Death Note (Netflix)

Ja właśnie też się zastanawiam ummm… .Dlaczego mój ulubiony detektyw w amerykańskiej wersji jest czarny?o_O Jakoś sam zwiastun odpycha mnie, ale pewne obejrzę z ciekawości za jakiś czas(trochę potrwa za nim zbiorę się na odwagę obejrzenia tego po premierze)
 
Ostatnia edycja:
W sumie to nawet się przyzwyczaiłam że jest L jest czary… ale kurde… L i występowanie publiczne ;-; Drugi zwiastun jest okropny i żenujący…eh, ale no, z samej ciekawości to zobaczę. Może akurat będzie to świetne… kto wie >.<
 
Ostatnia edycja:
Zajebisty film! 12/10, polecam!

Ostatnio takie gówno widziałam oglądając hamerykańskiego DB xD Ja rozumiem, że mango i animu to tylko luźna inspiracja, ale ileż luzu można sobie dać? Nie minęło nawet 10 minut filmu, a ja już gniłam. Do obsady już się nie będę przywalać, bo wystarczająco dużo pomyj wylałam na nich (cóż, nie żałuję nawet). Ale fabuła to głębokie, bardzo głębokie, szambo.
Już widok Ryuka wywołał u mnie napad niekontrolowanego śmiechu. A jego zachowanie było komiczne i bardzo dalekie od zachowania oryginału. Rozumiem, że udało im się skopać wygląd, nie łatwy to zawodnik. Ale pojechali grubo po jego zachowaniu.
Sam notatnik ładny, inny niż ten jedyny niepodrabiany, ale… Tam było ponad 90 zasad używania notatnika XD Spoko, oryginalnie też nie było ich mało, ale bez przesady XD
Czarny L, po bliższym poznaniu, był wciąż tak samo beznadziejny, jak sam fakt, że twórca uczynił go czarnym. Chwała niebiosom, że Watari był Japończykiem. Ale… L praktycznie od razu wiedział, kto jest Kirą. To mnie tak skisło, że zaczęłam się zastanawiać, czy przeżyję do końca filmu. Ale dzielna byłam, chociaż żałuję.
Light miał… cipkę :) Takiego frajera to jeszcze chyba kino nie widziało. Nie wiem, jak z pewnego siebie, przystojnego, kulturalnego i popularnego chłopaka można zrobić takiego przegrywa i stuleję. I do tego ta cała Mia XD Na to też mam obrazek ;3
Nie chce mi się więcej pisać, bo to by oznaczało, że muszę sobie przypominać ten film xD Na koniec dodam tylko, że za głos Ryuka odpowiedzialny jest Willem Dafoe, bo jest chyba jedynym plusem tego filmu.
Nie dodam prawdziwej oceny, bo brak skali na ten szajs xD
 
Ostatnia edycja:
Wyszedł straaszny średniak.
  • Light drze ryja jak opętany na widok Ryuuka, ok można się przestraszyć, ale to było tak nienaturalne, że masakra XD
  • Sam bóg śmierci wygląda trochę jak laleczka Chucky, a karmiony jest jak zwierzę ;_;
  • Mia to jakaś przypadkowa dziewucha, której główny bohater mówi, że morduje ludzi, faktycznie BAAARDZO MĄDRE I PRZEMYŚLANE ZACHOWANIE, widocznie twórcy chcieli z Kiry zrobić idiotę.
  • L wyszedł na małą, roztrzęsioną, emocjonalną dziewczynkę, wpieprzającą słodycze garściami (jak świnia xd), która z kosmosu wymyśliła, że to nasz młody Turner jest mordercą (btw coś tam po japońsku próbował gadać chyba XD)
  • Naszemu wspaniałemu zabójcy wystarczyło wpisanie imienia “WATARI” żeby ten zaczął biegać po kanałach i odwalać jakieś dzikie rzeczy, no nieźle dopracowane te 90 zajebistych zasad XD
  • Ta dupa, co ma być Misą niby to wyciąga z tyłka paralizator i obezwładnia drogiego agenta FBI (widzieliśmy go może parę minut, w tym jak skakał z dachu XD zabawna w sumie scena)
  • Każda śmierć jest okraszona odpowiednią ilością krwi i/lub flaków, mega super bardzo realistycznie wyglądająca scena odjebania głowy drabiną :)
  • Fetysze bywają różne, nasza para głównych bohaterów znalazła sb mordowanie przez zeszyt, najpierw wpisywali parę nazwisk, a potem zazwyczaj szli do łóżka XDD
  • Gdy już dotrzemy do końcówki zauważymy, że twórcy jednak chyba zrezygnowali w ostatnim momencie z Light’a idioty i na siłę próbują wmówić nam, iż wcale nie wpisywał przypadkowych osób na parę chwil przed tym jak policja po niego wpadła tylko obmyślał wtedy GENIAAALNY PLAN jak zajebać swoją dziewczynę
  • Ostatecznie wspaniały detektyw, który podobno brzydzi się przemocą i boi się dotykać broni, prawdopodobnie sam używa notesu ;f
  • SCENA Z LODEM W ROŻKU BYŁA GENIALNA XD WYŁEM MOTZNO XD
  • Muzyka całkiem ok czasami
  • Tak se leciało, odpalone, obejrzane, szybko poszło ._. (co plus)
Takie 4/10 dam, można sb obejrzeć, niczego ciekawego się nie spodziewać, nudne to, ale da się oglądać.
 
