PBF - "Sword of Kings"

SaDiablo
Masakra, co za słowa? Rusz głową Marion, co to może znaczyć? Na przykład pierwsze słowo - mewołs, kojarzy się z owcą i włosem, ale to na pewno nie to. Myśl, myśl… A może inny sposób. Pamiętasz Marion? Jak byłaś mała to sprawdzałaś jak wygląda twoje imię od tyłu, może właśnie o to chodzi. Takie mewołs od tyłu to słowem. Zadzałało, o jejciu, zadziałało. Skakałam jak dziecko, ciesząc się z rozgryzienia tego. No to teraz reszta. Przepisałam wszystkie słowa na ziemi by móc to ogarnąć. Całe zdanie jakoś dziwnie brzmiało : SŁOWEM BĘDZIE ŚWIATŁO NIECH - PRZEPADNIJ NIE’ JEŚLI WEJDŻ’ GODNY JEŚLIŚ. Zupełnie bez sensu. O a może to działa tak samo jak wyrazy, od tyłu. Po przestawieniu słów wreszcie można było coś zrozumieć. A brzmiało to: JEŚLIŚ GODNY WEJDŻ’ JEŚLI NIE’ PRZEPADNIJ - NIECH ŚWIATŁO BĘDZIE SŁOWEM. Jeślim godna. Mam nadzieję, że jestem godna. A słowo ma być światłem. Hmm… No to spróbujmy Zmazałam z ziemi zdania i stanęłam naprzeciw wejścia. Owiało mnie przyjemne, ciepłe powietrze. Odetchnęłam głępoko i głośno, czujac się trochę głupio, powiedziałam:
-Oceń czym godna by wejść.
Ruszyłam przed siebie w głąb jaskini.
 
Ostatnia edycja:
Phoenix

Pnącze pociągnęło cię po leśnej ściółce przez kilka metrów. Ent wyciągnął z ziemi korzenie i zaczął biec gdzieś w głąb lasu. Mimo swojej powolności, z łatwością przeciągnął cię przez kolejne kilkadziesiąt metrów. Widać, świetnie się bawił. Było to dla ciebie dość upierdliwe, ale wiedząc, że pradawne enty mają niespotykaną siłę, z którą prawdopodobnie nie jest ci się mierzyć, znosiłeś to… aż nie zahaczył tobą o jakiś kał. Gdy już miałeś nie wytrzymać i sięgnąć za broń, usłyszałeś dziewczęcy śmiech. Nie był to byle jaki śmiech, ale chyba najpiękniejszy jaki słyszałeś. Serdeczny i ciepły. Taki, który zdawał się nieść szczęście. Gdy ent go usłyszał, zatrzymał się i zapuścił korzenie. Zaczął się szamotać, najprawdopodobniej chcąc znaleźć źródło dźwięku
 
Ostatnia edycja:
Kirkland pomaszerował za nieznaną, zamaskowaną postacią. Na jego twarzy pojawił się lekki, morderczy uśmiech. Czuł, że jest coś gęstego w powietrzu, nie mógł się doczekać dotarcia do celu.
 
Ostatnia edycja:
Nadja

Wkurzona już brakiem piwa spojrzałam w kierunku gostka z pawimi piórami. Boże… ludzie nie mają za grosz wyczucia stylu… co to do jasnej ciasnej ma być!? Pewnie kasiasty ale piwa już nie postawi, jakaś dziwna ta karczma.
  • Nie… nie byłam. Słyszałam tylko i chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej, a pomyślałam sobie, że tacy mili i pięknie ubrani panowie mogą powiedzieć mi o nim coś więcej. - mówiąc to zeszłam ze stołka i obróciłam się w stronę wyjścia.
Nie ma piwa… nie ma informatora… nic nie wiem… tylko ta stara kartka papieru i szmelcowaty zielony głaz. Co ja tu w ogóle robię!? Ten gostek od piór… na pewno coś wie!
  • To niech mi panowie szybko powiedzą co wiedzą, bo niestety ale śpieszno mi trochę. Komu w drogę temu czas!
 
Ostatnia edycja:
Hellsion
  • Kpisz sobie ze mnie?! - Za trzydzieści Akli, to ja ci obiad ugotuje! Ta zbroja kosztuje trzydzieści sztuk złota. Na walucie się chłoptasiu nie znasz? - Masywny mężczyzna zdawał się stracić do ciebie szacunek.
 
