Wybrzeże Jeziora pod Lasem

Wybrzeże Świętego jeziora, to jest źródło świętości tej krainy, dającej jej specjalne właściwości…które sami musicie odkryć.

W świętym jeziorze nigdy nie umarło żądne stworzenie i nigdy tak się nie stanie, póki nie zostanie splugawione…co raczej jest niemożliwe.

Ogniołak…

Co się dzieje zadawałaś pytanie sobie? Co to za głos w głowie który do ciebie przemawia? Co się tu da jasne cholery dzieje?
Otóż po monologu boga, nie miałaś dużo czasu podczas podróży wymiarowej zastanawiać się o tym gdyż chwile później…

Przy brzegu Świętego Jeziora, na tafli wody znikąd pojawiła się ciemna poświata, z której nagle wystrzeliła kobieta ogniołak!

Wyleciałaś z 4 metry w górę i walnełaś w brzeg jeziora, nie martw się, nic ci się nie jest. Po prostu przywalnełaś w brzeg jeziora, na szczęście na lądzie tylko przy wodzie, leżałaś, można powiedzieć rozpłaszczona przy brzegu rzeki, troszkę zdezorientowana…troszkęęę.

Gdy zebrałaś myśli zorientowałaś się że czujesz coś dziwnego na lewej dłoni…coś, czego nigdy jeszcze nie doświadczyłaś…było to dziwne.
Gdy podniosłaś głowę zobaczyłaś że twoją lewą dłoń otulają małe fale jeziora, dłoń była w połowie zanurzona w wodzie…
Jednakże…nic ci się nie stało…

Hmmm… to święte jezioro czy ja nagle stałam się wodoodporna? Ale, auć! Chyba sobie troszkę poleżę…
Po dłuższej chwili podniosłam się z ziemi wciąż trochę zdziwiona… pierwszy raz poczułam tyle wody… Ale jak na razie wszystko w porządku to co się będę przejmować! Czas na przygodę! Chodziłam po brzegu jeziora próbując się przyzwyczaić do nowego miejsca, dbałam by nie tracić z oczu jeziora bo hmm… moje zdolności orientacji w terenie były raczej małe… tyciusie

Gdy poszłaś na wschód wzdłuż brzegu jeziora, natknełaś się na rzeką spływającą do jeziora. Rzeka blokowała twoją drogę dalej, wzdłuż brzegu jeziora.

Przeszkoda oznacza, że czas na przerwę! ^^ Rozejrzałam się dookoła, w pewnej odległości dostrzegłam drzewa, poszłam w ich kierunku i zbierałam gałązki i liście, następnie ułożyłam je w zgrabny stosik blisko drzew i podpaliłam. Rozłożyłam na ziemi pod drzewem swoją pelerynkę i położyłam się na niej, wyjęłam z torby połowę prowiantu i zaczęłam powoli jeść. Na odpoczynku zeszło mi trochę czasu… Potem postanowiłam ruszyć w drogę wzdłuż rzeki jednak w pewnej odległości od niej - ja wciąż za wodą nie przepadam!

Przy próbie zerwania jakichkolwiek gałązek i liści z drzew…po prostu nie mogłeś ich zerwać, tak nawet liści. Może jesteś słaba ale no zerwać liścia każdy potrafi, ale te są jakieś dziwne…nie możesz zerwać nawet małej gałązki, cóż nie przeszkadzało ci to do póki mogłaś się nacieszyć tym co samo spadło z drzew, zebrałaś trochę gałęzi i liści z których zrobiłaś ognisko. Przyglądając się dokładniej zauważyłaś, że ta trawa która nawet wchodziła w bezpośredni kontakt z ogniem…nie spalała się, dalej była zielona i piękna…dziwne. No cóż, wolałaś skupić się na jedzeniu a następnie ruszyć wzdłuż rzeki która blokowała ci drogę.

z.t(inaczej mówiąc ‘zmiana tematu’ fabułe dalej poznasz w innym temacie)

Ogniołak Ash

Przybyłaś w miejsce nad jeziorem gdzie to się pojawiłaś w tym świecie, spojrzałaś na jezioro widząc w nim swoje odbicie w tle 3 księżyców Nekronu.

Nazbierałam (znowu) dużo gałęzi, liści i innego staffu na opał. Potem to wszystko podpaliłam, swoją mocą jeszcze podsycałam płomienie sprawiając, że siegały wysoko ku niebu. Myślałam przez chwilę na temat ewentualnych przybyszów kŧórych mógłby zwabić mój ogień. Stwierdziłam, ze najbezpieczniej mi będzie stanąć… w samym środku ogniska co też niezzwłocznie uczyniłam, czekając na jakichś przybyszów

Człowiek

Dotarłeś do celu podróży mokry i błyszczący na srebrno i złoto…ujrzałeś ognisko do którego zmierzałeś, a w tym ognisku…

…a w tym ognisku stałą ognista panna.