Ostatnia edycja:
Klapa totalna… zgadzam się i z Chmurką i z Feitan… nic dodać nic ująć.
Nie polecam 3,5/10. Nawet jak myślę w sposób " Nie oglądałam anime " To ten film to dno :p
Nie polecam…chyba, ze z ciekawości.
Eh, a szkoda, miałam nadzieje na coś choć trochu lepszego :p
A i smuteq, bo nie było…ani N ani Mello :< Ale trudno :<
Beeeeznadzieja ^.^
 
Ostatnia edycja:
Ja podczas oglądania kwiczalem jak mały zazynany prosiak XDDDD
To było takie gówno że nie zasługuje na taka nazwę mawet
 
Ostatnia edycja:
Jesus Cloud:
  • Light drze ryja jak opętany na widok Ryuuka, ok można się przestraszyć, ale to było tak nienaturalne, że masakra XD
To wyglądało mniej więcej tak: Rajczo drze ryja jak baba, wręcz piszczy. Ryuk kiśnie z niego, a Rajczo dalej drze ryja. Ryuk podaje mu notatnik i każe mu zapisać nazwisko i Rajczo nagle przestaje piszczeć, bierze ten zeszyt i z miną ‘heh, był straszny ale ma zeszyt, w sumie spoko ziomek’ zapisuje to nazwisko. Po czym następuje scena z drabiną XD
I tu był mój pierwszy raz jak zgniłam na dziko xD
A teraz sobie pomyślcie, że ktoś uznał, że w sumie spoko film i można go wypuścić do oglądania XD
 
Ostatnia edycja:
Po Waszych opiniach i sprawdzeniu noty na Filmwebie, jak i zasłyszeniu opinii od Elmora, nawet nie tknę tego. Może jak będę nietrzeźwy kiedyś to w ramach pokuty czy czegoś w ten deseń xD
 
Ostatnia edycja:
Byters, aż tak źle to nie jest, idzie to obejrzeć, tylko potencjał zmarnowany mocno. Fajna muzyka, niektóre sceny całkiem ok, momentami jest i zabawne, ale niestety głupota bohaterów czasami po prostu jest aż niemożliwa xD Dużo rzeczy jest wziętych z kosmosu. Chociaż jest parę plot twistów, to chwilami wieje nudą. Podczas oglądania mieszane miałem uczucia xd
 
Ostatnia edycja:
Ja tam uważam ten film za dno kompletne. A jedyną postacią, która jakoś była w miarę interesująca, to właśnie czarny L. Co nie znaczy, że uważam go za postać dobrą. Ten to dopiero miał zmarnowany potencjał, bo jakby go inaczej pokierować, to czarny L byłby prawdziwym wygrywem tego filmu.
 