Ostatnia edycja:
Hellsion

-Przepraszam…- -Cholera! Ja i moja przeklęte łażenie po lasach przez 7 lat! Ugh…- rzekłem do siebie w myślach. Postanowiłem odejść od zbrojmistrza
-Żegnam zatem pana- starałem się wypowiedzieć te słowa obojętnym tonem.
Postanowiłem poszukać pracy gdzie indziej.Może tak jak wspomniał mi zbrojmistrz? Walczyć umiem, to na pewno… Zresztą mały trening mi się przyda. Z tą optymistyczną myślą ruszyłem dalej w głębinę urokliwego miasta Viperów.
 
Ostatnia edycja:
SaDiablo

Wchodząc do jaskini ogarnęło cię niespotykanie miłe ciepło. Mimo ciemności, wydawało ci się, że byłaś grzana przez letnie słońce. W miarę jak zagłębiałaś się w głąb jaskini, światło coraz silniej zanikało, a zapach zaczynał przypominać ten sam, który czułaś w swojej wiosce, przechodząc obok ściętych kłosów zbóż. Szłaś coraz wolniej, aż w końcu nie widziałaś nic.

Kirkland

Powoli wchodziłeś za nieznajomym, po skrzypiących, popękanych w kilku miejscach drewnianych schodach. Gdy znalazłeś się na piętrze, nieznajomy machnął ręką w geście zaproszenia i zniknął za framugą drzwi do jednego z pokoi. Czy na pewno warto było ryzykować? Usłyszałeś jak coś upada w pokoju, gdzie zniknęła czarna postać.

Hellsion

Chodząc ulicami mieasta nie udało ci się niestety znaleźć niczego przyciągającego uwagę.
 
Ostatnia edycja:
Wyciągnąłem broń, zdjąłem kaptur. Byłem przygotowany na walkę. “Co to w ogóle ma być?” - pomyślałem. “Bawi się ktoś ze mną?” Nie było się nad czym zastanawiać wiedziałem, że szansa na jakiekolwiek inne poszlaki była mała, więc po prostu wziąłem głęboki oddech i wskoczyłem energicznie do pokoju.
 
Ostatnia edycja:
Odetchnąłem z wielką ulgą ale mimo tego, że ent przestał mnie ciągnąć, bo tych wszystkich krzakach, wertepach i innych łajnach, nie podnosiłem się. Doświadczenie podpowiadało mi, że śmiech, który usłyszałem wcześniej był śmiechem druidki, a dodając to, że potrafi ona kontrolować enty wysnuwało wniosek, że prawdopodobnie ta druidka stoi dość wysoko w hierarchii kręgu.
  • Flaminka? - pomyślałem. - Bardzo prawdopodobne, osobom o mniejszej mocy nie udałoby się zatrzymać tak potężnej istoty za pomocą jedynie śmiechu i siły woli.
    Poczułem jak po moich plecach spływa dreszcz. Zamknąłem oczy i zacząłem nasłuchiwać miejsca, w którym ukrywa się ta tajemnicza osoba.
 
Ostatnia edycja:
Hellsion

Znużony wędrówką, postanowiłem zrobić sobie przerwę. Pomyślałem że mógłbym zostać w karczmie na noc, o ile koszt nie będzie za duży. Postanowiłem szukać, takich karczm, które dopiero zaczynały, bądź miały już niską sławę. Miałem nadzieje że koszt nie będzie większy niż 50 Akli… Dodatkowo wciąż myślałem nad tym jak dobrać się do jakiej pracy. Może karczmarz jakąś mi załatwi?, Albo na drugi dzień znajdzie się jakaś praca dla najemnika? Popytam w karczmie, ale najpierw trzeba ją znaleźć. Miasto znałem już całkiem dobrze od strony kupieckiej. Ruszyłem w nie przebyte dotąd uliczki miasta
 
Ostatnia edycja:
Mężczyzna z zapartym tchem słuchał słów starego, ale poczciwego właściciela biblioteki. Wydawał sie Alexandrowi miły, ale tak dziwnie zacierał dłońmi. Ów gest przywoływał myśli, że cieszy sie z znalezienia ooby, która może wejść na strych, na którym mogło czaić sie coś niebezpiecznego. Jednak to mogło być tylko złudzenie, Alex bowiem od śmierci brata stał sie podejrzliwy i nieufny.
  • Dobrze, udam sie na strych i poszukam tych książek. - powiedział i ruszył w kierunku schodów. Postępował według instrukcji wlaściciela tej skarbnicy wiedzy.
 
