The Rising of the Shield Hero / Tate no Yuusha no Nariagari

Na szybko powiem że główna postać przenosi się do innego świata, gdzie … (po resztę zapraszam do oglądania) :stuck_out_tongue:
Tytuł przykuł moją uwagę jak zaczął szybko wybijać się na rankingu. I pierwsze odcinki wyglądają ciekawie.
Link do MAL:


Link do A-P:

Trailer:

1 polubienie

Oglądam na bieżąco, i dobrze się bawię, fajny motyw z tym że… UWAGA CHYBA SPOILER !!! główny bohater został wrobiony w gwałt i czuć tą jego złość. Trzeci odcinek trochę mnie zawiódł, to co zrobili z towarzyszką głównego bohatera, no nie bałdzo nie bałdzo. Ale zapewne będę oglądał do końca bo nie mam nic lepszego do roboty.

Mnie osobiście się seria podoba, coś świeżego w sensie takim że nasz nerd może się okazać całkiem niezłym kozakiem… Zazwyczaj w isekaiach pokazują albo totalną pipkę albo pro koxa a tu puf… nie ma co spojlerować. Przynajmniej mam taką nadzieje że będzie szło w tym kierunku :P

Z odcinka na odcinek główny bohater coraz bardziej się staje LOLIKONEM

Uwaga - wypowiedź zawiera spoilery!

Absolutnie się nie zgadzam. W zachowaniu Naofumiego nie ma nic, co choćby sugerowałoby jego ciągoty pedofilskie. Już bardziej do takiego wzorca pasuje Motoyasu, który bez przerwy “ratuje aniołka”, czyli Filo, która wygląda na mniej, niż 10 lat a de facto ma kilka miesięcy (dopiero co wykluty filolial).
Zachowanie Naofumiego (w kontekście kontaktów z jego “oddziałem”) jest bardzo skonkretyzowane. Tak Raphtalię jak i Filo traktuje jak córki (co zresztą w późniejszym okresie drażni Raphtalię, która chce być traktowana zgoła odmiennie). W kwestii Raphtalii główny bohater sam orientuje się w swojej błędnej ocenie co do jej rozwoju dopiero po przegranym pojedynku z Motoyasu (scenę polecam oglądać z użyciem stopklatki i analizą otoczenia, bo odmienne otoczenie ukazuje punkt widzenia a w zależności od niego Raphtalia jest mniejsza lub większa - to nie błąd w filmie!), choć i tak nie zmienia swojego podejścia do niej prócz zaprzestania zamawiania dla niej w karczmach zestawu dla dzieci.
Poznaną później księżniczkę Melty Q traktuje nieco oschle (taki ma styl bycia, po akcie wielokrotnej zdrady nie ufa w zasadzie nikomu) i to Filo doradza księżniczce, żeby dała się trochę “porozpieszczać” - tu absolutnie w rozumieniu: traktować, jak córeczkę.

Dodam od siebie, że ja na pierwszym miejscu w odbiorze tego serialu (ocenianego przeze mnie bardzo wysoko) stawiam niecodzienny i doskonale zarysowany wątek: moralność indywidualna kontra moralność zinstytucjonalizowana.

Szczerze powiedziawszy oczekiwałem czegoś lepszego od tej serii. Nie za bardzo pasuje mi przygoda w innym świecie z małymi dziewczynkami, gdzie jedna zaczyna się podkochiwać w bohaterze. A dodanie jej wieku przez lvl nie rozwiązuje sytuacji, bo jej mentalność pozostała na poziome małego dziecka

Szczerze powiedziawszy oczekiwałem czegoś lepszego od tej serii.

Zawsze należy oczekiwać więcej. Mimo wszystko traktuję tę serię jako jedną z lepszych spośród tych, z którymi miałem styczność.
Ale chętnie poczytam o szczegółach, czego oczekiwałeś. Może na podstawie oczekiwań innych (zewnętrzna optyka zawsze jest cenna) odnajdę kolejne dobre serie!

Nie za bardzo pasuje mi przygoda w innym świecie z małymi dziewczynkami, gdzie jedna zaczyna się podkochiwać w bohaterze. A dodanie jej wieku przez lvl nie rozwiązuje sytuacji, bo jej mentalność pozostała na poziome małego dziecka

Myślę, że “estetyka loli” to po prostu kwestia komercyjna budowy “produktów mangowych”. Ten gatunek ma ową cechę wbudowaną już chyba na stałe, gdyż została ona pozytywnie zweryfikowana rynkowo - po prostu dobrze się sprzedaje. Z tym raczej nie ma co walczyć.
Dodam, że z “drużyny Naofumiego” de facto obie członkinie się w nim “podkochują” (wykazują silne i niekoniecznie wypowiedziane na głos emocje pozytywne, które można nazwać miłością), tylko w inny sposób. Filo traktuje swojego właściciela po prostu jak ojca - co jest naturalne, gdyż to on był pierwszą osobą, którą widziała zaraz po wykluciu. Jej uczucia są tu jasne i klarowne - nie ma tu żadnych niedomówień czy dwuznaczności.
Co do Raphtalii, to widzę w opowieści próbę pogodzenia (i to dość sprawnie wykonaną) dwóch podstawowych linii fabularnych, z których każda ma swoją wartość i obie się w pewnym momencie łączą logicznie:

  1. Opowieść o uratowaniu życia małej sierocie, nadaniu sensu jej życiu oraz wytworzeniu więzi jednostronnej pod postacią długu “daru życia”.
  2. Opowieść o rodzącym się uczuciu stron podobnych sobie wiekiem (w znaczeniu fizycznym, nie mentalnym), tworzeniu (w rozumieniu najbardziej fundamentalnym) rodziny, nawet z całym bagażem konsekwencji - wszak Raphtalia jest gotowa pocałować Naofumiego pomimo, że, wedle jej mniemania, od tego zachodzi się w ciążę - czego się boi.

Tu winny jestem wyjaśnienie - pojęcie rodziny jest to obecne cały czas: najpierw jako więź ojciec - dziecko (tak bohater tarczy traktuje Raphtalię na początku) a później jako dojrzały (aczkolwiek całkowicie pozbawiony uzewnętrznionych aspektów seksualnych) związek rodzinny oparty na tzw. “wzajemnym kloszowaniu”, czyli zasadzie “ja ochraniam ciebie, ty ochraniasz mnie” (aspekt w fabule podany dosłownie). Ta część to spłata długu.
I siłę tego serialu upatruję właśnie w umiejętności twórców potrafiących sprostać takiemu wyzwaniu - połączyć w jednej i krótkiej (nie rozwlekłej czasowo) opowieści obu tych aspektów stanowiących tu zwartą całość.
Do takiego widzenia sensu fabuły pasuje nawet kwestia pieczęci niewolnika u Filo i Raphatlii - to prawne zabezpieczenia “rodziny” przed wrogim światem zewnętrznym.
Przy okazji - nie twierdzę, że fabuła Tate no Yuusha no Nariagari jest absolutnie wewnętrznie spójna i nie posiada zgrzytów. Zauważam jedynie, że w porównaniu ze zdecydowaną większością filmów (nie tylko anime) owe niespójności i zgrzyty są niezwykle mało istotne w porównaniu z elementami godnymi uwagi.

Na szybko oczekiwałem że postać będzie inteligentniejsza oraz że nie zostanie utworzony dla niego harem. Fabularnie spodziewałem się czegoś ciekawszego bo zainteresowały mnie tylko 4 odcinki (2 pierwsze i 2 ostatnie, według mnie resztę można sobie odpuścić bo jest to standardowe przekoksowanie głównego bohatera i wychwalanie go że JEST ZAJEBISTY).

Ja również oczekiwałam czegoś więcej od tego anime. Jedynie kilka momentów było naprawdę ciekawych (wątek Melty oraz antagonistów serii). Tytułowy bohater był dużym rozczarowaniem, a jego zachowanie nie wzbudzało mojej sympatii. Ani nie zaintrygował mnie jego charakter lub podejście, ani nie było mi go szkoda. Już nie będę nic mówić o irytującym “Naofumi-samaaa”. Szczególnie nie podobały mi się najróżniejsze tarcze i to zdobywanie super ukrytego powerupa w kluczowym momencie. Wg mnie same walki były mało dynamiczne i nużące.
Wydaje mi się, że jest wiele innych serii, które robią to o wiele lepiej i nie warto tracić czasu na takie meh anime.

1 polubienie

Mnie osobiście ani to grzeje, ani ziębi. Ot po prostu anime które może i nie jest złe, ale nie jest też jakieś bardzo dobre. Zwykły przeciętniak…chociaż muszę też zauważyć że było kilka niszowych anime które były dużo lepsze.

Zacznę od końca - formuła Harem zawarta w fabule to zwykły chwyt komercyjny mający zwiększyć krąg odbiorców, podobnie, jak w zasadzie stała estetyka Loli. Ja się z tym pogodziłem i po prostu staram się nie zwracać uwagi merytorycznej, chyba, że z powodu konstrukcji fabuły staje się to niemożliwe lub staje się istotnym elementem fabuły.
A co do “głupoty” postaci protagonisty, pozwolę sobie wpierw dodać drugi cytat:

Tu muszę się nie zgodzić z oboma wypowiedziami lub przynajmniej dokonać korekty z pewną obserwacją.
Zgoda: tytułowy bohater nie działa najinteligentniej, zgoda: jego zachowanie nie wzbudza sympatii (on nawet nie jest szorstki w obyciu, gruboziarnisty papier ścierny przy nim to jedwab) - ale:
Należy zacząć od tego, że autor opowieści albo ma jakieś wykształcenie psychologiczne (lub psychiatryczne), albo odrobił pracę domową, gdyż tak zapaść psychiczna Raphtalii jak i pełne społeczne wycofanie Naofumiego są wręcz podręcznikowe, oczekiwane w takich okolicznościach i w pełni wiarygodne z psychologicznego punktu widzenia.
Podam szczegóły, które przykuły moją uwagę wraz z opisem:

  • Raphtalia i “problem krat” - pewnie mało kto zwrócił uwagę na ten szczegół, ja sam zauważyłem te szczegóły dopiero po trzecim obejrzeniu (za trzecim razem oglądałem tylko ulubione sceny): Raphtalia była pokazana kilkakrotnie w kontekście uwięzienia w scenach z kratami. Są one w zasadzie poukładane w serialu w kolejności odwrotnie chronologicznej. Więc należy je mniej więcej uporządkować - mamy pobyt w lochach (jedna scena przy kracie celi), transport do/z zamku Idola Rabiera (dwie migawki z kratami wozu do transportu niewolników) oraz scena wyboru Raphtalii przez Naofumiego.
    W pierwszych przypadkach widać uwięzioną trzymającą kraty - standardowe zachowanie osoby pragnącej wolności - taki “uchwyt krat” jest pokazywany w praktycznie każdym filmie, gdzie trzeba pokazać uwięzionego, który chce się uwolnić. W klatce u handlarza Raphtalia siedzi już z dala od krat z podkulonymi nogami. Wyraźnie nie chce dotykać krat i jest przerażona faktem wybrania jej przez kupującego.
    To w zasadzie modelowy przykład całkowitej zapaści psychicznej i kompletnej rezygnacji - handlarz nazywa ten stan “chorobą psychiczną” i w zasadzie ma rację. Ona w tej klatce po prostu czekała na śmierć. Stąd jej bardzo niska cena (30 srebra w porównaniu do ceny od 20 do 35 złota po wyzdrowieniu i podrośnięciu).
    Dlatego we wcześniejszej wypowiedzi określiłem zakup Raphatlii jako uratowanie jej życia.

  • Wycofanie społeczne Naofumiego - Protagonista po totalnej zdradzie i okradzeniu w zasadzie zapada się psychicznie. Tworzy wokół siebie rodzaj psychicznej skorupy, która odgradza go od wrogiego świata. W tym świetle każde jego zachowanie z zewnętrznego (na zewnątrz skorupy) punktu widzenia jest “głupie” lub przynajmniej “nieprzemyślane”. Moją ulubioną sceną obrazującą tę pozorną głupotę (w rzeczywistości jest to absolutne niezwracanie uwagi na otaczającą go rzeczywistość) jest scena wynajmowania noclegu w karczmie, gdzie nic sobie nie robiąc z plotek o byciu gwałcicielem (nawet słyszanych w momencie przechodzenia do recepcji) zamawia jeden pokój (czyni to mając u boku dziesięcioletnie dziecko) i otwartym tekstem oświadcza, że “moja towarzyszka może krzyczeć w nocy” - to nawet nie zabrzmiało dwuznacznie a mina karczmarza powiedziała wszystko.
    Fakt psychicznego przebywania w skorupie (faktycznie jest to zawężona do życiowego minimum strefa komfortu - klasyczna psychiczna reakcja obronna, taki psychiczny syndrom Verdun) bardzo dobrze tłumaczy zakup Raphtalii - skoro nie można ufać nikomu, to można zaufać jedynie zwierzęciu zgodnie z powiedzeniem George Bernarda Shawa: “Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta”. Zresztą Naofumi z samego początku faktycznie traktuje swojego półszopa jak zwierzę. Dokładniej - tylko raz - tuż po “odbiorze towaru”. Skąd to wiadomo? Proste - nigdy więcej jej nie szarpał.
    Bardzo ładnie (i wiarygodnie z psychologicznego punktu widzenia) jest pokazany cały powolny i trudny proces wychodzenia Bohatera Tarczy ze swojej skorupy - jego przemianę obrazują głównie zmiany w postrzeganiu i traktowaniu Raphatalii oraz coraz większej liczby znajomych i przyjaciół. Akurat ten wątek serialu mógłby służyć jako treść wykładu z tematu “Przyczyny i przejawy patologii społecznej”. Najpierw skorupa “rozmięka” od środka (czynnikiem “rozmiękczającym” jest Raphtalia i później Filo), dopiero później skorupa może być powoli “zdejmowana” z zewnątrz przez pozytywne czynniki spoza “grupy pełnego zaufania”. Cały proces “rozmiękania” skorupy trwa w serialu w zasadzie od drugiego do przedostatniego odcinka. W pierwszym obserwujemy proces jej budowania a w ostatnim skorupy już nie ma.

1 polubienie