Ostatnia edycja:
Death Note było perełką, od której zaczynałam przygodę ze światem anime. Mam same dobre wspomnienia związane z tym tytułem. To, co przed chwilą zobaczyłam wywołało zupełnie odwrotne uczucia. Dostaliśmy typowy amerykański film czyli; masa wybuchów, realistyczne śmierci, krew przypominająca ulubiony sok pomidorowy, sceny miłosne no i żeby podbudować klimat thriller’a twórcy dodali straszny sierociniec położony w głebi podejrzanego lasu (wgl skoro to miejsce miało być tak tajne, to czemu Watari sam (!) tak szybko znalazł ową kryjówkę, a przecież nigdy tam nie był?).
Ryuk- boże mój biedny boże śmierci, czemu cię tak pokrzywdzili? Czemu twoja twarz wywołuje wybuch śmiechu niż atak paniki i przerażenie? Do tego jego rola ograniczała się do 1) wyjaśnienia Light’owi ogólnych zasad używania notatnika 2) pożerania jabłek i wyrzucania ich ogryzków gdziekolwiek popadnie 3) śmiania się huehueheuhueheuvdicqafv 4) śledzenia bohaterów (serio, przy scenie w sierocińcu Ryuk przypominał małą dziewczynkę z horrorów) 5) śmiania się i robienia przy tym wygibasów (patrz. scena z diabelskim młynem)
L- nie raziło mnie to, że L został zamieniony na czarnoskórego detektywa zachowującego się jak mała dziewczynka kiedy zabraknie jej ulubionego pluszaka. Tworzono już wiele adaptacji na podstawie mangi (anime, drama, 2 filmy animowane + kilka kinówek) i rozumiem, twórcy chcieli spróbować czegoś nowego i kontrowersyjnego, żeby film przyciągnął więcej ludzi. Nie ukrywam, że też byłam ciekawa jak nasz czarnoskóry kolega poradzi sobie z tą rolą.
Skąd, ja się pytam, skąd on wiedział od razu kim jest Kira? Jak pamiętamy, w anime (i jak dobrze pamiętam- w dramie) działał na podstawie eliminacji i długich rozmyślaniach. A tutaj? Okej, dobra chłopaki jedziemy sobie do Seattle, bo tam siedzi Kira. Komiczne w zachowaniu L’a było także, to że tak bardzo troszczył się o to, żeby go nie rozpoznano. Nosił maskę i wgl incognito. Później przeniósł siedzibę do komisariatu i czuł się jak u siebie. Wiedział, że Kira to ktoś z policji, więc tym bardziej powinien mieć się na baczności. I jeszcze jedno, co mogę napisać o tej postaci. Zaszczycił nas wspaniałym pokazem parkour’u. Tu przeskoczył przez maskę samochodu, łup kogoś popycha na ścianę, bęc przeskakuje nad stołem i wpycha facetowi głowę do zupy.
Mia- ogólnie ciekawa postać. Różni się bardzo od Misy, którą znamy. Ale musimy sobie przypomnieć, że jest to adaptacja, a nie ekranizacja. Okazała się mieć głowę na karku i odwalała robotę za Light’a. Sprytnie wymyśliła jak pozbyć się tajniaków i dlatego ma ode mnie plusa. Tylko nie mogę zrozumieć jednego- planu Mii na zostanie strażnikiem. Strażnikiem można zostać jedynie po śmierci poprzednika, więc nic to nie da jeśli zabije Light’a a później wyrwie i spali jego stronę- to nie przywróci mu życia. Albo czegoś nie zrozumiałam, albo przespałam tą część wyjaśnień, albo była coś pomocnego w tych 90 zasadach (przegięcie z liczbą, skoro i tak przedstawili nam może z 5 reguł). Miała piękną śmierć w kwiatach <3 Wg teorii Light nie chciał zabijać Mii, tylko dał jej szansę. Gdyby dziewczyna nie odebrałaby mu notatnika- przeżyłaby.
Light- nadszedł czas na naszą wisienkę na torcie. Ktoś wyżej wspomniał, że bardzo ‘‘mądre’’ było pokazanie dziennika nowo poznanej osobie…Ta… zły Light. Jednak najbardziej zabolała mnie jego niewrażliwość. Halo, jesteś w szkole średniej. Właśnie zabiłeś swojego kolegę. Zamordowałeś go. Zwykły szary człowieczek nie mógłby dojść do siebie przez kilka tygodni, ale nie, nasz Raito jest inny. Morduje setki ludzi i nie ma wyrzutów sumienia. Nic go nie przeraża i na już początku ma psychikę świetnego kryminologa- nic nie może go zaskoczyć. (widzi dziwnego stwora, który nazywa siebie bogiem śmierci Aaaaa ratujcie mnie! Jestem tylko niewinnym uczniem! Psze pani profesor, niech pani mi pomoże! przyczynia się do tragicznej śmierci kolegi ze szkoły Ooo super, chcę więcej).
Ehhh nie chce mi się już rozwodzić nad tym kiczem. Ale… czy to nie jest naruszenie zasad, jeśli się przesadnie manipuluje sceną śmierci?Chodzi o śmierć Mii, która wyrwała kartkę z imieniem Light’a, a ta wskoczyła do ognia. Rozumem, że Kira się przez to uratował, ale czy opisy nie powinny dotyczyć wyłącznie sposobu śmierci? Co ma uratowanie Light’a do zabójstwa dziewczyny? (Już bardziej realistyczne byłoby gdyby Mia, oczywiście pod wpływem notatnika, wyjęła z kieszeni zapalniczkę i po prostu podpaliła stronę).
Film szybko zleciał.
Pościgi i wybuchy odhaczone.
Nie wystawię oceny, ale była to świetna komedia.
Raczej już go nie obejrzę, chyba że będę miała okropny nastrój i będę chciała się z czegoś pośmiać.
 