Ostatnia edycja:
Nadja
  • Kłamiessssszzzzz! - głośny syk dobył się z grupy biesiadujących. - Czuuuć od ćććiebie zzzzapach śśśśśmierci! - Grupa mężczyzn rozstąpiła się, a ze środka zgromadzenia podpełzła do ciebie szarołuska naga. Zanim zdążyłaś zareagować, kobieta chwyciła w dłoń twoją twarz i silnie ścisnęła - Byłaśśśś w mauzzzzzoleum! - wysyczała - Obudziłaśśśś śśśśśpiąccceego tam wojownika! Myśśśślisssszzz, żżże możessszz tak po prosssstu terazzzzz iśśść? Ssssprowadziiiłaśśśś na nasssss klęsssskę! Nikt nie ma ssssszzzzanssss zzzz nieumarłym!
    Przypomniałaś sobie poczciwego szkieleta, którego wypytywałaś o skarb znajdujący się w mauzoleum. Niestety staruszek nic nie wiedział, ponieważ został tam ułożony długo po ukończeniu mauzoleum. Z tego co pamietałaś, wydawało ci się, że szkielet przedstawił się jako Bob.
 
Ostatnia edycja:
SaDiablo
Wzrok mi wysiadł. Kuffa. Czemu tak nie równo jest. Jak by było jasno to jeszcze można było by to przeżyć, a tak… znając życię zaraz pojawi się przedemną kamień, którego, oczywiście, nie mam jak zobaczyć i wyrżnę na twarz, tak, że pokarzą mi się odległe galaktyki. Ale, ale tu powinny być ściany. To prawa ściana, czy lewa ściana? Która ściana jest lepszą ścianą? No może wyliczanka? Ene, dułe, like… jak to dalej szło? Gdy prowadziłam mój jakże inspirujący monolog wewnętrzny, uczucie rozleniwienia spowodowane ciepłym powietrzem i sapachami znajomymi z dzieciństwa, powiększało się. Moje oczy stawały sie ciężkie, a głowa nie mogła utrzymac się prosto. Spać Ziewnęłam przeraźliwie. Nie mogę zasnąć. Nie… Uhg… Trzeba się ogarnąć. Tak zdecydowałam i na znak tego solidnie przywaliłam otwartymi dłońmi w policzki. Od razu w głowie mi się rozjaśniło. O wiele lepiej. Uff… Gdybym tu padła to nie wiadomo co by się ze mną działo. A teraz sprawnie myślę i dalej moge się zastanawiać jak tu sobie poradzić by się przy okazji nie zabić. No to… Lee… Prawa. Obróciłam się w stronę, gdzie powinna znajdować się prawa ściana i powoli stawiając krok za krokiem ruszyłam ku niej.
 
Ostatnia edycja:
Nadja
  • Ej… ej… spokojnie! - odetchnęłam głęboko raz czy dwa… nie wiedziałam CO się na mnie rzuciło. Szkielety i spici mężczyźni są łatwi do hmm… pokonania, ale to łuskowe coś!? Toć to jakieś monstrum i jeszcze mnie dotyka!
    Zaczęłam się wyrywać myśląc o wyjściu. Chcę wyjść. Łuski na mojej twarzy… obrzydlistwo… to takie obrzydliwe, chyba się zerzygam.
  • Uspokój się. Czy czuć ode mnie śmiercią czy nie to już nie twoja sprawa. Sama śmierdzisz i jakoś nic nie mówię. A z resztą problemy sobie znaleźliście, jeden nieumarły to zaraz jakiś problem!? Chcecie to wam ich znajdę setki! - chwyciłam za kubek stojący na barze i rozbiłam go na twarzy tego… czegoś próbując szybko wybiec z baru. Niech sami sobie radzą z Bobem. Wcale nie był taki potężny… jakby był to nie nazywałby się Bob, pfft. Szkielety to takie kochane stworzenia. Chciałabym, żeby na świecie istniały tylko one.
    Chcę dorwać mężczyznę z pawimi piórami!
 
Ostatnia edycja:
Valhuir

Siedząc na gałęzi obserwowałeś grupę niziołków. Małe istotki ograbiały wóz kupiecki. Dwoje z nich pilnowało zakneblowanego woźnice i dwóch mężczyzn, mających pewnie służyć jako ochrona konwoju. Sześć konusów wynosiło z wozu skrzynie z żywnością.
Twoje zadanie brzmiało jasno - upewnij się, że gdy agresor zaatakuje przynętę, zajmiesz się nim w taki sposób, aby więcej nie mieli okazji na jakikolwiek atak. Niespodziewałeś się jednak takiego “przeciwnika”.

Niziołek - Humanoid o niesamowicie małym wzroście. Charakteryzuje ich również wysoka zręczność i celność. Można pozazdrościć im również kondycji. Całe szczęście, nie biegają za szybko.

Kirkland

Gdy tylko przekroczyłeś próg pokoju, zauważyłeś czarną postać, która cię tu zaprowadziła. była lekko zgarbiona i trzymała srebrny sztylet w ręce. Ostrze skierowane było w twoją stronę.

