Usagi Drop

Daikichi ma już trzydzieści lat i wciąż jest kawalerem. Jego życie kręci się wokół pracy i niezobowiązujących rozrywek. Nie posiada żadnych super mocy, ani nie jest szczególnie piękny. Można by go nazwać zwykłym, szarym i do bólu przeciętnym obywatelem. Jednak jego ustabilizowane i spokojne życie całkowicie przewraca do góry nogami śmierć dziadka. O ile samo odejście staruszka nikogo zbytnio nie dziwiło, gdyż był już w mocno podeszłym wieku, to cała rodzinka osłupiała na widok kilkuletniej dziewczynki, która z całą pewnością była jego nieślubną córką. Nikt nie wiedział, co z nią począć, ani kim jest matka dziewczynki, która mogłaby się nią zaopiekować. Starsza część familii wydawała się być zniesmaczona samym istnieniem bękarta, co w końcu doprowadziło do kłótni. Oburzony nieludzkim zachowaniem krewnych Daikichi oznajmia, że sam przygarnie dziewczynkę i nie pozwoli, by trafiła do domu dziecka. Ponadto decyduje się odnaleźć jej matkę i zrobić wszystko, by zapewnić dziewczynce należytą opiekę. Początkowo nikt nie reaguje na ten pomysł zbyt entuzjastycznie, ale ostatecznie z braku innych możliwości, mała Rin trafia w pod dach Daikichiego. Tak zaczyna się pełne ciepła i spontaniczności opowiadanie o odpowiedzialności i radości, płynącej z wychowywania dzieci.
Kreska jest specyficzna - stylizowana na bardziej dziecięcy sposób rysowania, co widać również w animacji. Wystarczy jednak kilka sekund, by się do nich przyzwyczaić, a wtedy stają się niezwykle przyjemne i klimatyczne. Twórcy zadbali także o detale. Muzyka, a szczególnie opening i ending, jak dla mnie, są lekko niestrawne, ale w samym oglądaniu to ani troszeczkę nie przeszkadza.
Zapraszam wszystkich fanów słodkości i przyjemnej, spokojnej, sielankowej atmosfery. Oto przed wami tytuł, który choć pozornie nie ma w sobie nic szczególnego, potrafi otwierać serca i przelewać weń pozytywną energię.

Genialna i super pozytywna bajka! Rin jest super słodka i jest takim fajnym dzieckiem (chciałbym mieć taką córkę). Kreska nie każdemu może przypaść do gustu ze względu na pastelowe kolory. Obejrzałem to w jedna noc i nawet nie zauważyłem jak się w to wkręciłem. Polecam!