam ostrożnie do zwierzęcia, zastanawiając się czy mogę je… pogłaskać. Wyglądał tak milusiooo… Podchodząc bliżej starałam się zauważyć jak najwięcej szczegółów dotyczących tego stworzenia.

Na początku był ostrożny przy tym nowym spotkaniu, ale widocznie na razie istota nie wyrażała żadnych agresywnych zachowań więc czemu na razie nie zbliżyć się ale nadal zachowując lekką ostrożność, z resztą napewno nie wszystkie tutaj istoty muszą być od razu niebezpieczne.

Rinoplanta dał się dotykać (mrrr B) ), głaskać czy klepać. Był dość łagodny i po prostu chłeptał wodę, nad przednimi łapami miał dziwny jakby pień z którego coś się ulatywało…jakieś błękitne coś…

Spróbowałam na niego wejść prosząc Urobosia o podsadzenie mnie i chwytając się wyrostków na ciele Rinoplanta. Chciałam zobaczyć co to jest to niebieskie coś. Ciekawe czy ma zapach albo smak… Albo czy coś mi się stanie jak włożę w to rękę…

Zauważa prośbę o podsadzenie i postanawia pomóc, z resztą z tym drzewem, ta niebieska poświata też nagle przykuła jego wzrok i zaciekawiła.

To coś pachniało jagodami a z twoją ręką nic się nie działo. Zwierzę miało gdzieś co robicie.

Hmm… Otworzyłam buzię nad tym dymkiem starając się złapać go do ust i posmakować. Ciekawe czy mogłabym na nim jeździć z Urobosiem…

Smak miało jagodowy i zaczęłaś się lekko krztusić gdy dostawało się do płuc, jednakże było to dziwnie przyjemne.

(brawo odkryłyście pierwszy dymek do ćpania XXXD)

  • Niaaaa… To ja chyba jeszcze trochę powdycham to… - powiedziałam kładąc się na grzbiecie Rinosia

Jak na razie postanowił obserwować mimo tego iż fakt jagodowy zapach mógł kusić, ale coś jednak mówiło by trzymać się nadal ostrożności bo nie raz mu to akurat ratowało w pewien sposób skórę.

Zaczęło ci się lekko kręcić w głowie.

  • Ok, to ja chyba spasuję… Lekkie upojenie mi wystarczy - powiedziałam zeskakując z rinosia.
  • Ruszajmy dalej ku przygodzie! - wesoło zawołałam i ruszyłam dalej wzdłuż rzeki.