Widzac to bylem zaskoczony a jednoczesnie lekko wystraszony. Pierwszy raz widzialem taka istote. Nie wiedzialem jak zareaguje, przykucnalem, wyciagajac dlon i mowiac:

  • Witaj, kk… kim jestes? - Dlon jednak schowalem zaraz po tym.
  • Jeej! Nareszcie ktoś się pojawił! - krzyknęłam uśmiechając się szeroko i wyskakując z ogniska. Minęło jeszcze kilka chwil zanim całkowicie wygasłam, wtedy też złapałam jego rękę i ją uścisnęłam
  • Jestem Ash, jak popiół który dość często po sobie zostawiam - przedstawiłam się wciąż uśmiechnięta i szczęśliwa, że wreszcie nie będę musiała być sama.
  • Usiądź przy ognisku i się ogrzej i wysusz - powiedziałam, potem jeszcze zaproponowałam mu uzbierane przeze mnie wcześniej jagody do zjedzenia
  • Wielkie dzieki! - odkrzyknalem, juz z usmiechem na twarzy, widzac ze nie mam sie czego obawiac. Podczas ogrzewania sie i zajadania jagod przedstawilem sie:
  • Ja jestem Frank, choc wiekszosc osob zwykle mowi mi Francis. -
    Nastroj od razu zaczynal mi sie poprawiac. Probujac kontynuowac rozmowe rzucilem:
  • Widze iz jestes bardzo zadowolona z naszego spotkania, juz od dlugiego czasu bylas sama? -
  • Aż cały dzień, od kiedy się tu pojawiłam. Ale wcześniej, w moim świecie, prawie nigdy nie byłam sama. Mam pomysł, może położymy się teraz spać a rano pomyślimy co dalej robić? Iść gdzieś cz tu na razie zostać… - zaproponowałam rozkładając moją pelerynę na ziemi i siadając na niej
  • Mysle ze pomysl jest dobry, dzisiejszy dzien byl meczacy, czas wypoczac. - niesmialo usiadlem obok. Nie chcialem sie zbytnio narzucac, wiec postanowilem poczekac na dalsze instrukcje. Jednak niemal w tej samej chwili oczy zamknely mi sie i zasnalem.

Wirus

Dotarłeś do brzegu rzeki, w końcu koniec tej rzeki, czyż nie? W odbiciu tafli jeziora ciągle było widać trzy księżyce. Spojrzawszy na prawo zobaczyłeś ognisko, a przy chyba ktoś był, czyżby w końcu ktoś z kim można pogadać? Czyż to nie wspaniałe?

Zauważając ognisko postanowił na chwilę zwolnić w marszu, i tak jak spodziewał się po tropie tu na pewno są jakieś osoby zamiast innych stworzeń czy zwierząt więc czas trochę bardziej się uspokoić. Przy okazji nie zamieszkał rzec

  • Heja czy jest ktokolwiek kto może odpowiedzieć ??

Po przebudzeniu, wstawajac na nogi, odpowiedzialem powoli:

  • Hej, jestesmy, zyjemy.
    Nie wiedzialem do konca czy jestesmy bezpieczni, wiec powoli wysunalem reke w strone naszego goscia.
  • Aktualnie ode mnie nie musicie się obawiać, raczej bardziej niebezpieczne są stworzenia które spotkałem na swej długiej wędrówce z odleglejszego od tej krainy lasu gdzie ciągle panuje nieprzerwana mgła. Wiem że mój kolor oczu może troszeczkę wprowadzać niespokój ale to jest wynik wypadku który przytrafił mi się na krótko przed przybyciem na tą planetę. A tak z formalnego punktu powitania, jestem Uroboros -odrzekłem po czym dałem też swoją rękę na przywitanie.
  • Jestem Ash - przedstawiłam się jeszcze na wpół śpiąc. Potem zgasiłam ognisko obawiając się ZA WIELU nowych przybyszów. Podałam rękę Urobosiowi.
  • Na mnie wolaja Francis. - Odpowiedzialem sciskajac reke nowopoznanej osoby.
  • Hmm… co do tych niebezpiecznych stworzen o ktorych wspomniales, dobrze ze jeszcze na zadne nie trafilem. - powiedzialem drapiac sie po glowie, po czym przykucnalem i zaczalem rysowac wzorki palcem po ziemi.
  • Przepraszam jesli zaczne mowic cos bez sensu, nadal nie moge sie przyzwyczaic do tej nowej sytuacji.