Phoenix

Śmiech nadal pobrzmiewał, aż w końcu ucichł.
  • Ne, ne, kim jesteś? - usłyszałeś wesoły głos dochodzący z koron zielonych drzew.
    Ent nadal energicznie rozglądał się wokół. Liany nadal oplatały twoją nogę.
Hellsion

Przeszedłeś jakieś pół kilometra, aż trafiłeś na jakąś ciemną uliczkę. Z nudów skręciłeś w nią. Usłyszałeś jakieś krzyki. Gdy odnalazłeś miejsce z którego dochodziły wrzaski, zauważyłeś trzech mężczyzn. Jeden z nich trzymał tego drugiego, najstarszego, za rękę. Trzeci przeszukiwał jakąś torbę. Stary miał zaklejone usta.

Alexander

Schody zdawały się być niesamowicie stare i wiekowe. Skrzypiały przy niektórych krokach. Gdy w końcu znalazłeś się na najwyższej kondygnacji zauważyłeś w suficie klapę. Nie miałeś jednak niczego by ją otworzyć
 
Ostatnia edycja:
Hellsion

Postanowiłem szybko podejść do trzech typków, trzymając broń w pogotowiu, jednak ukrytą bezpiecznie pod płaszczem, w trakcie podchodzenia postanowiłem przeanalizować sytuację. “Ten starszy człowiek, kto to może być?” “Kim są te typki? Zwykłe złodziejaszki, a może rabusie?”, “Torba… Co mogła takiego zawierać? Przecież ten starzec to mężczyzna nie kobieta, więc musi być tam coś ważnego, prawda?”
Z tymi myślami, ostrożnie postępowałem w stronę źródła wrzasków. Chciałem rozwiązać tę sytuację bez rozlewu krwi.
 
Ostatnia edycja:
SaDiablo

Ściana była cała mokra, jednak nie była to chyba woda. To, co pokrywało ścianę, zdawało się być jakimś śluzem. Natychmiast cofnęłaś rękę z lekkim wrzaskiem. W tym samym momencie zdawało ci się, że zobaczyłaś coś w ciemności.

Nadja

Zanim kubek dosięgnął twarzy nagi, ta chwyciła twoją rękę z niesamowitą siłą. Nie mogłaś nią ruszyć. Drugą ręką wciąż trzymała twoje gardło. Trzecią chwyciła twoją lewą rękę. Czwarta szykowała się do uderzenia cię w twarz. Ogon nagi wił się po podłodze.
 
Ostatnia edycja:
SaDiablo
Stanęłam w bezruchu, tylko ręka która dotknęła ściany poruszała się wycierając śluz. Jak ja nienawidzę takich rzeczy. FUUU… Teraz moja tunika będzie w tym umazana, ale to i tak lepiej niż goła skóra. Ugh… Jak tylko znajdę wode to od razu będę musiała to umyć. Jeszcze raz blee. OK, bierzemy sie w garść. Naprawdę coś widziałam, czy tylko mi sie przywidziało? Zaczęłam przysłuchiwać sie otoczeniu, ale jedyne co usłyszałam to mój oddech. Oj, a jednak coś jeszcze, jak by skrobanie. Otworzyłam oczy, które nie świadomie zamknęłam podczas słuchania. Na granicy pola widzenia znów mi coś mignęło. Powoli obróciłam głowę. To “coś” co zobaczyłam, to malutkie światełko. Bardzo ciekawa czym “to” jest, zaczęłam wolno iść w “jego” stronę.
 
Ostatnia edycja:
Hellsion

Starzec zaczął się wyrywać, ale dostał od tego pierwszego z pięści w twarz. Upadł. Zdawało się, że jest nieprzytomny. Trzeci wciąż przeszukiwał potarganą torbę.

Uciekaj,zostaw mnie.nie warto. - usłyszałeś w głowie jakiś głos.

SaDiablo

Najwyraźniej masz przywidzenia, ponieważ nie było nigdzie żadnego źródła światła.
 
Ostatnia edycja:
Hellsion

Propozycja głosu w mojej głowie była wręcz nie do odrzucenia, ale i tak mój własny umysł pchnął mnie dalej. Nie poddam się. Nie teraz. Mam już dość uciekania. Uciekałem już 7 lat! Koniec z tym!
-Hej wy!- wrzasnąłem stanowczo -To nie należy do was!- zrozumiałem już wtedy że pokojowe rozwiązanie nie ma sensu. Ścisnąłem mocniej rękojeść. Zacząłem wypowiadać po cichu inkantację do zaklęcia “Piorun kulisty” które było moim najpotężniejszym zaklęciem, chciałem przygotować je sobie na ostatni krytyczny moment.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Top