Ostatnia edycja:
alt
LuluRuru:
Tylko nie mogę zrozumieć jednego- planu Mii na zostanie strażnikiem. Strażnikiem można zostać jedynie po śmierci poprzednika, więc nic to nie da jeśli zabije Light’a a później wyrwie i spali jego stronę- to nie przywróci mu życia. Albo czegoś nie zrozumiałam, albo przespałam tą część wyjaśnień, albo była coś pomocnego w tych 90 zasadach (przegięcie z liczbą, skoro i tak przedstawili nam może z 5 reguł). Miała piękną śmierć w kwiatach <3 Wg teorii Light nie chciał zabijać Mii, tylko dał jej szansę. Gdyby dziewczyna nie odebrałaby mu notatnika- przeżyłaby.
No ona mówiła, żeby Rajczo oddał jej notatnik, to ona wtedy spali stronę z jego imieniem i będzie po kłopocie, Rajczo nie umrze i wszystko cacy, a ona sobie będzie zabijać. Tak to sobie wymyśliła. Tylko nie ogarniam, czemu ona mu potem ot tak pozwoliła ten notatnik wziąć xD Albo czemu on od razu nie spalił kartki ze swoim imieniem, bo wiadomo było już wtedy, że Watari nie żyje i kartka nie została spalona XD Chciał ostatecznie umrzeć, żeby Mia mogła żyć? Bo on ją wpisał już do notatnika, więc któreś z nich musiało kojfnąć.
Ten film to seria nieporozumień i niedomówień xD
 
Ostatnia edycja:
alt
Feitan:
alt
LuluRuru:
Tylko nie mogę zrozumieć jednego- planu Mii na zostanie strażnikiem. Strażnikiem można zostać jedynie po śmierci poprzednika, więc nic to nie da jeśli zabije Light’a a później wyrwie i spali jego stronę- to nie przywróci mu życia. Albo czegoś nie zrozumiałam, albo przespałam tą część wyjaśnień, albo była coś pomocnego w tych 90 zasadach (przegięcie z liczbą, skoro i tak przedstawili nam może z 5 reguł). Miała piękną śmierć w kwiatach <3 Wg teorii Light nie chciał zabijać Mii, tylko dał jej szansę. Gdyby dziewczyna nie odebrałaby mu notatnika- przeżyłaby.
No ona mówiła, żeby Rajczo oddał jej notatnik, to ona wtedy spali stronę z jego imieniem i będzie po kłopocie, Rajczo nie umrze i wszystko cacy, a ona sobie będzie zabijać. Tak to sobie wymyśliła. Tylko nie ogarniam, czemu ona mu potem ot tak pozwoliła ten notatnik wziąć xD Albo czemu on od razu nie spalił kartki ze swoim imieniem, bo wiadomo było już wtedy, że Watari nie żyje i kartka nie została spalona XD Chciał ostatecznie umrzeć, żeby Mia mogła żyć? Bo on ją wpisał już do notatnika, więc któreś z nich musiało kojfnąć.
Ten film to seria nieporozumień i niedomówień xD
Aaaa to już ogarniam xD Przynajmniej w części. Mia, jako kobieta Kiry miała niejako wpływ na morderstwa. Trochę owinęłaby go sobie wokół palca i miałaby całą władzę. Nawet mogła wyrwać więcej kartek (Light jakoś szczególnie nie krył się z notatnikiem). Co do Watari’ego… skąd wiedział jak wyglądał L w wieku sześciu lat? Miał jakiekolwiek cechy charakterystyczne, poza tym, że był czarny (skoro sierociniec był w Ameryce, to na 100% nie był jedynym czarnoskórym dzieciakiem)?
Jezu nie ma co się dopatrywać sensu w tym filmie xD pełno dziur w fabule i nielogicznych zachowań bohaterów xD
Dobra robota Netflix xD
 
Ostatnia edycja:
Dobra, jestem po seansie. Szczerze? Spodziewałem się większego gniotu, nie było takie złe, ostatnie 10 minut okropne, fatalne, zdecydowanie, najgorsze zakończenie eva. daje 5/10 ze względu na L’a, który był jedyną, racjonalnie myślącą osobą w tym filmie(mimo, że powinien grać go biały aktor)
 
Ostatnia edycja:
alt
Airzel1:
Dobra, jestem po seansie. Szczerze? Spodziewałem się większego gniotu, nie było takie złe, ostatnie 10 minut okropne, fatalne, zdecydowanie, najgorsze zakończenie eva. daje 5/10 ze względu na L’a, który był jedyną, racjonalnie myślącą osobą w tym filmie(mimo, że powinien grać go biały aktor)
Jak biały aktor, jak L był Azjata?
 
Ostatnia edycja:
boże, Elmoś, w filmie od netlixa grał go czarnoskóry aktor, powinien być białoskóry ze względu na pierwowzór
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Top